Jump to content


Photo

Jeździ ktoś z okolic PIASTOWA, PRUSZKOWA bądz URSUSA ?


4326 replies to this topic

#1941 pafcio

pafcio
  • Użytkownik
  • 1,343 posts
  • SkądWarszawa

Posted 04 June 2011 - 20:31

Kurczaczki - już zadzwoniłem do kumpli z Ronda i się pochwaliłem, że będę. No nic - widzimy się w najbliższą sobotę (jak nie będzie padać).

#1942 Bartosz

Bartosz
  • Użytkownik
  • 998 posts
  • Skądwa-wa

Posted 04 June 2011 - 20:51

Tak, kolega od dzwona ma się dobrze ;-)

Wyszedłem ze szpitala w Grójcu o godz. 17-18 na żądanie. Trochę jestem poobijany, lekkie wstrząśnienie mózgu, ale poza tym jest ok.

No racja, dobra przestroga apropo nienoszenia kasku. Chyba trzeba będzie się do niego w końcu przyzwyczajić. Choć swoja drogą kask by mi i tak nic nie pomógł, GDYŻ GŁOWA JEST NIETKNIĘTA, NIE UDERZYŁEM GŁOWĄ TYLKO KLATA O GLEBE!!

A było to tak: na zjeździe przy dużej prędkości, jechałem po wewnętrznej na kole Miszy i chyba Krzyśka, i niestety nie wiedziałem że zakręt jest taki ostry, do tego była hopka na nim, tak więc po prostu niezłego pecha miałem. Asfalt nagle się skończył...Nie było szans na żadną reakcję, nie było po co hamować przy prędkości prawie 50km, wtedy zreszta cała grupa by leżała.
Tak więc wyjechałem głębiej na wewnętrzną i jak zobaczyłem co jest przede mną to juz wiedziałem że mam lipę i czeka mnie gleba. Nieźle musiało mnie wywalić do góry. Dobrze że umiem upadać i zamortyzowałem upadek rękami i nogami, ale i tak uderzenie było tak silne że łeb mi odwaliło do tyłu i jak wstałem to nie wiedziałem co sie dzieje i jak się tu znalazłem :mrgreen:

Najgorzej boli mnie kark i w ogóle cała szyja (na szczęście to tylko ścięgna/mięśnie, nic nie jest złamane), nie mogę zbytnio ruszać głowa na boki, w drugiej kolejności napie. mnie obite żebra, nogi i ręce. Ale ważne że nic takiego się nie stało, ja i rower jesteśmy w miarę cali :mrgreen: Coś jedynie mam z przerzutką, mam nadzieję że to tylko kwestia wyregulowania, no i klamka przesunięta, czyli żaden problem.

Tak więc jestem wkurzony że nie udało się ukończyć treningu, bo jechało się bardzo fajnie i miło, właśnie zacząłem się dobrze rozkręcać, a tu taki wypadek :-/ Tempo w miarę spokojne, apropo, przyśpieszyliście coś później?

Za ty dzień musze przejechac całość.

Na koniec dziękuję wszystkim co pomogli mi sie ogarnąć po wypadku, zadzwonili na karetkę i odstawili mój rower. Dzięki chłopaki ;) i do zobaczenia za tydzień ;)

ps. acha, i kto powiedział ratownikom że miałem drgawki i na chwilę straciłem przytomność? Prawda to? Bo cos mi się nie chce wierzyć i tym bardziej nic takiego nie pamiętam. Chyba że oni coć przekręcili :roll:

#1943 frixfrot

frixfrot
  • Użytkownik
  • 382 posts
  • SkądVarsovia

Posted 04 June 2011 - 21:08

@Bartek: Kuruj się, opis brzmi dramatycznie, ale chyba faktycznie uratowała Cię umiejętność upadania. O ile dobrze rozumiem to byłeś z dredami? Mnie najbardziej przeraził dziś Twój manewr na drodze podporządkowanej, gdy wjechałeś na skrzyżowanie z główna, geez, już miałem wizję, że zaraz coś nadjedzie :/ Trzymaj się!

#1944 thon

thon
  • Użytkownik
  • 117 posts
  • SkądW-Bemowo/Gryfino

Posted 04 June 2011 - 21:15

A było to tak: na zjeździe przy dużej prędkości, jechałem po wewnętrznej na kole Miszy i chyba Krzyśka...

Ja jechałem za Tobą, a za mną Misza. Ty jechałeś równolegle z Krzyśkiem za Piotrkiem.

i do zobaczenia za tydzień ;)

w kasku i na spokojnie ;]

ps. acha, i kto powiedział ratownikom że miałem drgawki i na chwilę straciłem przytomność? Prawda to? Bo cos mi się nie chce wierzyć i tym bardziej nic takiego nie pamiętam. Chyba że oni coć przekręcili :roll:

Tutaj Pan doktor chyba coś źle usłyszał, gdy pytał czy straciłeś przytomność i miałeś drgawki stanowczo zaprzeczyliśmy.

#1945 Bartosz

Bartosz
  • Użytkownik
  • 998 posts
  • Skądwa-wa

Posted 04 June 2011 - 21:30

O ile dobrze rozumiem to byłeś z dredami?


Zgadza się ;)

Mnie najbardziej przeraził dziś Twój manewr na drodze podporządkowanej, gdy wjechałeś na skrzyżowanie z główna, geez, już miałem wizję, że zaraz coś nadjedzie


No, to było nie rozsądne rzeczywiście, ale w drugim przypadku akurat było mało mojej winy, tym wypadkowym. Choć może mogłem jechać bardziej zachowawczo, ale głównie co mnie zgubiło to nie znajomość trasy, gdybym wiedział że jest tam taka mega hopka to bym się nie pchał po wewnętrznej..
A apropo podporzadkowanej, to sam byłem w szoku, może się zdziwicie ale nie widziałęm jej wcześniej, jeszcze ktoś mnie zawołał z tyłu obejrzałem się, potem odwróciłem i patrzę droga. To wszystko przez te sady ;) A ze to była z pierwszeństwem to za ch. bym się nie skapnął. I żeby nie było że się tłumacze ;) Heh, chyba było mi pisane źle skończyć w ten weekend, kraksa wisiała w powietrzu...

Tutaj Pan doktor chyba coś źle usłyszał, gdy pytał czy straciłeś przytomność i miałeś drgawki stanowczo zaprzeczyliśmy.


Raczej nie sądzę że źle usłyszał, to sku..., właśnie się upierał że straciłem przytomność, ja zaprzeczałem, ale myślałęm że możę po prostu nie pamiętam, dzięki za info w takim razie ;) a wiecie czemu tak się upierał? Bo chciał mnie na siłę zatrzymać na 3 dni, bo wtedy mają z tego hajs z kasy chorych. Ale wkręcacz!!

Ja jechałem za Tobą, a za mną Misza. Ty jechałeś równolegle z Krzyśkiem za Piotrkiem.



a to może mi się pomyliło, pewnie dla tego tak mi utkwiło bo Misza dawał zmianę przez 80% czasu mojej wycieczki :)

w kasku i na spokojnie ;]




Jesli przyjadę w kasku, to tylko z własnej woli, a nie dla tego że ktoś mi tak sugeruje ;) Choć fakt, będę myślał o tym kasku. Z tym że ja mam taki problem z klaskami że żaden mi dobrze nie leży, przez moje dreadloki, no i jest mi nie wygodnie, ale trza bedzie pomyśleć, bo innym razem może skończyć się gorzej...

A tak w ogóle to pierwszy taki mój poważny wypadek na rowerze że coś sobie zrobiłem oprócz obtarć... Po prostu pech!! Choć ramy mtb zdarzyło mi się łamać...

Jak by ktoś dobrze widział jak to się odbywało i czy dobrze to pamiętam to będę wdzięczny za relację.

I dzięki chłopaki za fajny, choć pechowy trening ;) Następnym razem będzie lepiej

#1946 localhost

localhost
  • Użytkownik
  • 368 posts
  • SkądMazowsze

Posted 04 June 2011 - 21:33

Jesli przyjadę w kasku, to tylko z własnej woli, a nie dla tego że ktoś mi tak sugeruje ;) Choć fakt, będę myślał o tym kasku. Z tym że ja mam taki problem z klaskami że żaden mi dobrze nie leży, przez moje dreadloki, no i jest mi nie wygodnie, ale trza bedzie pomyśleć, bo innym razem może skończyć się gorzej...


Powyciągaj dredy przez dziury w kasku i już powinno być wygodnie. :mrgreen:

#1947 Bartosz

Bartosz
  • Użytkownik
  • 998 posts
  • Skądwa-wa

Posted 04 June 2011 - 21:37

Powyciągaj dredy przez dziury w kasku i już powinno być wygodnie. :mrgreen:


Hehe, już słyszałem taką poradę tu na forum :mrgreen: :mrgreen:

Może czasówka była by lepsza... Ale wtedy to już bym się zapocił na śmierć :mrgreen:

#1948 frixfrot

frixfrot
  • Użytkownik
  • 382 posts
  • SkądVarsovia

Posted 04 June 2011 - 21:45

Może czasówka była by lepsza... Ale wtedy to już bym się zapocił na śmierć :mrgreen:


ale te dredy + czasówka = Alien pruszkowskie starcie :)

#1949 pafcio

pafcio
  • Użytkownik
  • 1,343 posts
  • SkądWarszawa

Posted 04 June 2011 - 21:52

Najgorzej boli mnie kark i w ogóle cała szyja (na szczęście to tylko ścięgna/mięśnie, nic nie jest złamane), nie mogę zbytnio ruszać głowa na boki, w drugiej kolejności napie. mnie obite żebra, nogi i ręce.

Dziś to mały pikuś - dopiero jutro wszystko będzie Cię napie... . Nic to - dobrze że sie nie połamałeś. Powiedział bym, że to była tania lekcja. ;-)

Za ty dzień musze przejechac całość.

Sądzę, że jeszcze będziesz odczuwał skutki dzisiejszej przygody i zostaniesz w domu.


A apropo podporzadkowanej, to sam byłem w szoku, może się zdziwicie ale nie widziałęm jej wcześniej, jeszcze ktoś mnie zawołał z tyłu obejrzałem się, potem odwróciłem i patrzę droga. To wszystko przez te sady ;) A ze to była z pierwszeństwem to za ch. bym się nie skapnął.

Znaki były. Takie żółte trójkąty nie stoją przy drodze dla dekoracji ;-)

No, to było nie rozsądne rzeczywiście, ale w drugim przypadku akurat było mało mojej winy, tym wypadkowym. Choć może mogłem jechać bardziej zachowawczo, ale głównie co mnie zgubiło to nie znajomość trasy, gdybym wiedział że jest tam taka mega hopka to bym się nie pchał po wewnętrznej...

Ja natomiast mam na ten temat całkowicie odmienne zdanie. Wielu dziś jadących też nie znało trasy a nikt nie wyglebił. Dlaczego?

Zdrowia życzę.

#1950 krzy1976

krzy1976
  • Użytkownik
  • 2,670 posts
  • SkądJary

Posted 04 June 2011 - 21:54

Bartek miałeś bardzo dużo szczęścia, jechałem równolegle do Ciebie w momencie jak już wjechałeś na trawę i widziałem dokładnie jak upadałeś. Czegoś takiego jeszcze na żywo nie widziałem hehe
z mojego punktu widzenia wyglądało to tak:
pierwszy na zjeździe jechał Piotrek vel Kiler, ja jechałem jako drugi a trzeci jechałeś Ty, za nami długo nikogo nie było więc mogłeś zacząć hamować na pewno nikt by na Ciebie nie wpadł. Piotrek zaczął krzyczeć żeby uważać i zwolnić, ja krzyczałem podobnie. Zwolniłem a Ty już na samym zakręcie w najbardziej stromym miejscu wyprzedziłeś mnie po wewnętrznej ! nic dziwnego że się nie zmieściłeś tam na dole skoro byłeś po wewnętrznej, wyrzuciło Ciebie na pobocze, na trawę i tam przez nierówności zacząłeś podskakiwać na rowerze aż w końcu przeleciałeś przez kierownicę. Walnąłeś rzeczywiście głównie klatą ale głowę miałeś tak przekrzywioną do góry podczas samego zetknięcia się z ziemią że myślałem że sobie połamałeś kręgosłup. Absolutnie nie było to w żaden sposób kontrolowane, po prostu miałeś bardzo dużo szczęścia że upadłeś na miękką ziemię i trawę i że nie leżał w tym miejscu jakiś głaz albo nie było żadnego ogrodzenia. Ja już widziałem trupa leżącego na ziemi, i dlatego zacząłem tak panikować :-(
Stary wygrałeś los na loterii, drugi raz możesz czegoś takiego nie przeżyć przy odrobinie pecha.
I jeszcze coś dodam, jeżeli masz zamiar w ten sposób jeździć z nami tak jak dzisiaj to ja przestaję przyjeżdżać na treningi do Pruszkowa bo nawet na rondzie babka nikt nie zachowuje się w aż tak lekkomyślny sposób a wariatów tam nie brakuje...

#1951 qqx

qqx
  • Użytkownik
  • 850 posts
  • SkądPiaseczno/Sochaczew

Posted 04 June 2011 - 22:11

Ale chłopak miał pecha z tym wypadkiem.Bartosz,życzę szybkiego powrotu do zdrowia i uważaj na siebie, a kask to obowiązkowo musisz sobie sprawić.
Czy ten wypadek był na takim ostrym zjeździe z serpentynami, bodajże na dole jest jakiś mostek ???

#1952 pafcio

pafcio
  • Użytkownik
  • 1,343 posts
  • SkądWarszawa

Posted 04 June 2011 - 22:13

Czy ten wypadek był na takim ostrym zjeździe z serpentynami, bodajże na dole jest jakiś mostek ???

Nie, no co Ty - byliśmy pod Tarczynem a nie na Majorce :mrgreen:

#1953 qqx

qqx
  • Użytkownik
  • 850 posts
  • SkądPiaseczno/Sochaczew

Posted 04 June 2011 - 22:15

pafcio, a mógł byś jakoś na mapce pokazać ten zjazd ?

#1954 pafcio

pafcio
  • Użytkownik
  • 1,343 posts
  • SkądWarszawa

Posted 04 June 2011 - 22:20

Jakoś tak: http://www.bikemap.net/route/1021981
akurat na bikemapie nie ma tej drogi.

Osieczek - proszę o zapamiętanie tej nazwy. Jest 40 km od startu w Pruszkowie i około 37 od Komorowa.

#1955 qqx

qqx
  • Użytkownik
  • 850 posts
  • SkądPiaseczno/Sochaczew

Posted 04 June 2011 - 22:33

pafcio, tak to ten zjazd o którym myślałem, raz nim jechałem i bardzo mi się podobał, ale faktycznie niebezpieczny.

#1956 MiSzA

MiSzA
  • Użytkownik
  • 805 posts
  • SkądKonstancin

Posted 04 June 2011 - 22:37

qqx to ten zjazd na którym parę tygodni temu (3, 4?) wszyscyśmy się zdziwili, że trochę 'górskich' zjazdów można na Mazowszu znaleźć - więc tak, to ten o którym zdaje się myślisz.

Bartek nie kozakuj - miałeś dzisiaj zajefajne szczęście że wyszedłeś z tego cało - w razie upadku na twarde, najpierw połamałbyś żebra, potem złamałbyś kark - nie żartuję. Ciesz się i wyciągnij naukę na przyszłość. Zachowałeś się idiotycznie - i raczej nikt nie będzie mówił Ci inaczej - jechałeś po raz pierwszy tą trasą, nie znasz terenu, nie wiesz jaki jest zakręt, nie umiesz ocenić jak głęboki i jak wyprofilowany jest zakręt - a popierdalasz: bo skoro Krzyśka żeś wyprzedzał na zakręcie to już jest ban za głupotę [bo Krzysiek dobrze zjeżdża], ale robić to na *takim* zakręcie (ślepy zakręt, hopka, PIACH, kręta droga, ludzie krzyczą że uwaga...) to ... nie ma skali.

Po drugie - mówię tutaj za siebie i tylko za siebie, bo na treningu pruszkowskim jestem "gościnnie" - ale jak chcesz przyjeżdżać, to dostosuj się do zasad. Po pierwsze - kup, pożycz sobie OWIJKĘ na kierownicę... Nie miałeś rękawiczek, nie miałeś owijki, nie miałeś kasku. Cóż - kask to Twoja sprawa, ale owijka to już kwestia bezpieczeństwa grupy. Chyba wiesz dlaczego. Kolejna sprawa - znowu - bezpieczeństwo grupy: jak nie chcesz przedniej przerzutki - to choć zamocuj sobie jakiś "łapacz" łańcucha - bo na tarce i dziurach jakie później się pojawiały łatwo zgubić łańcuch.

Po trzecie - dopasowujemy się (zasadniczo) do grupy: chcesz pracować - jedziesz na przód, ciągniesz całość - równo, mocno, spokojnie. To jest trening - nie wyścig. Jadąc z przodu pracujesz - ale jest też grupa na kole. Powoli wszyscy zaczynają jechać 'w kupie' - czyli po zakrętach lekko przyspieszają - więc grupa się nie rwie. Dzięki temu jeden jedzie w tlenie na kole, drugi już nie jest w tlenie ale ma koło i się utrzyma, a ten z przodu robi porządny trening (jak taki ma plan). Chcesz poszaleć - jest parę podjazdów - jedź do przodu, zrób swoje, poczekaj na resztę za podjazdem. I znowu - każdy ma co lubi a daje się dłużej utrzymać grupę.

Po czwarte - czasem można po prostu powiedzieć na początku że będzie się jechać szybko - i robisz swoje, nie napinasz się, jak grupie znudzi się koło - odpuszczą i każdy robi to po co przyjechał. Znowu: win-win :) [tego wariantu nie ćwiczyłem, ale korci mnie żeby przejechać kiedyś tą trasę z nastawieniem na zapieprz...]

To tyle z luźnych uwag po paru przejazdach z grupą pruszkowską. I mówię tutaj za siebie i tylko za siebie.

#1957 Bartosz

Bartosz
  • Użytkownik
  • 998 posts
  • Skądwa-wa

Posted 04 June 2011 - 22:51

Dokładnie, to było tam, pamiętam nazwę bo szukałem z braciakiem miejsca gdzie zostawiliście mój rower.

A zjazd, no jest niebezpieczny, jak i kilka innych miejsc na trasie w stylu dziura na 80% powierzchni ulicy, hopki i nierówności na zakrętach. Wniosek, trzeba uważać, i najpierw przejechać na spokojnie i poznać trasę. Mój błąd że rwałem do przodu i szarżowałem nie znając trasy (hehe, to wasza wina, trza było jechać szybciej ;) (żart)

A co do sprawozdania to dzięki za info. Jednakże ja to pamiętam troszkę inaczej: jechaliśmy parami, nie ważne kto jechał w pierwszej, ja jechałem w drugiej po wewnętrznej, a że trochę mnie moje ciężkawe comici niosą z góry to niechcąc hamować zjechałem jeszcze bardziej na wewnętrzną, aby zachować odstęp od osoby która była przede mną, no i bum, okazuje się że zakręt ostro skręca i jeszcze jest hopka. Wydawało mi się że za nami ktoś jedzie, no ale mogłem się mylić.

Nie wiem na ile mój opis jest prawdziwy, mogę się mylić, w końcu byłem w szoku powypadkowym, no ale z tego co pamiętam tak właśnie było. No i nie pamiętam abym jechał długo po trawie, z tego co pamiętam to wywaliło mnie do góry, wypiąłem się w powietrzu, poleciałem nad kierownicą i wylądowałem na klacie, a konkretnie na zgiętych przedranmieniach i łydkach (to pewne, bo mam ślady), tak więc nie sądz że poleciałem bezpośrednio na klatę, bo pewnie skonczyło by isę to gorzej.

W każdym razie mniejsza o większość, następnym razem trzeba bardziej uważać, bo czasami to chyba - macie rację - za bardzo mnie wyobraźnia ponosi :-P

Postaram się poprawić, nie bijcie... ;-)

Edit:

Misza - oczywiście, masz tutaj sporo racji. Tak jak mówię, trochę głupotę zrobiłem, ale tez nie spodizewałem się takich serpentyn :shock: Oczywiście, jak mówisz, to mój błąd, bo jak nie znam trasy nie powinienem zapier. jak głupi, no ale cóż, każdy uczy się na błędach.

A co do kozakowania - nie zamierzam kozakować, to zupełnie nie w moim stylu. Chcę tylko dojść jak to było.

A owijkę mam, tyle że cały czas męczę się z ustawieniem lewej klamki - drętwieje mi nadgarstek przy dłuższych trasach. Jak tylko dojdę z tym do ładu owijkę zakładam. A co do przedniej przerzutki, nie pękaj, mam po to ta osłonę na łańcuch ;) Do kasku w końcu tez będzie trzeba się przyzwyczaić.

Przyznaję, trochę dziś poszedłem na żywioł, a to dla tego bo bardzo fajnie mi się jechało, może poczułem się za pewnie na tych zakrętach, mój błąd, sorry. najważniejsze że nic sie nie stało, szkody wyrządziłem jedynie sobie.

#1958 pafcio

pafcio
  • Użytkownik
  • 1,343 posts
  • SkądWarszawa

Posted 04 June 2011 - 23:02

Bartek nie kozakuj...

Otóż to ;-)

...no i bum, okazuje się że zakręt ostro skręca i jeszcze jest hopka.

Na tym zjeździe nie ma hopki...na asfalcie. Za to jest gdzieś w trawie - po której (UWAGA!) nie jeździmy rowerami szosowymi :mrgreen: .

... za bardzo mnie wyobraźnia ponosi :-P

Chyba troszkę tak...

Postaram się poprawić, nie bijcie... ;-)

No! I tego się trzymaj. :mrgreen:


...ale 100km to dobry początek.

To za tydzień jesteś?

#1959 krzy1976

krzy1976
  • Użytkownik
  • 2,670 posts
  • SkądJary

Posted 04 June 2011 - 23:06

Na tym zjeździe nie ma hopki...na asfalcie. Za to jest gdzieś w trawie - po której (UWAGA!) nie jeździmy rowerami szosowymi

hehehe, dobry tekst
Zgadza się, Bartek nie jechałeś długo po trawie, pewnie sekundę albo dwie ;-)
Na twoim miejscu zacząłbym ćwiczyć ręce na siłowni, gdybyś miał silniejsze to byś to utrzymał ;-)

#1960 Bartosz

Bartosz
  • Użytkownik
  • 998 posts
  • Skądwa-wa

Posted 04 June 2011 - 23:15

Na twoim miejscu zacząłbym ćwiczyć ręce na siłowni, gdybyś miał silniejsze to byś to utrzymał ;-)


No jasne, na pewno :-P

A może mam sie zapisać na rodeo? :mrgreen:


A hopka może i była tuż za asflatem, tego akurat nie pamiętam, czy to był szutr, trawa, czy asfalt, w końcu to ułamki sekund były, wiem tylko że mnie nieźle wy..bało

A tak szczerze to mam dobrą przestrogę, i może dobrze że tak wyszło, bo i mi się nic takiego nie stało, ale za to matka natura pogroziła mi swym srogim placem mówiąc: synu, nie rób tak więcej, bo marny twój los :lol:

A tak w ogóle to przestańcie po mnie jeździć ;) Nie dość że się poobijałem, to jeszcze mi cisnął. łajdaki ;) Zamiast mnie pochwalic, że tak ładnie chłopak sobie skacze po tej trawce, to oni mnie od wariatów... Nie no dobra, koniec tych ironi. Do zo za tydziń ;)

W każdym razie następnym razem jadę spokojnie i robię obczajkę trasy, bez szaleństw.



Reply to this topic