Ja przerabiałem tarcze i V'ki w swoich crossach (pierwszy z tarczami, drugi z V'kami) i jestem zdecydowanym zwolennikiem tarcz. Kiedyś na wyprawie zjeżdżałem obładowany z góry, dodatkowo nad głową waliły pioruny i hamując przed skrzyżowaniem o mały włos nie wrypałem się do rowu, bo efektywność hamowania radykalnie się zmniejszyła :-) To była "przygoda" na rowerze z V'kami :-) Oczywiście na szosie nie będę przewoził takich ładunków, poza tym modelów z tarczami jest dużo mniej, ale i tak chciałem poznać Wasz pogląd na tą sprawę :-) Oczywiście nie obawiam się szosowych hamulców, ale tarcze są z pewnością bardziej wydajne. Ile osób, tyle poglądów, więc dlatego i ten aspekt chciałem poddać dyskusji :-)
W wyprawowym crossie mam szersze opony i dwa bagażniki. Szosa ma być szosą, ale z możliwością podpięcia czegoś na bagaż i wyruszenia w kilkudniową trasę - już nie typowo turystyczną, a taką gdzie nabijałbym kilometry. Na szosie łyka się je o wiele szybciej :-)
Tarcze szosowe hydrauliczne (takie testowałem) mają bardzo dużą moc w stosunku do nakładu włożonej w hamowanie siły - w górnym chwycie wystarczył jeden palec by "zakotwiczyć" rower. Dla mnie jest to duży plus.
Minusem jest cena - systemu i całego roweru, na chwilę obecną rozwiązanie stosowane jest w droższych rowerach.
Ważne by rower posiadał "sztywne osie" zaadaptowane z mtb, co pozwala uniknąć ocierania po założeniu koła.






