Jump to content


Photo

Wasze najgorsze chwile


  • This topic is locked This topic is locked
694 replies to this topic

#341 - MC -

- MC -
  • Użytkownik
  • 106 posts
  • SkądMiędzyrzecz

Posted 14 September 2008 - 18:36

ja tam wolę małe zajadłe i wk.......ce wiejskie kundelki. zwłaszcza gdy mocy w nogach już niewiele. :mrgreen:

u3181y2018v3.gif


#342 black

black
  • Użytkownik
  • 69 posts
  • SkądBrzeszcze

Posted 14 September 2008 - 18:58

Dziś przy temp koło 7*C i dość dużym wietrze stwierdziłem, że pojadę gdzieś w teren górski - wybrałem górę Żar. Wziąłem krótkie spodnie bo nie znalazłem długich(raczej nie chciało mi się szukać ;-) ) i pojechałem. Na szczycie temp odczuwalna jak dla mnie była jakbym siedział w lodówce nago a w dodatku tak wiało, że przy zjeździe podmuchy boczne prawie kładły mnie na ziemię...

Bynajmniej nauczyłem się, że będę zawsze szukał wszystkiego do skutku :-)

#343 Bruce

Bruce
  • Użytkownik
  • 260 posts
  • SkądToruń

Posted 14 September 2008 - 19:03

Bynajmniej nauczyłem się, że będę zawsze szukał wszystkiego do skutku :-)

Chyba przynajmniej :-P


Najgorsze chwile miałem podczas mojej pierwszej "setki", deszcz, wiatr... ledwo dojechałem. Ale dojechałem :)

#344 Gosc_Anonymous_*

Gosc_Anonymous_*
  • Gość

Posted 14 September 2008 - 19:07

nie znalazłem długich(raczej nie chciało mi się szukać

He he prawie zawsze wszystkiego szukam ,lecz dziś udało mi się i pojechałem w długich spodniach. W krótkich chyba był głupio wyglądał wśród ludków zasuwających dziś w zimowych czapeczkach i płaszczykach. :mrgreen:

#345 GrzegorzP

GrzegorzP
  • Użytkownik
  • 1,130 posts
  • SkądLeszno

Posted 14 September 2008 - 19:09

W tym roku robiłem trase Olsztyn-Leszno http://maps.google.c...929,14.0625&z=6 . I tak na 120 km od Olsztyna kompletnie zatarł mi sie lewy pedał [ Rithey Pro V 4 ] , ledwo co szło go ruszyc ręką . Próbowałem cos z tym zrobic - ale bez skutku . Nawet zaczepiłem jakiegos kolarza na żółtym Magnumie z prostą kierą [ może tu zagląda?] Dalej pojechałem na samej ośce - i szukałem po gospodarzach jakichkolwiek pedałów [ robiło się juz ciemno] No i udało się - stare , białe ,plastykowe pedały kosztowały mnie 10zł + paczka ciastek dla dzieciaków.Więc przez reszte trasy nie miałem żadnych problemów z wpięciem i wypięciem bloków ;-)

#346 xGx

xGx
  • Użytkownik
  • 458 posts
  • SkądWrocław

Posted 16 September 2008 - 19:16

no i dziś zaliczyłem studzienkę kanalizacyjną w plecy jestem 100zł za które planowałem kupić spodnie na zimę ;/ jechałem na ostrym kole ścieżką rowerową!!!!!!!!!!!!!!!! przejeżdżam przez ulice i znajduje sie na niej ale pierw ja później rower ;| wstałem na szczęście nic mi sie nie stało ale dostałem jakiś strasznych luzów w sterach pojechałem do znajomego mechanika żeby mi te luzy zredukował a tu niespodzianka widelec pęknięty kiera wykrzywiona po prostu masakra ;/

#347 Platon

Platon
  • Użytkownik
  • 558 posts
  • SkądWrocław

Posted 18 September 2008 - 20:30

Moją najgorszą chwilę miałem dzisiaj. Młoda dziewczyna stwierdziła, że zdąży wyjechać przede mną. Nie zdążyła. Mając niecałe 50km/h walnąłem w bok jej malucha. Mam palec spuchnięty więc przewiduje pęknięcie. W marcu miałem złamaną kość śródręcza po wypadku samochodowym, a też myślałem, że to tylko spuchnięcie. Do tego bark, którym przyjąłem uderzenie mnie boli no i kolano dostało :/

Wezwałem policję, spisali ją, ubezpieczona jest w PZU więc tam będę się starał o odszkodowanie. Teraz tak, ewidentnie mam złamany widelec i wygiętą kierownicę. Kilka fotek wrzuciłem na bikestats ( http://platon.bikestats.pl/ ). Co jeszcze może być tam uszkodzone i na co można liczyć ze strony ubezpieczyciela ? Ktoś miał już takie przygody z PZU ?

PS.

Od razu przypomniała mi się ta reklama. Moja sytuacja była prawie identyczna.

#348 krzysztof1985

krzysztof1985
  • Użytkownik
  • 1,682 posts
  • SkądWLKP

Posted 18 September 2008 - 21:21

Nom faktycznie to ryples niezle w nia a w jakim wieku byla ta dziewczyna ? To ci sie trafilo szkoda rowerka tylko ale dobrze ze ci sie nic nie stalo to natrafila kolarka na kaszlaka tez mialem kilka podobnych sytuacji z osobowkami tylko polegaly one na tym ze za moich plecow samochodz wyprzedzajacy na chama leci a z naprzeciwka tir trabi i ja miedzy nimi o maly wlos nie doszlo do zderzenia 2 aut czlowo do kierowcow tirow nie mam az takich pretensji ale do osobowek tak w wiekszosci dochodzi wlasnie przez tych kierowcow do wypadkow obys szybko wrocil do zdrowka pozdrawiam ;-)

SPT_20130518_SOT_053_27640268_I1.jpg


#349 Platon

Platon
  • Użytkownik
  • 558 posts
  • SkądWrocław

Posted 19 September 2008 - 09:29

Mówiła, że albo w tym roku zdawała maturę, albo będzie zdawała czyli 18-19 lat musiała mieć. Rano byłem w przychodni ortopedycznej, skręcony palec i szyna na 2 tygodnie, niestety prawa ręka. W marcu i kwietniu 6 tygodni miałem ją w gipsie po wypadku samochodowym. A dzisiaj już się ładnie na jazdę zrobiło :(

W PZU zgłosiłem szkodę i ktoś przyjedzie wyceniać rower w poniedziałek. Na wszelki wypadek jutro jadę do serwisu gdzie kupowałem sprzęt rok temu żeby wycenili koszt naprawy :)

#350 jzpq

jzpq
  • Użytkownik
  • 43 posts
  • SkądWarszawa

Posted 19 September 2008 - 18:52

Napisz później jak poszło z PZU, bo ciekaw jestem, czy na pewno pokryją wszystkie straty + jakieś sensowne odszkodowanie powinno być.

#351 Rawa81

Rawa81
  • Użytkownik
  • 92 posts
  • SkądRawa Mazowiecka

Posted 29 September 2008 - 22:36

Witam. I na mnie przyszła kolej napisać posta w tym bolesnym temacie. :-(

W poprzednią sobotę z racji deszczu siąpiącego nieustannie postanowiłem zdradzić szosę - był to zły wybór jak się okazało - na rzecz górala, a konkretniej takiej lajtowej, mocno zabawowej jazdy po polach i lasach.
Było ok do momentu gdy na drodze stanął mi kilkusetmetrowy zjazd w stronę koryta rzeki z licznymi hopkami na drodze - takimi 0,5 i 1 metra. Wiedziałem, że żartów nie ma, ale nic to nie pomogło.

Jazdy karetką nie pamiętam, pierwsze co kojarzę to izba przyjęć. Straciłem przytomność na ponad 20 minut, wstrząśnienie mózgu trochę otarć i 5 dni w szpitalu.

Zawsze (tzn. od 3 miesięcy - ;-) - jeżdżę w kasku), wtedy oczywiście akurat nie założyłem.
Morał - zawsze i wszędzie warto chronić łepetynę plastikiem.

Pzdr.

#352 mjut2

mjut2
  • Użytkownik
  • 6 posts
  • SkądGryfice / KołomąĆ

Posted 03 October 2008 - 12:59

Co prawda wypadku to ja nie miałem, ale straciłem cały sezon...

Już powoli zaczynałem sobie jeździć, brak czasu doskwierał ale wyrwało się czasem kilka chwil dla szosy...
zdążyłem w taki sposób zrobić marne 450 km i zaczeły sie jaja :-|

Najpierw miałem takie kłucia w klacie, że masakra, w pewnym momencie nie mogłem nawet już chodzić. Okazało się że wypłukałem magnez, po uzupełnieniu, została mi arytmia i straszne bóle w jamie brzusznej.

2 miesiace spowiadania sie kardiologowi, by dowiedziec sie ze jestem w 100% zdrowy :/

dalej mam arytmie, bóle w klacie z lewej strony, od tego nic nierobienia moja kondycja jest gorsza niz 200kg grubasa...

Straciłem wszystko co miałem... rozkosz jazdy szosą... I nie zapowiada sie zebym wrocil do normy.

Rower kupiłem w grudniu i teraz kurzem zachodzi, stoi u mnie w pokoju i przypomina mi o dobrych czasach :-( taki memorial za 4000zł...

#353 Cineeek

Cineeek
  • Użytkownik
  • 34 posts
  • SkądOstrołęka

Posted 04 October 2008 - 17:11

Oj widzę, że i ja muszę coś tu napisać.

Treningi zacząłem niedawno - w ubiegłe wakacje. Jazda sprawiała mi dużą przyjemność. I gdy wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku to stał się mały wypadek. Gdy jechałem ( choć już nie miałem jechać ) na mały trening zrobiłem ,,fikołka" przez kierownicę. Niby nic, ale zdarzyło się to przy dużej prędkości ( około 40 km\h ). Wszystko przez to, że nie mam SPD, noga się poślizgnęła i dostała między szprychy.

Efekty :
* łokieć pęknięty, w gipsie na miesiąc,
* obdarcia na całym ciele,
* i co najgorsze rower niesprawny - czekam do wiosny na gruntowny remont ;]

To tyle, bardzo tylko żałuje, że to dla mnie koniec sezonu :(

Pozdrawiam

#354 Von Munchhausen

Von Munchhausen
  • Użytkownik
  • 273 posts
  • SkądWarszawa

Posted 04 October 2008 - 21:29

Ja wczoraj wieczorem zaliczyłem nieprzyjemną przygodę. Wyskoczyłem dosłownie na moment - chodziło o sprawdzenie jak maszyna się sprawuje po kolejnej malutkiej przeróbce.
Niestety, po deszczu było dość wilgotno a ja spróbowałem ZBYT ostrego zakrętu. Efekt: zdarty lakier na kierownicy, uszkodzona owijka. Obejrzałem pod lupą, wygląda na to że poza zdarciem lakieru nie ma uszkodzeń, ale że to karbon to nie jest mi do śmiechu a i kawałek owijki dobrze byłoby wymienić... przynajmniej za jakiś czas. Zdarcie lakieru z SPD i manetki hamulca wygląda nieciekawie ale że to alu to mnie nie rusza. Trochę czarnej farby i po krzyku.
Tylko ta kierownica. cholera jasna...

PS Sam zaliczyłem jedno otarcie i uszkodzony bark, nic poważnego.

#355 kubano

kubano
  • Użytkownik
  • 936 posts
  • SkądCzechowice-Dziedzice

Posted 25 October 2008 - 15:26

Dzisaj to by mnie baba rozjechała :evil: .Jadę sobie przez skrzyzowanie są światła i mam zielone, jade prosto a tu z naprzeciwka jakaś baba chyba oplem skręca w moje w prawo czyli jej lewo. Ja jechałem prosto a ona miała chyba zieloną strzałkę bo mi drogę zajechała. By mi całe tylne koło skasowała. Miałem fart że ona zachamowała bo by było nie zbyt ze mną dobrze. Wydarłem się na nią* ale nie ssiadłem z rowera i pojechałem dalej. Inny ludzie na skrzyżowaniu tylko oczy wytrzeszczyli :shock:

*nie zacytuje

#356 Gosc_cigane_*

Gosc_cigane_*
  • Gość

Posted 05 November 2008 - 13:36

W sumie miałem jak na razie dwa "gorsze momenty" w jeździe. W wakacje przebiła mi się dętka jakieś 30 km od domu. Nie miałem przy sobie ani zapasowej dętki ani pompki. Na szczęście tata po mnie przyjechał. Kiedyś jeszcze, wracając do domu przejeżdżałem przez skrzyżowanie. Dodam że miałem pierszeństwo. Z prawej strony jechał samochód. Widział mnie więc pewny siebie jadę. On tak samo. Później był tylko pisk opon, a mnie udało się jakieś 2cm od niego wychamować ! Zbytnio się tym jednak nie przejąłem bo udało mi się w niego nie uderzyć. :mrgreen:
Wkurzająca jest też inna sprawa. Jadę sobie spokojnie i z naprzeciwka, widząc mnie, wyprzedzają na chama. I to jest najbardziej chamskie zachowanie jakie na drogach zauważyłem.

Też tak miałem kiedyś 3 razy w jednym dniu spychali mnie do rowu, a ja wtedy zwykłą ,,ukrainą'' z ryb wracałem...hehehe

#357 - MC -

- MC -
  • Użytkownik
  • 106 posts
  • SkądMiędzyrzecz

Posted 05 November 2008 - 18:06

najgorsze chwile chyba przede mną.miesięczny poligon (listopad/grudzień). zero roweru. :-( taka praca po prostu.

u3181y2018v3.gif


#358 exe129

exe129
  • Użytkownik
  • 0 posts
  • Skądprzemyśl

Posted 11 November 2008 - 17:40

jestem pod wrazeniem Waszych przezyć.no i przekonuje sie już na zawsze do kasku.
moje najbardziej nieprzyjemne doświadczenia to 2 krotne oberwanie otwieranymi z parkowanego samochodu drzwiami - bez wiekszych konsekwencji i lekka masakra twarzy i nogi z efektownym wygieciem ramy, po spotkaniu z autem wymuszajacym pierszeństwo.Kierowca nie był trzeźwy.

#359 Gosc_cigane_*

Gosc_cigane_*
  • Gość

Posted 11 November 2008 - 18:47

najgorsze chwile chyba przede mną.miesięczny poligon (listopad/grudzień). zero roweru. :-( taka praca po prostu.

Jak poligon w Olesznie to bierz bike'a i pojeżdzimy... ;-)

#360 Gosc_Anonymous_*

Gosc_Anonymous_*
  • Gość

Posted 11 November 2008 - 19:18

Z kolegą Czerkawem88 zjeździliśmy całe Kujawy i Pałuki. Tyle, że los rzucił go w inny zakątek Polski i teraz swoje poczynania śledzimy na bikestats-ie i czasem spotykamy się w celu omówienia treningów przy 0,7 l chleba naszego powszedniego. :mrgreen: