Ale wszystko się zgadza panowie, w koła warto zainwestować itd. ale jeśli mają one służyć do startów w Triathlonie to kółka na obręczach 35mm nie są jeszcze najlepszym rozwiązaniem. A na treningi? Po co coś lepszego niż obecnie posiadane?
MarekM, dnia 10 Lut 2016 - 22:20, napisał: 
Z tymi płaskimi trasami na zawodach to bym nie przesadzał, są przewyższenia, bywa bardzo różnie.
A jest to jazda typowo górska np. na Równicę czy na Okraj? Koło UL zyskuje głównie na przyspieszeniach, im tych przyspieszeń więcej tym większe zyski. Jazda np. na Okraj to poza podjazdem także zakręty, a każdy zakręt po ponowne rozbujanie/nabranie prędkości. Tam koło lekkie zyska przewagę. Pytanie zatem, czy etapy Triathlonowe też są rozgrywane na takich podjazdach, czy są to w porównaniu do tych przykładów płaskie kilometry?
Moim zdaniem inwestycja w 35mm od Campy czy Fulcruma to półśrodek, na trening OK, ale do startów raczej nie bardzo tym bardziej, jesli kolega myśli o jakimś rowerze typowo czasowym na przyszłość. A jak go kupi to co, znowu będzie inwestował w nowe koła? Jak dziś nie ma kasy, to zakup trzeba rozłożyć w czasie, np. na początek kupić koło tylne za 2kzł, a za rok przednie. Jak już robić to raz a porządnie, a nie rozmieniać się na drobne.