bo powinien jeździć z równymi sobie a jeżeli już jeździ z dużo słabszymi to powinien dostosować do nich tempo treningu :-)krzy1976 a to czemu?
Jeździ ktoś z okolic PIASTOWA, PRUSZKOWA bądz URSUSA ?
#1282
Napisano 25 kwiecień 2011 - 22:27
Popieram :mrgreen: Tez dziś byleś na RB?(...)... this is sparta!
Tu też nie można się nie zgodzić. Tylko że on się stara dostosować, ale go nosi :mrgreen: .bo powinien jeździć z równymi sobie a jeżeli już jeździ z dużo słabszymi to powinien dostosować do nich tempo treningu :-)krzy1976 a to czemu?
To ja sobie w tygodniu jeszcze poprzecieram szlaki (w tlenie) a w sobotę pokręcimy w miłej i serdecznej atmosferze wzajemnego poszanowania ale też jednocześnie i sportowej rywalizacji.
#1283
Napisano 26 kwiecień 2011 - 06:30
Drodzy koledzy, faktycznie ten wątek rozgrzał się do czerwności i dobrze, bo coś się z tego wykuje, ale do rzeczy. Powiem po prostu o moim doświadczeniu - bywałem na weekendowych treningach w paru miastach w Polsce, ale i na świecie. Wspólny dla wszystkich był początek: opowieści z tygodnia, relacje z wyścigów itd, klimat przyjacielski, ale potem po paru, parunastu kilometrach zawsze nadchodzi ściganie, czyli to po co się spotykamy. A spotykamy się, by w jakiś sposób porywalizować, zmotywować się do wysiłku, któty często połaczony jest z mniejszym, lub większym cierpieniem. Każdy z nas niejednokrotnie był urywany z koła, ale to jest istota tego sportu, bo urwaniu pozbierać i bez wsparcia adrenaliny jakoś doczłapać do domu. Weekend jest specjalnym czasem, można dać sobie w kość, a potem odpocząć. To w tygodniu roboczym powinny odbywać się zwykłe jazdy w tlenie, gdzie czeka się na resztę itd. Nikt nie nauczy się kolarstwa gdy wszyscy będą na niego czekać, nie wykształci się w nim wola walki, przetrwania na rancie, czy podjeździe. Chyba, że faktycznie mówicie o cykloturystyce, to przepraszam, Wasze prawo tak to organizować. Sam trenuję często z ekipa ursynowską i tam wszyscy ruszają razem, a potem tworzą się dwie, trzy podgrupy i nikt nie ma do nikogo pretensji... this is sparta!
Bardzo dziękuję koledze za tego posta. Zgadzam się z Tobą w 100 % jak większość z nas. Tylko nieliczni mają jakiś z tym problem i to głownie Ci, którzy wpadają na trening kilka razy w roku. Reszta nie ma z tym żadnego problemu.
#1284
Napisano 26 kwiecień 2011 - 06:34
bo powinien jeździć z równymi sobie a jeżeli już jeździ z dużo słabszymi to powinien dostosować do nich tempo treningu :-)krzy1976 a to czemu?
Krzychu i tak właśnie jest, bo przeważnie jak się pojawia to ciągnie grupę przez cały dystans. Wczorajszy podział był wyborem wszystkich uczestników i jak widać po postach każdy z nas był zadowolony. Negacje padły od osób, kótrych nie było z nami na treningu. Niestety tak zaswsze jest, że właśnie oni mają najwięcej do powiedzenia.
#1286
Napisano 26 kwiecień 2011 - 07:21
ja np wole jezdzic z mocniejszymi za 1 razem padlem przed tarczynem a wczoraj dawalem z siebie wszystko i zajechalem o wiele dalej ,zreszta chlopaki pomagaja mi spalic salceson
a przy normalniej turystycznej jezdzie to raczej niemozliwe :-P
Dokładnie tak, jesteś naocznym przykładem tego jak to ma się odbywać.
#1287
Napisano 26 kwiecień 2011 - 08:12
ok, Wasz wybór ;-)ja np wole jezdzic z mocniejszymi za 1 razem padlem przed tarczynem a wczoraj dawalem z siebie wszystko i zajechalem o wiele dalej ,zreszta chlopaki pomagaja mi spalic salceson
a przy normalniej turystycznej jezdzie to raczej niemozliwe :-P
Dokładnie tak, jesteś naocznym przykładem tego jak to ma się odbywać.
#1293
Napisano 26 kwiecień 2011 - 11:57
Nie wiem, Światek, po co Ty cały czas prowokujesz. Wydawało mi się, że temat zamknięty. Zostaw energię na Franciszkany, Żądło, Pętlę, RB, etc., etc., a nie na popisy na forum. Wyluzuj. Nie pojawiam się ciołku, bo jestem chory. Trzymaj się.
Daj już spokój, wylecz się i wpadaj nas pourywać w Nadarzynie :mrgreen:
PS Ja nikogo nie prowokuję tylko nie lubię jak zabierają głos ludzie, kórych najmniej temat dotyczy
#1295
Napisano 26 kwiecień 2011 - 14:44
Tylko przysiady, pisałem ile serii po ile powtórzeń w wątku mój trening więc nie będę tutaj opisywał. Nie miałem czasu na więcej ćwiczeń, a podstawową zaletą dobrego treningu jest regularność w ćwiczeniu a na godzinę przysiadów to zawsze znajdę czas nawet o 1 w nocy :-) Na rowerze jeździłem do końca listopada, później jebnęło śniegiem ;-) W połowie stycznia było cieplej to wyszedłem ze 4 razy i dopiero od początku marca jeżdżę a tak to co drugi dzień przysiady (na początku 4 razy w tygodniu ale to dla mnie za dużo)krzy1976 jak widać jesteś zaprzeczeniem tej teorii. Tak przy okazji czy robiłeś tylko przysiady ze sztangą czy jakieś inne ćwiczenia obwodowe? Na rowerze coś kręciłeś zimą, nie zamuliło nogi przez tyle miesięcy?
#1296
Napisano 26 kwiecień 2011 - 16:46
... spróbuj się też może wyrwać na ciepłe wyspy zimą - na pewno znajdziesz jakis dogodny termin np. w moich podróżach ;-) .... dopiero od początku marca jeżdżę a tak to co drugi dzień przysiady (na początku 4 razy w tygodniu ale to dla mnie za dużo)
No, a ja dziś wybrałem się uprawiać turystykę rowerową i finalny kształt "dwusetki pruszkowskiej" jest coraz bliżej. Żałuję tylko, że nie zabrałem dziś przełajówki na grubej oponie, bo eliminowanie słabych odcinków szosówka jest niezbyt miłe - w końcu kto lubi spacerować kilometr po pisku i błotku :-( . No ale Wam to już nie grozi :-D - wyeliminowałem "skróta". Jutro wezmę jednak przełaja, bo zostały mi jeszcze ze 2 podejrzane odcinki trasy do zweryfikowania :mrgreen:
#1297
Napisano 26 kwiecień 2011 - 17:08
pafcio super. Raz w miesiącu można spróbować pojechać taki dystans ale jednym tempem i bez zabawy w ścigactwo, bo dopiero wtedy będą narzekania. Taką trasę lepiej przejechać w kupie i bez Killera :-). Sam jestem ciekaw jakbym zniósł takie 200 km.
#1298
Napisano 26 kwiecień 2011 - 17:38


