Skocz do zawartości


Zdjęcie

Styl Jazdy I Poziom Szacunku Dla Rowerzysty U Kierowców Zagranicznych.


52 odpowiedzi w tym temacie

#1 Siara_iwj

Siara_iwj

    Zło Konieczne

  • Moderator
  • 1665 postów
  • SkądSheffield

Napisano 21 lipiec 2016 - 12:55

Do założenia tematu zachęciła mnie rozmowa rozpoczęta w innym dziale.


Jakie mamy doświadczenia z kierowcami w innych krajach..? Kto nas omija, a kto na nas poluje..?
Dołączona grafikaLekkie. Tanie. Mocne. Wybierz dwa - C. Boardman Dołączona grafika

#2 rowerowyninja

rowerowyninja
  • Użytkownik
  • 513 postów
  • Skądpodlaskie

Napisano 21 lipiec 2016 - 16:26

Mieszkam w Niemczech i trochę mi zajęło pozbycie się nawyku zwalniania przed przejazdami, kiedy kierowca mnie widzi.

Szosą często jeżdżę po ulicach wzdłuż ścieżek i nikt mnie nigdy nie obtrąbił. Nie zaczepiła też policja.

W strefie 30 jestem świętą krową.

Na szosie przy wymijaniu kierowcy zachowują bezpieczny odstęp.

Kiedy kierowca włączając się do ruchu z parkingu lub z podporządkowanej zablokuje DDR, gdy mnie zauważy często cofnie.

W Dolnej Saksonii dobrze jest.

#3 szprot

szprot
  • Użytkownik
  • 88 postów
  • Skądkatzenfurt

Napisano 21 lipiec 2016 - 16:55

czesc.ja tez mieszkam w niemczech.owszem zdazaja sie idioci ale sa to marginalne przypadki.mieszkam w spokojnej okolicy i naprawde trzeba sie sporo nameczyc zeby ktos cie obtrabil.dlatego jak jestem teraz w gdansku to dlmnie jakas masakra.tak jak napisal przedmowca kierowcy trzymaja dystans a jak go przepuscisz na jakiejs agrafce to ci dziekuja.podobno we francji jest jeszcze lepiej.



#4 1415chris

1415chris
  • Użytkownik
  • 2883 postów
  • SkądSurrey

Napisano 21 lipiec 2016 - 16:59

Wszędzie są buce, kwestia tylko kiedy na takiego trafisz i w jakiej proporcji występują w danym społeczeństwie.
W PL na szosie nie jeździłem, tylko parę sporadycznych wakacyjnych wypadów. Więc nie mam odniesienia ale jako kierowca mogę sobie wyobrazić, że może być gorzej niż w ukejowej Surrey i okolicach.
Będąc solo bardzo rzadko trafia się na jakiegoś frustrata, gorzej już jest w jeździe grupowej dwóch obok siebie. Niektórzy nie są jeszcze wyedukowani, że jest to dozwolone przez prawo.
Po ścieżkach nie musimy jeździć bo nie ma takiego bzdurnego obowiązku, a i samych ścieżek jak na lekarstwo.

  • Greek lubi to

#5 Cyklo Ziutek

Cyklo Ziutek
  • Użytkownik
  • 456 postów
  • SkądPuławy

Napisano 21 lipiec 2016 - 19:36

W PL znacznie się poprawiło. Mówię o tym, co było 20 lat temu.

Najgorzej jest jednak z bydlakami - kierowcami tirów ze wschodu. Ukraińcy, Rosjanie i cała reszta bydła. Mijają rowerzystę w niebezpiecznej odległości i zmuszają do hamowania do zera po zrównaniu się z końcem naczepy. Nagminnie zajeżdżają drogę i spychają z jezdni.


  • astronom lubi to

#6 Koniunl

Koniunl
  • Użytkownik
  • 683 postów
  • SkądHolandia

Napisano 21 lipiec 2016 - 21:06

Mi w Holandii niedawno po raz pierwszy zdarzyło się być zbluzganym przez motocyklistę za jazdę po jezdni (zgodnie z prawem), a nie po położonej po lewej stronie wąziutkiej ścieżce rowerowej. Szczerze mówiąc było to tak niespotykane i nieoczekiwane, że naprawdę podniosło mi ciśnienie. Rowerzyści są traktowani trochę jak święte krowy i generalnie właśnie prawodawstwo skutecznie ukróca zapędy bardziej krewkich kierowców.

W Belgii takie sytuacje zdarzają się częściej, ale generalnie ograniczają się do trąbienia które może też być próbą zwrócenia uwagi, niekoniecznie w negatywny sposób.

Zdecydowanie najlepiej jeździ się na Majorce - luksus, kierowcy zwalniają, przepuszczają bez najmniejszego kłopotu, nikt nie wyprzedza gdy z przeciwka nadjeżdża samochód albo nawet rowerzysta. Pełen komfort psychiczny.

#7 danek

danek
  • Użytkownik
  • 584 postów
  • SkądKoszalin

Napisano 21 lipiec 2016 - 21:25

temat  oczywisty :D wiadomo ze wszedzie bedzie lepiej niz w Polsce :D We Francji bajka :D nie wiem jak w dużych miastach ale w małych jest bardzo ok :D


ROSE XEON CRS 5000 Campagnolo Chorus :D http://szosa.org/top...00/#entry261183

 

 


#8 thomasz

thomasz
  • Użytkownik
  • 109 postów

Napisano 21 lipiec 2016 - 21:50

Ja mieszkam w Szwajcarii i kultura jest na wysokim poziomie. Troszkę niebezpiecznie jest w wysokich górach, gdzie drogi są bardzo wąskie. Wówczas auta mijają rowerzystów na styk. To samo robią motocykliści. Pomijając to, nie ma na co narzekać, a mam porównanie do PL i DE.

Do tej pory tylko raz mnie potrącili w CH. Babeczka obróciła głowę do plączącego dziecka i mnie zahaczyła. Obsługa po zdarzeniu na piątkę. Jak w dobrym hotelu ;-)



#9 Cyklo Ziutek

Cyklo Ziutek
  • Użytkownik
  • 456 postów
  • SkądPuławy

Napisano 22 lipiec 2016 - 04:36

Temat dobrze przedstawiony w filmie dokumentalnym "Rowery kontra samochody" (Bikes vs Cars).

Są kraje, gdzie rowerzyści to święte krowy, jak np Dania. Gdzie w Kopenhadze dziennie jeździ na rowerku więcej ludzi niż w całych Stanach Zjednoczonych. Rowery są praktycznie wszędzie. I np zielona fala na jezdni jest ustawiona pod nich. Doprowadza to kierowców samochodów do szału. W filmie pokazany jest wywiad z kierowcą taksówki, który mówi co o tym myśli.

W Kanadzie, w niektórych miastach systematycznie ubywa dróg rowerowych, które są zmywane z jezdni, bo sezon jest krótki z powodu klimatu, a aut systematycznie przybywa.
Najgorzej jest w Ameryce Południowej, gdzie jazdę na rowerze można przypłacić życiem.

 

Najważniejsze, żeby rowerzyści i kierowcy samochodów umieli egzystować koło siebie. Coraz więcej ludzi jeździ na rowerze i dzięki temu z kulturą jazdy w PL nie jest najgorzej. 



#10 mikroos

mikroos
  • Użytkownik
  • 5300 postów
  • SkądSzczecin/Poznań

Napisano 22 lipiec 2016 - 06:00

w Kopenhadze (...) pokazany jest wywiad z kierowcą taksówki, który mówi co o tym myśli.

I to jest sama prawda - to samo widać w Belgii, która (pomijając obrzydliwą Brukselę, która jest bardzo niebelgijska), również jest bardzo prorowerowa. To nie tak, że rowerzystów się kocha, tylko po prostu się ich szanuje. Bo w cukierkowe wizje, że wszyscy cieszą się szczęściem rowerzystów, lansowane np. przez Copenhagenize, wierzą tylko naiwni.

 

Zasadnicza różnica pomiędzy Danią czy Szwecją a Polską tkwi w:

 

1. Egzekwowaniu prawa - może ci się ono nie podobać, ale skutecznie wymierzona kara za jednorazowe zaparkowanie na DDR nauczy cię, że przestrzeganie przepisów to twój obowiązek

2. Empatii w skali całego społeczeństwa - możesz sobie osobiście nie lubić rowerzystów, ale duńskich, holenderskich, czy nawet czeskich kierowców stać mentalnie na pojęcie faktu, że rowerzysta jest niechronionym uczestnikiem ruchu, dlatego po prostu trzeba na niego uważać, bo on też ma rodzinę, które będzie po nim płakać. Podobnie myśli się często o korkach: wkurza mnie, że muszę stać dłużej, bo wydzielono buspas, ale umiem pojąć, że w autobusie jedzie 150 osób, a ja jadę sam. Ludzie w wielu krajach po prostu myślą o sobie nawzajem, czego w Polsce ciągle brak.

 

 

Tak przynajmniej ja to widzę. Chociaż żeby nie było, w Polsce widzę ogromną poprawę na przestrzeni ostatnich 10 czy 15 lat.


  • Prozor lubi to
rowerplus-logo-2.png

#11 Koniunl

Koniunl
  • Użytkownik
  • 683 postów
  • SkądHolandia

Napisano 22 lipiec 2016 - 06:59

W Polsce jest naprawdę ok, jeżdzę co prawda tylko podczas wakacji, więc może moje subiektywne wrażenia są nieco wypaczone, ale faktycznie widać zmianę mentalności kierowców.

#12 adazz

adazz
  • Użytkownik
  • 695 postów
  • SkądWrocław

Napisano 22 lipiec 2016 - 07:57

.... czy nawet czeskich kierowców ....

 

Tu muszę zaprzeczyć, w CZ czasami się czuję gorzej niż w PL, kiedy goszczę w rodzinnej Nysie *(15km od granicy z CZ), zawsze jadę na Czeską stronę - idealne asfalty, i Jeseniki = królestwo dla szosy, jednak kierowcy potrafią tam wyczyniać "cuda", trąbienie jest w standardzie, normalka, niemal każde przejeżdżające auto potrafi otrąbić, zajeżdżanie *(ostatnio zjeżdżałem z przełęczy lądeckiej 50kmh, auto mnie wyminęło po to żeby .......przede mną zahamować .....).

 

Potwierdzam że w Polsce się wiele zmieniło in plus, jednak ciągle pozostaje wielu debili którzy rażąco naruszają zasady bezpieczeństwa, i łamią przepisy .....



#13 mikroos

mikroos
  • Użytkownik
  • 5300 postów
  • SkądSzczecin/Poznań

Napisano 22 lipiec 2016 - 09:07

Ciekawe, może to kwestia regionu. W każdym razie zrobiłem sporo kilometrów po Morawach i jedyny raz, kiedy na mnie natrąbiono, to w 100% moja wina - zsunęły mi się okulary z kasku i zarzuciło mną, kiedy chciałem je złapać. Zresztą przeprosiłem za to i wydaje mi się, że kierowca odmachał (chyba, że wygrażał pięścią ;) ).


rowerplus-logo-2.png

#14 mag...

mag...
  • Użytkownik
  • 580 postów
  • Skądpomorskie

Napisano 22 lipiec 2016 - 10:44

Moje zdanie na temat tego wątku jest takie:

 

Jedyne sensowne uogólnienie to takie, że uogólnienie nie ma sensu.

 

Nawet w najbardziej miłym rowerzystom kraju możesz trafić na debila, który zdejmie cię z drogi , albo chociaż spróbuje, albo chociaż strąbi dla własnej satysfakcji itp.

 

Wszystko zależy od zbiegu okoliczności i indywiduum (a nie narodzie) jakie akurat spotykasz na drodze.



#15 big75

big75
  • Użytkownik
  • 1046 postów
  • Skądpolska

Napisano 22 lipiec 2016 - 10:57

  :D wiadomo ze wszedzie bedzie lepiej niz w Polsce :D

Taka Szwajcaria , normalnie poza miastem wszyscy sie samochodami  wleką bo ograniczenie prędkości do .....80km/h a mandaty wiadomo jakie.

Więc jadą sobie kierowcy( albo motory -ścigacze)  poszaleć po alpejskich przełeczach. A tutaj  można czasem te prędkość * 2 albo i lepiej  pomnożyć.



#16 kozrob

kozrob
  • Użytkownik
  • 51 postów
  • SkądSZN / AES

Napisano 22 lipiec 2016 - 17:54

Norwegia - nie trąbią, potrafią za tobą jechać 2 km jak nie widzą co jest z przodu na 500m i że mogą 100% bezpiecznie wyprzedzić.
Niemcy - na wąskich drogach potrafią zjechać na lewo (jak jadą z przeciwnej strony) i przepuścić, czasami się zatrzymują i pozdrawiają.
Ale są też buraki co próbują z drogi zepchnąć - był taki jeden frustrat, ale został dogoniony przez grupę i ostro zrugany w jego języku :)
Czechy - myślałem kiedyś, że to kraj pro-rowerowy, ale po ostatniej wizycie w Karkonoszach zacząłem wątpić. Co trzeci trąbil, autobus z drogi chciał prawie zepchnąć.
PL - wiadomo, a szczególnie się podniecają, jak jedziesz jeden obok drugiego.

#17 DivisionBell

DivisionBell
  • Użytkownik
  • 87 postów
  • SkądSanok/Kolonia

Napisano 27 lipiec 2016 - 12:52

Jeśli chodzi o Niemcy(Nadrenia Północna - Westfalia) to raczej nie mogę złego słowa powiedzieć, raz jedyny chyba tylko zostałem obtrąbiony i to ze swojej winy. Natomiast w Polsce(Podkarpackie) wydaje mi się, że jest duża poprawa i to dosłownie na przestrzeni ostatnich kilku lat. Takie najczęstsze przewinienia które pamiętam z dawniejsza czyli nie zachowywanie bezpiecznego odstępu, teraz widzę naprawdę rzadko. Natomiast trzeba uważać na pewno gdy auto wyjeżdża z podporządkowanej, tu najczęsciej wychodzi po prostu błędne oszacowanie prędkości roweru, zdarzyło mi się nie raz, że trzeba było dawać po hamulcach.



#18 haligówka

haligówka
  • Moderator
  • 826 postów
  • SkądRzeszów/Kraków

Napisano 27 lipiec 2016 - 13:27

To ja tylko dodam, że bardzo spodobało mi się zachowanie włoskich kierowców na podjazdach/zjazdach na serpentynach. większość z nich przed każdym ostrzejszym zakrętem daje znak klaksonem, że zbliżają się do zakrętu (gdy jeszcze nie widzą co jest za zakrętem). Mega ułatwia to jazdę rowerzyście zwłaszcza z przeciwka.


Strava
Instagram
Z blatu po świecie- zapraszam na mój fotoblog!

#19 mikroos

mikroos
  • Użytkownik
  • 5300 postów
  • SkądSzczecin/Poznań

Napisano 27 lipiec 2016 - 13:36

Bardzo szlachetnie ze strony kierowców - ale nie sposób nie zauważyć, że problemu by nie było, gdyby rowerzysta po prostu trzymał się swojego pasa zamiast ścinać zakręt.


rowerplus-logo-2.png

#20 mag...

mag...
  • Użytkownik
  • 580 postów
  • Skądpomorskie

Napisano 27 lipiec 2016 - 14:45

To nie tak. Nie chodzi o rowerzystów. Taki jest po prostu zwyczaj na górskich, wąskich i bardzo krętych drogach. Kierowcy dają sygnał klaksonem dojeżdżając do bardzo ostrego zakrętu / nawrotu , aby wzajemnie się ostrzegać w sytuacji kiedy do tego zakrętu z dwóch stron dojeżdżają dwa auta i siebie nie widzą. Po prostu chodzi o uniknięcie spotkania się czołowo na szczycie takiego zakrętu / nawrotu. Na wielu alpejskich (generalnie górskich) serpentynach, szczególnie na wąskich drogach nie ma możliwości przejechania samochodem zakrętu / nawrotu trzymając się swojego (wewnętrznego) pasa i po prostu trzeba go wziąć z zewnętrznej. Z drugiej strony często zupełnie nie widać, czy z naprzeciwka też ktoś nie dojeżdża właśnie do tego samego zakrętu i wtedy łatwo się "spotkać" . Stąd to trąbienie - aby się ostrzec i wzmóc ostrożność na zakręcie. Rowerzyści nie mają z tym nic wspólnego. 


  • giec lubi to



Dodaj odpowiedź