Wyposażenie rowerzysty
#1
Posted 19 July 2010 - 08:18
1. pompka - bez komentarza
2 . detka zapasowa - czasem rozciecie nie pokryje łatka
3 . łatki + klej+ papierek do przeszorowania
4. łyżka albo 2 sztuki - to zależy od tego jak nam sie opony zciągaja z obręczy
5. skuwacz do łańcucha - wystarczy jakiś miniaturowy z funkcją rozkucia, aby rozkuć załozyć spinke i jazda dalej.
6. kluczyk do centrowania - dobrany do posiadanych nypli w kołach
7. spinka do łańcucha - mogą byc 2 szt sa lekkie
8. zestaw kluczy , albo pojedyncze najppotrzebniejsze ewentualnie, tu podstawą jest 5,6,3,4
9. kasa - warto mieć troche grosza w zapasier zwłaszcza na długą trase.
to podstawa na dłuższą jazde, ja biore na w długą trase 2 dętki, są małe , lekkie .
To wszystko , oprócz dętkek, łyżek, pompki mieści mi sie do małej torebki podsiodłowej , którą zawsze mam ze sobą http://www.velo.pl/p...0&pk=%&id=1055.
Torebka jest wąska i niw czuć jej a trakcie pedałowania.
Dęke montuje na ramie wraż z 2 łyżkami owijając folią , a nastepnie taśmą izolacyjna łatwo zrywalną.
Wiadome jest że jak jest wyścig czy coś tam innego szybkiego krótkiego to zakres przedmniotów zmniejsza sie do minimum aby odciążyć rower, ale na jazdy dalsze mamy pewność ze nic nas nie zaskoczy gdzieś na zadupiu w jakiejś wsi .
Polecam zwrócić na te dodatkowe rzeczy szczególną uwage a nie tylko , oooo bo mój rowerek lekki jest, ooo bo jest niezniszczalny , opony mam kurde nieprzebijalne i jest po prostu zjaebisty i szkoda wozić ze sobą te paredziesąt deko wiecej, co ratuje w awarii.
Nie liczcie na to iż będziecie korzystać z zapasów kolegów - bo jedna dętka na 4-5 osób to porażka, tak samo pompka , ooo kolega ma to ja nie biore, niech on wozi .
Czasem jest to zachowanie egoistyczne mszczące sie na takim lajciarzu i kończące sie dymaniem xxx kilometrów na butach .
Nawet przypadkowo spotkany w trasie z przeciwka też nie da Ci swojej zapasówki bo co on będzie miał w razie czego ????
Jazda w grupie - mozna podzielic szpejka, ktoś weżmie komplet kluczy, inny skuwacz , ale dętke musi mieć każdy swoją zapasową.
Więc uczulam , zabierajcie łaskawie to co jest potrzebne , sprzet nie jest niezniszczalny , a stanie w polu i wołanie o pomoc nie jest atrakcją .
Oswietlenie - są miniaturowe lampki , naprawde małe i lekkie , warto je mieć jeśli zakładamu dłuugą jazde , albo powrót wieczorem-nocą - przynajmniej nas conieco widać .
aaa i komentarze z cyklu a bo mnie sie nic nie stało jeszcze są bezsensu.
Profesjonalny serwis i montaż kół do rowerów www.velotech.pl
Serwis rowerowy - Kraków tel: 666-316-604, [email protected]
Masz pytanie o koła - to zadzwoń najpierw !!!!!!! w godz. - 12.oo - 19.oo
#2
Posted 19 July 2010 - 09:35
Ale nie wiem jakim cudem do tej torebki nie zmieściła Ci się dętka z łyżkami. Mam identyczną podsiodłówkę a w niej 'podręczny zestaw przetrwania na szosie' w postaci:
- dętka (owinięta w kawałek szmatki, żeby mi się dętka nie przetarła od kluczy wożonych w torebce, a szmatka przyda się choćby do wytarcia brudnych od smaru dłoni)
- 2 łyżki do opon
- zestaw wulkanizacyjny w postaci kawałka papieru ściernego, 5 sztuk łatek samoprzylepnych (wystarczą żeby dojechać do domu, jak strzeli druga dętka i ktoś nie lubi się babrać z klejem)
- kilka sztuk różnej długości i szerokości opasek samozaciskowych
- klucze imbusowe ( te --> http://allegro.pl/it...t_8_imbusy.html)
- 20 złotych (czy na jakieś żarcie, jak mi się skończy to z kieszonek koszulki, czy na wodę, czy też na jakąś drobną część, którą można 'wyprosić' w pierwszym lepszym serwisie)
- i z mniejszych pierdółek: mały gwoździk (zamiast spinki, ale i ją dorzucę do torebki profilaktycznie), przejściówka do wentyla Presta/auto, bo taką mam pompkę niestety), para rękawiczek lekarskich (żeby smarem z dłoni nie upaćkać owijki)
- i jeszcze jedną istotną rzecz - ksero ubezpieczenia (w moim przypadku 'Bezpieczny rowerzysta' z PZU; są na nim moje dane, więc w razie czego będzie można mnie dzięki temu rozpoznać i zawiadomić najbliższą rodzinę)
W torebce zostało mi jeszcze trochę luzu - wejdzie 1 awaryjny baton musli, ale raczej zagospodaruję to miejsce kluczykiem do szprych
A pompka obok koszyka na bidon, przyklejona do ramy na taśmę izolacyjną.
Torebka z gadżetami waży 320g.
#3
Posted 19 July 2010 - 10:09
Tak napisałem Travis, nie w torebce tylko na ramie, można na rurce podsiodłowej, sztycy jak jest miejsca w pionie więcej, w okolicy mufy suportowej poniżej koszyka itd.
Do torenbki jescze klucze do domu sie mieszczą spokojnie.
Można tez i cały ten majdan wrzucić do drugiego bidonu pustego i nawet wiecej szpejów sie zmieści.
Profesjonalny serwis i montaż kół do rowerów www.velotech.pl
Serwis rowerowy - Kraków tel: 666-316-604, [email protected]
Masz pytanie o koła - to zadzwoń najpierw !!!!!!! w godz. - 12.oo - 19.oo
#5
Posted 19 July 2010 - 10:40
1. w torebce podsiodłowej Conti :
- uszczelniacz do szytek, 1szt.
- zawór Presta, 3szt. (+kluczyk)
- spinki do łańcucha, 1kpl. (nie trzeba wozić skuwacza)
- komplet imbusów
- klucz płaski '10'
- szmatka
2. w plecaku szosowym mini (1,5l):
- uszczelniacz do szytek, 1szt.
- pompka
- śr. przeciwbólowe, plaster z gazą - pocięte gotowce
- parę gumek, taśma izol. etc.
- pieniądze + 5zł na colę
pozdr
O! Widzę, że wykasowano moją sygnaturę. To znaczy, że jej treść dotarła. Bardzo mnie to cieszy.
#6
Posted 19 July 2010 - 11:35
Pewnie, że można. Można też do kasku dokleić jak ktoś się uprzeDętke montuje na ramie wraż z 2 łyżkami owijając folią , a nastepnie taśmą izolacyjna łatwo zrywalną.
Tak napisałem Travis, nie w torebce tylko na ramie, można na rurce podsiodłowej, sztycy jak jest miejsca w pionie więcej, w okolicy mufy suportowej poniżej koszyka itd.
#7
Posted 19 July 2010 - 16:43
Potwierdzam, że mały niezbędnik, jak sama nazwa wskazuje, jest niezbędny, zwłaszcza na długiej trasie, ale nawet na półgodzinne wypady się prdzydaje.
Wczoraj miałem sytuację, która to tylko potwierdziła. Wchodziłem na godzinkę, zostawiłem plecak, brałem tylko rower i klucze od domu. Przy rowerze mam torebkę pod siodłową, w której jest zapasowa dętka, łatki, klucze imbusowe, smar do łańcucha, malutkie lampki i łyżki do opon. Jedynie pompka się nie mieści.
Wziąłem pompkę do reki i się zastanawiam, brać czy nie brać. Bez plecaka nie mam jak, tylko do ramy taśmą przykleić. Ale potem będę musiał odklejać... e to nie biorę. Dokładnie w połowie drogi, czyli pół godzinki rowerem od domu złapałem kapcia. Chwilę potem przyszła ulewa. Byłem umówiony z kumplem, który dotrzymał mi towarzystwa i szliśmy tak prawie godzinę w ulewnym deszczu, że aż mi w butach chlupało.
Przejeżdżali rowerzyści z pompkami, jeszcze zanim się rozpadało, ale zatrzymanie kogoś na czas zmiany dętki było równoznaczne ze skazaniem go na zmoczenie. Więc trzeba było ponieść konsekwencje braku pompki.
Tak to już jest, że coś się psuje w najmniej odpowiednim momencie. Uważam, że nikt kto nie ma swojego niezbędnika nie może czuć się zaskoczony, jeśli coś mu nawali w środku pustkowia ani nie ma prawa wymagać pomocy od innych. Pomoc jest zawsze mile widziana, ale są też konsekwencje własnych decyzji. Przerzucanie na innych swojego bezpieczeństwa i komfortu jest zwyczajnie bezczelne. Czemu to inni mają wozić ciężary, a my nie?
Ja osobiście nie odważyłbym się wyjechać w żadną dłuższą trasę poza miasto bez przygotowania na typowe awarie, którym można zaradzić na trasie. Szkoda, czasu, nerwów, szkoda zachodu. Po prostu się to nie opłaca.
#8
Gosc_Vivi_*
Posted 19 July 2010 - 16:57
To mój pierwszy post, więc witam wszystkich serdecznie.
Potwierdzam, że mały niezbędnik, jak sama nazwa wskazuje, jest niezbędny, zwłaszcza na długiej trasie, ale nawet na półgodzinne wypady się prdzydaje.
Wczoraj miałem sytuację, która to tylko potwierdziła. Wchodziłem na godzinkę, zostawiłem plecak, brałem tylko rower i klucze od domu. Przy rowerze mam torebkę pod siodłową, w której jest zapasowa dętka, łatki, klucze imbusowe, smar do łańcucha, malutkie lampki i łyżki do opon. Jedynie pompka się nie mieści.
Wziąłem pompkę do reki i się zastanawiam, brać czy nie brać. Bez plecaka nie mam jak, tylko do ramy taśmą przykleić. Ale potem będę musiał odklejać... e to nie biorę. Dokładnie w połowie drogi, czyli pół godzinki rowerem od domu złapałem kapcia. Chwilę potem przyszła ulewa. Byłem umówiony z kumplem, który dotrzymał mi towarzystwa i szliśmy tak prawie godzinę w ulewnym deszczu, że aż mi w butach chlupało.
Przejeżdżali rowerzyści z pompkami, jeszcze zanim się rozpadało, ale zatrzymanie kogoś na czas zmiany dętki było równoznaczne ze skazaniem go na zmoczenie. Więc trzeba było ponieść konsekwencje braku pompki.
Tak to już jest, że coś się psuje w najmniej odpowiednim momencie. Uważam, że nikt kto nie ma swojego niezbędnika nie może czuć się zaskoczony, jeśli coś mu nawali w środku pustkowia ani nie ma prawa wymagać pomocy od innych. Pomoc jest zawsze mile widziana, ale są też konsekwencje własnych decyzji. Przerzucanie na innych swojego bezpieczeństwa i komfortu jest zwyczajnie bezczelne. Czemu to inni mają wozić ciężary, a my nie?
Ja osobiście nie odważyłbym się wyjechać w żadną dłuższą trasę poza miasto bez przygotowania na typowe awarie, którym można zaradzić na trasie. Szkoda, czasu, nerwów, szkoda zachodu. Po prostu się to nie opłaca.
A nie lepiej zamontować pompkę na uchwycie montowanym na ramie? :->
Ja mam małą torebkę Continetala, gdzie mieści się dętka, łyżki,15zł, rękawiczki,a to wszystko w torbie mniejszej niż dłoń. Pompka na uchwycie montowanym na ramie. Lampki na rowerze,łatki w kieszeni tylnej i jazda!
#10
Posted 19 July 2010 - 18:47
Ja preferuję jazdę blisko swojego miasta, bo nic nie zabieram, za wyjątkiem telefonu, imbusa do siodła (;-)), paru złoych i dwóch bidonów. Zamiast wydawać kasę na te wszystkie przyborniki, wolę tą kasę dać tacie, do którego dryndnę i przyjedzie mnie zabrać do domu. Zakładając wyjazd na 25 km od domu i defekt na tym dystansie oznacza przejechanie 50 km, co daje jakieś 4L paliwa, co daje jakieś 16-18zł, czyli cenę lepszej dętki.
Jadąc do 50km stawka się podwaja, czyli około 30 zł, czyli jedna z tańszych sakw
Jeśli juz ktoś idzie na full to warto mieć rękawiczki aptekarskie, najlepiej z silikonowe. Mało miejsca zajmą, a są o wiele bardziej praktyczniejsze niż szmatki. Najlepiej dwie pary, gdyby jedna zaniemogła
Mimo wszystko kwestia wyposażenia, to kwestia indywidualna :>
#11
Posted 19 July 2010 - 19:03
Zamontował bym, gdybym wiedział, gdzie posiałem ten uchwyt ;-) Z resztą, posiałem go gdzieś bo nie lubię nic przykręcać na stałe do roweru. Sakwę pod siodło odpinam w 5 sekund bez użycia kluczy. Nie mam nawet koszyka na bidon przykręconego. I nie, wcale nie chodzi tu o wagę, po prostu tego nie lubię. A rower jakiś lekki nie jest, bo ramka jest stalowa.A nie lepiej zamontować pompkę na uchwycie montowanym na ramie? :->
Jest to dobry sposób, aczkolwiek argumentowanie o oszczędzaniu kilkunastu czy kilkudziesięciu złotych do mnie nie trafia. Taki wydatek choćby przy samym piciu czy jedzeniu w takcie jazdy to prawie nic, nie mówiąc o kosztach roweru.Ja preferuję jazdę blisko swojego miasta, bo nic nie zabieram, za wyjątkiem telefonu, imbusa do siodła (;-)), paru złoych i dwóch bidonów. Zamiast wydawać kasę na te wszystkie przyborniki, wolę tą kasę dać tacie, do którego dryndnę i przyjedzie mnie zabrać do domu.
Natomiast dla mnie w jeździe na rowerze najważniejsza jest niezależność. Fakt, że mogę dojechać gdzie chcę i nie muszę się z nikim liczyć, nawet tankować nie muszę (chociaż jeść i owszem ;-) ). Zwyczajnie lubię polegać tylko na sobie i rower świetnie wpisuje się w tą zasadę. Jego konstrukcja jest prosta, napędzany jest moją własną siłą i niczego więcej mu nie trzeba.
Nie neguję Twojego podejścia, bo to kwestia osobistych preferencji, ale jak widać moje preferencje są zgoła inne. Jeśli wychodzę na rower, to mam sam jakoś zakończyć tą podróż, choćby w środku nocy niosąc rower na plecach, a i tak się już zdarzyło.
#12
Posted 19 July 2010 - 20:51
Ty oszczedzasz -- heheh nie rozśmieszaj , moze po prostu wykup sobie bilet dzienny na tramwaj i będzie jeszcze taniej .
Zamysłem jest tematu aby każdy miał zawsze pod ręką to co jest najpotrzebniejsze , a golasom mówimy stanowcze NIE, jak będe jechał i na swoim setnym kilometrze , ktoś będzie prosił o dętke to mu nie pożycze - to proste - ja tez musze mieć zapas w razie czego a nie wozić po to aby inny miał lajcik .
To bezmyślność jak nieposiadanie w aucie lewarka, zapasowego koła, czy trójkata ostrzegawczego, co jest w zasadzie na wyposażeniu każdego auta.
Twój post to postawa cynika i cwaniaka - tatuś podjedzie hehehe , ale kiedyś powie " wała synku masz zdrowe nogi "
Moze jeszcze na lody z Tatą i do kina a kiedy samodzielność w podejmowaniu decyzji - zaczyna sie od takiej prostej sprawy - dbaj o siebie , a nie licz na innych.
abstrakujac , nawet jazda 5 km i awaria daje nam niezależnosć i oszczędnosć czasu .
dętki można i tak zamontować na ramie i mikro lampka z tyłu - waga pomijalna

pompka , z powodu braku otworów na opaskach

mikrolampka nie zajmująca miejsca
Profesjonalny serwis i montaż kół do rowerów www.velotech.pl
Serwis rowerowy - Kraków tel: 666-316-604, [email protected]
Masz pytanie o koła - to zadzwoń najpierw !!!!!!! w godz. - 12.oo - 19.oo
#14
Posted 19 July 2010 - 21:39
#15
Posted 19 July 2010 - 22:19
Za to z kluczami sprawa dyskusyjna. Do linek przerzutek nie muszą być, bo równie dobrze można patykiem sobie ustawić przerzutkę jak strzeli cięgno, albo najlepiej wkrętakiem wkręt regulacyjny. Koła - wiadomo - szybkozamykacze są. Dla siodła tez generalnie nie trzeba. Za to jeśli ktoś nie ma zwalniacza w hamulcu to się tu przyda kluczyk, coby w przypadku winkla odpuścić.
Poza tym nie mam zastrzeżeń.
Sam wiozę sporo mniej, gdyż ufam swojej maszynie. Ale nie wykluczam, że zawiedzie.
A jak jest bardzo źle i nie ma możliwości wezwania znajomego to pozostaje... autostop. :-)
A jak w robocie taki przeciętny ojciec jest? To ma szefowi powiedzieć, że po syna jedzie?Spajk, mój post to postawa syna, który wie, że może liczyć na własnego ojca ewentualnie brata, to, że Ciebie rodzina olewa nie mój problem
A skoro Cie olewa to faktycznie nie dziwię Ci się, że liczysz tylko sam na siebie w kwestii awarii daleko poza domem biorąc ze sobą pół warsztatu.
edit:
Haha, mercedept.
#16
Posted 19 July 2010 - 22:38
A taki był prosty temat ... :-?
No, ale do rzeczy. Ja wożę i dętki i pompkę i łatki i kasę (ta przydaje się najczęściej na picie i jedzenie) i (podobnie jak większość) za dyshonor uważał bym wzywanie wozu technicznego do łatania dętki czy pompowania kółka :mrgreen: . Dętkę, pompkę i łyżki mam przyklejone na stałe do ramy - dopiero po interwencji pompka ląduje w kieszonce. Już kilka razy przydała mi się dętka i pompka a raz nawet skuwacz był konieczny, jak patyk (w przełajówce) wyłamał tylną przerzutkę i trzeba było ją wywalić i skrócić łańcuch. Na jednym biegu, ale na własnych kołach się wraca.
#17
Posted 19 July 2010 - 22:39
Jak wyjezdzam do pracy lub w dalsza droge to biore do tego plecak (taki -> http://esklep.inters...ro_12_black.jpg spisuje sie rewelacyjnie, polecam ! ) i w środku jest pompka, druga dętka, rękawki i nogawki, jakies dodatkowe picie lub żarcie zeby nie zatrzymywac sie i tracic czasu w sklepach
dużo osprzętu z tego co widze jeszcze mi brakuje, pewnie jak mi sie cos przydarzy to dopiero sie w reszte zaopatrze
#19
Posted 19 July 2010 - 22:43
dętkę
łyżki
pieniądze
telefon
jedzenie
picie
nic więcej
kiedyś mi tak niefortunnie spadł łańcuch ,że gdzieś się przy korbie porządnie zahaczył ,że go sam nie mogłem odblokować.. nie prosząc nikogo dostałem pomoc..
#20
Posted 19 July 2010 - 22:47
2detki,pompkę,scyzoryk(z imbusami),łyżki i tyle,moim błędem jest że nie biore spinki,z tego powodu raz już wracałem do domu z buta,choć zerwania łańcucha to chyba abstrakcja?
Klucz do szprych,łatki jak i skuwacz "toto" zbędne moim zdaniem(no chyba że wypady paro dniowe) można się obyć bez tego.Lampki NIEZBĘDNE!!!!!
No i stara zasada "Umiesz liczyć,licz na siebie",już tak miałem,moja Mama nie mogła przyjechać nawet gdyby chciała wiec...




