Skocz do zawartości


Zdjęcie

Zbicie Wagi


172 odpowiedzi w tym temacie

#1 kryszy

kryszy
  • Użytkownik
  • 51 postów

Napisano 29 czerwiec 2015 - 12:32

Mam 27 lat, 184cm i 93 kg wagi. Robię kilkaset km w miesiącu ale prawdopodobnie przez złą dietę nie mogę pozbyć się dodatkowego balastu.

Oprócz roweru niestety prowadzę raczej siedzący tryb życia (8h pracy za biurkiem robi swoje).

 

Kumpel który miał podobny problem namawia mnie do tygodniowej diety warzywno-owocowej (dr Dąbrowskiej?), a później do rezygnacji ze śmieci i wieprzowiny. Dzięki temu schudł 87kg w marcu do 75kg teraz i mówi, że czuje się jak nowo narodzony (100% więcej energii).

 

Nie wiem tylko jak taki tydzień głodówki leczniczej wpłynie na formę, bo domyślam się, że na 1500kcal dziennie nie da się kręcić;]

 

Wiem, że najlepszym sposobem w moim przypadku byłoby zmniejszenie bilansu kalorycznego ale ciężko mi zmusić się do liczenia kalorii.

Tzn. z chęcią zastosowałbym jakąś dietę ale boję się, że każda dieta odchudzająca spowoduje u mnie brak sił i  rezygnację z kręcenia.

Ktoś z was miał podobny problem?

PS. W kwietniu przyszłego roku się żenię więc wypadało by dobrze wyglądać w garniturze :P


  • mkrzeminiak lubi to

#2 piotrkol91

piotrkol91
  • Użytkownik
  • 1333 postów
  • SkądBrzesko

Napisano 29 czerwiec 2015 - 12:40

Każdy organizm jest inny więc ciężko podać jeden dobry przepis. U mnie było tak, że w Grudniu ważyłem 82kg, ograniczyłem do minimum słodycze oraz odstawiłem napoje gazowane i dużo kręciłem. Bardzo dużo. Teraz ważę 72-73kg. No i od jakiegoś czasu już nie ograniczam słodyczy bo jest lato i na tyle dużo jeżdżę, że one i tak nie wpływają na moją wagę. I tyle. Oprócz tych słodyczy - zero jakiejś specjalnej diety, żadne liczenie kalorii, ograniczanie posiłków itd. Minus? Trzeba mieć dużo czasu i ten tysiąc w miesiącu wykręcić. Czy sprawdzi się to u Ciebie? Nie wiadomo. 

Tą samą technikę zastosował znajomy i uzyskał równie dobre efekty co ja - zejście z 82 do ~73kg od początku roku. 



#3 kryszy

kryszy
  • Użytkownik
  • 51 postów

Napisano 29 czerwiec 2015 - 12:47

No ja w tym momencie w zasadzie nie jem słodkiego, jedynie jakieś corny na treningu czy raz na dwa tygodnie ciastko przy kawie. Jeśli chodzi o słodzone napoje gazowane to nie pije ich w ogóle, w zasadzie piję tylko wodę i kawę z ekspresu, no i piwo :P Podejrzewam, że to robi swoje, bo jednak kilka piw w tygodniu się uzbiera...

Ja od lutego zjechałem z 98 do 93 tylko, że w zasadzie od jakiegoś czasu waga mi się trzyma :(



#4 Kekacz

Kekacz
  • Użytkownik
  • 726 postów
  • SkądRzeszów

Napisano 29 czerwiec 2015 - 13:24

Piwo tak nie tuczy a podkręca głód. Wtedy najlepiej zamknąć lodówkę na kłódkę i wywalić klucz.
  • danek, Koniunl i mkrzeminiak lubią to

#5 sirkozi

sirkozi
  • Użytkownik
  • 892 postów
  • SkądGdańsk

Napisano 29 czerwiec 2015 - 13:24

Dieta - częściej, a mniej. Po południu i wieczorem ogranicz węgle, bo w pracy wiadomo są potrzebne i bez tego nie da się robić. :) W jakieś cud diety warzywne osobiście nie wierzę. Można jeść smacznie i wartościowo bez rezygnacji z normalnych węgli typu makaron, ryż, ziemniaki i mięsa.

 

Masz 27 lat, czyli metabolizm powinien być jeszcze szybki i możliwy do pobudzenia. Ja bym doradził dorzucić trening siłowy do roweru. Metabolizm przyspieszy, waga ostro w dół gwarantowana, a do tego może dodasz trochę mięśni.



#6 Greek

Greek
  • Użytkownik
  • 1922 postów
  • SkądKraków

Napisano 29 czerwiec 2015 - 13:40

Oczywiście, że alkohol tuczy - jest źródłem energii, którą nasz organizm jest w stanie wykorzystywać. I wykorzystuje ją w pierwszej kolejności, przez co reszta (nadmiar) się odkłada. A fakt, że pobudza apetyt tylko powiększa ten efekt.


"Najgorsze koło czyni najwięcej hałasu", Antoine de Rivarol

 

Ragazza Ravennesa

 


#7 piotrkol91

piotrkol91
  • Użytkownik
  • 1333 postów
  • SkądBrzesko

Napisano 29 czerwiec 2015 - 15:29

No ja alkoholu nie tykam w ogóle :) 

Wszystko kwestia pobudzenia metabolizmu. Zanim zacząłem jeździć to ważyłem równe 100kg, jadłem dużo mniej, grałem w piłkę, coś tam biegałem i mimo to waga była o wiele za duża. Odkąd dużo jeżdżę mogę pozwolić sobie na znacznie więcej w kategoriach jedzenia, a ważę dobrze ponad 20kg mniej. Ważna jest regularność. Nie pamiętam kiedy ostatnio nie wsiadłem na rower dłużej niż przez tydzień. Chyba odkąd jeżdżę nigdy :0 To pokazuje też, że ważna jest kwestia zamiłowania do roweru. Bo zmuszać się do jazdy żeby zachować regularność to na dłuższą metę się nie da. Trzeba to kochać i mieć - pozytywnego - świra na tym punkcie :P 



#8 lukadabr

lukadabr
  • Użytkownik
  • 110 postów
  • SkądKielcza woj. opolskie

Napisano 29 czerwiec 2015 - 19:30

Dołacz 1h pływania w tygodniu :) Odstaw alkohol żebyś nie miał wilczego głodu po treningu. Staraj się jeść częściej w równych porach. Jedz równie mniejsze  porcję  w krótszym odstępie czas niż jeden duży posiłek. Ogranicz cukry złożone wieczorem.    



#9 adamoz

adamoz
  • Użytkownik
  • 117 postów
  • SkądPoznań

Napisano 29 czerwiec 2015 - 20:18

Dobry sposób to ograniczenie węglowodanów najlepiej do 50 gram dziennie. Reszta kalorii z tłuszczu. Poczytaj o diecie low carb high fat.

#10 Greek

Greek
  • Użytkownik
  • 1922 postów
  • SkądKraków

Napisano 29 czerwiec 2015 - 20:33

Dobra, a po co pisać po raz n-ty to samo? Tyle tematów było na forum, że już bzika można dostać, czytając to samo, powielane kolejny raz.

http://szosa.org/top...kolarska-dieta/

http://szosa.org/top...u-szkicu-diety/

http://szosa.org/top...hol-a-treningi/

http://szosa.org/top...chowaniem-mocy/

http://szosa.org/top...lenie-tłuszczu/

http://szosa.org/top...przygody-dieta/

http://szosa.org/top...-dzienna-dieta/

http://szosa.org/top...e-energetyczne/

http://szosa.org/top...07-odchudzanie/

http://szosa.org/top...jącego-kolarza/

http://szosa.org/top...y-jestem-gruby/

Trochę lektury ;)


  • Prozor i Vegeta lubią to

"Najgorsze koło czyni najwięcej hałasu", Antoine de Rivarol

 

Ragazza Ravennesa

 


#11 jarabl

jarabl
  • Użytkownik
  • 272 postów
  • SkądSierpc

Napisano 29 czerwiec 2015 - 22:40

polecam diete low-carb , (jak opowiadałem znajomym że golonka odchudza to pukali się w czoło) a u mnie w zimę poszło 15kg bez dużego wysiłku , tylko nie wiem czy w sezonie startowym dasz radę przy ograniczeniu węgli



#12 Koniunl

Koniunl
  • Użytkownik
  • 684 postów
  • SkądHolandia

Napisano 30 czerwiec 2015 - 08:11

Kolega Kryszy ma zdaje się na celu przede wszystkim zbicie wagi, więc ograniczenie węgli mu nie zaszkodzi. Będzie mniej energii i siły, to prawda, ale warto się poświęcić. Ale jeśli jednak wolałbyś cieszyć się z lata i mieć teraz dobrą nogę, to okres od listopada do lutego jest idealny do zrzucania kilogramów, będzie w sam raz na ślub. Tylko przypadkiem nie kupuj za wcześnie garnituru! :)



#13 Gosc_gocu_*

Gosc_gocu_*
  • Gość

Napisano 30 czerwiec 2015 - 08:29

Oczywiście, że alkohol tuczy - jest źródłem energii, którą nasz organizm jest w stanie wykorzystywać. I wykorzystuje ją w pierwszej kolejności, przez co reszta (nadmiar) się odkłada. A fakt, że pobudza apetyt tylko powiększa ten efekt.

Mieszasz fakty z nieprawdą (a to jeszcze gorsze niż pisanie samych bzdur...), a do tego walisz ogólnikami, co dowodzi, że niezbyt chyba rozumiesz mechanizm tego, o czym piszesz.

 

- organizm nie wykorzystuje energii z alkoholu. To byłby prawdziwy cud... Organizm musi alkohol zmetabolizować, a nic z tego nie ma. Alkohol to zwyczajna trucizna.

 

- alkohol nie pobudza apetytu (jeśli masz na myśli piwo). Piwo ma koszmarnie wysoki indeks glikemiczny równy 110 czy 120, ale to z powodu maltozy w nim zawartej a nie alkoholu.

 

Na marginesie, jako ciekawostka - kaloryczność piwa jest podobna jak kaloryczność dowolnego soku owocowego czy... coca-coli i wynosi około 50kcal na 100g. Tyle że w sokach jest coś więcej poza węglowodanami lub alkoholem...


  • biedronsky lubi to

#14 Greek

Greek
  • Użytkownik
  • 1922 postów
  • SkądKraków

Napisano 30 czerwiec 2015 - 09:12

Widać, że masz znikome pojęcie o temacie, ale mimo to wtrącasz swoje rewelacje. No, ale nic dziwnego, na tym forum Twoje wypowiedzi stoją tylko i wyłącznie na takim poziomie, kolego bans.

NADPH i cykl Calvina - doczytaj sobie.

 

A wspomnienie o indeksie glikemicznym, tylko potwierdza, że poziom Twojego zorientowania w temacie stoi na poziomie tych mniej rozgarniętych czytelniczek pism kobiecych - bo ten "wskaźnik" został stworzony właśnie dla takich, którzy nie rozumieją podstaw pełnowartościowej diety. I zresztą mimo tak ogromnego uproszczenia, jest opacznie rozumiany. Również przez Ciebie, @bans ;)


"Najgorsze koło czyni najwięcej hałasu", Antoine de Rivarol

 

Ragazza Ravennesa

 


#15 Dr0zda

Dr0zda
  • Użytkownik
  • 125 postów

Napisano 30 czerwiec 2015 - 10:23

Biegam od początku marca przynajmniej 5 razy w tygodniu pół godzinki  - początkowo ledwo 3 kilometry marszobiegu teraz 5-6 kilometrów. Dłużej nie mogę bo nie mam czasu a po drugie dbam o stawy żeby nie złapać jakiejś kontuzji przeciążeniowej. Waga początkowa 94kg teraz 87 kg. Wzrost 190 cm wiek 39 lat więc masz łatwiej będąc młodszym. Ograniczenie słodyczy i mięsa ale bez przesady - regularne posiłki w tym drugie śniadanie w pracy. Mam zamiar zjechać do zimy do 80 kg. ale stopniowo żeby przyzwyczaić organizm do nowej wagi i uniknąć efektu jojo. Grunt to brak pośpiechu i konsekwencja.



#16 kryszy

kryszy
  • Użytkownik
  • 51 postów

Napisano 30 czerwiec 2015 - 10:42

Biegać próbowałem i psychicznie tego nie ogarniam:P Tzn. doszedłem w zeszłym roku do momentu w którym przebiegałem 10 km na luzie ale strasznie mnie to nudziło. Zawsze przez pierwsze kilka km kombinowałem jak by tu skrócić trasę:)

Ogólnie tak, noga podaje mi w tym momencie całkiem dobrze (w moim odczuciu :)) i nie chciałbym, też żeby przy diecie okazało się, że nie będę mógł koła utrzymać przy 30-35km/h :)

Jednak zbicie wagi jest dla mnie bardzo istotne nie tylko ze względu na kwietniowy ślub ale też ze względu na sam sport jakim jest kolarstwo:) Po prostu gruby kolarz wygląda źle :P O ile na płaskim radzę sobie nieźle to podjazdy typu 9-11% mnie zabijają :) Fizyki się nie oszuka:P i niestety żeby wykonać jakąś pracę trzeba tą grubą dupę wkulać na górę :D

Dużym problemem może być sam mój sposób spożywania posiłków:
- godzina 5:50 pobudka - po ogarnięciu się - bułka z czymś tam zjedzona na szybko
- godzina 9:00 - 1-2 bułki przygotowane wcześniej
- godzina 11:00 - 12:00 - j/w

- godzina 16:00 - 17:00 - obiad przed którym zwykle jestem mega głodny.

W zasadzie po obiedzie nie jem już nic więcej. Wyjątkiem są środy w których o 18:00 jedziemy z ekipą na podjazdy, wtedy koło 16 staram się coś lekkiego przekąsić typu kanapka + banan i obiad jem po powrocie koło 20:30.

 



#17 lukadabr

lukadabr
  • Użytkownik
  • 110 postów
  • SkądKielcza woj. opolskie

Napisano 30 czerwiec 2015 - 11:04

Dałbyś radę przygotować sobie obiad lub namiastkę posiłku i zjeść go w pracy. Tak żeby np. koło 15 zjęść procję ryż z kawałkiem kurczaka i jakąś sałatką? Wyszło by ci to bardziej nież te bułki 3 razy za dzień. Ewentualnie zmień pieczywo na pełnoziarniste ;)



#18 sirkozi

sirkozi
  • Użytkownik
  • 892 postów
  • SkądGdańsk

Napisano 30 czerwiec 2015 - 12:23

Ja bym się porzygał jedząc codziennie 3x na dzień chleb i bułki. :) Polecam na śniadanie płatki (owsiane, ryżowe, itp.) - przygotowuje się to tak samo szybko jak bułę, a jest bardziej pożywne. W pracy drugie śniadanie u mnie to owoce, jogurty, musli, serki wiejskie, orzechy, masło orzechowe.



#19 Prozor

Prozor
  • Użytkownik
  • 3753 postów
  • SkądSulęcin

Napisano 30 czerwiec 2015 - 16:12

Dokładnie - kup sobie jakiś lunch box i pakuj do roboty pożywny posiłek na pół dnia (nie jedna porcja!) z warzywami, owocami itp. Buły do odstawki, ewentualnie kawałki razowego pieczywa.

Focus Izalco                                          
::::Powered by SRAM REDTM      24-d4e1077f23de8150b93d6b38a42ed7c3.png STRAVA 24-d4e1077f23de8150b93d6b38a42ed7c3.png    GarminConnect.png

                                                                                             Grupa Forum na Garmin Connect


#20 aparvis

aparvis
  • Użytkownik
  • 84 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 30 czerwiec 2015 - 17:36

Wiem, że najlepszym sposobem w moim przypadku byłoby zmniejszenie bilansu kalorycznego ale ciężko mi zmusić się do liczenia kalorii.

Zrzucanie wagi przecież polega właśnie na deficycie energetycznym. Liczenie jest najskuteczniejsze, bo wiesz ile kalorii spalasz, a ile dostarczasz w trakcie posiłków. Jak dobrze kojarzę to max zalecany deficyt to 500 kcal. Do tego zbilansowane posiłki, tak by organizmowi nie zabrakło żadnych składników, bo odchudzanie wcale nie polega na wyrzuceniu z diety np. wszystkich węglowodanów.

Całkiem ciekawa w tym temacie jest książka Racing Weight.





Dodaj odpowiedź