Skocz do zawartości


Zdjęcie

Praca, studia, szkoła, a nasze kolarstwo ?


86 odpowiedzi w tym temacie

#41 Zeb

Zeb
  • Użytkownik
  • 45 postów
  • SkądWlkp

Napisano 25 czerwiec 2015 - 10:31

Ja zawsze sobie powtarzam: pracuję rękami, jeżdżę nogami ;-)



#42 X-RAY

X-RAY
  • Użytkownik
  • 284 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 25 czerwiec 2015 - 11:42

Ja pracuję głową, jeżdżę nogami, do tego także studiuję a przy okazji staram się wspólnie z żoną wychować syna, mam zatem te same rozterki oraz dylematy. Niby nienormowany czas pracy ale w praktyce oznacza to min. 8h w biurze między 9-17 i czasem jeszcze praca w domu, do tego dość częste wyjazdy i wyjścia służbowe, na rower nie pozostaje zatem zbyt wiele czasu. Jak sobie z tym radzę? Zaczynam sezon jak najwcześniej, jeszcze zimą o ile pogoda pozwala, na początku głównie MTB, oczywiście z oświetleniem tak aby można było tłuc kilometry wieczorami. Mieszkam w Warszawie a tu na szczęście samymi ścieżkami rowerowymi można bez problemu ukręcić kilkadziesiąt km. dziennie, rzadko schodzę poniżej 50km. Na szosę przesiadam się wiosną i jeżdżę głównie po pracy w godz 17-20, min 2 razy w tygodniu, a weekendy już do oporu, albo ustawki, albo dłuższe trasy 80-120km. Jesień to znowu MTB, mniej więcej do listopada, potem pauzuję na kilka tygodni. Do trenażera jakoś nie mogę się przekonać, żaden dla mnie fun pocić się w mieszkaniu i kręcić w miejscu nie czując wiatru na policzkach, wolę w tym czasie pobiegać lub popływać.



#43 biker1974

biker1974
  • Użytkownik
  • 279 postów
  • SkądMirków/Wroclaw

Napisano 25 czerwiec 2015 - 13:04

Szkoda,ze ja nie mam takiej zony,ktora pozwalalaby na weekendowe treningi.

#44 GoscNiedzielny

GoscNiedzielny
  • Użytkownik
  • 539 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 25 czerwiec 2015 - 22:27

Na zmianę nigdy nie jest za późno.

#45 RoadBikeRider

RoadBikeRider
  • Użytkownik
  • 115 postów
  • SkądKraków

Napisano 26 czerwiec 2015 - 21:54

Szkoda,ze ja nie mam takiej zony,ktora pozwalalaby na weekendowe treningi.

Kwestia wychowania. Ja na pierwszej randce powiedziałem, że jestem bikeholikiem i to nieuleczalne.  Ot taka prawdziwa anegdotka  :) Dzięki temu nie mam problemu z weekendowymi ustawkami.



#46 X-RAY

X-RAY
  • Użytkownik
  • 284 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 26 czerwiec 2015 - 23:02

Kwestia wychowania. Ja na pierwszej randce powiedziałem, że jestem bikeholikiem i to nieuleczalne.  Ot taka prawdziwa anegdotka  :) Dzięki temu nie mam problemu z weekendowymi ustawkami.

Otóż to, widziały gały co brały, a jak się za bardzo biega za narzeczoną i nie myśli o sobie to potem w małżeństwie pozostaje mieć już tylko twardą d.. :unsure:  


  • Prozor i patolog lubią to

#47 Grzesiekkry

Grzesiekkry
  • Użytkownik
  • 196 postów
  • SkądSułkowice/Chynów

Napisano 27 czerwiec 2015 - 06:34

Ja prowadzę jakąś tam działalność i niby robię co i kiedy chcę ale to tylko teoria :(

W praktyce wygląda to tak że jak pojadę sobie w ciągu dnia to potem jadę do klienta i wyglądam jakbym miał stan podgorączkowy. Nogi latają, łapy się trzęsą a nieraz i fizycznie trzeba coś pomóc. Następnego dnia i tak to muszę odpracować.

Staram się jeździć 3 razy w tygodniu,  zajmuję to w sumie 10-12h czystej jazdy, z przygotowaniami plus 2h. Nie prowadzę praktycznie żadnego życia towarzyskiego poza sobotą wieczór. Odstawiłem nawet moje ulubione alkohole :) (poza sobotą). 

Baba, jak to baba, ciągle ma problemy, już się nie da wychować, nawet nie pamiętam jaka była na początku (nająłem ją 20l temu :))  Ona gada a ja robię swoje, dziatwa to ma już w dupie starego więc problem przytulania już odpadł :).

Podsumowując: "kolarstwo" jest zajebiście czasochłonne, nawet na podstawowym, amatorskim poziomie.


  • kaloo lubi to

#48 GoscNiedzielny

GoscNiedzielny
  • Użytkownik
  • 539 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 27 czerwiec 2015 - 07:45

Podsumowując: "kolarstwo" jest zajebiście czasochłonne, nawet na podstawowym, amatorskim poziomie.


Zwłaszcza na amatorskim, bo robiąc to zawodowo masz na nie 2x więcej czasu i nic innego poza kręceniem robić już nie musisz.
Czyli wychodzi na to, że być prosem, to nie sztuka. Sztuką jest być pro amatorem :)
  • marvelo lubi to

#49 Koniunl

Koniunl
  • Użytkownik
  • 684 postów
  • SkądHolandia

Napisano 27 czerwiec 2015 - 09:09

10-12 godzin tygodniowo da się wywalczyć w każdej sytuacji, mnie się udaje mimo młodych dzieci, pracy po 12h dziennie i częstych służbowych wyjazdów. Inna sprawa to jakość takiego treningu - niby jeżdzę w tym roku równie dużo co w zeszłym, ale duża ilośc km w dojazdach do pracy nie przekłada się na znaczący wzrost formy. Rano się spieszę i zazwyczaj gnam bez rozgrzewki w 3 strefie, wieczorem po pracy za bardzo jestem zmęczony na prawdziwy trening.

Trochę szkoda tak marnować czas spędzony na rowerze, z drugiej strony gdy tylko muszę jechać autem to szlag mnie trafia - tylko 22 km do biura, bez sensu taki dystans pokonywać samochodem.

Jeżdzę na zawodach z mastersami, którzy mają pracę fizyczną, ew techniczną - od 9 do 17. Widać, jak w trakcie sezonu idzie im forma do góry, poświęcają tyle samo czasu na rower co ja, ale mają go wiecej na regenerację.

#50 System

System
  • Użytkownik
  • 554 postów
  • Skądz netu

Napisano 02 lipiec 2015 - 14:45

To macie fajnie, ja czasem ledwo z 5 godzin w tygodniu ukręcę.

Kobitkę mam, jako żonę, ale w kolarstwo wpadłem dopiero kilka lat po ślubie - tak więc rower to wróg u mnie w domu, pomimo, że i tak mało jeżdżę.

Ale wracam z pracy ok. 17 i przykładowo rower ok. 18, powrót z treningu 19:15 (taak, ok. 1h 15 min tylko), rozebranie się prysznic i mamy 20 - a codzienne obowiązki ?

A w weekend pojechać np. w niedzielę po obiedzie na 3 godziny to praktycznie po niedzieli.

 

 

Trudno, ale jakoś trzeba żyć... :)

 



#51 Koniunl

Koniunl
  • Użytkownik
  • 684 postów
  • SkądHolandia

Napisano 02 lipiec 2015 - 18:29

A to nie lepiej przed obiadem? Budzik w niedziele na 6.00, 6:30 wychodzisz, do domu wracasz o 9:30 i cały dzień masz dla siebie.

#52 Greek

Greek
  • Użytkownik
  • 1922 postów
  • SkądKraków

Napisano 02 lipiec 2015 - 18:40

A w tygodniu o 5. pobudka i na trening. A po powrocie z pracy zostaje czas na obowiązki. Nie trzeba przecież siedzieć do późna, nieco wcześniej lulu i jest ok ;)


  • Prozor lubi to

"Najgorsze koło czyni najwięcej hałasu", Antoine de Rivarol

 

Ragazza Ravennesa

 


#53 marvelo

marvelo
  • Użytkownik
  • 2627 postów
  • SkądKrasnystaw

Napisano 02 lipiec 2015 - 18:51

Każdy ma inny zegar biologiczny. Jeśli ktoś jest typem "sowy" nie zmusisz go do rannych treningów. Ja prędzej wyjdę pojeździć o 23:00 czy nawet o północy, niż o 6:00 rano. I to się nie zmienia, pomimo tego, że pracując na trzy zmiany często muszę wstawać o 4:40. Chodzenie spać przed północą praktycznie i tak nigdy mi nie wychodzi.

 


  • Prozor i MarekB lubią to

#54 marvelo

marvelo
  • Użytkownik
  • 2627 postów
  • SkądKrasnystaw

Napisano 17 sierpień 2015 - 17:12

Dzisiaj wstałem po 16:00. 

Organizm w końcu upomniał się o swoje.

Takie są skutki łączenia kolarstwa z pracą na trzy zmiany w firmie produkcyjnej z wyraźnymi niedoborami siły roboczej (a niby mamy bezrobocie), bo przecież realizacja zamówień jest najważniejsza, a prawa pracownika do odpoczynku dobowego i tygodniowego istnieją tylko na papierze.

W niedzielę (16.08) startowałem w Maratonie Kresowym w Chełmie (dystans półmaraton) po trzech nocnych zmianach, sześciu dniach pracy z rzędu i w sumie tylko dwóch dniach wolnego od początku sierpnia (w kalendarzu mamy jedenaście na ten miesiąc).

Start w maratonie po nieprzespanej nocy, w dodatku z perspektywą kolejnej nocnej zmiany w niedzielę (wolnego nie udało się wywalczyć) może nie był zbyt rozsądny, ale  czego się nie robi dla realizacji pasji.

W tym roku na urlopie byłem łącznie trzy dni (oczywiście jeszcze z zaległego), ale może pod koniec sierpnia w końcu pójdę na zaległy, majster już obiecał (mam jeszcze 6 dni, kilkadziesiąt nadgodzin i dwa dni do oddania jako bezpłatne (12-miesięczny okres rozliczeniowy)).

Tak wygląda łączenie kolarstwa z pracą w moim przypadku. 

 

P.S.

Chełmski maraton z perspektywy Magdy Sadłeckiej:

https://www.facebook...982067515146840



#55 X-RAY

X-RAY
  • Użytkownik
  • 284 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 18 sierpień 2015 - 10:58

Dzisiaj wstałem po 16:00. 

Organizm w końcu upomniał się o swoje.

Takie są skutki łączenia kolarstwa z pracą na trzy zmiany w firmie produkcyjnej z wyraźnymi niedoborami siły roboczej (a niby mamy bezrobocie), bo przecież realizacja zamówień jest najważniejsza, a prawa pracownika do odpoczynku dobowego i tygodniowego istnieją tylko na papierze.

W niedzielę (16.08) startowałem w Maratonie Kresowym w Chełmie (dystans półmaraton) po trzech nocnych zmianach, sześciu dniach pracy z rzędu i w sumie tylko dwóch dniach wolnego od początku sierpnia (w kalendarzu mamy jedenaście na ten miesiąc).

Start w maratonie po nieprzespanej nocy, w dodatku z perspektywą kolejnej nocnej zmiany w niedzielę (wolnego nie udało się wywalczyć) może nie był zbyt rozsądny, ale  czego się nie robi dla realizacji pasji.

W tym roku na urlopie byłem łącznie trzy dni (oczywiście jeszcze z zaległego), ale może pod koniec sierpnia w końcu pójdę na zaległy, majster już obiecał (mam jeszcze 6 dni, kilkadziesiąt nadgodzin i dwa dni do oddania jako bezpłatne (12-miesięczny okres rozliczeniowy)).

Tak wygląda łączenie kolarstwa z pracą w moim przypadku. 

 

P.S.

Chełmski maraton z perspektywy Magdy Sadłeckiej:

https://www.facebook...982067515146840

Nie chcę nawet wiedzieć gdzie Ty pracujesz, dopóki jednak są ludzie którzy godzą się na takie warunki dopóty pracodawcy będą takie warunki stwarzać.



#56 luki99

luki99
  • Użytkownik
  • 411 postów
  • Skąddolny slask

Napisano 18 sierpień 2015 - 11:38

U mnie m.in. też ze względów czasowych zacząłem codziennie dojeżdzać do pracy i 75km/ dziennie wpada ;) Chyba, że pogoda jest słaba pada itd to krótsza trasa wtedy 50-55km.

 

Ale trzeba mieć do tego warunki ja dawniej nie miałem np. zawoziłem syna do przedszkola/szkoły bo żona nie mogła teraz to odpada, no i warunki w pracy też musza być-  gdzieś trzeba trzymać "furę" ;), prysznic itd.

 

 



#57 marvelo

marvelo
  • Użytkownik
  • 2627 postów
  • SkądKrasnystaw

Napisano 18 sierpień 2015 - 19:27

Nie chcę nawet wiedzieć gdzie Ty pracujesz, dopóki jednak są ludzie którzy godzą się na takie warunki dopóty pracodawcy będą takie warunki stwarzać.

Z wiadomych względów otwarcie tego nie powiem, ale dla naprowadzenia podam, że większość produktów firmy w której pracuję ma kolor biały i nadaje się do jedzenia. 

Oczywiście można się zwolnić, można również powiadomić PIP (wychodzi na to samo), macie jeszcze jakieś pomysły?. 

Prawo pracy i tak faworyzuje pracodawcę, a niedawne zmiany, czyli wydłużenie okresów rozliczeniowych do 12 miesięcy i elastyczność czasu pracy jeszcze tą sytuację pogarszają z punktu widzenia pracownika.

Cytat z artykułu:

Elastyczny czas pracy – Nowe niewolnictwo (https://pracowniczad...dpress/?p=2370)

Przekaz jest taki: zwykły pracownik/pracownica ma podporządkować swoje życie potrzebom pracodawcy – harować na jego rozkaz, takie ma być życiowe zadanie większości z nas. Nie bez powodu przewodniczący OPZZ, Jan Guz nazwał to niewolnictwem – bo teraz szef będzie kontrolować coraz większą część życia pracowników, którzy by pracować „elastycznie” będą musieli zrezygnować z zajęć sportowych, kulturalnych itp. i w każdej chwili być do dyspozycji swoich pracodawców.

 

Ryzyko dla zdrowia

Długie godziny pracy oznaczają poza tym zmęczenie, zmniejszenie koncentracji i co za tym idzie zwiększone ryzyko wypadków i chorób zawodowych.

Pracodawcy chcą zmniejszyć swoje koszty i zwiększyć stopień wyzysku istniejących pracowników zamiast zatrudnić nowych. Nowy kodeks pracy umożliwia im jeszcze bardziej niż wcześniej podporządkowanie całej załogi swoim interesom – co logicznie rzecz biorąc nie doprowadzi do zwiększenia zatrudnienia tak, jak twierdzą rząd i organizacje pracodawców.



#58 wojtek10611

wojtek10611
  • Użytkownik
  • 685 postów
  • SkądŁowicz

Napisano 18 sierpień 2015 - 19:58

Przynajmniej wiem komu zawdzięczam tak dobrą Krasnostawską śmietanę jak jestem u dziewczyny :D 



#59 zeralda

zeralda
  • Użytkownik
  • 36 postów
  • SkądKraków

Napisano 18 sierpień 2015 - 20:28

Wiesz co, rzygać mi się chce na widok tej śmietany jak czytam to co Marvello pisze w swoim poście. Nigdy nie byem człowiekiem o lewicowych poglądach ale to co się dzieje to jest przegięcie pały.

 

I dziwić się później, że jakieś oszołomy dostają tyle w sondażach. Kiedy w końcu ten nasz zapyziały kapitalizm zrozumie, że wyjdzie im to na dłuższą metę boikiem...



#60 marvelo

marvelo
  • Użytkownik
  • 2627 postów
  • SkądKrasnystaw

Napisano 05 czerwiec 2016 - 16:33

Kolejny mój start w maratonie mtb (Lotto Poland Bike Marathon w Urszulinie) po nocnej zmianie w pracy (w sumie po siedmiu dniach pracy bez wolnego, w tym ostatnie trzy dni to nocne zmiany). Miałem już nie jechać, ale ponieważ to jeden z nielicznych wyścigów w moim regionie, więc żal było odpuścić, zwłaszcza że pogoda zapowiadała się ładna.

W sumie to nawet dobrze mi się jechało, dystans oczywiście krótszy (Mini - 33 km), w sam raz dla mnie. Pozycja 66/133 open/14/34 M4 nawet mnie zadowala. Myślałem, że będzie gorzej.

Sytuacja w pracy jeśli chodzi o jakieś wolne czy urlop coraz gorsza. Tamten rok zaczynałem z 10-ma dniami zaległego urlopu, obecny rok z 25-ma. Zgodnie z kodeksem pracy pracodawca na udzielenie tego urlopu zaległego ma czas do końca września. Ale w zasadzie to pracownik w żaden sposób nie może tego wyegzekwować. Co za kraj? Co za prawo? Jak żyć?  

 

 


  • Greek lubi to



Dodaj odpowiedź