Na marginesie.
Zrozumienie roli stanu zapalnego w przebudowie tkanki to kwestia ostatnich 20 lat, w czasie których immunologia rozwinęła się w szalonym stopniu. Żeby było śmieszniej, szkolne podręczniki biologii nadal podają przestarzałe informacje, których błędność rozumieją stosunkowo nieliczni nauczyciele, z których większość i tak nie prostuje tych informacji w trosce o wyniki na maturze 
Z kolei sam proces jest mocno nieintuicyjny. Mamy naturalny (i zrozumiały) odruch, by unikać bólu, dlatego samo zahamowanie stanu zapalnego daje pozorną poprawę. Dokładnie to samo dzieje się, kiedy bierzesz Fervex na grypę i "zdrowiejesz" w kilka godzin, a w tym czasie wirus ma otwarte wszelkie wrota do Twojego organizmu i sieje coraz gorsze spustoszenie.
Problem w tym, że mediatory zapalne uwalniane przez uszkodzoną tkankę oraz przez zwabione komórki odpornościowe są kluczowym sygnałem do przebudowy tkanki. Tak samo jak złamana kość jest po zrośnięciu mocniejsza w miejscu pęknięcia, mięsień uszkodzony podczas treningu jest przebudowywany i "wraca" odrobinę mocniejszy (nie bez powodu mówi się, że efekt treningowy powstaje tak naprawdę pomiędzy treningami, a nie podczas wysiłku).
Tkanka uwolniona od stanu zapalnego nie tylko nie dostaje sygnału do przebudowy, ale wręcz pozostaje dłużej uszkodzona, co dodatkowo zwiększa ryzyko dalszych uszkodzeń podczas kolejnych treningów. W efekcie mięsień dłużej pozostaje uszkodzony, regeneracja (i wzmocnienie, czyli pożądany efekt treningowy) nie następuje, a na domiar złego Ty przez brak bólu możesz obciążyć go jeszcze bardziej niż normalnie.