Skocz do zawartości


Zdjęcie

Zerwane więzadła krzyżowe


11 odpowiedzi w tym temacie

#1 wlacha

wlacha
  • Użytkownik
  • 29 postów
  • SkądKępno

Napisano 18 lipiec 2012 - 09:10

Witam

Mam zerwane więzadła krzyżowe przednie w prawym kolanie. Zrobiłem to 1,5 roku temu.
Zabieg mam w planach zrobić za 1,5 roku. Co sądzicie o jezdzie na rowerze??
Już raz miałem zerwane w lewym kolanie gra w piłkę. Chcę się przenieść na rower. Z racji tego że chcę to zrobić za 1,5 roku nie mogę tak siedzieć bo mnie strzela :) pomyślałem o rowerze.

#2 luqinio

luqinio
  • Użytkownik
  • 63 postów
  • SkądBydgoszcz

Napisano 18 lipiec 2012 - 10:44

Nie wiem czy ruchy szufladkowe przy pedałowaniu nie wywołają nadwyrężenia torebki stawowej i pozostałych więzadeł.
Zależy jaka to ma być jazda, treningi, górki itp? Nie. ;-)

#3 woody

woody
  • Użytkownik
  • 1415 postów
  • Skądłódź

Napisano 18 lipiec 2012 - 11:06

Najlepiej poradź się ortopedy. Mój kolega miał problemy z więzadłami krzyżowymi (trenował piłke nożną) i jeździ na rowerze. Ostanio miał jeden zabieg i przerwe po zabiegu teraz jeździ i czeka na drugi. Zapytaj lekarza i będziesz wiedział na 100%.

u2250y2014v3.gif


#4 wlacha

wlacha
  • Użytkownik
  • 29 postów
  • SkądKępno

Napisano 18 lipiec 2012 - 11:42

ok dzięki wszyskim za informację :-) jazda raczej rekreacyjna ale z czasem wiadomo :-) ja muszę mieć rower szosowy napaliłem się :-)

#5 luqinio

luqinio
  • Użytkownik
  • 63 postów
  • SkądBydgoszcz

Napisano 18 lipiec 2012 - 20:44

Jak się napaliłeś to wiem że nie ma innego wyboru 8-)
Do siebie przyjmij fakt że gwałtowne ruchy i ogromne obciążenia w trakcie zrywów i
jazda na twardych przełożeniach mogą eskalować kontuzję ;-)
Jeśli o tym będziesz pamiętać to nie ma lepszego sposobu rehabilitacji niż rower

#6 jark

jark
  • Użytkownik
  • 276 postów
  • Skąd:)

Napisano 18 lipiec 2012 - 20:52

Mam zerwane więzadła krzyżowe przednie w prawym kolanie. Zrobiłem to 1,5 roku temu.
Zabieg mam w planach zrobić za 1,5 roku. .....

czyli razem 3 lata ???
sory ale tego typu 'naprawy' odnoszą najlepsze efekty
gdy wykonywane sa jak najszybciej
a w zasadzie , natychmiast po urazie
każda zwłoka generuje problemy

skontaktuj się z lekarzem ... tylko on może rozwiać Twoje wątpliwości
i udzielić odpowiedzieć , na zadawane tu pytania
porady netowe w zakresie zdrowia to, coś w rodzaju wróżenia z fusów
pomieszanego z pobożnymi życzeniami
okraszonymi subiektywną wiedzą
oparta na 'wydaje mi się'

zdróweńka
jarek ;-)

#7 Gosc_marvelo_*

Gosc_marvelo_*
  • Gość

Napisano 18 lipiec 2012 - 23:44


Mam zerwane więzadła krzyżowe przednie w prawym kolanie. Zrobiłem to 1,5 roku temu.
Zabieg mam w planach zrobić za 1,5 roku. .....

czyli razem 3 lata ???
sory ale tego typu 'naprawy' odnoszą najlepsze efekty
gdy wykonywane sa jak najszybciej
a w zasadzie , natychmiast po urazie
każda zwłoka generuje problemy

jark, masz rację, ale nie do końca.
Nie wiemy, czy wlacha musi czekać w kolejce na zabieg w ramach finansowania przez NFZ, czy może zbiera na zabieg w prywatnej klinice. Technik rekonstrukcji więzadeł jest wiele, ich skuteczność jest różna, a to, na co można liczyć w ramach NFZ nie zawsze jest najlepszą metodą i czasem lepiej poczekać, niż dać się pokroić partaczom lub nawet oddanym lekarzom, ale dysponującym marnymi środkami technicznymi.

Sam zeszłej wiosny 2011 roku stałem przed dylematem, po niefortunnym OTB na góralu i rozerwaniu więzozrostu obojczykowo-barkowego 3-go stopnia, czy poddać się operacji lekarzowi, z którym miałem już złe doświadczenia, czy leczyć to zachowawczo (gips, temblak). Polecony mi przez kolegę ortopeda z Lublina (który w latach 80-tych operował wiele takich przypadków) operację mi odradził, twierdząc, że ilość komplikacji (np. uszkodzenie nerwu czy tętnicy podobojczykowej, pękające druty, złamania nawierconego obojczyka) jest duża, a ostateczny efekt wcale nie musi być lepszy. Będąc już w gipsie, odwiedziłem również jednego z najlepszych chirurgów-ortopedów po prawej stronie Wisły, Doktora P., i ten był za operacją, i to jak najszybszą. Ale żeby być operowanym osobiście przez Doktora P., być może musiałbym zapłacić. Ostatecznie na operację się nie zdecydowałem, zwłaszcza po lekturze różnych zagranicznych stron medycznych, gdzie sugeruje się najpierw leczenie zachowawcze w tych przypadkach, a operację dopiero w razie niepowodzenia takiego leczenia. No i mam teraz wystający obojczyk (jakieś 2-3 cm), częste bóle pod łopatką, i dziwne uczucie, że bark zwisa i trzyma się tylko na mięśniach. Ale z drugiej strony mam pełny zakres ruchu, praktycznie pełną siłę w tej ręce (na szczęście to lewa), brak blizn. Na rowerze prawie nie przeszkadza, chociaż przy pracy fizycznej, zwłaszcza gdy trzeba coś podnieść powyżej barków, jednak czuć, że coś już jest inaczej. Organizm zaadaptował się do nowej "geometrii" układu ruchu i nadrabia mięśniami to, co powinny trzymać więzadła i jakoś to działa. Ale o operacji rekonstrukcyjnej (fakt, trochę trudniejszej niż operacja naprawcza bezpośrednio po urazie) czasem myślę.

#8 jark

jark
  • Użytkownik
  • 276 postów
  • Skąd:)

Napisano 19 lipiec 2012 - 07:21

marvelo ... niestety, u nas tak już jest
że, w takich sytuacjach stajemy przed wyborem
NFZ (kalendarz czekania) albo, prywatnie (pieniądze z własnej kiesy)
ale nie zawsze

jestem narciarzem, ze stażem lat 35-ciu
i jeśli chodzi o kolana , wiązadła, łąkotki etc.
już nie jedno widziałem i z niejednym 'cudem' się spotkałem
od, zabiegu po 4 latach (u nas)
po zabieg, 2 dni po urazie (Italia , koszta pokryte przez ubezpieczenie własne plus NFZ)

w ubiegłym roku ( 2 wrzesień) Pan Doktor
musiał pogrzebać w mym lewym kolanie ....
założyłem się wówczas z nim i z Panią rehabilitantką
że, 11 grudnia zjadę trasą na której, nasza Kowalczyk
pokonała (raz któryś0 Bojregen) w Italii
3 miesiące wylewanego potu i ..... musieli zrobić z zrzutkę :-D
potem normalny sezon czyli ok 30 dni na nartach
a od kwietnia rower
(w miniona niedzielę 180 km w cit więcej niż 6 godzin)
aaaaa..... zabieg był finansowany przez NFZ
tyle tylko że, najpierw wybrałem lekarza (polecony przez kolegów narciarzy)
a potem to On , a raczej przychodnia w której pracuje
załatwiała wszystko ..... czekałem od chwili wizyty 1,5 m-ca

tak to już jest , że o siebie trzeba dbać samemu
wiara w to co mówi nam jakiś lekarz
to tylko wiara w jego słowa ,
a często (o zgrozo) rzeczywistość , jest diametralnie inna

zdróweńka
jarek :)

#9 Damian_Bielsco

Damian_Bielsco
  • Użytkownik
  • 23 postów
  • SkądBielsko-Biała

Napisano 19 lipiec 2012 - 08:39

Moge tylko powiedzieć, że sam jestem po operacji ACL (ostatni wrzesień).
Z zerwanymi wiezadłami jest tak, że jedni to odczuwaja od razu a niektorzy z tym schorzeniem zyją nieświadomie całe życie.
Jak ktoś się przypadkiem interesuje NBA, jest tam taki koleś, nazywa się DaJuan Blair i gra całkiem porządny basket, mocno siłowy, fizyczny, kontaktowy basket. Koleś miał zerwane wiezadła w obu kolanach i nawet o tym nie wiedział, grajac taką koszykówke ze starczyło by go wybrać do najlepszej ligi swiata.

Ja po ACL wsiadłem pierwszy raz w zyciu na szosówke i moge powiedziec, że moje kolano nigdy nie czuje sie tak dobrze jak po jeździe na rowerze. Oczywiscie jazda na razie jest mocno rekraacyjna, bez przesadnego dopieprzania sobie, szarpania i niepotrzebnej walki. Jezdze po okolicach Bielska, sporo wzniesien, takie obciazenia mi na razie wystarczaja.

Co do samego zabiegu, tez czekałem prawie rok, ale duzo z tego było na własne życzenie. Nie mogłem podjąc się operacji ze wzgledu na zobowiazania w pracy.
Anyway... jak miałem dofinansowana operacje, ale dopłaciłem, żeby mieć lepsze biowchłanialne implanty. Niby tak nie mozna... albo dofinansowanie.. albo prywatnie... ale kilniki to obchodzą... po prostu byłem sponsorem kliniki i dałem na jej rzecz darowizne. :)

Najgorsze przed Toba, 3 miesiace lezenia na dupsku... ja mocno przytyłem, ale dzieki rowerowi juz wiekszość zrzuciłem.

GOD BLESS ROAD BIKES! :)

#10 wlacha

wlacha
  • Użytkownik
  • 29 postów
  • SkądKępno

Napisano 19 lipiec 2012 - 22:49

Dzięki za wyczerpujące odpowiedzi :-).
Nie mogę teraz robić bo rozwijam firmę i nie mogę sobie pozwolić na przerwę :-)
Fakt może będę robił prywatnie.
W następnym tyg muszę jechać na konsultację.
W sumie też znam ludzi którzy mieli zerwane więzadła i dalej grali w tenisa itd nic im nie przeszkadzało. Zrobili po pewnym czasie i jest git.
Wszystko zależy do organizmu i psychiki człowieka :-)

#11 MarekMarek

MarekMarek
  • Użytkownik
  • 2 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 20 lipiec 2012 - 12:07

Cześć,

zerwałem krzyżowe w lewym kolanie w 1997.

Od 2000 zacząłem przygodę z rowerem, głównie z powodu zachowania aktywności (piłka nożna, koszykówka odpadły).

Operację zrobiłem w styczniu 2010 roku, czyli prawie 13 lat po wypadku.

W tym czasie dzięki systematycznej jeździe na rowerze (MTB) nie miałem poważniejszych uszkodzeń w kolanie (trochę łąkotkę trzeba było przyszlifować).

W ciągu tych 10 lat wielokrotnie jeździłem w góry (Beskidy, Świętokrzyskie) i wiele razy zaliczyłem glebę.

Startowałem też w maratonach MTB.

Nigdy nie skręciłem sobie kolana przy upadku na rowerze.

Od operacji zrobiłem około 20 tyś km (szosa, MTB) i wszystko gra.

Jak pewnie wiesz mięśnie przejmują rolę stabilizatora przy zerwanym ACL, rower jest jak najbardziej wskazany - staw pracuje w odciążeniu i nie jest narażony na ruchy skrętne.

Najbardziej "niebezpieczne" dla kolana bez ACL są wszelkie ruchy skrętne, oraz sytuacje kiedy robi się "szuflada" - czyli np. ćwiczenie na siłowni na maszynie- prostowanie nóg na fotelu.

Nienajlepiej też wpływa bieganie - ze względu na mikrouderzenia w kolanie.

Jak chcesz więcej informacji - pisz.

Pozdrawiam i szybkiego powrotu do zdrowia po zabiegu życzę.

Marek

#12 wlacha

wlacha
  • Użytkownik
  • 29 postów
  • SkądKępno

Napisano 21 lipiec 2012 - 09:59

Cześć,

zerwałem krzyżowe w lewym kolanie w 1997.

Od 2000 zacząłem przygodę z rowerem, głównie z powodu zachowania aktywności (piłka nożna, koszykówka odpadły).

Operację zrobiłem w styczniu 2010 roku, czyli prawie 13 lat po wypadku.

W tym czasie dzięki systematycznej jeździe na rowerze (MTB) nie miałem poważniejszych uszkodzeń w kolanie (trochę łąkotkę trzeba było przyszlifować).

W ciągu tych 10 lat wielokrotnie jeździłem w góry (Beskidy, Świętokrzyskie) i wiele razy zaliczyłem glebę.

Startowałem też w maratonach MTB.

Nigdy nie skręciłem sobie kolana przy upadku na rowerze.

Od operacji zrobiłem około 20 tyś km (szosa, MTB) i wszystko gra.

Jak pewnie wiesz mięśnie przejmują rolę stabilizatora przy zerwanym ACL, rower jest jak najbardziej wskazany - staw pracuje w odciążeniu i nie jest narażony na ruchy skrętne.

Najbardziej "niebezpieczne" dla kolana bez ACL są wszelkie ruchy skrętne, oraz sytuacje kiedy robi się "szuflada" - czyli np. ćwiczenie na siłowni na maszynie- prostowanie nóg na fotelu.

Nienajlepiej też wpływa bieganie - ze względu na mikrouderzenia w kolanie.

Jak chcesz więcej informacji - pisz.

Pozdrawiam i szybkiego powrotu do zdrowia po zabiegu życzę.

Marek



Dzięki za informację. Też zrezygnowałem z piłki i tenisa. Dlatego muszę kupić rower i zacząć jezdzić bo bez sportu jestem już 2 lata i mnie roznosi. Dlatego pomyślałem o rowerze szosowym bardziej go wykorzystam niż MTB chociaż kiedyś chciałem rower do XC może z czasem kupię drugi.
W sumie to jest moja 2 kontuzja w 2003 miałem zerwane w lewym kolanie i operację robiłem po 3-4 miesiącach i wszystko jest ok.
Zasięgnąłem opini od inych osób i mówili podobnie jak ty w sprawie kolana



Dodaj odpowiedź