Do Twojej religijności nie da się podejść inaczej.
Bełkot wierzącego: niezbadane są wyroki boskie, do jego planu i działania nie da się podejść inaczej niż ułomnością ludzkiego umysłu który jest za słaby na to (fakt, na boski egoizm i sadyzm jestem za słaby), wyrażanie pewnych opinii na ten temat to alkohol i narkotyki.
Pozostał Ci jeszcze Szatan.
Jeśli używasz wódy do przetrawiania religijnych prawd- dobrze robisz, na trzeźwo podejść się nie da, zacznie się wątpić.
Dobrze że żyjemy w 21 wieku- kilkaset lat temu umarlbym za moje patrzenie na religię i wiarę. Śmierć byłaby powolna i pełna cierpienia.
Stwierdziłeś że Twój bóg w przypowieści biblijnej rozliczyl ludzi za zezwierzęcenie. Tym jest też zabijanie za światopogląd a w historii chrześcijańskiej jest tych sytuacji mnóstwo. W tym przypadku bóg nie interweniował.
W powieści fantasy jaką jest biblia bóg rozliczyl ludzi i musisz uwierzyć na słowo honoru że byli podli (zapewne wszyscy tam mieszkający byli). W ostatnim tysiącleciu jest wiele udokumentowanych wyroków śmierci wykonanych na ludziach który na temat Twojej wiary mieli inne zdanie. Umarli za to z chrześcijańskiej ręki. Zezwierzęcenie za które oprawcy nie zostali rozliczeni. Nawet uznanie budzili.
Bóg ingerował wybiorczo.
Kiedyś sprowadził potop a w 1945 roku nie miał dość mocy, by chociaż zalać bunkier w którym chował się Hitler u schyłku wojny.
Albo nie miał dość mocy, albo nie było tam wody, może nie wszyscy w bunkrze byli zepsuci i chciał ich oszczędzić.
Stalinowi też odejść nie pomógł mimo że zgładził dziesiątki milionów ludzi- Prawosławie to też chrześcijański nurt, więc boskie dzieci.
Mam propozycję: opowiedz o swoich przekonaniach religijnych tym znajomym sąsiadom - muzułmanom, tym co to ci ciasto przynoszą do domu, o swojej nienawiści wobec religii. Tyle ode mnie, wróciłem na chwilę do forumowej piaskownicy, ale są jakieś granice absurdu.



