Skocz do zawartości


Zdjęcie

Trening Kolarski A Sciezki


84 odpowiedzi w tym temacie

#41 marvelo

marvelo
  • Użytkownik
  • 3117 postów
  • SkądKrasnystaw

Napisano 03 grudzień 2017 - 18:30

Nie chodzi o naszą wygodę, ale myślę że bezpieczeństwo i przede wszystkim prawa w sądzie, gdzie tracicie jakiekolwiek możliwości przy potrąceniu na drodze gdy jednocześnie obok była ścieżka rowerowa... Wasza wina i koniec, zero ubezpieczenia.

 

Mógłbyś rozwinąć tą myśl, bo mam pewne wątpliwości?

Nie można utożsamiać naszej obecności na drodze (gdy obok jest ścieżka) z winą za spowodowanie wypadku. Kierowca w dalszym ciągu odpowiada za swoje czyny i nie może ot tak bezkarnie nas przejechać, bo nie powinno nas tam być. Moim zdaniem te dwie rzeczy powinny być rozdzielone. 


  • Pirx i raf lubią to

#42 raf

raf
  • Użytkownik
  • 140 postów
  • Skądwracasz?

Napisano 03 grudzień 2017 - 18:35

Dziękuję kris91 za Twoją wypowiedź. Poczułem w końcu, że jednak miało sens się trochę naprodukować.

 

Dam Ci jeszcze jedną uwagę/wskazówkę. Zgodnie z przepisami, użytkowników dróg obowiązują znaki umieszczone po prawej stronie. Więc jeśli ścieżka jest po lewej stronie - nawet oznaczona znakami, to nie musimy się stosować do takiego znaku, bo znak powinien być ustawiony po właściwej stronie. Po lewej wyłącznie, jeśli droga jest jednokierunkowa.

 

Sam wykorzystuję takie sytuacje i jeżdżę danymi drogami tylko w jedną stronę.

 

PS: Gdybyś jeszcze kiedyś miał być we Wrocławiu - daj znać. Ścieżki i drogi mam opanowane. ;)



#43 raf

raf
  • Użytkownik
  • 140 postów
  • Skądwracasz?

Napisano 03 grudzień 2017 - 18:41

Nie można utożsamiać naszej obecności na drodze (gdy obok jest ścieżka) z winą za spowodowanie wypadku. Kierowca w dalszym ciągu odpowiada za swoje czyny i nie może ot tak bezkarnie nas przejechać, bo nie powinno nas tam być. Moim zdaniem te dwie rzeczy powinny być rozdzielone. 

Racja marvelo!

 

Jest, jak mówisz. Policja rozdziela poszczególne zdarzenia. 16 lat temu jadąc samochodem w trasie miałem takie zdarzenie: wyprzedzałem innego kierowcę, który jechał bardzo wolno. Gdy już byłem na lewym pasie na tyle rozpędzony, że nie byłem w stanie wyhamować, tamten włączył kierunkowskaz i natychmiast zaczął zakręt w lewo. Uciekałem na lewo i trąbiłem. Zatrzymał się, ale go drasnąłem. Policja przyjechała i dała mi mandat za wyprzedzanie na skrzyżowaniu, a tamtemu za spowodowanie wypadku - wjechanie na lewy pas bez upewnienia się czy może taki manewr wykonać. Auto naprawiłem z OC sprawcy i śmigałem dalej.



#44 kris91

kris91
  • Użytkownik
  • 1298 postów
  • SkądKrotoszyn

Napisano 03 grudzień 2017 - 21:04

Nie ma tak, że ja jestem winien jadąc po asfalcie gdy obok ścieżka? Albo współwina? To przepraszam, że napisałem głupotę... Ale lepiej nie ryzykować!



#45 jacgyver

jacgyver
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 03 grudzień 2017 - 21:21

Najgorsza opcja z możliwych to mieć napis na nagrobku: „miał pierwszeństwo” :(


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

#46 raf

raf
  • Użytkownik
  • 140 postów
  • Skądwracasz?

Napisano 03 grudzień 2017 - 22:32

Najgorsza opcja z możliwych to mieć napis na nagrobku: „miał pierwszeństwo” :(


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Wbrew pozorom szybka śmierć nie jest najgorszą opcją. A taki napis na nagrobku... pozostawię bez komentarza. Rozumiem, że tu chcesz sobie ponabijać licznik. Tak też można.

 

Może to nie odpowiednia pora roku na taką radę, ale myślę, że przydałoby Ci się jednak więcej jeździć poza miastem, także w zimie (nie polecam gdy jest śnieg lub lód na szosie, ale zimno nie powinno być przeszkodą). Wiedziałbyś wtedy jak pomysłowi mogą być niektórzy kierowcy. A mając już doświadczenie i znając z autopsji grozę niektórych sytuacji dziejących się w częściach sekundy, na pewno takich komentarzy byś tu nie zostawiał.



#47 raf

raf
  • Użytkownik
  • 140 postów
  • Skądwracasz?

Napisano 03 grudzień 2017 - 22:39

Nie ma tak, że ja jestem winien jadąc po asfalcie gdy obok ścieżka? Albo współwina? To przepraszam, że napisałem głupotę... Ale lepiej nie ryzykować!

Nie masz za co przepraszać - zawsze trzeba być czujnym i wiedzieć kiedy na pewno jest się na prawie. Winny byłbyś tylko, gdyby w takiej sytuacji wykryto w Twoim organiźmie niedozwolone środki, albo ktoś byłby w stanie udowodnić Ci, że to Ty spowodowałeś zdarzenie na przykład nagłym niespodziewanym manewrem.



#48 szosowykolarz

szosowykolarz
  • Użytkownik
  • 119 postów

Napisano 03 grudzień 2017 - 22:50

Wystarczy skasować ten debilny zakaz jazdy ulicą gdy obok biegnie ścieżka.

Rowerów od tego na ulicach nie przybędzie, a jeśli już, to niewiele.

 

Normalnemu kierowcy, normalny rowerzysta który jedzie przy krawędzi, nie przeszkadza na ulicy, rower jest tak wąski, że w większości miejsc nie utrudnia wyprzedzania.

 

Problemem na drodze nie jest rowerzysta, problemem są pizdowaci kierowcy.

Gdy jadę rowerem to staram się jechać przy samym krawężniku, po mimo tego, tysiące już razy, jakaś pała jechała za mną długi czas z nieznanych mi powodów. Wężykiem nie jechałem :)

 

To samo obserwuje w samochodzie, gdy widzę zwolnienie i mały korek to w 90% przypadków jest to kolarz na ulicy.

W swoim życiu wyprzedziłem samochodem pewnie kilka tys. rowerzystów i nigdy nie było takiego przypadku, żebym musiał jechać za rowerem bo nie było możliwości wyprzedzenia go.


  • raf lubi to

#49 jacgyver

jacgyver
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 04 grudzień 2017 - 09:57

Wbrew pozorom szybka śmierć nie jest najgorszą opcją. A taki napis na nagrobku... pozostawię bez komentarza. Rozumiem, że tu chcesz sobie ponabijać licznik. Tak też można.

 

Może to nie odpowiednia pora roku na taką radę, ale myślę, że przydałoby Ci się jednak więcej jeździć poza miastem, także w zimie (nie polecam gdy jest śnieg lub lód na szosie, ale zimno nie powinno być przeszkodą). Wiedziałbyś wtedy jak pomysłowi mogą być niektórzy kierowcy. A mając już doświadczenie i znając z autopsji grozę niektórych sytuacji dziejących się w częściach sekundy, na pewno takich komentarzy byś tu nie zostawiał.

raf,

 

jak możesz zauważyć bardzo mało się udzielam na tym forum. Temat mnie zainteresował więc coś napisałem. Skoro uważasz, że robię to w celu nabijania licznika to kończę dyskusje w tym temacie. Czy można coś wygrać za ilość postów?!

Wyjaśnię tylko że mieszkam w małej miejscowości i wystarczy mi 2-3km jazdy i jestem poza obszarem zabudowanym gdzi ejeżdzę i w lecie i w zimie. Wiem jak się zachowuję kierowcy i też mnie to boli.

 

Pozdrawiam

Jacek



#50 raf

raf
  • Użytkownik
  • 140 postów
  • Skądwracasz?

Napisano 04 grudzień 2017 - 10:10

raf,

 

jak możesz zauważyć bardzo mało się udzielam na tym forum. Temat mnie zainteresował więc coś napisałem. Skoro uważasz, że robię to w celu nabijania licznika to kończę dyskusje w tym temacie. Czy można coś wygrać za ilość postów?!

Wyjaśnię tylko że mieszkam w małej miejscowości i wystarczy mi 2-3km jazdy i jestem poza obszarem zabudowanym gdzi ejeżdzę i w lecie i w zimie. Wiem jak się zachowuję kierowcy i też mnie to boli.

 

Pozdrawiam

Jacek

Jacku!

Prośba tylko, żeby nie żartować sobie z zagrożenia, z jakim ciągle spotykamy się na drodze. To mnie dotknęło, bo mam żonę i dzieci - staram się jeździć bezpiecznie i przewidywalnie. Taka jazda jednak nie gwarantuje braku sytuacji niebezpiecznych. Poza tym też muszę mieć miejsce, gdzie będę w stanie dać upust nadmiarowi energii. A żonie nie mogę wszystkiego opowiadać, bo nie będzie tak chętna do wypuszczania mnie na treningi. Reszta jest ok - nie musisz rezygnować z udziału w dyskusji - nie to było moim celem.

Pozdrawiam

Rafał



#51 raf

raf
  • Użytkownik
  • 140 postów
  • Skądwracasz?

Napisano 04 grudzień 2017 - 10:31

Nie wiem, czy czytacie magazyn pasjonatów kolarstwa - Szosa. Czasem go kupuję.

 

W ostatnim numerze - 6-2017 (listopad-grudzień) na stronie 26 jest artykuł napisany przez Michała Gołasia - tego Michała Gołasia. Cytuję fragment o ścieżkach rowerowych:

"Na odcinkach, gdzie zmagamy się z dziewczynami na rolkach, matkami z wózkami i dzieciakami na rowerkach biegowych, lepiej wskoczyć na szosę. Przynajmniej jeśli wasz wytrenowany organizm potrafi rozbujać się do czterdziestu na godzinę i utrzymać przelotową przez więcej niż odległość od świateł do świateł. Mamy pewność, że lecimy sobie na tej samej fali, co kierowcy - nikomu nie podnosi się ciśnienie."

 

Ze swojego doświadczenia jednak dodam, że nawet jak jadę 43-45 km/h na odcinku treningowym (utrzymując tę prędkość na całej długości), to i tak co 10 kierowca wyprzedzając mnie dodaje sobie animuszu klaksonem. A raz nawet, na tej dość uczęszczanej drodze, gdzie mnóstwo świadków, jeden kierowca chciał mnie postraszyć przejeżdżając na centymetry mimo, że z przeciwka nic nie jechało, a ja posłusznie byłem przy prawym krawężniku. Ale debile są w każdej ludzkiej grupie! Tylko my niestety, na takie zachowania też musimy być przygotowani. Ja zareagowałem wtedy tylko tak, że z prawej krawędzi jezdni przeniosłem się na środek pasa. Inni kierowcy zrozumieli "aluzję" i wyprzedzali już z odpowiednim odstępem albo jechali za mną.

Dodam jeszcze, że nie było tam ścieżki po prawej stronie! A nawet, gdyby była, moja prędkość nie nadawała się na ścieżkę, oraz NIE POWINNA przeszkadzać żadnemu kierowcy. Jechałem szybciej, niż skuter!

 

Aby coś poprawić, by coś się zmieniło, nie możemy siedzieć w domach, albo z prędkością 15 km/h poruszać się po dziurawych ścieżkach!



#52 raf

raf
  • Użytkownik
  • 140 postów
  • Skądwracasz?

Napisano 04 grudzień 2017 - 10:43

Problemem na drodze nie jest rowerzysta, problemem są pizdowaci kierowcy.

Trzy tygodnie temu wracając wieczorem do domu wpadłem w dziurę i załatwiłem sobie oba koła - tzw. snake bite. Dostałem podwózkę, od fajnej pani, która nic za to nie chciała. Rower wrzuciliśmy do bagażnika i na tylną kanapę (po złożeniu oparć) w nowym seacie leonie. Sam byłem w szoku, że się zmieścił bez ściągania kół.

Pani podwiozła mnie prawie pod dom, więc wziąłem rower na plecy - nie jest ciężko jak wiadomo, ale za to wygodniej niż prowadzić - i idę w stronę domu chodnikiem. Idąc słyszę nagle cienkim głosikiem "przepraszam". Odwracam się i widzę dwudziestoparoletnią panią na rowerze. Oczywiście schodzę na bok, przepuszczam ją, ale zagaduję "powinna pani jechać drogą" (tam nie było ścieżki rowerowej, a chodnik był wąski). A pani na to: "wie pan, ale ja się boję jechać ulicą". Ręce opadły!!! Jak takie panie później przesiadają się do samochodu, to potem mamy takich kierowców, jak opisujesz!



#53 szosowykolarz

szosowykolarz
  • Użytkownik
  • 119 postów

Napisano 04 grudzień 2017 - 14:05

Większość ludzi boi się jeździć ulicą i dlatego ten przepis jest idiotyczny.

Gdy jadę innym rowerem niż szosa (grubsze opony) to chętnie wybieram nawet te dziurawe ścieżki.

 

Zderzenie z psem/kotem/kurą/dzieckiem czy innym rowerzystą na ścieżce, raczej nas nie zabije, a jak ci przywali samochód to z reguły bez obrażeń się nie kończy. Dlatego zrozum też rowerzystów na chodniku :)

 

Ostatnio autobus mnie wyprzedzał na gazetę i to pomimo tego, że nic z przeciwka nie jechało, tak mnie przestraszył i wk. że gdybym go mógł dogonić, to chyba bym mu szyby powybijał.

Jazda rowerem po ulicy to jest duże ryzyko utraty zdrowia/życia i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej, ale ryzyko jest tak niewielkie, że jednak podejmujemy je tylko dlatego, że po tych pseudo-ścieżkach nie da się kolarzówką jechać.

 

Ktoś wpadł na genialny pomysł, żeby budować ścieżki rowerowe i słusznie, tylko tak to jest jak się biorą za to osoby które nie mają kompetencji, a ustawa jest dziurawa jak sito, pozwalając na budowę takich bubli. Ale tak jest ze wszystkim - niestety :(

Później mamy aleje śmietnikową w Słupsku albo słynne aleje barierkowe - a na końcu ścieżki nie przystosowane do wszystkich rowerów.



#54 robo

robo

    ble ble

  • Użytkownik
  • 2465 postów
  • SkądKońskie

Napisano 04 grudzień 2017 - 16:51

Wiemy o czym mówisz - u mnie w mieście jedna wylotówka jest dla mnie spalona przynajmniej jeśli chodzi o jazdę szosówką (innymi rowerami ujdzie), bo ciągnie się wzdłuż niej DDR na odcinku 10 km. Ta ścieżka powstała "przy okazji" remontu (ba, stąd rozpoczyna się Green Velo otwarte z wielką pompą). Niestety biegnie ona przez wsie, a więc przecina wyjazdy z posesji, czyli ma góry i doliny, jest z kostki, czyli masakra itp.

 

Po tym jak zaczęły pojawiać się ścieżki rowerowe, to w moim odczuciu staliśmy się jakąś nową kategorią uczestników ruchu drogowego, ani to pieszy, ani kierowca, prawdę mówiąc staliśmy się pariasami. Jedziesz ulicą - kierowcy potrafią otrąbić, a nie rzadko z ruchu warg da się oczytać przez szybę ".. wypierdalaj na ścieżkę ...." . Wjedziesz kawałek na chodnik, żeby np wejść do sklepu - też potrafię zwrócić uwagę, że to nie ścieżka. 

 

Ścieżki są potrzebne, ale takie, które naprawdę ułatwiają ruch rowerzystów. Ja na DDR-ach bezpiecznie czuję się tylko tam, gdzie ruch rowerów jest odseparowany od ruchu samochodów. Największą niepewność odczuwam, gdzie ścieżka krzyżuje się z jezdnią, bo wiem, że wielu kierowców nie wie, jak się w takich miejscach zachować. Bezpieczniej czuję się jadąc ..... jezdnią. 


  • marvelo lubi to

"Wieczność jest bardzo nudna, szczególnie pod koniec" - Woody Allen


#55 raf

raf
  • Użytkownik
  • 140 postów
  • Skądwracasz?

Napisano 05 grudzień 2017 - 10:15

Większość ludzi boi się jeździć ulicą i dlatego ten przepis jest idiotyczny.

Nie zgodzę się z tym! Boją się tylko mięczaki i tchórze. A może powodem tego jest niedoedukowanie? Ale moje dzieci mają w szkole przepisy drogowe kończone zdawaniem na kartę rowerową. Jeżdżą po ulicy ze mną - oczywiście tylko tam, gdzie NIE MA ścieżek rowerowych. Jak jadę z dziećmi, jedziemy ulicą, albo ścieżką dla rowerów, jeśli jest - nawet taką po lewej stronie.

I dodam jeszcze, że drogą jechałem już z dwuletnim synem na rowerku biegowym - dlaczego? Bo tam, gdzie jechaliśmy, nie było ani chodnika, ani ścieżki rowerowej. Jechaliśmy więc prawą stroną - syn przy krawędzi jezdni, a ja obok niego - tak, by blokować mu ew. chęć wyjechania poza bezpieczną strefę. I bezpiecznie dojechaliśmy tam, gdzie zamierzaliśmy.

 

Gdy jadę innym rowerem niż szosa (grubsze opony) to chętnie wybieram nawet te dziurawe ścieżki.

Też tak robię! Omijam ścieżki wyłącznie podczas treningu i wyłącznie na rowerze szosowym, gdy jadę szybciej, niż 30 km/h.

 

Zderzenie z psem/kotem/kurą/dzieckiem czy innym rowerzystą na ścieżce, raczej nas nie zabije, a jak ci przywali samochód to z reguły bez obrażeń się nie kończy. Dlatego zrozum też rowerzystów na chodniku :)

Tu się z Tobą nie zgodzę! Chodzi przede wszystkim o częstość zdarzeń i różnicę prędkości. Mówię tu wyłącznie o jeździe rowerem szosowym, który jest stworzony do jazdy szybciej - dlatego moim zdaniem NIE NADAJE SIĘ na typowe ścieżki rowerowe. Mnie przywalił już samochód, ale miałem mniejsze obrażenia, niż gdybym miał w przypadku postawienia roweru i "dachowania", co jest największym niebezpieczeństwem w przypadku nagłego hamowania. Tu nie musimy się zgadzać - po prostu ja tak uważam i dlatego nie jadę ścieżką, gdy jadę szybko.

NIGDY NIE ZROZUMIEM DOROSŁEJ OSOBY JADĄCEJ ROWEREM PO CHODNIKU! Wyjątek: jazda z dzieckiem do lat 10, oberwanie chmury, mgła, śnieg/lód na ulicach i chodniku. Ale wtedy to bym rower prowadził, a nie nim jechał (nie mówię o dziecku na rowerze).

 

Ostatnio autobus mnie wyprzedzał na gazetę i to pomimo tego, że nic z przeciwka nie jechało, tak mnie przestraszył i *** że gdybym go mógł dogonić, to chyba bym mu szyby powybijał.

Jazda rowerem po ulicy to jest duże ryzyko utraty zdrowia/życia i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej, ale ryzyko jest tak niewielkie, że jednak podejmujemy je tylko dlatego, że po tych pseudo-ścieżkach nie da się kolarzówką jechać.

Nie popieram zemsty, ani takiej eskalacji napięcia, jak opisałeś. Może mało miałeś takich zdarzeń i dlatego tak Cię denerwują? Zaręczam Ci, że można się do tego przyzwyczaić po jakimś czasie. A próbując coś zrobić w tej sprawie, wystarczyłoby spisać numer boczny lub rejestracyjny autobusu (miejskiego?) i zwrócić się do pracodawcy kierowcy czy policji.

Sprostuję: Jazda DOWOLNYM rowerem z prędkościami powyżej 20 km/h po DOWOLNEJ nawierzchni stanowi ryzyko! Nie ważne po jakiej trasie! Uważam, że to downhillowcy mają gorzej - gdy jeżdżą wśród drzew i po kamieniach z prędkościami czasem większymi, niż my jesteśmy w stanie rozwinąć na prostej! Natomiast nie ryzyko, tylko prawdopodobieństwo zaistnienia niebezpiecznego zdarzenia jest niewielkie NA DRODZE gdy wszyscy użytkownicy PRZESTRZEGAJĄ obowiązujących przepisów. Gorzej, jak komuś puszczą nerwy, jest pijany, lub na jakichś niedozwolonych środkach, albo po prostu chce wszystkich pouczać jak mają jeździć - taki niespełniony domorosły "pedagog", czy bardziej "andragog".

 

Ktoś wpadł na genialny pomysł, żeby budować ścieżki rowerowe i słusznie, tylko tak to jest jak się biorą za to osoby które nie mają kompetencji, a ustawa jest dziurawa jak sito, pozwalając na budowę takich bubli. Ale tak jest ze wszystkim - niestety :(

Później mamy aleje śmietnikową w Słupsku albo słynne aleje barierkowe - a na końcu ścieżki nie przystosowane do wszystkich rowerów.

Jak będziemy siedzieć cicho, albo tylko narzekać - NIC SIĘ NIE ZMIENI!



#56 raf

raf
  • Użytkownik
  • 140 postów
  • Skądwracasz?

Napisano 05 grudzień 2017 - 10:21

Bezpieczniej czuję się jadąc ..... jezdnią. 

 

 

I właśnie dlatego tyle tu o tym trzeba rozmawiać! Miejscem szosowca, jak sama nazwa wskazuje, jest SZOSA! :)


  • marvelo lubi to

#57 robo

robo

    ble ble

  • Użytkownik
  • 2465 postów
  • SkądKońskie

Napisano 05 grudzień 2017 - 17:03

Moim zdaniem żadne legitymacje, czyli dodatkowe uprawnienia dla wybranych kolarzy tej (tj. zwolnienia z obowiązku jazdy DDR-em) sprawy nie załatwią, bo ....

- i tak będzie trzeba takiego kierującego rowerem zatrzymywać, żeby sprawdzić czy ma kwit,

- komu by się chciało o coś takiego występować skoro trenujemy dla siebie

- jakie byłyby kryteria otrzymania takiego kwitka

 

Lepiej skupić się na tym, aby każdy kierujący rowerem otrzymał takie prawo, które pozwala mu jechać jezdnią, a nie DDR-em, jeśli on sam uzna to za dobre dla siebie - czyli zmienić TEN artykuł, a mógłby on brzmieć np tak:

 

RUCH DROGOWY

Rozdział 5 - Ruch pojazdów

Oddział 11 - Przepisy dodatkowe o ruchu rowerów, motorowerów, pojazdów zaprzęgowych

Art. 33.

1. Kierujący rowerem powinien, ale nie musi korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

 

 

Oczywiście trzeba by to odpowiednio zredagować  :)


  • beskidbike i marvelo lubią to

"Wieczność jest bardzo nudna, szczególnie pod koniec" - Woody Allen


#58 szosowykolarz

szosowykolarz
  • Użytkownik
  • 119 postów

Napisano 06 grudzień 2017 - 14:58

Panie Raf, do samochodów wyprzedzających na gazetę się przyzwyczaiłem i średnio mi to przeszkadza,

Ale jak można się przyzwyczaić do autobusu który zostawia Ci 70cm miejsca?

Z lewej autobus, z prawej krawężnik do kolan.

 

A chodnikiem da się jeździć tak, żeby być niezauważonym. Średnia spadnie, ale gdy jadę np. do sklepu to nie jest to priorytet.

Jak jest morko na jezdni, to też często korzystam z chodników :) Tam jest sucho.

Nie jeżdżę nim często, żebym nie wyszedł na jakiegoś 'nie-dorosłego' - ale czasem jest po prostu lepiej i wybieram to co lepsze.



#59 raf

raf
  • Użytkownik
  • 140 postów
  • Skądwracasz?

Napisano 07 grudzień 2017 - 12:03

Panie Raf, do samochodów wyprzedzających na gazetę się przyzwyczaiłem i średnio mi to przeszkadza,

Ale jak można się przyzwyczaić do autobusu który zostawia Ci 70cm miejsca?

Z lewej autobus, z prawej krawężnik do kolan.

 

A chodnikiem da się jeździć tak, żeby być niezauważonym. Średnia spadnie, ale gdy jadę np. do sklepu to nie jest to priorytet.

Jak jest morko na jezdni, to też często korzystam z chodników :) Tam jest sucho.

Nie jeżdżę nim często, żebym nie wyszedł na jakiegoś 'nie-dorosłego' - ale czasem jest po prostu lepiej i wybieram to co lepsze.

Panie Szosowykolarz!

Co do autobusu - ja bym tego nie podarował - zgłosiłbym do odpowiednich organów bezdyskusyjnie. Szkoda teraz czasu na wspominki.

 

Nie rozumiem, i chyba nigdy nie zrozumiem Twojej wypowiedzi dot. jazdy po chodniku! I zastanawiam się dlaczego - ale wiem dlaczego!

Od 10 roku życia, jeżdżąc składakiem typu Mifa - z NRD - gdziekolwiek jechałem, robiłem to ULICĄ!!! Nie było wtedy kasków, nie było ścieżek rowerowych, ruch może był mniejszy, ale ja potrafiłem zjechać całe miasto (pół godziny jazdy autobusem MPK) rowerem - wszystko ulicą lub polnymi dróżkami, jak były skrótem. Wszytko, żeby dojechać do swojej szkoły na dzień dziecka, albo inną jakąś wiosenno-letnią imprezę. Na co dzień do szkoły jeździłem autobusem - bez wyjątków.

I nie było dyskusji - mam 10 lat, mam kartę rowerową, to jadę tak, jak mnie ówczesny milicjant z drogówki na szkolnych zajęciach nauczył!!! A tak mnie wtedy nauczył, że nie miałem problemów ze zdawaniem na prawo jazdy w pierwszym terminie. Znaki i manewry - w tym najtrudniejszy zakręt w lewo - miałem opanowane już w podstawówce! Nigdy też za dzieciaka nie miałem żadnej niebezpiecznej sytuacji.

A teraz - śmiech na sali! Jeżdżą rowerami za 5-10-15 tysięcy złotych i szaleją po chodnikach, przejeżdżają przez przejścia dla pieszych, potrącają starsze panie idące spokojnie chodnikiem - niech się wstydzą!!!

 

Ja nawet na szosówce, gdy kończy się ścieżka, schodzę z roweru, albo jadę ulicą. I jeszcze nigdy nie przejechałem przejścia dla pieszych - zawsze schodzę z roweru i śmiesznym krokiem z blokami pod spodem przechodzę na drugą stronę po to, by skorzystać ze ścieżki, siąść na rower i jechać dalej. To musi komicznie wyglądać! Nie lubię tego, ale tak robię. Mogę ścieżki "nie zauważyć" i jechać drogą, ale nigdy nie będę jechać rowerem po chodniku, czy po przejściu DLA PIESZYCH.

 

Już tak po prostu mam! A teraz hejterzy - do dzieła!!! ;)



#60 szosowykolarz

szosowykolarz
  • Użytkownik
  • 119 postów

Napisano 07 grudzień 2017 - 16:55

Ja jako dzieciak jeździłem po chodnikach, może dlatego mam mniejsze opory :D

Przecież masz ścieżki rowerowe połączone z chodnikiem, na takich też nie jeździsz?

W warszawie mnóstwo jest ścieżek po których łażą ludzie.

 

Ja od dziecka jeżdżę między ludźmi i nie widzę w tym problemu :)

Mowa oczywiście o mało uczęszczanym chodniku, przykładowo jeden ludek na odcinku 100m.

 

Znam ulice w Warszawie gdzie pasy jezdni są dosyć wąskie, samochodów od groma, w tym sporo autobusów, jadąc po takiej ulicy rowerem nie czuję się bezpiecznie bo auto które mnie wyprzedza musi zjechać na sąsiedni pas, który zawsze jest zajęty, kończy to się wyprzedzaniem na gazetę i niepewnymi ruchami kierowców - tu zawsze jadę chodnikiem.





Dodaj odpowiedź