Musimy się kiedyś spotkać na Feltach w Łodzi, chociaż unikam jak mogę jazdy w mieście, szkoda zdrowia i roweru na te dziury. Na prowincji drogi równe jak stół.
MG - dokładnie. Moja d*** już się pomału przyzwyczaja do nowej sytuacji. Myślę, że jeszcze ze 100 km i będzie OK.
bikej50 - fakt, za te pieniądze optymalny wybór. Na początku miałem przeznaczyć więcej na rower, mierzyłem coś do 5.000, ale stwierdziłem, że nie jestem aż takim rowero-filem, żeby liczyć każdy gram. W końcu najważniejsze to jeździć.
Zastanawiałem się jeszcze nad Kellysem 5.9, też bardzo fajny rower, w sumie zrobił na mnie też bardzo dobre wrażenie, tył z karbonu, pełna 105-tka. Tylko ten napis na ramie... Kellys :-/ Pomijam fakt, że ostatnia sztuka w sklepie miała lekko zarysowaną ramę :-/
W sumie dla amatora kolarstwa sprzęt typu Felt F85 w zupełności wystarczy. Jest wystarczająco lekki, żeby sobie pojeździć. Największe problemy są z kondycją, która przy trybie pracy siedzącym znacznie spadła, i nie ma siły korbą kręcić... :-P


Temat jest zamknięty

