Niedawno nabyłem LP Audacio 400 z korbą kompaktową. Jest to moja pierwsza szosa. Poniżej kilka spostrzeżeń.
Czytając posty o bolących krzyżach, drętwiejących przyrodzeniach i temu podobne ;-) nastawiłem się na negatywne pierwsze doświadczenia. Nic z tych rzeczy. Siodełko to zaczynam wstępnie odczuwać po 7 godzinach trasy (choć lata temu jeździłem na noname XC bez amortyzacji, gdzie siodełko to był kawałek metalu pociągnięty skajem). Białe siodełko z niebieskimi paskami pod kolor i bielukta owijka wyglądają pięknie. Moim zdaniem inny kolor popsułby styl tego roweru. Owijkę już raz jechałem proszkiem i szczoteczką do zębów

Z siodełka wywabiałem małą plamę po rozgniecionym komarze. Ogólnie, nie ma problemu doprowadzić to ładu, ale trzeba dbać. Rękawiczki z białą dłonią nie powinny przebarwić owijki. W razie czego, to można raz na sezon wymienić na nową białą.
W ramie uwagę zwracają szlifowane spawy (z wyjątkiem rury dolnej od spodu). W meridzie, scott'cie, treku, nawet colnago nie widziałem takiego pietyzmu w ich wykonaniu. Jeśli chodzi o sztywność to przyuważyłem, że w jadąc w przekosie - mała tarcza z przodku najmniejsza z tyłu - łańcuch dzwoni o blat. Być może to kwestia ramy, może supportu albo obu po trochu. Nie wiem jak to jest w innych bikach. W instrukcji korby pisze, że ma prawo tak być.
Osprzęt, wiadomo, nic niezwykłego - całość na tigrze. Mimo to jakoś nie widzę tej załamki u
początkujacego amatora szosy z powodu braku oh ah 105'ki. Na pierwszą szosę tiagra chodzi moim zdaniem wystarczająco dobrze. Zmiana w przyszłości ma sens, ale raczej na jakąś przystępna grupę Campagnolo. Mi przy korbie kompaktowej najbardziej brakuje zrzucania kilku koronek na raz. Campa ma to nawet w veloce.
Korba kompatowa ujdzie dla amatora spokojnie. Sama waga roweru sporo nadrabia w twardości przełożeń. Mimo braku doświadczenia na szosie, wygodnie pojeździłem ostatnio po Kalwarii Zebrzydowskiej / Lanckoronie. Jeśli nie ważysz sporo Riccardo i nie masz wokół jakiś naprawdę konkretnych ścian, to przemyśl tą trzecią tarczę. Najlepiej, to osobiście przed zakupem wypróbować.
Koła w standardzie to niziutki model Shimano (whr-500). W tym przedziale cenowym to chyba ciężko będzie o wyraźnie lepsze koła - na najtańsze Fulcrumy trzeba wyłożyć 800pln, gdzie cały rower kosztuje 3k z kawałkiem. Mimo tych kół, rower i tak bardzo mnie zaskoczył lekkością/zrywnością po doświadczeniach z XC. Poza tym, przechodząc przez tory porysowałem przednią obręcz - w droższych kołach bym się łamał a tak to lekcję odrabiam na tańszym sprzęcie, który w przyszłości zawsze można wymienić na lepszy.
Teraz wady ;-) Lapierre daje 5 lat gwarancji na ramę, ale ... tyko pierwszy właściciel i tylko przy zakupie od autoryzowanego dealera. W Polsce, jeśli się nie mylę, jest jeden autoryzowany dealer. Nie mam też przekonania do czarnych wstawek na tej białej ramie - obawiam się, czy z czasem nie będzie na nich znać śladów używania (a gwarancja na lakier tylko jeden rok).
Podsumowując rowerek bardzo fajny. Kupując używany, może udałoby się wyhaczyć lepszy osprzęt, ale w przypadku pierwszej szosy i bez pomocy kogoś doświadczonego taki zakup moim zdaniem nie ma sensu. Bez przymierzenia się do konkretnych rozmiarów jest duże ryzyko kupna złej ramy. I potem można przeczytać posty o niewygodnych szosach / opinie o super krótkich mostkach. Ryzyko kupienia "okazji" też niemałe. To już lepiej zacząć na słabszej grupie, która i tak amatorowi na początek starczy.
Pozdrawiam i przepraszam za przydługi elaborat :-)