Składam koła pod szytkę i wciąż zastanawiam się nad zakupami, a dokładniej nad obręczami alu o niskim profilu. Rower będzie delikatnie eksploatowany, zależy mi na maksymalnym obniżeniu wagi kół, jak i całego zestawu. Co stoi mi na przeszkodzie to rodzaj obręczy, ich waga, producent i rok produkcji. Im większa waga, tym wytrzymalsza obręcz (zazwyczaj). Co w przypadku, kiedy mamy do wyboru obręcze o prawie tych samych parametrach, ale różnią się rokiem produkcji (znacznie)?
Za przykład może posłużyć obręcz Ambrosio Crono F20 z tego roku o wadze 370g, 13x21mm i jej dawny poprzednik Ambrosio Formula 20/Crono z lat '80. Obie obręcze mają identyczne parametry, oprócz ilości otworów na szprychy - w tej drugiej do wyboru tylko opcja 36 dziur.
Czytając np. WW ludzie chwalą nowe Crono F20, są to wytrzymałe obręcze do pewnego limitu wagi i nie ma z nimi żadnych problemów, nawet do przełaju (w przeciwieństwie do np. Mavic Reflex o tych samych parametrach i tym samym roku produkcji, które notorycznie pękają!). Z drugiej strony słyszy się, że dawne (lata '80-'90), lekkie obręcze szytkowe o niskim stożku były zakładane przez kolarzy jedynie na jeden wyścig i szły po nim do wyrzucenia, gdyż występowało ryzyko ich pęknięcia i uszkodzenia.
Skąd wynikają te różnice? Nie mam wystarczającej wiedzy technicznej, by to zweryfikować, ale zapewne wyższość nowych obręczy nad starymi wiąże się z coraz lepszymi jakościowo procesami produkcji i wytrzymalszymi stopami aluminium? Kto dokładniej wyjaśni, dlaczego Mavic Reflex jest dużo mniej wytrzymalszy od Ambrosio Crono F20 z tego samego roku, skoro obie obręcze mają te same parametry techniczne?
Warto się pchać w tańsze obręcze z dawnych lat w NOS stanie?
Z góry dzięki za wartościowe posty.



