Skocz do zawartości


Zdjęcie

Mój Dzisiejszy Trening - ARCHIWUM 5/01/2011 - 29/06/2011


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
1491 odpowiedzi w tym temacie

#541 Gosc_kot szosowiec_*

Gosc_kot szosowiec_*
  • Gość

Napisano 06 marzec 2011 - 14:40

Nie mam jak się podeprzeć tekstem źródłowym - nie pamiętam gdzie o tym czytałem i nie pamiętam który z naszych zawodowców jeżdżących za granicą mówił, że w czasie "zwykłych" treningów objętościowych (gdzie tylko nawija kilometry) uzyskuje średnie ok. 32 km/h, tak więc regularne wykręcanie 37km/h budzi szacunek.


A no właśnie ..., w poprzednim sezonie (2010), w trakcie jednego z wyścigów, jeden z gości w Eurosporcie, opowiadając o swoich codziennych, indywidualnych treningach wyraźnie powiedział, że jego średnia z treningów to ok.30km/h. To był jeden z naszych Profi (nie pamiętam nazwiska).
Zapamiętałem tę informację bardzo dobrze, bo zaskoczyło mnie, że moje średnie też są w granicach 30km/h. Nie wyciągnąłem jednak z tego zbyt pochopnych wniosków (czytaj - nie pomyślałem, że jestem jak profi).

#542 travisb

travisb
  • Użytkownik
  • 1761 postów
  • Skąd54.351 �N 18.645 �E

Napisano 06 marzec 2011 - 14:57

chyba chodzi Ci o słowo "zaśmiecać", a nie "szmacić", prawda ?

Dokładnie - zaśmiecać, bo pisząc nie na temat, taki topic szybko może wylądować w śmietniku. 'Szmacić' to tylko taki synonim rodem ze slangu młodzieżowego ;-) Ale to chyba jasne ...

Perkoz - tylko pamiętaj, że trening z pomiarem mocy nie jest cudowną receptą na sukces. To jest kolejny element, który może pomóc w treningu.

Otóż to! Słuszna uwaga. Dokładnie to miałem na myśli, wspominając o podejsciu pewnych osób do poważnego podejścia do treningu. To taka małe wyjaśnienie w kierunku szanownego kolegi wicklowmana.

kolen to postać bardzo tajemnicza na naszym forum - gdyby np. w swoim podpisie na forum podał skąd pochodzi lub(i) gdzie trenuje (może ktoś wie, ale ja nie), łatwiej byłoby ocenić, czy w danym terenie uzyskiwane przez niego średnie są osiągalne.

Gdzieś w okolicach strony 19-ej tego tematu jest małe naprowadzenie na kolena (poprzedzone zdziwieniem 'jak można być tak mocnym i kim do cholery jest ten człowiek? maszyną?) --> http://www.forumszos...r=asc&start=285

#543 krzy1976

krzy1976
  • Użytkownik
  • 2670 postów
  • SkądJary

Napisano 06 marzec 2011 - 15:28

Dzisiaj rondo babka, 91.68km, trasa taka jak wczoraj ale dzisiaj chyba chłopaków pogięło, zamiast jechać spokojnie to zaczęli wariować i połowa ludzi odpadła. Zaczynam sądzić że przysiady w czasie zimy jako przygotowanie do sezonu to w moim wypadku strzał w dziesiątkę. Jak na punktowanym treningu przez Nasielsk od kwietnia też się będę dobrze czuł to powtórzę przez następną zimę ten sam manewr: katowanie się przysiadami od października do lutego

#544 Perkoz

Perkoz
  • Użytkownik
  • 265 postów
  • SkądWołomin

Napisano 06 marzec 2011 - 16:14

Dzisiaj przebyłem 18km :-P Mam ustawiony blat, bo nie mam puki co lewej manetki, i miałem dość ciekawy problem.
Jak wyjeżdżałem, to pogoda była ok, wiało, ale w granicach normy, oraz słońce świeciło. Ale po ok10km pogoda się zmieniła, i stwierdziłem że pokręcę wieczorem na trenażerze, bo śnieg zaczynał prószyć a ja na szosie byłem. Ale jak wracałem to zaczęło tak wiać, że miałem problem jechać 20km/h, i jeszcze śnieg w twarz. Chyba nigdy nie napotkałem się na taki wiatr jeszcze.

#545 Gosc_Dominik_*

Gosc_Dominik_*
  • Gość

Napisano 06 marzec 2011 - 16:29

Dziś 31km ze śr 24,3 km/h. Moja okolica wygląda tak, że wszystko się "zgadza" tylko temperatura o 20 stopni za niska ;)

#546 wiki

wiki
  • Użytkownik
  • 2190 postów
  • SkądOzorków k/Łodzi

Napisano 06 marzec 2011 - 16:31

Dzisiaj przebyłem 18km :-P Mam ustawiony blat, bo nie mam puki co lewej manetki, i miałem dość ciekawy problem.
Jak wyjeżdżałem, to pogoda była ok, wiało, ale w granicach normy, oraz słońce świeciło. Ale po ok10km pogoda się zmieniła, i stwierdziłem że pokręcę wieczorem na trenażerze, bo śnieg zaczynał prószyć a ja na szosie byłem. Ale jak wracałem to zaczęło tak wiać, że miałem problem jechać 20km/h, i jeszcze śnieg w twarz. Chyba nigdy nie napotkałem się na taki wiatr jeszcze.


@Perkoz u mnie cały czas taka pogoda, parę minut wali śnieg i do tego wieje okrutnie, za chwilę słońce i tak non stop. Dlatego odpuściłem sobie dzisiaj. Szosy szkoda paćkać (poza tym ta pogoda faktycznie nie nastraja odpowiednio), na górala powiedziałem sobie, że już nie wsiadam. Zostają mi rolki i oczywiście jakieś interwały żeby czas leciał. Ktoś mi ostatnio na BS pisał abym tak szybko zimy nie przekreślał...No ale jeszcze równy tydzień i będę cały w skowronkach, tak jak byli @Zawisza i @MiSzA jeszcze nie tak dawno.

#547 Gosc_kot szosowiec_*

Gosc_kot szosowiec_*
  • Gość

Napisano 06 marzec 2011 - 16:34

Perkoz powolutku, dzień za dniem, staję się Twoim fanem i nie mówię tego ironicznie - po prostu bardzo mi się podoba Twoje zaangażowanie i pasja do kolarstwa.
Jestem Ci życzliwy, dlatego pozwolę sobie (jeśli pozwolisz) na małe uwagi do Twoich wpisów :

- bardzo dobrze, że masz tyle energii i chęci, ale musisz ! zwrócić większą uwagę na regenerację. Jesteś b. młody i procesy regeneracyjne zachodzą u Ciebie b. szybko, ale prawa biologii też Ciebie dotyczą. Nie możesz kręcić codziennie przez 3 tygodnie. Wpisz sobie w terminarz/kalendarz przymusowe dni wolne (np. 2-3 dni trening / 1 dzień wolny) i trzymaj się tej zasady.

#548 kaziklcd

kaziklcd
  • Użytkownik
  • 583 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 06 marzec 2011 - 16:42

Dzisiaj rondo babka, 91.68km, trasa taka jak wczoraj ale dzisiaj chyba chłopaków pogięło, zamiast jechać spokojnie to zaczęli wariować i połowa ludzi odpadła. Zaczynam sądzić że przysiady w czasie zimy jako przygotowanie do sezonu to w moim wypadku strzał w dziesiątkę. Jak na punktowanym treningu przez Nasielsk od kwietnia też się będę dobrze czuł to powtórzę przez następną zimę ten sam manewr: katowanie się przysiadami od października do lutego


Potwierdzam, byłem pierwszym który odpadł (przez własną głupotę) :). Od momentu kiedy spadłem zawróciłem i z wiatrem dojechałem do bazy, wyszło tego 73 km, wiec jak na pierwszy trening na drodze w 2011 nie jest źle.
Co do moich przygotowań zimowych to też się dużo nauczyłem od zeszłego roku, dałem sobie spokój z siłownią w senie wyrabiania siły. Nacisk tylko na trenażer (4x w tygodniu różne ćwiczenia), pływanie 1 w tygodniu i 2x w tygodniu obwodówka na siłownie. I żelazna zasada 4 tygodnie treningu tydzień odpoczynku.
Układ serce, płuca, nogi pracują jak nigdy :) a planu jeszcze nie skończyłem...

#549 xubix

xubix
  • Użytkownik
  • 1552 postów
  • SkądKrotoszyn

Napisano 06 marzec 2011 - 16:54

Dst: 77.00 km
Czas: 02:41 h
Avg: 28.70 km/h
Temp: 2.0*C

ło ludzie.. z wiatrem to i 40km/h ,ale pod wiatr to ledwo 23-24kmh się jechało..
no i na nowym specu już.. :mrgreen: zostało jeszcze troszku kaszlu.. sporadycznie się kaszlnie..

#550 Gosc_Valanthil_*

Gosc_Valanthil_*
  • Gość

Napisano 06 marzec 2011 - 16:57

Dzisiaj przebyłem 18km :-P Mam ustawiony blat, bo nie mam puki co lewej manetki, i miałem dość ciekawy problem.
Jak wyjeżdżałem, to pogoda była ok, wiało, ale w granicach normy, oraz słońce świeciło. Ale po ok10km pogoda się zmieniła, i stwierdziłem że pokręcę wieczorem na trenażerze, bo śnieg zaczynał prószyć a ja na szosie byłem. Ale jak wracałem to zaczęło tak wiać, że miałem problem jechać 20km/h, i jeszcze śnieg w twarz. Chyba nigdy nie napotkałem się na taki wiatr jeszcze.


Jakbym czytał opis swojej dzisiejszej przejażdzki :) Tylko że przejechałem prawie dwa razy tyle bo śnieg zaczął padać jak byłem 15 km od domu :P

#551 MiSzA

MiSzA
  • Użytkownik
  • 805 postów
  • SkądKonstancin

Napisano 06 marzec 2011 - 17:14

Pogoda faktycznie dodupna - rano było fantastycznie, aż się zastanawiałem czy zamiast na tor nie pojechać na szosę - na szczęście zostałem przy torze - tam przynajmniej nie pada... :)

Nie wiem co mi się stało, ale za słabo się zregenerowałem - czas dokładniej przyjrzeć się temu co i jak jem - bo noga dzisiaj była ciężka. W ogóle jakoś drętwo się jechało. Nie pomogło zakatowanie się i przełożenie na tył 14tki - normalnie ambicja bierze górę i jakoś idzie - dzisiaj odliczałem tylko okrążenia każdego ćwiczenia. Jutro wolne - może co najwyżej rolki na wieczór żeby się rozkręcić. Szkoda że nie przykleiłem magnesu bo nie miałem prędkości z 14tką na tyle - a drugi sprint wykręciłem śr. 990W na 10 sekund i z tego co widziałem przy kadencji 115 - więc może i nawet byłoby trochę szybciej niż przy sprincie (tj. 500m) ze ściany gdzie jedynie wykręciłem 57 mając 52x16. Gdzieś koło czwartku chyba powtórzę zabawy ze sprintem i wtedy zobaczę jak się sprawy mają :)

50k, NP 312 (dokładnie tak samo jak wczoraj), Pav 260. TSS 135, IF 1.0

Jak ktoś chce mieć jako takie porównanie co do intensywności (główna miara przy treningu jaki zdaje się preferować kolen i po trochu ja), to wartość 100TSS jest tożsama z wysiłkiem jaki trzeba włożyć w godzinną czasówkę pojechaną w trupa)

PS. Panowie (bo żadna z pań się nie oburzyła) - jak macie problem z "wiarą" w dane podawane przez kolena - umówicie się na wspólny trening, pojedźcie razem na wyścig - i tyle. Jeszcze tego brakuje żeby powoływać kolejną komisję śledczą... mam alergię na posty typu: 'to niemożliwe!"; oraz z całym szacunkiem dla wszystkich - nie zauważyłem żadnego braku szacunku w postach kolena. Czasem trzeba mieć dystans do siebie i innych :)

#552 Gosc_kot szosowiec_*

Gosc_kot szosowiec_*
  • Gość

Napisano 06 marzec 2011 - 17:26

Jak ktoś chce mieć jako takie porównanie co do intensywności (główna miara przy treningu jaki zdaje się preferować kolen i po trochu ja), to wartość 100TSS jest tożsama z wysiłkiem jaki trzeba włożyć w godzinną czasówkę pojechaną w trupa)

.......................................
Dyskusja nie dotyczyła intensywności, tylko śr. prędkości, a to dwa różne zagadnienia.


PS. Panowie (bo żadna z pań się nie oburzyła) - jak macie problem z "wiarą" w dane podawane przez kolena - umówicie się na wspólny trening, pojedźcie razem na wyścig - i tyle. Jeszcze tego brakuje żeby powoływać kolejną komisję śledczą

.......................................
Twoja propozycja jest niewykonalna, więc nie wnosi niczego konstruktywnego do w.w. dyskusji. Natomiast uwagi o "komisji śledczej" powodują tylko zaognienie atmosfery i niepotrzebne nikomu pyskówki.

#553 MiSzA

MiSzA
  • Użytkownik
  • 805 postów
  • SkądKonstancin

Napisano 06 marzec 2011 - 17:35

@kot szosowiec

To może niech podsumowaniem i zakończeniem mojej wypowiedzi będzie to, że średnia prędkość jest żadnym wskazaniem treningowym - zbyt dużo zmiennych na nią wpływa by cokolwiek z niej wynikało. A co do mojej propozycji to nie jest ona niewykonalna - kolen wspomniał że wygrał ostatnio wyścig przełajowy; trudno to sprawdzić i zasięgnąć języka? Chyba nie. Chcąc zgrabnie zakończyć wypowiedź - polecam ostatnie zdanie mojego poprzedniego posta... :)

A teraz idę odbyć potreningową drzemkę regeneracyjną przed TV bo maja dawać I etap P-N na Eurosporcie. Basta :)

#554 krzy1976

krzy1976
  • Użytkownik
  • 2670 postów
  • SkądJary

Napisano 06 marzec 2011 - 17:36

Potwierdzam, byłem pierwszym który odpadł (przez własną głupotę) :)

ale Ty piszesz o wczorajszym treningu który był dużo wolniejszy a ja o dzisiejszym gdzie była rzeźnia !

#555 qqx

qqx
  • Użytkownik
  • 850 postów
  • SkądPiaseczno/Sochaczew

Napisano 06 marzec 2011 - 19:12

U mnie dzisiaj "górski trening w Warszawie" :mrgreen:
Podjazdy:
1xBelwederska, 1xAgrykola, 4xOboźna, 1xMyśliwiecka, 1xDolna
Pogoda całkiem niezła, sucho, w miarę ciepło, wiatr silny, ale przynajmniej powrót do domu był ostry.
Ogólnie ujechałem się, śr. tętno 167

#556 lucjan

lucjan
  • Użytkownik
  • 79 postów
  • Skądnieopodal

Napisano 06 marzec 2011 - 19:14

Zarzekałem się, że więcej na forum wypowiadał się nie będę. Jednak ostatnie posty zmusiły mnie do złamania złożonego ślubu.

Zatem pokrótce (w dużym skrócie) by nie zanudzać.

Nie ma czym się podniecać i szukać sensacji w tym, że ktoś osiągnął avs 37 km/h z solowej jazdy na dystansie 120 km.
• po pierwsze – kolarz trenujący systematycznie, dobrze przygotowany motorycznie taką trasę jest w stanie pyknąć jeszcze szybciej, bez specjalnego zaginania się,
• po drugie, takie jazdy odbywa się raczej w ramach BPS oraz ewentualnie jako okresowy sprawdzian wydolności, ale raczej nie ma takiej potrzeby by kolarz amator czynił to na początku marca,
• po trzecie jazdy treningowe są odbywane po to by wykonać określone ćwiczenia i pomiędzy nimi odcinki jechać odpoczynkowo (by się zregenerować do kolejnego ćwiczenia), a nie by wykręcać wysoką średnią (ona ma jedynie wartość statystyczną i inna będzie dla treningów siły, tempa czy czasówki). Podawanie przez forowiczów tej wartości jest w mojej ocenie bezsensowne, gdyż o niczym nie świadczy,
• po czwarte trzeba mieć 200% pewności, że do licznika został wprowadzony prawidłowy obwód koła. Często się zdarza, że wprowadzana jest wartość podana w instrukcji licznika dla rozmiaru koła i wychodzą nieprawdziwe prędkości – bodaj wikloman nie tak dawno podał opisując swój trening, że na 52/19 jechał ze średnią kadencją 93 mając średnią prędkość 35 km/h. Według mojej wiedzy przy obwodzie koła 2115-2120 milimetrów i przy kadencji 93 można rozwinąć prędkość 30 km/h i to przy przełożeniu 53/19.

Wracając do usera Kolen, którego wpis stał się powodem polemiki i podejrzeń :
• podawał na forum że jest mieszkańcem Pszczyny, więc porusza się w okolicach już dość znacznie pomarszczonych, więc może pod górkę pojechać np. 20 km/h a zjechać 70 km/h i wówczas średnia z takiego odcinka (podjazd + zjazd wyjdzie ok. 45 km/h). A nie wiemy na jakiej trasie ta średnia została wykręcona (płasko, po górkach, z wiatrem, pod wiatr, na szosie przy intensywnym ruchu aut które podciągają jadącego, itp.),
• pochwalił się, że na niedawno przeprowadzanych badaniach wydolnościowych pedałował 1 min na mocy 480 W. Wygenerował wartość mocy dość zacną, ale nie rzucającą na kolana, gdyż jego wytrzymałość siłowa była wówczas raczej przeciętną (bo pełną jednostkę czasową 3 lub 5 min. pedałował na 430 lub na 450 W) skoro potrafił tę moc utrzymać zaledwie przez 1 minutę (gdyby np. wykręcił 500 W przez 3-5 minut to już byłoby o wiele lepiej), wiec nie ma powodów do wystękiwania achów i ochów nad tym rezultatem,
• jechał Jarna Klasika i tam w rywalizacji z wyjadaczami szosy za wiele niestety nie zdziałał (jest to do sprawdzenia), gdyż tak jak wielu mastersów trenujących samotnie z pomiarem mocy przepadł w peletonie, nie mając zdolności do wykonania skoku, skutecznej ucieczki czy wykończenia finiszu . Jest zupełnie czym innym zaginanie się w trupa (by generowana moc była jak najwyższa) na samotnie jechanych treningach, od jazdy w peletonie gdzie kart wcale nie rozdaje generowana moc tylko wiele zupełnie innych czynników (kto się ściga ten wie o czym piszę). Żeby wygrał Jarną to musiałby dużo więcej i mocniej oraz rozsądniej trenować i odpoczywać (jeden z trenowanych przeze mnie kolarzy odniósł sukces w Jarnej po samotnej ucieczce, posługując się w treningach tylko pulsometrem, tak wyśmiewanym przez posiadaczy mierników mocy).

Jeszcze nie tak dawno kolarze nie znali liczników, pulsometrów, mierników mocy i zdobywali mistrzowskie tytuły.
Czytając na różnych forach peany mastersów nad treningiem z pomiarem mocy coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, iż odkąd mastersi zaczęli posługiwać się tym urządzeniem zatracili świadomość tego co trenują.
Teoria sportu i teoria fizjologii wysiłku jednoznacznie stanowią, że trening ma zapewnić poprawę wydolności organizmu, pozwolić zawodnikowi na podejmowanie WYSIŁKU w dłuższym przedziale czasowym, poprzez doskonalenie wrodzonych cech motorycznych (siły, wytrzymałości i szybkości). Zatem w skrócie:
• doskonalenie to, w kolarstwie szosowym jest możliwe tylko poprzez realizowanie w określonym czasie, w określony sposób, w określonej kolejności metodologicznie zaplanowanych treningów, okresowo realizowanych sprawdzianów formy, itp. w których podstawowym celem i miernikiem jest WYSIŁEK. Efekt tego wysiłku - generowana moc jest rzeczą wtórną i często błędnie mierzoną - jest tylko algorytmem (lepiej lub gorzej napisanym przez programistę, co potwierdzają różnice wskazań pomiędzy poszczególnymi modelami mierników mocy oraz lepiej lub gorzej oszacowanymi i wprowadzonymi przez zawodnika potrzebnymi do wykonywania pomiaru parametrami),
• ani znani i cenieni trenerzy (którzy wyszkolili światowych i krajowych championów kolarstwa szosowego) ani tym bardziej bajkopisarze (Friel, Cogan czy Carmichael w swoich „słynnych” bibliach), nie są w stanie opracować cudownego uniwersalnego remedium które pozwoli zawodnikowi samemu, bez udziału trenera, analityków, fizjoterapeuty, lekarza, się skutecznie wyszkolić. Trener mający wiedzę o fizjologii wysiłku i o biomechanice może tylko jej zasady tak wykorzystywać by dobierać treningi do potrzeb szkoleniowych danego zawodnika, określając cele i indywidualizując mu plany treningowe. Kierowanie się w treningu tylko teorią Cogana lub Friela to dobra droga by zejść na sportowe manowce i wyszkolić się na wyrobnika, a nie na mistrza,
• najważniejsze w treningu jest to, by tak poprawiać swoją wydolność, żeby być przygotowanym do długotrwałej pracy z wysiłkiem na poziomie zbliżonym do maksymalnego. Aby tak się stało trzeba uzmysłowić sobie i kierować się jedną z podstawowych prawd:
 pomiar pulsu - czyli posługiwanie się pulsometrem jest w treningu kolarskim podstawą, jest wręcz nieodzowne, gdyż WYSIŁEK mierzy się i wyraża tylko wartością pulsu (bieżącego, średniego i maksymalnego). To te właśnie wartości definiują możliwości wysiłkowe (im dłużej na pulsie zbliżonym do HR max zawodnik jest w stanie pracować, tym ma on lepszą wydolność mięśniową i krążeniowo - oddechową),
 pomiar generowanej mocy – czyli posługiwanie się miernikiem – umożliwia tylko matematyczne dokonanie oceny efektu uzyskanego z włożonego WYSIŁKU. Ta wartość będzie jednak różna w zależności od przełożenia, kadencji oraz od rodzaju wykonywanego ćwiczenia (siła, wytrzymałość siłowa w jeździe tempowej, wytrzymałość szybkościowa w jeździe za autem, przy interwałach intensywnych lub ekstensywnych, przy sprintach krótkich, średnich czy długich, itp.).
Stąd planowanie i realizowanie treningu w oparciu wyłącznie o pomiar mocy z pominięciem pomiaru pulsu jest dużym nieporozumieniem, które wcześniej czy później prowadzi amatora kolarstwa do przeciążenia organizmu (wpatrzony tylko w wartość generowanej mocy maksymalnej i średniej amatorzy mozolą się na ogół na najtwardszych przełożeniach, przeciążając stawy, mięśnie, układ krążeniowo – oddechowy, byle tylko pochwalić się watami i innymi mało mówiącymi cyferkami) i wcześniej czy później wywołanych tym chorób.

Podstawą w treningu kolarza szosowego jest stworzenie swoistej mapy, uwzględniającej rozliczne współrzędne pozwalające na wszechstronne ustalenie m.in. jaką moc generuje przy danym wysiłku (pulsie i w strefach i na progach), na jakim przełożeniu, na jakiej kadencji, na jakim profilu trasy, przy jakim zakwaszeniu krwi, w jak długim czasie, itp. Dopiero stworzenie takiej mapy pozwala coś w kolarstwie i treningu osiągnąć i metodologicznie go realizować. Bo co mi po tym, że ktoś wykręci max moc np. 700W skoro utrzyma ją przez kilka sekund, skoro sprint na kreskę wygra słabszy, ale lepiej rozprowadzony zawodnik. Dla chcącego się ścigać kolarza szosowego i jego trenera jest bardzo istotne jaką wytrzymałością dysponuje zawodnik, czyli jak długo jest w stanie jechać na pulsie np. 90, 91, 92, 93, 94, 95, ….. 100% % HR max na płaskim i na podjeździe [z jaką kadencją i na jakim przełożeniu (bo często się okazuje, że odpowiednia technika oddychania, zmiana przełożenia i kadencji skutkuje zmniejszeniem wartości pulsu) – warto np. jeden i ten sam podjazd jechać na maksa na różnych przełożeniach i kadencji by dostrzec te różnice, w tym także czasowe] i jaką wówczas moc generuje (uważny obserwator zapewne zauważył np. podczas transmisji z TdF że pokazują wyłącznie bieżącą wartość pulsu i % HRmax kolarzy na podjazdach a nie generowaną moc (ta wartość jest dobra do analizy powyścigowej) stąd bardzo ważna jest znajomość i stosowanie się do zasad treningu z pulsometrem.

Marketing ma to do siebie, że wielu ludziom można wmówić bardzo wiele, nawet to że nabywając miernik mocy będą wybrańcami losu, herosami kolarstwa i przejdą do annałów kronik kolarskich.
Przecież planując trening, np. że będę jechał jakiś odcinek z określoną mocą (i załóżmy, że będę obserwował puls) to nic innego jak odwrotność sytuacji - zaplanowanie jazdy na określonym pulsie, który w miarę upływu czasu będzie korygowane (zwiększane wartość dryfu tętna (a on nie jest aż tak duży – maks. kilka uderzeń).

#557 Gosc_czonk86_*

Gosc_czonk86_*
  • Gość

Napisano 06 marzec 2011 - 19:31

podawał na forum że jest mieszkańcem Pszczyny, więc porusza się w okolicach już dość znacznie pomarszczonych, więc może pod górkę pojechać np. 20 km/h a zjechać 70 km/h i wówczas średnia z takiego odcinka (podjazd + zjazd wyjdzie ok. 45 km/h)

Jesteś super słaby z fizyki. Przypuśćmy, że podjazd ma 1km długości, jeśli podjedziemy go z prędkością 20km/h zajmie Nam to 3 minuty, zjazd z prędkością 70km/h tego samego zjazdu zajmie niecałą minutę. Co daje Nam niecałe 4 minuty jazdy, w trakcie których przejechaliśmy 2km, czyli średnia prędkość trochę ponad 30km/h. Jakby co, to pisz PW, postaram się lepiej wyjaśnić te zawiłości.

#558 rzeznik14

rzeznik14
  • Użytkownik
  • 80 postów
  • Skądpolska

Napisano 06 marzec 2011 - 19:41

Żeby wygrał Jarną to musiałby dużo więcej i mocniej oraz rozsądniej trenować i odpoczywać (jeden z trenowanych przeze mnie kolarzy odniósł sukces w Jarnej po samotnej ucieczce, posługując się w treningach tylko pulsometrem, tak wyśmiewanym przez posiadaczy mierników mocy).


Czy chodzi Ci o wysokiego Pana z dlugimi,kreconymi wlosami na rowerze za 2tys zl?Bodajze klub miód kozacki. Jezeli tak, to mam do Ciebie lucjan 100% zaufanie odnosniego tego co piszesz, bo trenowalem z tym gosciem i widzialem co wyrabiał.Jezeli to twoja zasluga to niewyobrazalny szacunek.Bylbym w stanie poddac sie twoim treningom i wykonywac je sumiennie bez pomyslunku o jakiejkolwiej konfiguracji podemnie, bo wiedzialbym ze dzieki twojemu doswaidczeniu sa dostosowane w 100%.

Czasami jak czytam co tu ludzie wypisuja to mi sie smiac chce, ja to nawet moge zrobic srednia 47km/h, tylko nie napisze ze za ciezarowka i noga mi sie wybitnie krecila specjalnie, zeby komus gula skakala :-) :-)

#559 krzy1976

krzy1976
  • Użytkownik
  • 2670 postów
  • SkądJary

Napisano 06 marzec 2011 - 19:50

• jechał Jarna Klasika i tam w rywalizacji z wyjadaczami szosy za wiele niestety nie zdziałał (jest to do sprawdzenia), gdyż tak jak wielu mastersów trenujących samotnie z pomiarem mocy przepadł w peletonie, nie mając zdolności do wykonania skoku, skutecznej ucieczki czy wykończenia finiszu . Jest zupełnie czym innym zaginanie się w trupa (by generowana moc była jak najwyższa) na samotnie jechanych treningach, od jazdy w peletonie gdzie kart wcale nie rozdaje generowana moc tylko wiele zupełnie innych czynników (kto się ściga ten wie o czym piszę). Żeby wygrał Jarną to musiałby dużo więcej i mocniej oraz rozsądniej trenować i odpoczywać (jeden z trenowanych przeze mnie kolarzy odniósł sukces w Jarnej po samotnej ucieczce, posługując się w treningach tylko pulsometrem, tak wyśmiewanym przez posiadaczy mierników mocy).

Dla ciekawych, tym kolarzem trenowanym przez Lucjana był/jest Tomasz Kuraś który odjechał na Jarnej w 2009 roku, 3 minuta 20sekunda filmiku:

Nie znalazłem kolena w wynikach Jarnej Klasiki niestety :-(

#560 Piotr92

Piotr92
  • Użytkownik
  • 765 postów
  • SkądBielsko-Biała

Napisano 06 marzec 2011 - 19:52

Weekend był dla mnie bardzo udany:
Sobota:(jazda w grupie):
DST:151km
TM:5:29
AVG:27,54km/h
MAX:60,13km/h

Niedziela:(samotnie na góralu):
DST:65km
TM:2:46
AVG:23,49km/h
MAX:52,27km/h