Skocz do zawartości


Zdjęcie

Praca, studia, szkoła, a nasze kolarstwo ?


91 odpowiedzi w tym temacie

#1 xubix

xubix
  • Użytkownik
  • 1552 postów
  • SkądKrotoszyn

Napisano 04 październik 2011 - 20:16

Witajcie,

chciałbym się dowiedzieć jak to u Was bywa ? Na jakim etapie jesteście ?

Praca ? Szkoła ? Studia ? Dzieci ? Rodzina ?

Jak sobie radzicie aby wyjść na rower na 2-3 w tygodniu ?
Jak sobie radzicie z wyjazdami w weekend na wyścigi [gdy często trzeba wyjechać już w piątek] ?

Bo niestety czasu czasem mało, a na rower chciałoby się iść.. :roll:

Ja właśnie podejmuję na 99% pracę w godz 8-16 + studia zaoczne i tak myślę ,że no nie wiem jak dam radę żeby jeszcze teraz jesienią/zimą wyjść na rower bo szybko się robi ciemno to raz, a dwa to w weekendy też trudno będzie pojechać czasem...

Więc jak to jest u Was ? Jak sobie dajecie radę żeby porowerować ? ;-)
Czy da się jeździć dopiero na emeryturze ? :-P

#2 intel action

intel action
  • Użytkownik
  • 937 postów
  • Skądkielce

Napisano 04 październik 2011 - 20:29

Nom ja praca od 8 do 18 :-/ jak jest widno w lato to zazwyczaj na 2 godzinki 3 razy w tygodniu się wyjdzie po kręcić ;-) a tak to teraz trenaż po godzince codziennie a weekend normalnie zbiórki 8-)

#3 MiSzA

MiSzA
  • Użytkownik
  • 805 postów
  • SkądKonstancin

Napisano 04 październik 2011 - 20:32

Wiesz - większość osób daje radę z pracą na cały etat (nie zawsze 8-16...) PLUS zobowiązania rodzinne PLUS zobowiązania wynikające z posiadania Rodziny (Dzieci!) PLUS inne :) Więc robota 8-16 + zaoczne = luzik ;) Głowa do góry.

Ja mam robotę bez limitu godzin - ale na szczęście możliwość dość elastycznego dopasowania godzin pracy (praca w domu, wcześniejsze wyjście do domu raz na jakiś czas, możliwość przyjścia do pracy przed 10:00) - brak dzieci = 3, 4 'dni rowerowe' - co oznacza w tygodniu jakieś 1,5 -2 godziny na rowerze, jak sobota/niedziela bez wyścigu - trochę więcej roweru. Ułatwia sprawę samochód służbowy = tańsze podróże (za zgodą i wiedzą pracodawcy rzecz jasna). Paradoksalnie najprościej jeździć zimą - wiadomo - trenażer niezależny od pogody, humoru czy terenu.

#4 garenge

garenge
  • Użytkownik
  • 840 postów
  • SkądPoznań/Inowrocław

Napisano 04 październik 2011 - 20:51

Ciężko. Szkoła 8-16 + potem zajęcia dodatkowe typu kółka, korepetycje + nauka. Efekt = 3 x treningi tylko w weekend

Grube kolarstwo, BMI fighter :)


#5 woody

woody
  • Użytkownik
  • 1415 postów
  • Skądłódź

Napisano 04 październik 2011 - 20:54

xubix, nie przesadzaj :) Jeździj z głową a nie żeby jeździć i wystarczy. Ty masz z tego czerpać przyjemność, zawodowcem już nie będziesz. Wystarczy mądrze zagospodarować czas.

u2250y2014v3.gif


#6 xubix

xubix
  • Użytkownik
  • 1552 postów
  • SkądKrotoszyn

Napisano 04 październik 2011 - 20:58

Ale ja chce jak najwięcej czasu na rower i dlatego pytam jak to wygląda u innych celem posiadania większej wiedzy + wskazówek jak sobie poradzić można :)

Tutaj tez można się poużalać nad swoim losem jak komu źle :mrgreen:

#7 intel action

intel action
  • Użytkownik
  • 937 postów
  • Skądkielce

Napisano 04 październik 2011 - 21:02

xubix a kup sobie ten trenaż z kompem ja ostatnio testowałem to cudo pfff ;-) troszkę lipa ze skręcaniem ale frajda z jazdy ogromna . Wtedy będziesz sobie codziennie śmigał nawet jak będziesz do 1 w nocy pracował ;-)

#8 Deadi

Deadi
  • Użytkownik
  • 2565 postów
  • SkądOpolskie

Napisano 04 październik 2011 - 21:08

Niestety praca na etat do godziny 16 i dalej to wielkie ZUO. Zakładając, że jesteś w domu o 16:30, jesz jakiś obiadek, jest 17:00 i dopiero około 18:00 można iść normalnie jeździć. Ja tak robię już od roku, pracuję do 16 lub 17, na szczęscie do domu mam 5min z buta, ale to i tak niewiele zmienia, bo na rower ruszam o 18. O ile latem to nie problem, bo spokojnie do 21 można jeździć, o tyle teraz i w zimie będzie lipton, choć wrzesień i początek października bardzo fajnie przekręciłem zwykle 50-60km od 18:00. Jak pogoda rozpieszcza to kręce 2-3 razy plus weekend. Wcześniej pracowałem do 14 i takie przyjście do domu to była bajka. O 15-16 byłem gotów do jazdy i nawet w czasie zimowym można było spokojnie 2h popykać przed zmierzchem + do oporu po mieście by nabić kilometry.

Tak, więc ogólnie rzecz biorąc połączenie pracy do godzin poźnych popołudniowych z treningami jest niełatwe i wymaga wielu poświęceń co jak wiadomo bezpośrednio przekłada się na jakość treningów i ich systematyczność. Ale jak pisze woody - zawodowcami nie będziemy i pozostaje jeździć jak, kiedy i ile się da, aby tylko przyjemność i frajda była ;-)

#9 Jakob

Jakob
  • Użytkownik
  • 118 postów
  • SkądBrzeg Dolny

Napisano 04 październik 2011 - 22:21

Jak byłem w klasie maturalnej, to nie powiem kręciłem wiele.
Myślę że w Polsce jest to też, w dużej mierze uzależnione od tego, ile mamy lata.
Bo praktycznie od listopada, no dobra grudnia, do marca ciężko jest z szosą, zależy też jak warunki zimowe nas uroczą.
A u mnie teraz jest mniej czasu, wiadomo obowiązki, itd. studia zaoczne, co prawda nie pracuję, ale niedługo zacznę(mam nadzieję). Wcześniej wyglądało to w ten sposób, wracałem ze szkoły, tam krótka trasa, 30-35 km, nauka. Następnego dnia znowu szkoła, oczywiście w weekend udało się więcej pokręcić, ale tylko w weekend.
I to co pisze Deadi, nasz sport jest w dużej mierze zależny od warunków pogodowych. Sami wiecie o co chodzi.

#10 outoftimeman

outoftimeman
  • Użytkownik
  • 873 postów
  • SkądPruszków

Napisano 04 październik 2011 - 22:24

Niestety praca na etat do godziny 16


Jak ja bym chciał kończyć pracę o 16 i mieć tyle czasu na rower. Marudzisz i tyle.

Najwcześniej kończę o 18, ostatnio jeździłem w kompletnych ciemnościach, nie mówiąc już o temperaturze, ale skoro Edvald Boasson Hagen trenuje cały sezon w Norwegii nie zważając na mróz i noc polarną to nie ma co dramatyzować :D

Wszystko jest kwestią odpowiedniej organizacji czasu - czego ciągle się uczę, ale efekty są coraz lepsze. Na szczęście też mam dość elastyczne godziny pracy i mogę np wyjść na rower rano, zrobić minimum minimum czyli 50-60 km, a później ruszyć prosto do pracy.

I to co pisze Deadi, nasz sport jest w dużej mierze zależny od warunków pogodowych. Sami wiecie o co chodzi.


Ja w tegoroczne "lato" czy też porę deszczową postanowiłem zignorować warunki pogodowe i nie zważając na deszcz po prostu jeździłem. To samo zamierzam robić zimą. Mam przełajówkę i nawet jak śnieg spadnie i przykryje wszystko będę jeździł! Nie ma co pękać, w Norwegii mają gorzej ;-)

Dołączona grafika
Dołączona grafika

#11 LoveBeer

LoveBeer

    Piwny Budda

  • Użytkownik
  • 702 postów
  • Skądz podium

Napisano 05 październik 2011 - 09:01

plusy freelancerki sa nie do przecenienia ;)

#12 wober

wober
  • Użytkownik
  • 242 postów
  • SkądSzczecin

Napisano 05 październik 2011 - 10:52

plusy freelancerki sa nie do przecenienia ;)


trueeee :D

#13 user1215

user1215
  • Użytkownik
  • 143 postów
  • Skąd3miasto

Napisano 05 październik 2011 - 11:45

Myślę, że praca na normalny etat + szkoła zaocznie to żaden problem. Gorzej jest z rodziną ;)
Ja wstaje o 5 aby zrobić jakiś trening przed pracą + rozjazd po pracy. Następnego dnia odwrotnie. Do pracy akurat mam 15 km najkrótszą trasą, zawsze rowerem. Do tego co 2 weekend szkoła, 1-2 razy w miesiącu dyżur weekendowy wykluczający dłuższy pobyt poza domem/firmą niż 3h.
I to mnie najbardziej dobija, brak możliwości zrobienia długiego treningu na spokojnie czasem przez cały miesiąc. Chyba, że się zmuszę, alby po 17 wyjechać po pracy i wrócić do domu przed 1/2 nocą. Ale to raczej na wiosnę, jak jest pogoda odpowiednia i ciśnienie na jeżdżenie ;)

#14 Jelitek

Jelitek
  • Użytkownik
  • 989 postów
  • SkądKraków Bronowice

Napisano 05 październik 2011 - 12:03

to co piszą koledzy praca + szkoła to nie tragedia. Najgorzej jest z rodziną bo niestety nie zawsze rozumieją pasję, a do tego często wzmaga tzw. konflikty wewnętrzne - "iść na rower czy spędzić czas z rodziną".

U mnie najczęściej wygląda to tak że zaczynam jeździć dopiero koło 18, najczęściej 2 godziny po asfalcie. Bardzo rzadko jadę w teren. W soboty dłuższa jazda koło setki. Niedziele zawsze mam zajęte bo pracuję. W zimie trenażer lub jazda po zmroku (którą bardzo lubię i zawsze mile wspominam)

Ja na szczęście nie mam jeszcze dzieci, ale czasu mam bardzo mało na rower - jeszcze na studiach mogłem sobie pozwolić teraz niestety już nie :-( Na szczęście pociesza mnie fakt że mam pracę i w miarę stabilizację. O wysokie lokaty nie mam co już walczyć a co dopiero mówić o jakich bardziej regularnych treningach, które dadzą zamierzony efekt.

Także głowa do góry! inni mają gorzej i jakoś dają radę :-)

#15 madagaskar

madagaskar
  • Użytkownik
  • 96 postów
  • SkądWrocław

Napisano 05 październik 2011 - 12:10

Jelitek, zgadzam się z tobą !!!
Moja żona nie potrafi zrozumieć i zaakceptować mojej pasji a jeszcze mi się dzieciak urodził w styczniu no i sezon poszedł na bok. Teraz staram się ustawić plan na nowy sezon aby to jakoś połączyć. Z jednej strony nie ma się co łamać i dla chcącego nic trudnego :mrgreen:

#16 Rooney

Rooney
  • Użytkownik
  • 187 postów
  • SkądCzęstochowa

Napisano 05 październik 2011 - 12:26

Ja jako student mam na razie bardzo wiele czasu. Można by powiedzieć ,że nie jeden z was by mi pozazdrościł.
Ale nie ma też znowu co się łamać , bo jak czasu jest mniej to po prostu mniej się jeździ i forma spadnie , lokaty też nie będą wysokie , natomiast na starość się poszaleje. :mrgreen:

#17 madagaskar

madagaskar
  • Użytkownik
  • 96 postów
  • SkądWrocław

Napisano 05 październik 2011 - 12:42

Rooney, nie rozumiem tego co napisałeś...

#18 gordon

gordon
  • Użytkownik
  • 56 postów
  • Skądtarnów

Napisano 05 październik 2011 - 12:53

Ja natomiast zazdroszczę wszystkim, którzy się uczą. Wtedy jest najwięcej czasu na trening.
Gdy zakończyłem naukę i zacząłem pracować, też nie mogłem zarzekać, bo czas na trening był zarówno w tygodniu (praca do 16) jak i w weekend. Potem zmieniłem stan cywilny, więc czasu było już mniej, bo trzeba go też poświęcić swojej drugiej połowie. Dłuższe wypady już były rzadziej i ilość też została zmniejszona. Na szczęście żona też lubi pojeździć na rowerku, więc jeździmy razem, ale to treningiem nazwać nie można bardziej przejażdżką;). W kwietniu pojawiło się maleństwo, więc ten rok to już całkowita porażka jeśli chodzi o jazdę. Praca do 16. Po pracy zajmuję się dzieckiem. Żonie trzeba pomóc, to po pierwsze, a po drugie popołudniami udziela korepetycji więc ktoś musi być przy młodym kolażu :P
W lecie to udało się jeszcze pośmigać od 19 do 22 lub w weekendy te 2-3 godzinki. Teraz gdy ciemno coraz wcześniej ciężko się wybrać:(
Następny sezon powinien już być lepszy:) Na szczęście moja żona rozumie moją pasję i jak tylko jest trochę czasu wolnego staram się coś kręcić.

Pozdrawiam

#19 kholbee

kholbee
  • Użytkownik
  • 53 postów
  • SkądTarnów

Napisano 05 październik 2011 - 13:47

U mnie żona też rozumie pasje i jest OK. Ale ile razy można powiedzieć ośmiolatkowi - pobaw się sam i daj mi spokój, bo jadę pojeździć ??? Zwłaszcza kiedy mówi, że chce jechać ze mną. Dlatego wybrałem sposób na jazdę weekendową. Pobudka o 5.00 i rowerek tak do 9.00 czy też 10.00. Wracam do domu, gdzie rodzina budzi się do życia i można razem coś porobić. W soboty są to najczęściej jakieś prace przy domu jak koszenie itp, a w niedziele po prostu kolejna przejażdżka tym razem z dzieciakiem :)

#20 Jelitek

Jelitek
  • Użytkownik
  • 989 postów
  • SkądKraków Bronowice

Napisano 05 październik 2011 - 14:27

Pobudka o 5.00 i rowerek tak do 9.00 czy też 10.00


I to jest sposób...tyle że ja tak potwornie nie lubię rano wstawać :-(



Dodaj odpowiedź