Skocz do zawartości


Zdjęcie

Jaki rower do 1500zł.


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
1187 odpowiedzi w tym temacie

#1181 Siara_iwj

Siara_iwj

    Zło Konieczne

  • Moderator
  • 1665 postów
  • SkądSheffield

Napisano 17 maj 2011 - 22:58

Ok.

Wysłałem pytanie do właściciela tego Dancelli o długość rury poziomej. 60 cm podpasuje, podsiodłową można zawsze korygować wysuwając siodełko (mam rację..? )

W międzyczasie kolejne rowery:

http://allegro.pl/co...1621441210.html

http://allegro.pl/ga...1619557754.html

http://allegro.pl/sz...1612592295.html

http://allegro.pl/ro...1611547275.html

Trek ma durnowate wzory na ramie, na pierwszy rzut oka wygląda jakby łaził po nim pijany pająk ;)
Dołączona grafikaLekkie. Tanie. Mocne. Wybierz dwa - C. Boardman Dołączona grafika

#1182 wolnyelektron

wolnyelektron
  • Użytkownik
  • 27 postów
  • SkądMińsk Mazowiecki

Napisano 18 maj 2011 - 10:27

Opłaci się? proszę o szybkie opinie :)

http://allegro.pl/al...73.html#gallery

#1183 benton77

benton77
  • Użytkownik
  • 13 postów
  • SkądRacibórz Śląsk

Napisano 23 maj 2011 - 13:50

Czy warto kupić za 1500 taki rower z lombardu ma rok i koła mavica http://archiwum.rowe...&gr=110&id=979.

#1184 Prozor

Prozor
  • Użytkownik
  • 3680 postów
  • SkądSulęcin

Napisano 23 maj 2011 - 21:46

Raczej TAK - o ile rozmiar będzie Ci pasował - w odróżnieniu od w/w antyków (z całym szacunkiem dla kolekcjonerów antycznych rowerów). Nie wiem jaki jest sens kupowania do jazdy roweru który ma kilkadziesiąt lat?! Klasyk do kolekcji - OK. Rower jako taki do dojazdów, żeby nikt go nie ukradł pod pracą, też rozumiem. Ale coś co ma służyć jako rower stricte szosowy? Nie lepiej dozbierać te 5 stów, może tysiaka i kupić coś na czym można jeździć z przyjemnością, coś co można ewentualnie zmodernizować, rozbudować o nowe (lub nowsze) części? Za 1,5 tysia można kupić naprawdę niezły, choć kilkuletni, sprzęt. Kupno starocia może równać się wyrzuceniu pieniędzy w błoto, taki rower prędzej (raczej) czy później trafi do piwnicy i będzie rdzewiał.

Oczywiście nie mam na myśli kogoś, kto z czystą świadomością kupuje klasyka - bo to klasyk. Coś, co ma cieszyć oczy, a nie ma służyć do tłuczenia dziesiątków km dziennie i poprawiania formy...

Ja za swojego SCR'a dałem ok tysiaka w połowie 2009 roku. Rower miał rok, przebiegu ok. 800 km (realne sądząc po zużyciu - a właściwie braku zużycia - napędu). Co prawda obecnie z tamtego SCR'a pozostała rama, reszta uległa dość dużej modernizacji. Chyba jakbym podliczył, to pewno wartość tego co później włożyłem, przekroczyłby ze dwa razy to co zapłaciłem pierwotnie. Ale i tak za trzy koła w życiu nowej szosówki z tymi częściami (napęd/klamkomanetki/przerzutki: sram rival, hamulce ultegra 6600, koła whr 550, siodełko fizik arione cx...). Gdybym kupił dziadka, nie miałbym żadnych szans na taką rozbudowę, która pozwala jeździć mi dość nowoczesnym rowerem - choć rama do wyczynowych nie należy, to ciągle ma całkiem nowoczesny wygląd. Może nie błyszczy karbonem, ale też nie sypie rdzą. Przy dziadku bardzo prawdopodobne byłoby, że rzuciłbym grata w kąt i do dzisiaj jeździłbym na MTB, a nie stukałbym setki km miesięcznie na szosie. No cóż - można jeździć i na hulajnodze z barankiem, tylko czy to o to chodzi?

Aaa... Jeszcze jedno - części po wymianie mam na zapasie. Żona mi zaczyna wspominać, że też na szosie mogłaby pojeździć... Chyba przyjdzie mi poszukać jakiejś ramki skrojonej na mnie, przerzucić nowe części do nowej ramy i przywrócić stan wyjściowy (po lekkiej modernizacji i dopasowaniu do żony). Dobrze, że rama pasuje i na mnie i na nią (oczywiście po niewielkich zmianach wysunięcia sztycy, czy też dopasowania mostka). No i będzie drugi rower. Ze starego grata czegoś takiego bym raczej nie zrobił, prawda?

Giant TCR Composite                                  24-d4e1077f23de8150b93d6b38a42ed7c3.png STRAVA 24-d4e1077f23de8150b93d6b38a42ed7c3.png
::::Powered by SRAM REDTM      GarminConnect.png
                                                   Grupa Forum na Garmin Connect - zapraszam!


#1185 h/k

h/k
  • Użytkownik
  • 1283 postów
  • SkądRumia

Napisano 24 maj 2011 - 08:00

prozor, jesteś chyba jakimś sprzęciarzem. Tyle powiem.
Tak napisałeś, jakby rower w całym jeżdżeniu był najważniejszy. No cóż, jednemu starczy taki klasyk w ładnym stanie, a innemu nie.
Mnie akurat nie stać na coś nowszego i nie będzie długi czas, więc wolę bardziej przyzwoity starszy sprzęt za małą kasę, który na dodatek trwałością i kosztami eksploatacji potrafi zagiąć wiele współczesnych.
Zapewniam, że zadbany taki "stary grat" posłuży latami.

Przy dziadku bardzo prawdopodobne byłoby, że rzuciłbym grata w kąt i do dzisiaj jeździłbym na MTB, a nie stukałbym setki km miesięcznie na szosie. No cóż - można jeździć i na hulajnodze z barankiem, tylko czy to o to chodzi?

Świetne podejście, gratuluję.
Tak w ogóle to na klasyku swoim zrobiłem ponad 6 tys. km, wcześniej ktoś przejeździł na nim trochę więcej. Prawie nic w nim nie wymieniałem. Dodam, że osprzęt jest klasy dzisiejszej Sory...

Ze starego grata czegoś takiego bym raczej nie zrobił, prawda?

Nie, wcale. Od razu na złom wywalić. :-?
A że jedyne, co w standardowej starszej stalowej ramie może przeszkadzać w modernizacji to rozstaw widełek, które bez problemu można poszerzyć... Albo stery - nie ma problemu, mogę kupić porządniejsze klasyczne, w szosówce i tak bardzo rzadko padają. A-heady też często pasują. Jasne, po co to pisać. Lepiej od razu całość zmieszać z błotem byle pisaniem.

Dla początkujących stara szosa to dobre rozwiązanie. Jednak kupując ją trzeba mieć świadomość, że są pewne niedogodności, np. brak klamkomanetek, mniejsza ilość przełożeń z tyłu itp. Generalnie poza napędem i czasem skutecznością hamulców eksploatacyjnie nie różni się od czegoś znacznie nowszego.

#1186 KeNaJ

KeNaJ
  • Użytkownik
  • 679 postów
  • SkądŁódź

Napisano 24 maj 2011 - 09:44

h/k, co do trwałości to niestety ale stal lubi sobie rdzewieć, nie ma co ukrywać ale żeby trafić na klasyka w idealnym stanie to trzeba wydać tyle, że już można szukać okazji w nowszych rowerach. Dodatkowo istnieje coś takiego jak zmęczenie materiału i jak dla mnie kupowanie roweru który ma więcej lat ode mnie kompletnie odpada. Nie mam pewności czy ten rower nie był katowany przez jakiegoś zawodowca.

#1187 Prozor

Prozor
  • Użytkownik
  • 3680 postów
  • SkądSulęcin

Napisano 24 maj 2011 - 09:56

h/k używasz starszy sprzęt z czystą świadomością - wiesz co robisz, wiesz jak o ten sprzęt zadbać, by go użytkować.

Zauważ, jak wielu umieszcza wpisy / wątki pt. "czy ten a ten sprzęt z allegro warto kupić" lub podobne. W treści lista linków ze starymi rowerami, a założenie jedno - za parę złotych spodziewają się niemalże wyczynowego sprzętu, choć nie pierwszej młodości.

Czasami pokutuje opinia, że za rower należy zapłacić nie więcej, niż 4 - 6 stówek. Bo tyle kosztują nowe w hipermarkecie, prawda? I też jeździć można.

Sprzęciarzem nie jestem. Aczkolwiek lubię, gdy sprzęt działa jak należy. To, że stać mnie na rower za 20 i dużo więcej tysięcy (choć tego nie zrobię, mam inne wydatki, rodzinę do utrzymania i plany inwestycyjne :-P), jednak to nie oznacza, że nie potrafię wczuć się w rolę kogoś, kto chce kupić w miarę tanio dobry rower szosowy. W takiej sytuacji byłem w 2009 roku i wtedy nie mogłem pozwolić sobie na więcej niż wydałem. Prawdę mówiąc na kupionym wtedy rowerze (pierwotnym osprzęcie) mógłbym jeździć do dziś, nie sądzę żeby przez te parę tysięcy km napęd rozpadł się.

Dla kogoś, kogo nie stać na wydanie kilku tysięcy złotych na rower o przeciętnej konfiguracji sprzętowej (teraz nawet za nowe rowery na sorze żądają kwot rzędu 3 tysięcy zł! Inflacja?!) uważam, że rozsądnym minimum zakupu używanego roweru szosowego jest wysupłanie / nazbieranie jednak tego tysiąca do 1,5 i dopiero wtedy rozglądnięcie się za rowerem szosowym. Jeśli ktoś skłonny jest wydać do 8 (czy nawet 9) stówek na rower, to chyba dodanie 2 - 5 - czy nawet 7 stów więcej nie będzie aż takim poświęceniem. Szybki rzut oka na aledrogo - w tej cenie można już wybierać naprawdę wśród rowerów wyposażonych w miarę nowocześnie - choć używanych.

Sytuacja analogiczna do chęci posiadania najnowszego Golfa GTI - jako, że trzeba za niego zapłacić sto kilkadziesiąt tysięcy złotych, to chcący mieć takie coś obniża poprzeczkę na starego wyeksploatowanego Golfa GTI II (albo "stylizowanego na gti") z końca lat 80 ubiegłego wieku. Za jedyne tysiąc pięćset (może ciut więcej - toż to kultowe auto młodych szpanerów ze wsi, więc cenę trzyma). Nawet da się jeździć przez parę tysięcy km, prawie nic nie wymieniając - poprzedni użytkownicy tez prawie nic nie wymieniali, na liczniku dwieście tysięcy z hakiem (może milion dwieście, choć tyle to raczej nie wytrzyma, no ale licznik skręcić się da...). No ale jeździ się rasowym gran turismo z wtryskiem paliwa! Wymieni się wydech na bezwkładowy, reflektory na "kseony", tylne lampy na styl "ala lexus" i szpan na wsi...
(Posiadacze golfów - bez obrazy, no chyba, że ktoś użytkuje "tjuningowanego" gofla w w/w konfiguracji, oślepiając w nocy i hałasując swym prawie beztłumikowym sportowym aftem. Fuj!)

No ale jeśli ktoś się chce uczyć na własnych błędach i do tego słono płacić... Cóż, jego wybór.

Giant TCR Composite                                  24-d4e1077f23de8150b93d6b38a42ed7c3.png STRAVA 24-d4e1077f23de8150b93d6b38a42ed7c3.png
::::Powered by SRAM REDTM      GarminConnect.png
                                                   Grupa Forum na Garmin Connect - zapraszam!


#1188 Deadi

Deadi
  • Użytkownik
  • 2565 postów
  • SkądOpolskie

Napisano 24 maj 2011 - 10:16

Uzupełnię myśl Prozora moimi doświadczeniami:

Zacząłem od stalowego trupa za 600zł, dołożyłem do niego 300zł, w końcu z tych 900zł zostały tylko trochę gratów, kupiłem nową ramę Via Montana za 400zł + koła za 300zł + troche gratów i koniec końców wydałem około 1700zł i nadal miałem składanego trupa. Wkurzyłem się, posprzedawałem co się dało, odzyskałem część kasy i wspomagając się kredytami zacząłem robić przemyślane i przyszłościowe zakupy. Brzmi ładnie, ale i tak ciągle dokładałem do interesu dokupując kolejne elementy, kolejne manetki ( :mrgreen: ) aż w końcu wyszedłem na prostą składając kompletny rower na osprzęcie z średnio wyższej półki. Efekt? minęły 3 lata, przez ten czas wziąłem 4 kredyty różnych nominałów, dziś został 1, którym skonsolidowałem dwa poprzednie, a jeden spłaciłem, ale co z tego skoro pomijając inne inwestycje dziś nadal do spłaty mam 3000zł ;-)

Złota myśl? chytry traci dwa razy, a czasem nawet trzy ;-)