Jeździ ktoś z okolic PIASTOWA, PRUSZKOWA bądz URSUSA ?
#1942
Napisano 04 czerwiec 2011 - 20:51
Wyszedłem ze szpitala w Grójcu o godz. 17-18 na żądanie. Trochę jestem poobijany, lekkie wstrząśnienie mózgu, ale poza tym jest ok.
No racja, dobra przestroga apropo nienoszenia kasku. Chyba trzeba będzie się do niego w końcu przyzwyczajić. Choć swoja drogą kask by mi i tak nic nie pomógł, GDYŻ GŁOWA JEST NIETKNIĘTA, NIE UDERZYŁEM GŁOWĄ TYLKO KLATA O GLEBE!!
A było to tak: na zjeździe przy dużej prędkości, jechałem po wewnętrznej na kole Miszy i chyba Krzyśka, i niestety nie wiedziałem że zakręt jest taki ostry, do tego była hopka na nim, tak więc po prostu niezłego pecha miałem. Asfalt nagle się skończył...Nie było szans na żadną reakcję, nie było po co hamować przy prędkości prawie 50km, wtedy zreszta cała grupa by leżała.
Tak więc wyjechałem głębiej na wewnętrzną i jak zobaczyłem co jest przede mną to juz wiedziałem że mam lipę i czeka mnie gleba. Nieźle musiało mnie wywalić do góry. Dobrze że umiem upadać i zamortyzowałem upadek rękami i nogami, ale i tak uderzenie było tak silne że łeb mi odwaliło do tyłu i jak wstałem to nie wiedziałem co sie dzieje i jak się tu znalazłem :mrgreen:
Najgorzej boli mnie kark i w ogóle cała szyja (na szczęście to tylko ścięgna/mięśnie, nic nie jest złamane), nie mogę zbytnio ruszać głowa na boki, w drugiej kolejności napie. mnie obite żebra, nogi i ręce. Ale ważne że nic takiego się nie stało, ja i rower jesteśmy w miarę cali :mrgreen: Coś jedynie mam z przerzutką, mam nadzieję że to tylko kwestia wyregulowania, no i klamka przesunięta, czyli żaden problem.
Tak więc jestem wkurzony że nie udało się ukończyć treningu, bo jechało się bardzo fajnie i miło, właśnie zacząłem się dobrze rozkręcać, a tu taki wypadek :-/ Tempo w miarę spokojne, apropo, przyśpieszyliście coś później?
Za ty dzień musze przejechac całość.
Na koniec dziękuję wszystkim co pomogli mi sie ogarnąć po wypadku, zadzwonili na karetkę i odstawili mój rower. Dzięki chłopaki
ps. acha, i kto powiedział ratownikom że miałem drgawki i na chwilę straciłem przytomność? Prawda to? Bo cos mi się nie chce wierzyć i tym bardziej nic takiego nie pamiętam. Chyba że oni coć przekręcili :roll:
#1943
Napisano 04 czerwiec 2011 - 21:08
#1944
Napisano 04 czerwiec 2011 - 21:15
Ja jechałem za Tobą, a za mną Misza. Ty jechałeś równolegle z Krzyśkiem za Piotrkiem.A było to tak: na zjeździe przy dużej prędkości, jechałem po wewnętrznej na kole Miszy i chyba Krzyśka...
w kasku i na spokojnie ;]i do zobaczenia za tydzień
Tutaj Pan doktor chyba coś źle usłyszał, gdy pytał czy straciłeś przytomność i miałeś drgawki stanowczo zaprzeczyliśmy.ps. acha, i kto powiedział ratownikom że miałem drgawki i na chwilę straciłem przytomność? Prawda to? Bo cos mi się nie chce wierzyć i tym bardziej nic takiego nie pamiętam. Chyba że oni coć przekręcili :roll:
#1945
Napisano 04 czerwiec 2011 - 21:30
O ile dobrze rozumiem to byłeś z dredami?
Zgadza się
Mnie najbardziej przeraził dziś Twój manewr na drodze podporządkowanej, gdy wjechałeś na skrzyżowanie z główna, geez, już miałem wizję, że zaraz coś nadjedzie
No, to było nie rozsądne rzeczywiście, ale w drugim przypadku akurat było mało mojej winy, tym wypadkowym. Choć może mogłem jechać bardziej zachowawczo, ale głównie co mnie zgubiło to nie znajomość trasy, gdybym wiedział że jest tam taka mega hopka to bym się nie pchał po wewnętrznej..
A apropo podporzadkowanej, to sam byłem w szoku, może się zdziwicie ale nie widziałęm jej wcześniej, jeszcze ktoś mnie zawołał z tyłu obejrzałem się, potem odwróciłem i patrzę droga. To wszystko przez te sady
Tutaj Pan doktor chyba coś źle usłyszał, gdy pytał czy straciłeś przytomność i miałeś drgawki stanowczo zaprzeczyliśmy.
Raczej nie sądzę że źle usłyszał, to sku..., właśnie się upierał że straciłem przytomność, ja zaprzeczałem, ale myślałęm że możę po prostu nie pamiętam, dzięki za info w takim razie
Ja jechałem za Tobą, a za mną Misza. Ty jechałeś równolegle z Krzyśkiem za Piotrkiem.
a to może mi się pomyliło, pewnie dla tego tak mi utkwiło bo Misza dawał zmianę przez 80% czasu mojej wycieczki
w kasku i na spokojnie ;]
Jesli przyjadę w kasku, to tylko z własnej woli, a nie dla tego że ktoś mi tak sugeruje
A tak w ogóle to pierwszy taki mój poważny wypadek na rowerze że coś sobie zrobiłem oprócz obtarć... Po prostu pech!! Choć ramy mtb zdarzyło mi się łamać...
Jak by ktoś dobrze widział jak to się odbywało i czy dobrze to pamiętam to będę wdzięczny za relację.
I dzięki chłopaki za fajny, choć pechowy trening
#1946
Napisano 04 czerwiec 2011 - 21:33
Jesli przyjadę w kasku, to tylko z własnej woli, a nie dla tego że ktoś mi tak sugeruje
Choć fakt, będę myślał o tym kasku. Z tym że ja mam taki problem z klaskami że żaden mi dobrze nie leży, przez moje dreadloki, no i jest mi nie wygodnie, ale trza bedzie pomyśleć, bo innym razem może skończyć się gorzej...
Powyciągaj dredy przez dziury w kasku i już powinno być wygodnie. :mrgreen:
#1949
Napisano 04 czerwiec 2011 - 21:52
Dziś to mały pikuś - dopiero jutro wszystko będzie Cię napie... . Nic to - dobrze że sie nie połamałeś. Powiedział bym, że to była tania lekcja. ;-)Najgorzej boli mnie kark i w ogóle cała szyja (na szczęście to tylko ścięgna/mięśnie, nic nie jest złamane), nie mogę zbytnio ruszać głowa na boki, w drugiej kolejności napie. mnie obite żebra, nogi i ręce.
Sądzę, że jeszcze będziesz odczuwał skutki dzisiejszej przygody i zostaniesz w domu.Za ty dzień musze przejechac całość.
Znaki były. Takie żółte trójkąty nie stoją przy drodze dla dekoracji ;-)A apropo podporzadkowanej, to sam byłem w szoku, może się zdziwicie ale nie widziałęm jej wcześniej, jeszcze ktoś mnie zawołał z tyłu obejrzałem się, potem odwróciłem i patrzę droga. To wszystko przez te sady
A ze to była z pierwszeństwem to za ch. bym się nie skapnął.
Ja natomiast mam na ten temat całkowicie odmienne zdanie. Wielu dziś jadących też nie znało trasy a nikt nie wyglebił. Dlaczego?No, to było nie rozsądne rzeczywiście, ale w drugim przypadku akurat było mało mojej winy, tym wypadkowym. Choć może mogłem jechać bardziej zachowawczo, ale głównie co mnie zgubiło to nie znajomość trasy, gdybym wiedział że jest tam taka mega hopka to bym się nie pchał po wewnętrznej...
Zdrowia życzę.
#1950
Napisano 04 czerwiec 2011 - 21:54
z mojego punktu widzenia wyglądało to tak:
pierwszy na zjeździe jechał Piotrek vel Kiler, ja jechałem jako drugi a trzeci jechałeś Ty, za nami długo nikogo nie było więc mogłeś zacząć hamować na pewno nikt by na Ciebie nie wpadł. Piotrek zaczął krzyczeć żeby uważać i zwolnić, ja krzyczałem podobnie. Zwolniłem a Ty już na samym zakręcie w najbardziej stromym miejscu wyprzedziłeś mnie po wewnętrznej ! nic dziwnego że się nie zmieściłeś tam na dole skoro byłeś po wewnętrznej, wyrzuciło Ciebie na pobocze, na trawę i tam przez nierówności zacząłeś podskakiwać na rowerze aż w końcu przeleciałeś przez kierownicę. Walnąłeś rzeczywiście głównie klatą ale głowę miałeś tak przekrzywioną do góry podczas samego zetknięcia się z ziemią że myślałem że sobie połamałeś kręgosłup. Absolutnie nie było to w żaden sposób kontrolowane, po prostu miałeś bardzo dużo szczęścia że upadłeś na miękką ziemię i trawę i że nie leżał w tym miejscu jakiś głaz albo nie było żadnego ogrodzenia. Ja już widziałem trupa leżącego na ziemi, i dlatego zacząłem tak panikować :-(
Stary wygrałeś los na loterii, drugi raz możesz czegoś takiego nie przeżyć przy odrobinie pecha.
I jeszcze coś dodam, jeżeli masz zamiar w ten sposób jeździć z nami tak jak dzisiaj to ja przestaję przyjeżdżać na treningi do Pruszkowa bo nawet na rondzie babka nikt nie zachowuje się w aż tak lekkomyślny sposób a wariatów tam nie brakuje...
#1954
Napisano 04 czerwiec 2011 - 22:20
akurat na bikemapie nie ma tej drogi.
Osieczek - proszę o zapamiętanie tej nazwy. Jest 40 km od startu w Pruszkowie i około 37 od Komorowa.
#1956
Napisano 04 czerwiec 2011 - 22:37
Bartek nie kozakuj - miałeś dzisiaj zajefajne szczęście że wyszedłeś z tego cało - w razie upadku na twarde, najpierw połamałbyś żebra, potem złamałbyś kark - nie żartuję. Ciesz się i wyciągnij naukę na przyszłość. Zachowałeś się idiotycznie - i raczej nikt nie będzie mówił Ci inaczej - jechałeś po raz pierwszy tą trasą, nie znasz terenu, nie wiesz jaki jest zakręt, nie umiesz ocenić jak głęboki i jak wyprofilowany jest zakręt - a popierdalasz: bo skoro Krzyśka żeś wyprzedzał na zakręcie to już jest ban za głupotę [bo Krzysiek dobrze zjeżdża], ale robić to na *takim* zakręcie (ślepy zakręt, hopka, PIACH, kręta droga, ludzie krzyczą że uwaga...) to ... nie ma skali.
Po drugie - mówię tutaj za siebie i tylko za siebie, bo na treningu pruszkowskim jestem "gościnnie" - ale jak chcesz przyjeżdżać, to dostosuj się do zasad. Po pierwsze - kup, pożycz sobie OWIJKĘ na kierownicę... Nie miałeś rękawiczek, nie miałeś owijki, nie miałeś kasku. Cóż - kask to Twoja sprawa, ale owijka to już kwestia bezpieczeństwa grupy. Chyba wiesz dlaczego. Kolejna sprawa - znowu - bezpieczeństwo grupy: jak nie chcesz przedniej przerzutki - to choć zamocuj sobie jakiś "łapacz" łańcucha - bo na tarce i dziurach jakie później się pojawiały łatwo zgubić łańcuch.
Po trzecie - dopasowujemy się (zasadniczo) do grupy: chcesz pracować - jedziesz na przód, ciągniesz całość - równo, mocno, spokojnie. To jest trening - nie wyścig. Jadąc z przodu pracujesz - ale jest też grupa na kole. Powoli wszyscy zaczynają jechać 'w kupie' - czyli po zakrętach lekko przyspieszają - więc grupa się nie rwie. Dzięki temu jeden jedzie w tlenie na kole, drugi już nie jest w tlenie ale ma koło i się utrzyma, a ten z przodu robi porządny trening (jak taki ma plan). Chcesz poszaleć - jest parę podjazdów - jedź do przodu, zrób swoje, poczekaj na resztę za podjazdem. I znowu - każdy ma co lubi a daje się dłużej utrzymać grupę.
Po czwarte - czasem można po prostu powiedzieć na początku że będzie się jechać szybko - i robisz swoje, nie napinasz się, jak grupie znudzi się koło - odpuszczą i każdy robi to po co przyjechał. Znowu: win-win
To tyle z luźnych uwag po paru przejazdach z grupą pruszkowską. I mówię tutaj za siebie i tylko za siebie.
#1957
Napisano 04 czerwiec 2011 - 22:51
A zjazd, no jest niebezpieczny, jak i kilka innych miejsc na trasie w stylu dziura na 80% powierzchni ulicy, hopki i nierówności na zakrętach. Wniosek, trzeba uważać, i najpierw przejechać na spokojnie i poznać trasę. Mój błąd że rwałem do przodu i szarżowałem nie znając trasy (hehe, to wasza wina, trza było jechać szybciej
A co do sprawozdania to dzięki za info. Jednakże ja to pamiętam troszkę inaczej: jechaliśmy parami, nie ważne kto jechał w pierwszej, ja jechałem w drugiej po wewnętrznej, a że trochę mnie moje ciężkawe comici niosą z góry to niechcąc hamować zjechałem jeszcze bardziej na wewnętrzną, aby zachować odstęp od osoby która była przede mną, no i bum, okazuje się że zakręt ostro skręca i jeszcze jest hopka. Wydawało mi się że za nami ktoś jedzie, no ale mogłem się mylić.
Nie wiem na ile mój opis jest prawdziwy, mogę się mylić, w końcu byłem w szoku powypadkowym, no ale z tego co pamiętam tak właśnie było. No i nie pamiętam abym jechał długo po trawie, z tego co pamiętam to wywaliło mnie do góry, wypiąłem się w powietrzu, poleciałem nad kierownicą i wylądowałem na klacie, a konkretnie na zgiętych przedranmieniach i łydkach (to pewne, bo mam ślady), tak więc nie sądz że poleciałem bezpośrednio na klatę, bo pewnie skonczyło by isę to gorzej.
W każdym razie mniejsza o większość, następnym razem trzeba bardziej uważać, bo czasami to chyba - macie rację - za bardzo mnie wyobraźnia ponosi :-P
Postaram się poprawić, nie bijcie... ;-)
Edit:
Misza - oczywiście, masz tutaj sporo racji. Tak jak mówię, trochę głupotę zrobiłem, ale tez nie spodizewałem się takich serpentyn :shock: Oczywiście, jak mówisz, to mój błąd, bo jak nie znam trasy nie powinienem zapier. jak głupi, no ale cóż, każdy uczy się na błędach.
A co do kozakowania - nie zamierzam kozakować, to zupełnie nie w moim stylu. Chcę tylko dojść jak to było.
A owijkę mam, tyle że cały czas męczę się z ustawieniem lewej klamki - drętwieje mi nadgarstek przy dłuższych trasach. Jak tylko dojdę z tym do ładu owijkę zakładam. A co do przedniej przerzutki, nie pękaj, mam po to ta osłonę na łańcuch
Przyznaję, trochę dziś poszedłem na żywioł, a to dla tego bo bardzo fajnie mi się jechało, może poczułem się za pewnie na tych zakrętach, mój błąd, sorry. najważniejsze że nic sie nie stało, szkody wyrządziłem jedynie sobie.
#1958
Napisano 04 czerwiec 2011 - 23:02
Otóż to ;-)Bartek nie kozakuj...
Na tym zjeździe nie ma hopki...na asfalcie. Za to jest gdzieś w trawie - po której (UWAGA!) nie jeździmy rowerami szosowymi :mrgreen: ....no i bum, okazuje się że zakręt ostro skręca i jeszcze jest hopka.
Chyba troszkę tak...... za bardzo mnie wyobraźnia ponosi :-P
No! I tego się trzymaj. :mrgreen:Postaram się poprawić, nie bijcie... ;-)
To za tydzień jesteś?...ale 100km to dobry początek.
#1959
Napisano 04 czerwiec 2011 - 23:06
hehehe, dobry tekstNa tym zjeździe nie ma hopki...na asfalcie. Za to jest gdzieś w trawie - po której (UWAGA!) nie jeździmy rowerami szosowymi
Zgadza się, Bartek nie jechałeś długo po trawie, pewnie sekundę albo dwie ;-)
Na twoim miejscu zacząłbym ćwiczyć ręce na siłowni, gdybyś miał silniejsze to byś to utrzymał ;-)
#1960
Napisano 04 czerwiec 2011 - 23:15
Na twoim miejscu zacząłbym ćwiczyć ręce na siłowni, gdybyś miał silniejsze to byś to utrzymał ;-)
No jasne, na pewno :-P
A może mam sie zapisać na rodeo? :mrgreen:
A hopka może i była tuż za asflatem, tego akurat nie pamiętam, czy to był szutr, trawa, czy asfalt, w końcu to ułamki sekund były, wiem tylko że mnie nieźle wy..bało
A tak szczerze to mam dobrą przestrogę, i może dobrze że tak wyszło, bo i mi się nic takiego nie stało, ale za to matka natura pogroziła mi swym srogim placem mówiąc: synu, nie rób tak więcej, bo marny twój los
A tak w ogóle to przestańcie po mnie jeździć
W każdym razie następnym razem jadę spokojnie i robię obczajkę trasy, bez szaleństw.


