Mój Dzisiejszy Trening - ARCHIWUM 5/01/2011 - 29/06/2011
#721
Gosc_kobrys_*
Posted 21 March 2011 - 17:08
Mierzysz tętno spoczynkowe codziennie rano?
#722
Posted 21 March 2011 - 17:14
14.03.2011
DST: 50 km
AVG: 28,3 km/h
AVG CAD: 85
AVG HR 154 (75%)
MAX HR 179 (88%)
HR1 55%/70% - 6%
HR2 70%/85% - 93%
HR3 85%/100% - 1%
KCAL: 888
Czuję moc :mrgreen: trening 50km + 20km rozjazdu i rozgrzewki
20.03.2011
DST: 75 km
AVG: 26,5 km/h
AVG CAD: 80
AVG HR 159 (78%)
MAX HR 182 (89%)
HR1 55%/70% - 2%
HR2 70%/85% - 94%
HR3 85%/100% - 3%
KCAL: 2087
Do połowy trasy czułem moc, potem niestety przemarzło całe ciało i średnia z 30km/h stopniowa malała aż do 26,5 km/h
21.03.2011
DST: 30 km
AVG: 27,5 km/h
AVG CAD: 80
AVG HR 150 (73%)
MAX HR 181 (89%)
HR1 55%/70% - 19%
HR2 70%/85% - 80%
HR3 85%/100% - 1%
KCAL: 888
Dziś rozjazd, 30km treningowe + 20km rozjazdu.
Średni puls istotnie spadł, teraz 2-3 dni regeneracji, w czwartek lub piątek planuję 30km na tętnie 80%-90%.
#723
Posted 21 March 2011 - 17:14
Nie..Mierzysz tętno spoczynkowe codziennie rano?
A to przez dwa dni nie wróciło do normy ? Kurde.. A wtedy siedząc na rowerze czułem się wyśmienicie, doskonale.. I fizycznie i psychicznie mi się chciało.. I bez problemu jechałem na wysokim tętnie dość długo..
#724
Gosc_kobrys_*
Posted 21 March 2011 - 17:35
I bez problemu jechałem na wysokim tętnie dość długo..
Jadąc na wysokim tętnie zakwaszając organizm doprowadzasz do wzrastania długu tlenowego - tj. organizm nie jest w stanie dostarczyć sam sobie tyle tlenu ile potrzebuje do bieżących przemian.
Problem w tym, że likwidacja takiego długu w organiźmie może trwać różny okres czasu. Jeśli następnego dnia poszedłeś niekompletnie wypoczęty 'paharatałeś' mięśnie jeszcze bardziej.
W tym wypadku nawet dwa dni to może być za mało.
Zdarzało się, że ja po jednym długim i mocnym wyjeździe gdzie szalałem ostro 3 dni się kurowałem żeby mieć siłę do jazdy...
Dlatego powtarzałem to milion razy i powtórzę jeszcze raz - trening gdzie się jedzie cały czas na wysokiej intensywności to albo ustawka albo wyścig (bo to tez forma treningu). Ale przede wszystkim najlepszą formą aktywności treningowej jest poprawna i pełna regeneracja.
#725
Posted 21 March 2011 - 17:43
DST:51km
TM:2:01
AVG:25,29km/h
MAX:50,40km/h
PODJAZDY:320m
http://www.bikemap.net/route/863806
#726
Posted 21 March 2011 - 18:27
Czy dwa dni mocnego,ostrego zapierdzielania na trenażerze ,a później dwa dni przerwy ,mogły spowodować "rozstrojenie" organizmu i formy ?
Bo dzisiaj dosłownie na każdym podjeździe, lekko przyspieszając tętno skakało do 165-170 ze 145-150 [jadąc 24-25 km/h] ??)
Czesto tak sie dzieje ze po paru ostrych treningach a pozniej zbyt dlugiej przerwie do wykonanej pracy organizm jest zbyt "swiezy". Jesli do tego podwyzszonego tetna miales generlanie luz w nogach, samopoczecie ogolne podekscytowane tzn. ze wszystko ok. Najlepiej wykorzystac takie dni do treningu sprintu czy tez krotkich podjazdow 30 sek - 2 min... Przy odpowiedniej dlugosci treningu na drugi dzien wszystko powinno wrocic do normy.
Ale jesli czules sie zmeczony, i pomimo dwudniowej przerwy miales uczucie ciezkosci w nogach byc moze jestes przetrenowany albo zlapales jakas infekcje.
#727
Posted 21 March 2011 - 18:38
I bez problemu jechałem na wysokim tętnie dość długo..
Jadąc na wysokim tętnie zakwaszając organizm doprowadzasz do wzrastania długu tlenowego - tj. organizm nie jest w stanie dostarczyć sam sobie tyle tlenu ile potrzebuje do bieżących przemian.
Problem w tym, że likwidacja takiego długu w organiźmie może trwać różny okres czasu. Jeśli następnego dnia poszedłeś niekompletnie wypoczęty 'paharatałeś' mięśnie jeszcze bardziej.
W tym wypadku nawet dwa dni to może być za mało.
Zdarzało się, że ja po jednym długim i mocnym wyjeździe gdzie szalałem ostro 3 dni się kurowałem żeby mieć siłę do jazdy...
Dlatego powtarzałem to milion razy i powtórzę jeszcze raz - trening gdzie się jedzie cały czas na wysokiej intensywności to albo ustawka albo wyścig (bo to tez forma treningu). Ale przede wszystkim najlepszą formą aktywności treningowej jest poprawna i pełna regeneracja.
Nie doknca sie moge z Toba zgodzic. O ile regeneracja jest bardzo istotna w procesie treningowym to jazda na "pol gwizdka na treningach" nikomu jeszcze nie podniosla formy. Taka teorie mozesz sobie stosowac jesli jestes juz po odpowiedniej bazie tlenowej, wysrubowales prog LT i przeszedles pare treningow VO2 max i zaczales sezon startow ...
W marcu jazda na wysokim tetnie jest jak najbardziej wskazana ...
#728
Posted 21 March 2011 - 18:53
kobrys, może też faktycznie przesadziłem.. oby wszystko na dniach wróciło do normy.
#729
Posted 21 March 2011 - 19:01
radny, w nogach luz, w płucach spokój aby tętno szalało, serducho waliło mocno przy nawet małej zmianie tętna..
kobrys, może też faktycznie przesadziłem.. oby wszystko na dniach wróciło do normy.
Nie powiniennes sie przejmowac tetnem ... Trenuj tak jak noga podaje (tzn. wg samopoczucia ) ... Ja wykorzystuje takie dni do treningu elementow beztlenowych, wymagajacych wlasnie takiej swiezosci ...
#730
Posted 21 March 2011 - 19:25
Oczywiście - mogłeś się skwasić mocno - kto to widział, żeby dzień po dniu kwasić mocniej mięśnie - tego bym treningiem nie nazwał a samozagładą.
Mierzysz tętno spoczynkowe codziennie rano?
Taki trening okresla sie nazwa "crash" i stosuje w przygotowaniach do wyscigow etapowych. Np. 3-5dni ostrego treningu na 1-3 dni regeneracji i lekkich treningow. Ale trzeba miec duzo wolnego po treningu na regeneracje bo inaczej latwo sie zajechac.
Niemniej dwa dni ostrej jazdy to jeszcze nie jest "crash"
#731
Gosc_kobrys_*
Posted 21 March 2011 - 19:34
Niemniej dwa dni ostrej jazdy to jeszcze nie jest "crash"
Generlanie czesto tak wlasnie wyglada wiekszosc weekendow amatorow kolartstwa.
Generalnie to tak wygląda większość treningów kolegi xubix'a - przynejmniej z tego co czytam jego zapiski na tym forum... a to moim zdaniem już zła droga...
#732
Posted 21 March 2011 - 21:30
Garmin Connect
Krótka relacja z dnia dzisiejszego:
Drugi luźniejszy dzień. Wspólnie z tatą zaplanowaliśmy trening w granicach 70 km, tak aby zdążyć na start pierwszego etapu wyścigu dookoła Katalonii. Wyruszyliśmy w miarę płaską trasą w stronę Barcelony. Zdecydowanie chłodniej niż wczoraj. Po 35 kilometrach nawrót i w stronę Lloret. Po drodze krótka wizyta w dwóch sklepach rowerowych, były tuż przy głównej drodze więc jak tu nie zajrzeć na sekundę. Na plaży meldujemy się 50 minut przed startem. Robi się tłoczno. Przybywa kibiców, kolarzy, aut i motorów. Jestem w absolutnym szoku jeżeli chodzi o organizację. Wszystko perfekt, pozapinane na ostatni guzik. Oczywiście pocykałem trochę zdjęć i jak tylko wystartowali pojechaliśmy z tatą do hotelu na obiad. Nie kąpaliśmy się niestety, wiedzieliśmy w jakich godzinach zamykają drogi i chcieliśmy koniecznie zdążyć na czas w odpowiednie miejsce na trasie. Udało się. Miejscówka była idealna. Dopóki nie było kolarzy można było delektować się wspaniałymi widokami. Po niespełna 90 minutach oczekiwania na trasie pojawiają się pierwsze motory i samochody. Mijają kolejne minuty. W dalszym ciągu nie widać peletonu. W końcu są. Czterech śmiałków zaczyna morderczy podjazd pod kościół (podjazd już wcześniej opisywałem) z przewagą prawie 5 minut. Przejechane mają już prawie 120 km, do mety około 45. Za nimi cały peleton. Ktoś z CCC łapie gumę centralnie przed naszymi oczyma. Krótka rozmowa na radiu i po chwili było już widać wóz CCC jak przedziera się do swojego zawodnika. Szmydek jechał w czubie, oczywiście przyjazne okrzyki były ale nie wiem czy słyszał
Kiedy minął nas samochód oznakowany KONIEC WYŚCIGU, ruszyliśmy szybko w stronę Lloret. Pasowałoby zdążyć dostać się na linię mety. Po drodze naszym łupem padły 4 bidony
Na mecie jesteśmy dosłownie 3 minuty przed wjazdem pierwszego zawodnika. Wygrał gość z HTC. Po 30 sekundach melduje się peleton, z którego najszybszy jest Petacchi z Lampre. Mija jeszcze około 15 minut zanim ostatni przyjeżdżają. Dekoracja i ruszam z tatą w stronę samochodu. Był kłopot z wydostaniem się na główną więc szukaliśmy innej drogi. I dzięki temu trafiliśmy na hotel, w którym spali kolarze. Na przeciwko wszystkie wozy serwisowe, masa sprzętu, mechanicy. Trwają przygotowania do jutrzejszego etapu. Zaparkowaliśmy auto i poszliśmy przyjrzeć się z bliska....do hotelu wróciłem chory. Tyle sprzętu w jednym miejscu, SZOK !!!
MIŁEGO OGLĄDANIA !!!
#733
Posted 21 March 2011 - 21:55
#734
Posted 21 March 2011 - 23:00
Generalnie noga podawala i w 2h (1430 kj) liząłem wszystkie strefy energetyczne. Wplotłem dwa krotkie sprinty 8-10 sek a także 12 podjazdów 40-50 sek na ok. 150% FTP. Co ciekawe wyszła mi całkiem nieła NP z 20 min podjazdów (330W)
Poniżej liczby z głównej częsci treningu nie wlicząjac rozgrzewki i rozjechania, by nie popsuć właściwego obrazu ;-)
1h 25' / NP: 281W (avg. 216W / max 1230W) / HR avg: 149 / max. 180
TSS calosci: 149
#735
Posted 21 March 2011 - 23:20
Dzisiaj postanowiłem mimo wszystko (miał być dzień przerwy, jutro urlop i szosa) wpaść na tor. A jak już wpadłem, to pojechałem. Szybko i konkretnie. Dużo siły, trochę szybkości. Ściana, niebieska (6 + 6km), potem 12 k po niebieskiej z narastającym tempem. Sporo rozjazdu bo i jazda była szybka i ostra - ładnie się jechało.
NP 324, 42 min, TSS 75, IF 1.04, kadencja - śr: 93. Prędkość średnia wyszła mi jakoś równe 40. Przy końcówkach po niebieskiej (ostatnie 2,5k - 10 okrążeń) prędkość narastająco od 45 do 48-49 na ostatni kilometr. Wszystko na 51 x 15. 730 kalorii; jak na 42 minuty jazdy całkiem nieźle
#736
Posted 22 March 2011 - 15:04
Starałem się raczej jechać z przodu - trochę trzeba było popracować
Z cyferek: NP 288, TSS 262, IF 0.92 - to ze 100km, jeszcze było pierwsze 10 które zjadłem bo zapomniałem włączyć licznik
http://connect.garmi...tivity/74481065
#737
Posted 22 March 2011 - 16:06
Czas: 02:49 h
Avg: 28.05 km/h
Max: 60.00 km/h
Temp: 13.0*C
HR max: 184( 91%)
HR avg: 153( 75%)
Kalorie: 2198(kcal)
Jutro wolne na regeneracje i w czwartek powinienem być już świeżutki w zupełności. Dzisiaj się czułem już znacznie lepiej ,ale to nadal jakby jeszcze nie to samo..
Fajny podjazd będzie na trasie maratonu w trzebnicy
Krajobraz dookoła iście jak w górach.. ;-)
#738
Posted 22 March 2011 - 17:34
153.5 km, średnia (uwaga !) 18.5 km/h, 3600 m przewyższenia, 5600 kcal. Dziś przerwa, jazda znowu jutro i pojutrze.
#739
Posted 22 March 2011 - 18:00
Temperatura w moich okolicach wynosiła 15-16 stopni za to wiatr masakra :-/ Niestety musiałem jechać cały czas sam i byłem skazany na to że połowe drogi cały czas miałem pod wiatr.. Jutro szykuje się może na jakiś dłuższy dystans ale wszystko zależy od wiatru 8-)
#740
Posted 22 March 2011 - 18:33
DST:41km
TM:1:29
AVG:27,64km/h
MAX:60,63km/h
PODJAZDY:240m
http://www.bikemap.net/route/865473


This topic is locked
