To nie sobota, bo źle poczułem się dopiero w środę, u mnie cała rodzina choruje. Poza tym to była już 4 wycieczka w listopadzie i nie miałem problemów po żadnej z nich. Widzę że wykrusza się powoli towarzystwo do długich jazd :-( To że tak długo teraz jeździliśmy wynikało raczej z tego że lubię takie długie trasy i sprawiają mi one dużo frajdy a nie dlatego że sądzę że będę miał w sezonie dzięki temu lepszą formę, na której powoli zupełnie przestaje mi zależeć...O masz. Właśnie widziałem na Facebooku ślad dzisiejszej wycieczki i byłem zdziwiony, że tak krótko. Teraz wiem o co chodzi. Krzychu zeszła sobota odbiła się nam czkawką. Dochodzę do wniosku, że takie długie dytstanse o tej porze roku przynoszą więcej szkód niż dobrego.
fajnie, zazdroszczę :-((( ja po przyjściu do domu po przejechaniu 25km położyłem się spać... Ostatnie dwie moje trasy: 25km i 30km hehewyjechałem trasą pod prąd dojechałem do Chylic i zawróciłem. miałem przejechać całą trase, myślałem że mnie dogonicie, ale w Sobieniach skręciłem na Osieck i wróciłem przez Pogorzel. wyszło prawie 100km.niestety nic z planów nie wyszło, rozłożyłem się na całego, przejechałem dzisiaj 25km i miałem dość, chłopaki pojechali na Ośkę.


