Dzisiaj pojechałem na rondo... i ciąg dalszy pecha. Po pierwsze ubrałem się za lekko, nie wziąłem rękawiczek ale na szczęście na stacjach benzynowych można kupić takie robocze ze 2.20zł :-) więc dłonie spoko, gorzej z ramionami... Na rondzie oprócz mnie 2 osoby... Na Płochocińskiej dołączyła jedna osoba a w Jabłonnej dwie osoby. Na starcie w Jabłonnej zatrzymaliśmy się żeby omówić plan jaką trasą jedziemy, patrzę na mokrą przednią oponę i lecą z niej jakieś bąbelki... Weszło mi szło i przecieło opone i dętkę. Chłopaki zaoferowali pomoc ale już było mi tak zimno że nie chciałem się zatrzymywać, zawróciłem z powrotem do Warszawy a oni polecieli na Nowy Dwór i z powrotem na kreskę żeby rozdysponować punkty :-) Dojechałem do Żerania i koniec jazdy, powietrze uciekało szybciej niż myślałem i się skończyło :-) Wsiadłem w 508, później metro i SKM do Ursusa i tyle z dzisiejszego treningu...Widzę, że też Was deszczyk odstraszył dzisiaj. Może ktoś byłby chętny coś pokręcić po południu jak trochę przeschnie ?
no to faktycznie pech, ale widzę że dalej bez dętki śmigasz :-)
Ja za to miałem ambitny pomysł pojechać do Łodzi na Prestige, ale jak wyjrzałem za okno to mi ochota odeszła :-(


