ehlo,
Oj! Muszę przyznać, że nieźle daliście mi w kość. :-D :-> W Sobótce musiałem sztachnąć się lekami na astmę (już 34 lata się z cholerstwem męczę, ale teraz jest lepiej - norweska myśl sportowa ;-) FTW - nieee, nie sterydy. Zwykły inhaltor ;-))
No i teraz mam dylemat straszny: dalej "inwestować" w to swoje marne MTB, czy zacząć zbierać na jakąś szosówkę?
Wyszło mi (na liczniku) 104.3 km.
edit: plotki o moim zgonie są mocno przesadzone. ;-) :-D
edit2: a może ktoś ma na zbyciu jakąś używaną i niepotrzebną szosówkę?


