Zasięg kolarza amatora to ok 500 km dziennie
Tak, ale tylko gdy ktoś ma skłonności masochistyczne ;-) .
Myślę, że nawet większość zawodowców nigdy w życiu nie przejechała takiego dystansu w ciągu jednego dnia i nigdy nie miała takiego zamiaru.
Jeśli już ktoś chce sobie coś udowodnić i spróbować, to kluczem do takiej jazdy jest maksymalna ekonomika, oszczędzanie energii. Myślę, że łatwiej to przychodzi turystom lub ludziom wykorzystującym rower czysto użytkowo, jako środek transportu na duże odległości, niż sportowcom.
Osobiście tylko cztery razy w życiu przekroczyłem 200 km (233, 220, 270, 270), w tym dwa razy z bagażem, a raz nawet starym Rometem Pasatem. Od paru już lat sporadycznie przekraczam setkę. W zeszłym roku zdarzyło mi się to tylko raz, rowerem crossowym po Bieszczadach (szosy i szutry, wyszło ok. 110 km) i byłem już mocno zmęczony.
Jeśli chodzi o mnie, to mam taki przelicznik, że w miarę komfortowo jestem w stanie przejechać dwa razy dłuższy dystans niż taki zwykły dłuższy treningowy. Oczywiście z odpowiednio niską prędkością można więcej, tylko nie sprawia mi to już przyjemności.
Cóż, obecnie nie mam czasu na długie treningi, a nawet jak mam, to później nie mam czasu na regenerację (taka praca), więc już odpuściłem takie wyczyny. W maratonach mtb też najlepiej lubię dystans, który zajmuje około 1 - 2 godz. (czyli zwykle mini, czasem medio).








