Znam specjalistę od ram stalowych, ale jest z Targówka
To Pan Budek, ul Lusińska 31 tel. 22 6786269
Z Zachodniej Warszawy to może Skuczyński z Gibalskiego 10.
OT
Co do wątku ubezpieczalnie vs ubezpieczeni, znam ten rynek bo od 8 lat pracuję w sektorze ubezpieczeń komunikacyjnych. Niestety w Polsce zarówno ubezpieczalnie rąbią klientów jak i klienci rąbią ubezpieczalnie. Nie da się powiedzieć kto kogo bardziej.
Ogromna większość ubezpieczonych nawet nie wie nic na temat ubezpieczeń. Codziennie w swojej pracy stykam się z ludźmi, którzy myślą, że dostaną odszkodowanie ze SWOJEGO OC w przypadku uszkodzenia auta w wypadku. Ludzie kupują NNW bo sądzą że jest obowiązkowe (obowiązkowe jest tylko OC). Wiedza na temat Auto Casco to już w ogóle dramat. Ludzie kupują najtańsze ubezpieczenie nie patrząc na jego zakres, nie wiedzą, na jakim poziomie jest amortyzacja, udział własny, czy mają części oryginalne czy zamienniki, warsztaty autoryzowane czy zwykłe, sumę odnawialną czy redukcyjną na jakim poziomie jest franszyza integralna itd, itp. Naprawdę przeciętnie inteligentny człowiek jest w stanie zrozumieć o co w tym chodzi, czego jestem przykładem, wystarczy tylko przeczytać umowę. Niestety ludzie myślą, że wszystko zależy od tego czy ubezpieczą się w renomowanej firmie (czytaj reklamowanej w TV).
W przypadku szkody tacy klienci oczywiście czują się skrzywdzeni przez ubezpieczalnie bo nie dostali tyle ile się spodziewali, ale nie mogli dostać więcej bo takie mieli warunki w umowie.
Winę za taki stan rzeczy ponoszą przede wszystkim klienci bo jeżeli wydają często parę tysięcy rocznie na ubezpieczenie to do cholery powinny się zapoznać z zakresem. Ale, żeby być sprawiedliwym, ogromną część odpowiedzialnoci ponoszą też agenci klasycznych firm ubezpieczeniowych takich jak PZU, tacy agenci, którzy pamiętają jeszcze PRL. Krótko mówiąc kłamią w żywe oczy, a klienci są najczęśćiej zbyt głupi i naiwni, żeby zarządać rzetelnej informacji.
Muszę wam powiedzieć, że nawet kiedy jako niezależny doradca tłumaczę klientom że ich polisa ma kiepski zakres bo towarzystwo potrąci amortyzację udział włąsny i na koniec dostaną figę z makiem, ludzie do mnie mają wtedy pretensję bo podważam autorytet Pana Janka, który ubezpiecza ich od 20 lat. I tak zostają u Pana Janka i pozwalają się "dymać" dalej.
Z drugiej strony mamy klientów, którzy starają się rąbać towarzystwa a w przypadku szkody dzieje się tak niemal zawsze. Zawdzięczamy to sprytowi naszych rodaków, którzy na każdym kroku chcą coś ugrać. Miałem kiedyś stłuczkę z samochodem, po stłuczce nie spisaliśmy oświadczenia podaliśmy sobie ręce, koleś powiedział, że trzeba wymienić lusterko o wartości 150-250 zł, mi i rowerowi nic się nie stało, więc pojechałem dalej. Mieliśmy się spotkać wieczorem i ustalić kwotę którą mam wypłacić i tu niespodzianka. Uszkodzone lusterko zamieniło się w uszkodzone drzwi i błotnik, trzeba polakierować, lakierowanie jednego elementu to 500 zł czyli 1000+lusterko jednak 300, w dodatku lakier to kameleon więc jeszcze drożej. Zaznaczę, że sprawa dotyczyła 17 letniego rzęcha. Tak postępuje większość poszkodowanych, szkoda powiększa się w ciągu kilku dni od powstania bo skoro mam uszkodzony reflektor to czemu mam nie wymienić maski, trochę ją rdza bierze, a to przydzwonię młotem w maskę i powiem że to w czasie wypadku było.
Ta nasza mentalność, to cwaniactwo, reprezentowane na forum przez jajacka i pafcia to tzw amoralny familizm, zjawisko które sprawia, że zachowujemy się egoistycznie i wspieramy tylko "swoich". Zjawisko zostało wielokrotnie opisane przez socjologów i historyków, polecam poszperać w googlu.




