Wasze najgorsze chwile
#342
Posted 14 September 2008 - 18:58
Bynajmniej nauczyłem się, że będę zawsze szukał wszystkiego do skutku :-)
#343
Posted 14 September 2008 - 19:03
Chyba przynajmniej :-PBynajmniej nauczyłem się, że będę zawsze szukał wszystkiego do skutku :-)
Najgorsze chwile miałem podczas mojej pierwszej "setki", deszcz, wiatr... ledwo dojechałem. Ale dojechałem
#344
Gosc_Anonymous_*
Posted 14 September 2008 - 19:07
He he prawie zawsze wszystkiego szukam ,lecz dziś udało mi się i pojechałem w długich spodniach. W krótkich chyba był głupio wyglądał wśród ludków zasuwających dziś w zimowych czapeczkach i płaszczykach. :mrgreen:nie znalazłem długich(raczej nie chciało mi się szukać
#345
Posted 14 September 2008 - 19:09
#346
Posted 16 September 2008 - 19:16
#347
Posted 18 September 2008 - 20:30
Wezwałem policję, spisali ją, ubezpieczona jest w PZU więc tam będę się starał o odszkodowanie. Teraz tak, ewidentnie mam złamany widelec i wygiętą kierownicę. Kilka fotek wrzuciłem na bikestats ( http://platon.bikestats.pl/ ). Co jeszcze może być tam uszkodzone i na co można liczyć ze strony ubezpieczyciela ? Ktoś miał już takie przygody z PZU ?
PS.
Od razu przypomniała mi się ta reklama. Moja sytuacja była prawie identyczna.
#348
Posted 18 September 2008 - 21:21
#349
Posted 19 September 2008 - 09:29
W PZU zgłosiłem szkodę i ktoś przyjedzie wyceniać rower w poniedziałek. Na wszelki wypadek jutro jadę do serwisu gdzie kupowałem sprzęt rok temu żeby wycenili koszt naprawy
#350
Posted 19 September 2008 - 18:52
#351
Posted 29 September 2008 - 22:36
W poprzednią sobotę z racji deszczu siąpiącego nieustannie postanowiłem zdradzić szosę - był to zły wybór jak się okazało - na rzecz górala, a konkretniej takiej lajtowej, mocno zabawowej jazdy po polach i lasach.
Było ok do momentu gdy na drodze stanął mi kilkusetmetrowy zjazd w stronę koryta rzeki z licznymi hopkami na drodze - takimi 0,5 i 1 metra. Wiedziałem, że żartów nie ma, ale nic to nie pomogło.
Jazdy karetką nie pamiętam, pierwsze co kojarzę to izba przyjęć. Straciłem przytomność na ponad 20 minut, wstrząśnienie mózgu trochę otarć i 5 dni w szpitalu.
Zawsze (tzn. od 3 miesięcy - ;-) - jeżdżę w kasku), wtedy oczywiście akurat nie założyłem.
Morał - zawsze i wszędzie warto chronić łepetynę plastikiem.
Pzdr.
#352
Posted 03 October 2008 - 12:59
Już powoli zaczynałem sobie jeździć, brak czasu doskwierał ale wyrwało się czasem kilka chwil dla szosy...
zdążyłem w taki sposób zrobić marne 450 km i zaczeły sie jaja :-|
Najpierw miałem takie kłucia w klacie, że masakra, w pewnym momencie nie mogłem nawet już chodzić. Okazało się że wypłukałem magnez, po uzupełnieniu, została mi arytmia i straszne bóle w jamie brzusznej.
2 miesiace spowiadania sie kardiologowi, by dowiedziec sie ze jestem w 100% zdrowy :/
dalej mam arytmie, bóle w klacie z lewej strony, od tego nic nierobienia moja kondycja jest gorsza niz 200kg grubasa...
Straciłem wszystko co miałem... rozkosz jazdy szosą... I nie zapowiada sie zebym wrocil do normy.
Rower kupiłem w grudniu i teraz kurzem zachodzi, stoi u mnie w pokoju i przypomina mi o dobrych czasach :-( taki memorial za 4000zł...
#353
Posted 04 October 2008 - 17:11
Treningi zacząłem niedawno - w ubiegłe wakacje. Jazda sprawiała mi dużą przyjemność. I gdy wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku to stał się mały wypadek. Gdy jechałem ( choć już nie miałem jechać ) na mały trening zrobiłem ,,fikołka" przez kierownicę. Niby nic, ale zdarzyło się to przy dużej prędkości ( około 40 km\h ). Wszystko przez to, że nie mam SPD, noga się poślizgnęła i dostała między szprychy.
Efekty :
* łokieć pęknięty, w gipsie na miesiąc,
* obdarcia na całym ciele,
* i co najgorsze rower niesprawny - czekam do wiosny na gruntowny remont ;]
To tyle, bardzo tylko żałuje, że to dla mnie koniec sezonu
Pozdrawiam
#354
Posted 04 October 2008 - 21:29
Niestety, po deszczu było dość wilgotno a ja spróbowałem ZBYT ostrego zakrętu. Efekt: zdarty lakier na kierownicy, uszkodzona owijka. Obejrzałem pod lupą, wygląda na to że poza zdarciem lakieru nie ma uszkodzeń, ale że to karbon to nie jest mi do śmiechu a i kawałek owijki dobrze byłoby wymienić... przynajmniej za jakiś czas. Zdarcie lakieru z SPD i manetki hamulca wygląda nieciekawie ale że to alu to mnie nie rusza. Trochę czarnej farby i po krzyku.
Tylko ta kierownica. cholera jasna...
PS Sam zaliczyłem jedno otarcie i uszkodzony bark, nic poważnego.
#355
Posted 25 October 2008 - 15:26
*nie zacytuje
#356
Gosc_cigane_*
Posted 05 November 2008 - 13:36
Też tak miałem kiedyś 3 razy w jednym dniu spychali mnie do rowu, a ja wtedy zwykłą ,,ukrainą'' z ryb wracałem...heheheW sumie miałem jak na razie dwa "gorsze momenty" w jeździe. W wakacje przebiła mi się dętka jakieś 30 km od domu. Nie miałem przy sobie ani zapasowej dętki ani pompki. Na szczęście tata po mnie przyjechał. Kiedyś jeszcze, wracając do domu przejeżdżałem przez skrzyżowanie. Dodam że miałem pierszeństwo. Z prawej strony jechał samochód. Widział mnie więc pewny siebie jadę. On tak samo. Później był tylko pisk opon, a mnie udało się jakieś 2cm od niego wychamować ! Zbytnio się tym jednak nie przejąłem bo udało mi się w niego nie uderzyć. :mrgreen:
Wkurzająca jest też inna sprawa. Jadę sobie spokojnie i z naprzeciwka, widząc mnie, wyprzedzają na chama. I to jest najbardziej chamskie zachowanie jakie na drogach zauważyłem.
#358
Posted 11 November 2008 - 17:40
moje najbardziej nieprzyjemne doświadczenia to 2 krotne oberwanie otwieranymi z parkowanego samochodu drzwiami - bez wiekszych konsekwencji i lekka masakra twarzy i nogi z efektownym wygieciem ramy, po spotkaniu z autem wymuszajacym pierszeństwo.Kierowca nie był trzeźwy.
#359
Gosc_cigane_*
Posted 11 November 2008 - 18:47
Jak poligon w Olesznie to bierz bike'a i pojeżdzimy... ;-)najgorsze chwile chyba przede mną.miesięczny poligon (listopad/grudzień). zero roweru. :-( taka praca po prostu.
#360
Gosc_Anonymous_*
Posted 11 November 2008 - 19:18


This topic is locked


