Skocz do zawartości


Zdjęcie

Tour De Pologne Amatorów 2018


2 odpowiedzi w tym temacie

#1 nbk

nbk
  • Użytkownik
  • 57 postów

Napisano 04 wrzesień 2018 - 11:15

>nie zauważyłem tematu z TdP, więc jeżeli trzeba go przenieść to przepraszam za kłopot.<

 

Dla osób, które nie brały udziału, albo brały udział, a chcą sobie przypomnieć jak to wyglądało "od środka", wreszcie odkopałem nagrania z kamerki i zmontowałem z tego skrót. (Link na dole).

 

Dla niestartujących, być może pomoże to podjąć decyzję czy warto wziąć udział w tym wyścigu. Z mojej strony powiem, że jest wiele plusów, ale są też pewne aspekty, które są do poprawy. Ale myślę, że warto spróbować i przekonać się na własnej skórze bo atmosfera z całym wydarzeniem jest na prawdę bardzo fajna smile.png

 

Ja osobiście z "całości" byłem bardzo zadowolony (chociaż podkreślam też, że są aspekty do poprawy, więc niej doskonale). W środę przyjazd do Bukowiny Tatrzańskiej, rekonesans trasy, a potem miłe spędzanie czasu z kobietą oraz moim "kolarskim partnerem" biggrin.png. Czwartek - kolejny dzień relaksu i udaliśmy się na trasę wyścigu (dźwięk jadącego peletonu - aż ciarki przechodzą biggrin.png). No i wreszcie upragniony piątek. Bukowina cała pozamykana, więc trzeba było uciekać z autem gdzieś poza trasę żeby wyjechać z miasta tego samego dnia, więc polecam przyjechać sobie na 4 dni, jeżeli ktoś chce połączyć wyścig z małym wypoczynkiem. Ludzi masa! Ale czas wystartować. Co jest największym problemem w wyścigu? Tłok na podjazdach bo uliczki wąskie, na dodatek jeszcze z boku stoją samochody, które zabierają kolejne centymetry szosy, no i mimo wszystko nie wszyscy mają doświadczenie w wyścigach. Może nawet źle to nazywam, raczej powinienem powiedzieć "ogarnięcie", ponieważ niektórzy robili bardzo niebezpieczne ruchy, jakby jechali sami, więc do kraksy może dojść bardzo łatwo. No i przede wszystkim trzeba mieć też szczęście na tych podjazdach, aby nikt przed Tobą się nie zatrzymał (np. bo zsiada z roweru) bo jest tak mało miejsca, że się przed tym nie ucieknie i też będzie trzeba zejść i mimo sił rower trzeba prowadzić (ja na szczęście to szczęście miałem biggrin.png). Ale miałem też pecha... Zbyt ufałem moim hamulcom i na dohamowaniu na zjeździe gdzie potem był mocny zakręt, nie wyrobiłem :/

 

Skutek? Wypadek. Można powiedzieć, że wyjechałem poza trasę, na trawie mnie podbiło i pofrunąłem z rowerem w las. Szczęście w nieszczęściu. Wylądowałem między drzewami i upadłem na plecy (dość solidnie bo dźwiek był taki jakby spadało ścięte drzewo). Pierwsze co po upadku to standard - solidne, głośne "kur**", potem myśl o tym, że się połamałem bo ciężko mi wstać. Straż wyławia mnie z tych krzaków i wstaję... Znowu kilka przekleństw i myśl, że nie skończę wyścigu. Straż mówi, żeby czekać na karetkę, w stresie zgadzam się z tym, ale w momencie oczekiwania, postanawiam wstać, pochodzić, zobaczyć co i jak ze mną. Plecy bolą mocno, ale nie mogę być miękki. Lekarz przyjeżdża, bada mnie, uważa, że najprawdopodobniej to mocne stłuczenie, ale tylko badania mogą to potwierdzić. Decyzja w głowie zapada - muszę wrócić na rower i dojechać do mety. Składam rower. Kierownica do poprawienie, koło też, łańcuch spadł - jestem cały w smarze. Jadę dalej. Ból cały czas mi towarzyszy przez co moje tempo nie jest takie jak wcześniej, ale jadę. Najgorzej było na Gliczarowie, gdzie plecy przy takim obciążeniu dostają w kość, ale walczę z samym sobą i daję radę, niestety nie w takim tempie jakie miało być, ale chciałem po prostu dojechać do mety. Potem zjazdy gdzie normalnie jechałbym 70km/h, ale psychika robi swoje, maksymalnie jadę 50km/h, żeby bezpiecznie zahamować w odpowiednim momencie. I tak oto dojechałem do mety. Niezadowolony, zdenerwowany i zniesmaczony tym co się wydarzyło bo byłem bardzo dobrze przygotowany (jak na moje możliwości), a nogi podawały doskonale. 

 

Finalnie dojechałem do mety na 680 miejscu, gdyby nie wypadek (straciłem na nim ponad 10 minut) to byłbym sklasyfikowany na około 300 pozycji, nie wspominając o tym, że moje tempo, po wypadku, mocno spadło, więc byłbym jeszcze wyżej. Ale jestem szczęśliwy, że jestem cały i zdrowy, że dojechałem, a sytuacja ta wiele mnie nauczyła (także koncentracja i bezpieczeństwo na jeszcze wyższym poziomie) i to co mnie spotkało daje mi teraz jeszcze większą motywację do tego, aby za rok zdecydowanie poprawić swój wynik.

 

Co do raportu medycznego... Po wyścigu jeszcze zostałem przebadany przez ortopedę, z opcji prześwietlenia nie skorzystałem bo straciłbym w szpitalu kilka godzin (wiele osób było w znacznie gorszym stanie, więc mieli co robić). Więc skończyło się na mocno stłuczonej kości ogonowej, biodro również, no i oczywiście dupa w kilku miejscach. Po za tym lekkie rozcięcia i sporo otarć na całym ciele (dupa, kolana, łokcie) i jeszcze... Obrażenia po pokrzywach biggrin.pngBo to właśnie w nich wylądowałem. Przez ponad 10 dni ciężko było się poruszać, siadać, leżeć, schylać się czy tym bardziej cokolwiek podnosić, ale jechałem od razu na wakacje, więc przeleżałem te dni na plaży tongue.png Następnego dnia po wypadku doszło jeszcze kilka siniaków na udach, których wcześniej nie było widać, oraz stłuczona pięta i naciągnięte ścięgno achillesa, która w sumie ciągnie mnie do dzisiaj.

 

Więc to co mówię sobie zawsze na rowerze, to teraz jeszcze bardziej to podkreślam: BEZPIECZEŃSTWO PRZEDE WSZYSTKIM!

 

Co do najsłynniejszego tematu przełożeń na ten wyścig. Ja osobiście jechałem na 36/28. Na największych nachyleniach było ciężko, ale mówią na mnie "Wąski", więc przez moją charakterystykę oraz sylwetkę łatwiej mi podjeżdżać, ale za co ciężsi zawodnicy mogą więcej zyskiwać na zjazdach. Także dobierając przełożenia trzeba wziąć pod uwagę swoją nogę, sylwetkę (wagę) oraz wytrzymałość. Myślę, że 36/32 będzie bardzo uniwersalne dla większości zawodników, chociaż i tak będzie trzeba się namęczyć, a jak ktoś chce czuć się jeszcze bezpieczniej to 34/32, chociaż różnica już będzie malutka, ale zawsze to coś smile.png

 

Tymczasem jak ktoś ma ochotę rzucić okiem na filmik to zapraszam smile.png (montaż i jakość nie jest wybitna, ale co ma być to jest)

 



#2 marb

marb
  • Użytkownik
  • 65 postów
  • Skądsouth

Napisano 04 wrzesień 2018 - 19:54

Pokaż kraksę  :)  

Problemem na tym wyścigu (co widać na filmie) są dwa podjazdy gdzie część zawodników idzie/zatrzymuje się. Wystarczy by trzymali się prawej strony i byłoby po problemie. Plus te samochody na pierwszym podjeździe. Ale wyścig całkiem sympatyczny.



#3 nbk

nbk
  • Użytkownik
  • 57 postów

Napisano 04 wrzesień 2018 - 20:24

Pokaż kraksę  :)  

Problemem na tym wyścigu (co widać na filmie) są dwa podjazdy gdzie część zawodników idzie/zatrzymuje się. Wystarczy by trzymali się prawej strony i byłoby po problemie. Plus te samochody na pierwszym podjeździe. Ale wyścig całkiem sympatyczny.

Zdecydowanie zgadzam się. A kraksy nie mam nagranej, bo co jakiś czas tylko włączałem kamerę, żeby baterii wystarczyło, a akurat w tamtym momencie była wyłączona :P 





Dodaj odpowiedź