Jaki smar zastosować do piast i sterów i olej do łańcucha żeby tak brudu nie łapał. Dość popularny jest jak widzę Finish Line tylko co z tego wszystkiego wybrać bo tych smarów z tej firmy jest pełno.
Jaki Smar
#4
Napisano 24 styczeń 2014 - 09:39
Trzymaj Koło - blog dla PRO amatorów
Wycieczki weekendowe i atrakcje turystyczne
#5
Napisano 24 styczeń 2014 - 23:24
A co do smaru do łożysk rowerowych to nie ma takiego co brudu nie łapie. Jak masz liche uszczelnienie piast to nic im nie pomoże. Tylko porządnie zabezpieczone uszczelkami labiryntowymi czy porządnymi kontaktowymi (a nie imitacja uszczelnienia w piastach pokroju Exage) pozwoli na to, by piasty czy stery długo służyły na jednym smarze, ale uwaga. To nie upoważnia do nie wiadomo jak odległego w czasie przebiegu, bo najzwyczajniej można się pożegnać z całymi sterami, a w wypadku piast ze stożkami, a potem lecą bieżnie - które nie zawsze da się wymienić - no a w takim wypadku to tylko wymiana piasty wchodzi w grę, koszty przeplatania czyli niepotrzebna na dobrą sprawę robocizna. Chyba, że masz cartridge (maszynowe), no to tutaj zniszczenie łożysk nie jest oczywiście katastrofą, chociaż moim zdaniem szkoda tej wymiany, jeśli łożyska padłyby z niedbalstwa.
W przypadku smaru do łożyskowania to lepiej kierować się ogólną jakością, a drugim bardzo ważnym aspektem jest jego wodoodporność - w przypadku kiepskiego smaru zauważyłem tworzenie się emulsji po kontakcie z wodą oraz bardzo łatwe wypłukiwanie. ŁT-43 polecanego przez niektórych nie używałem i nie wiem jak się zachowuje, natomiast już od dłuższego czasu używam jakiegoś bursztynowozielonego niemieckiego wodoodpornego smaru używanego w naszych instalacjach wod.-kan. i sprawuje się super.
#6
Napisano 25 styczeń 2014 - 00:08

A Ty masz już swoje CZARNE ODBLASKI?
#7
Gosc_marvelo_*
Napisano 25 styczeń 2014 - 02:35
Właśnie ze względu na wodoodporność zastanawiam się nad tym smarem:
http://www.smary-ole...8-kg-p4519.html
W porównaniu do typowo rowerowych smarów (np. FL Ceramic, Dura Ace, Pedros Syn Grease itp.) cena jest wprost okazyjna. Te wszystkie małe tubki (50-100g) jakoś zbyt szybko się kończą.
#8
Gosc_tobo_*
Napisano 25 styczeń 2014 - 07:50
Używałem Fl czerwonego i zielonego, przy zielonym nawet dobre wycieranie daje przeciętny rezultat, jego mocną stroną jest zapach ![]()
Czerwony ma bardzo wodnistą konsystencję (przeznaczony jest do jazdy w suchych warunkach) - używałem go w czasie wodnistych maratonów mtb i jak dla mnie sprawował się lepiej niż przeznaczony do takich warunków zielony, do którego przyklejało się wszystko co tylko możliwe.
Czerwony nie zostawia mokrego/tłustego osadu na napędzie, raczej wyschnięty, pylisty, więc jego pozostałości łatwo usunąć i bez problemu doczyścić napęd bez mycia go.
Napęd na czerwonym jednak bardzo szybko staje się bardzo głośny, ogólnie nawet gdy naniesiona jest nowa warstwa smaru to łańcuch nie jest cichy.
#10
Napisano 27 styczeń 2014 - 11:17
Towot? Ciekaw jestem jak reaguje na obecność wilgoci... Należy brać też pod uwagę, że nie każdy rower ma super czy w ogóle uszczelnione łożyska (szczególnie klasyki, czasem stosunkowo młode), ba wręcz nadmiar wypływającego smaru występuje w roli prowizorycznej płynnej uszczelki.
#11
Napisano 27 styczeń 2014 - 11:28
Co do Finish Line'a - zielony to moim zdaniem tragedia, ani nie smaruje jakoś rewelacyjnie, a brud łapie wręcz koszmarnie, nawet po wytarciu przed jazdą. Ot, po prostu jest popularny, bo jest dość tani i dobrze rozreklamowany - ale nie zgodzę się, że jest dobry. Mimo wszystko stawiam na Rohloffa, ewentualnie stary dobry olej przekładniowy (w "kozie" używam Ravenola i bardzo go sobie chwalę, a kosztował 10 zł/250 ml - jest co najmniej równie dobry co zielony FL, a bez porównania tańszy).
Czerwony trochę lepiej, bardzo wycisza łańcuch i faktycznie się nie brudzi, ale tak jak każdy suchy olej teflonowy, łatwo się wypłukuje.

A Ty masz już swoje CZARNE ODBLASKI?
#12
Napisano 27 styczeń 2014 - 17:27
Ja mam wprawdzie podejscie mocno nieortodoksyjne ( uwazam ze Rolhoff jest do doopy
) , i doszedlem do zestawu, ktory sie sprwadza i nie kosztuje fortuny :
1. Lancuch : Morgan Blue ( race i course zalezy od pogody , choc generalnie mozna tylko course )
2. Stery i inne "niskoobrotowe" lozyska narazone na wode + kolka przerzutki: Motorex2000 tzw "zielony" - nie ma smaru bardziej opierajacego sie wodzie, nawet bialy Morgan Blue ustepuje pola - zeby go usunac trzeba dobrej chemii....
3. Lozyska kol, suportu : Morgan Blue Campa grease ( wersja econo ) , lub smar Campagnolo ( wersja "exclusive" ) .
Ceny (PLN) : 1. 30 ( 2-3 sezony na 1 rower ) 2. 30 3. 40 ( 1 opakowanie starczy na 10 lat ) lub 120 ( +- na 2-3 lata ) .
psy szczekaja, a karawana jedzie dalej.
porzadek jest domena prostych umyslow, tylko geniusz ogarnie chaos.
#13
Napisano 27 styczeń 2014 - 17:47
Towot? Ciekaw jestem jak reaguje na obecność wilgoci... Należy brać też pod uwagę, że nie każdy rower ma super czy w ogóle uszczelnione łożyska (szczególnie klasyki, czasem stosunkowo młode), ba wręcz nadmiar wypływającego smaru występuje w roli prowizorycznej płynnej uszczelki.
Towot jest stworzony do smarowania m.in. łożysk - używanych w najcięższych warunkach [ patrz pierwsza lepsza zajezdnia tramwajowa ]. Bardzo odporny na wypłukiwanie [wilgoć] i ujemne temperatury..
Działa to na zasadzie "przesmaruj raz i zapomnij". Jeśli wątpisz - to wydaj te 6 max 7 zł i sprawdź, później wróć i przyznaj że miałem rację ![]()
#15
Napisano 28 styczeń 2014 - 07:10
U mnie lokalnie
7€ szt.
Tak wielka roznice ci zrobi 5 zl na ROK - czyli 0,013PLN ( jeden i trzy dziesiate GROSZA )dziennie , gdybys mial kupic w Wertykalu ? po dlugim sezonie i 2 rowerach mam nadal 1/2 butelki.... Az tak oszczedzac musisz, czy tylko sie czepiasz dla zasady ???
psy szczekaja, a karawana jedzie dalej.
porzadek jest domena prostych umyslow, tylko geniusz ogarnie chaos.
#16
Napisano 30 styczeń 2014 - 14:17
Witam,
O Morganie słyszałem w sumie same dobre opinie, ale jeszcze nie miałem z nim przyjemności. Jak na razie, na aktualne warunki pogodowe używam Finish Line Ceramic Wet i jestem z niego zadowolony. Napęd jest czysty i cichy, nie widzę również specjalnie by łapał brud w tych warunkach. Zobaczymy jak będzie dalej się spisywał.
#18
Napisano 31 styczeń 2014 - 19:49
Mam z MB : Race , Course, Campa grease, smar "bialy" wodoodporny i smar w sprayu ( cos a la Course )
Jako smar "do zadan specjalnych" wole Motorex'a - naprawde wymyc ten smar to wielka sztuka. Sprawdza sie w sterach i kolkach przerzutki. Co ciekawe, niektorzy stosuja go do montowania lozysk press-fit - jest na tyle "gruby" ze swietnie wypelnia przestzrenie i wycisza. Jesli ktos ma "ciasne" gniazda lozysk... czemu nie. No i jest calkowicie bezpieczny dla karbonu.
BMC uzywa go jako smaru montazowego w nowych rowerach. Kiedys to byl bialy MB.
Bialy MB mam, bo mam ( dostalem z wielkiej paczki ) - jak ktos ma np suport BSA/ ITA to jest idealny na gwint.
Do smarowania przerzutek, hamulcow itp : smar MB w sprayu - szczegolnie na PP nie czepia sie brud, latwo sie czysci- a smaru nie wymywa jakosc za mocno.
Campa Grease jest glowne do piast, choc ostatnio sklaniam sie bardziej ku smarowi Campagnolo - cenowo nieatrakcyjny, ale ma swoje atuty. Musze tylko zalezc jeszcze raz ta firme, ktora robi smar dla Campy - bo mozna go kupic w 1-2 kg opakowaniach za maly % ceny Campagnolo.
Lancuch . Uzywalem smaru do "suchego" i "mokrego" . Teraz z lenistwa uzywam tylko "course" do mokrego. Wydajnosc niesamowita - to sie po prostu nie chce skonczyc
. Woda/ lod /snieg tego nie wymywaja . Smar dobrze sie trzyma ( w przeciwienstwie do Rolhoffa ) po 1ym smarowaniu po dokladnym myciu lancucha. I duzo latwiej benzyna go wymywa ( teraz do lancucha uzywam czegos -innego z branzy samochodowej , i do benzyny nie wroce ) . Jak jest sucho - brudu nie lapie niemal wcale, jak jazda byla po kurzu i blocie lancuch jest brudny - przecierasz szmatka i wio. Jedno samrowania wystarcza w szosie na 500-600km, w terenie - tak 200 ? Myje dokladnie po kazdej jezdzie, 50-130km.... I czasem dosmarowuje, czasem myje dokladnie lancuch - jakos nie sprawdzalem na ile km dokladnie. Ale , ile po dluzszych jazdach szutrowych na Rohlhofie lancuch potrafil juz sobie poskrzypiec - tu tego nie ma wcale.
Jak "mokry" smar dziala w szosie na suchym : kazdy sie pyta - jak mozna miec tak czysty lancuch i zebatki po tylu km ??? A nie wiedza, ze to np druga-trzecia jazda i smar ma juz 250-350km ...
Kiedys uzywalem roznych "finisz lajnow". Nigdy wiecej. Zadnego . A mialem chyba wszystkie kolory teczy ![]()
Lubie proste rozwiazania - mam 1 smar do lancucha i mam spokoj.
Morgan jest uzywany przez wiele team'ow i ma to pewnie jakies uzasadnienie ( poza finansowym ) . Do mnie przemwaia bardziej fakt, ze wywodza sie ( i podobno nadal robia ) z rynku smarow i olejow "marynistycznego" . Tam nie ma zmiluj. Statki/ osprzet/ maja najlepsze smary na swiecie. Szczegolnie odporne na trudne warunki.
Ale do manetek i zapadek bebenka uzywam zupelnie czegos innego. I nie powiem czego
dla mnie rewelacja .
A propos Rohlhofa : to cos lapie brud jak dziwka choroby weneryczne - przy pierwszym kontakcie z powietrzem - takie sa moje wrazenia. Przy Rolhofie moje istnienie bylo uzasadnione konecznoscia dbania o lancuch i jego smarowanie, a nie lancuch byl dla mnie... Lubie czasem miec pod gore ( z reguly to sie oplaca ) , ale to bylo zdrowe przegiecie.
Zreszta tak z innego pkt widzenia : czy ktokolwiek "pro" tego uzywa ? Bo mam wrazenie, ze "fame" ma tylko u amatorow...i na forach
Zreszta to smar stworzony do hermetycznie zamknietego srodowiska ... czego sie spodziewac ?
psy szczekaja, a karawana jedzie dalej.
porzadek jest domena prostych umyslow, tylko geniusz ogarnie chaos.



