Skocz do zawartości


Zdjęcie

Wyposażenie rowerzysty


54 odpowiedzi w tym temacie

#21 Yossarian

Yossarian
  • Użytkownik
  • 70 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 19 lipiec 2010 - 22:49

W pewnych sytuacjach można zadzwonić po kogoś, by odebrał autem. Kontuzja, poważna awaria sprzętu jak piknięte szprychy, koło tak wygięte, że nie chce się kręcić, pęknięta korba etc. Po pierwsze w takiej sytuacji żaden przenośny warsztat nie pomoże, po drugie takie rzeczy całe szczęście zdarzają się bardzo rzadko albo nigdy.

Ale jeszcze nie zdarzyło mi się wzywać auto do dziurawej dętki. Kumplom także nie. Jeden wracał per pedes kiedyś 3h od 1 do 4 w nocy. Ja raz wracałem pieszo, raz jechałem na obręczy, bo rower i tak szedł na złom.

Niezależnie od bardzo dobrych relacji z rodziną czy znajomymi, zwyczajnie głupio mi by było dzwonić, bo złapałem flaka. Na gwoździu, snakebite-a czy po prostu, z powodu uszkodzenia dętki, czy opony. Szanuję ich czas. Nawet jeżeli nie mają planów, po co mam im psuć czas wolny czy inny odpoczynek. Podobnie, gdyby ktoś po mnie zadzwonił, że ma flaka. Szczerze bym się zdziwił, że rowerzysta, ogarnia temat od lat i takie głupstwo potrafi go rozłożyć. Pewnie bym pomógł, ale byłbym naprawdę skonfundowany.

Podsumowując, dobrze jest móc liczyć na bliskich, ale po co tego zaufania nadużywać? Z jakiego powodu? Z lenistwa? Dla zaoszczędzenia kilkudziesięciu gram? Nie widzę powodu. To jak wyjście w góry w klapkach:
http://demotywatory....99-dzinsy-99.90

Takich rzeczy się po prostu nie robi, nawet jeżeli jest szansa, że się uda. Bo i po co? Z głupoty co najwyżej.

Z resztą, ryzyko każdy podejmuje sam. I to jest ok. Wyjdę na rower, złapię gumę, nie mam łatek? Trudno, będę wracał kilka godzin piechotą, moja wina i moje konsekwencje. Ale co mają do tego inni ludzie, czemu mają ponosić konsekwencje mojej nieodpowiedzialności? Nawet gdyby to miało być tylko wstanie sprzed TV, to niby czemu, z jakiej racji?

Poza tym, nie ma reguły, miałem kilka lat bez ani jednej gumy, potem miałem okres, że gumę łapałem częściej niż raz w tygodniu i znowu parę lat przerwy. Można przez kilkanaście lat nie złapać gumy, żeby potem złapać kilka w ciągu kilku dni. Doświadczenie z lat ubiegłych nie ma tu nic do rzeczy. Czysta statystyka, która mówi, że dowolne ciągi zdarzeń mogą mieć miejsce. Rzucając odpowiednią ilość razy monetą, można i 100 razy wyrzucić pod rząd orła, to tylko kwestia cierpliwości i ilości rzutów.

#22 Xorlarrin

Xorlarrin
  • Użytkownik
  • 286 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 19 lipiec 2010 - 22:50

A dowodu nikt nie zabiera? :mrgreen:

#23 pafcio

pafcio
  • Użytkownik
  • 1343 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 19 lipiec 2010 - 22:54

woody, taki skuwacz daje radę i w zupełności wystarcza do interwencji w terenie.

Spinki też na wszelki wypadek dobrze mieć - nic nie waży a uratować może.

A dowodu nikt nie zabiera? :mrgreen:

Stan wojenny już się chyba skończył :?: :mrgreen:

#24 kr1s1983

kr1s1983
  • Użytkownik
  • 830 postów
  • SkądNowy Sacz

Napisano 20 lipiec 2010 - 12:27

ja woze tylko pompke i detke w tylnej kieszonce koszulki.Mialem kiedys patenty z tasma i przyczepiona pompka ale to paskudzi lakier,mialem torebke podsiodlowa ale znow to kijowo rower wyglada.W razie przebicia zmienie detke bez lyzek.Jak by sie stalo cos powazniejszego to i tak na drodze niwiele bym naprawil.Lancuch nigdy mi nie strzelil ani tez kola na trasie nie centrowalem.Wazne by miec telefon by w razie cos zadzwonic po kogos albo miec jakas kase na autobus.

#25 scooby666

scooby666
  • Użytkownik
  • 119 postów
  • Skądrdz

Napisano 20 lipiec 2010 - 13:25

ja mam pompkę malutką beto pod koszykiem na bidon, i taka trójkątną torbę na rame bo dla mnie jest duzo wygodniejsza od podsiodłowej a i mam tam dętkę i uniwersalny kluczyk plus 2 imbusy, paczka latek i torebka na taki zatrzask jakby deszcz zaczął padać telefon mozna włożyć i jechać dalej. ew jakaś kasa by dokupić wody i jakieś żarcie ;) reszta ww postach to jest zależna od długości trasy na jakiej jezdzimy...

#26 Yossarian

Yossarian
  • Użytkownik
  • 70 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 21 lipiec 2010 - 17:33

Wracając jeszcze do w kwestii wozić, czy nie wozić niezbędnika. Moim zdaniem pytanie nie jest dobrze postawione. Każdy może robić tak jak uważa za słuszne. W tym miejscu ważne są intencje.

Zupełnie inaczej wygląda ktoś, kto uważa, że nie musi nic wozić ze sobą, ale w razie przykrej niespodzianki jest gotów ponieść tego konsekwencje, a zupełnie inaczej ten, kto z góry zakłada, że jak będzie czegoś potrzebował, to uda mu się wyżebrać pomoc, część czy narzędzia od innych. Po pierwsze, gdyby wszyscy tak myśleli, to nigdy nie udałoby się uzyskać pomocy, bo nikt nie posiadałby ze sobą niezbędnika. Po drugie, to po prostu nieprzyzwoite, tak jak nie wzięcie własnego picia i ciągłe podbieranie innym, czy to w górach czy na rowerze.

Poza tym, osoba, która jest świadoma ewentualnych konsekwencji jest raczej chętna do wożenia niezbędnika, bo to kilkaset gramów więcej w czasie treningu nie robi prawie żadnej różnicy, a diametralnie może odmienić sytuację, kiedy dojdzie do awarii. Zaoszczędzi wielu godzin pieszej wędrówki. Pozbawianie się tego się ZUPEŁNIE nie kalkuluje.
Raczej osoby albo nie zdające sobie sprawy z konsekwencji, albo przerzucające odpowiedzialność na innych będą tak postępować, bo to w końcu nie oni będą musieli wsiąść w samochód i pojechać odebrać kogoś kto miał awarię i to nie będzie ich dętka czy łatki, które wykorzystają na trasie.

Ile kosztuje kolarza wożenie dętki ważącej 60 gramów przyklejonej do ramy? Czy to będzie 0,1 mniej w średniej prędkości? Wątpliwe, czy ten wpływ jest w ogóle mierzalny w jakikolwiek sposób, w prędkości, tętnie czy zużytych kaloriach. Dodatkowo, nie mówimy o wyścigu, tylko o treningu, codziennej jeździe.
Interwencja osoby trzeciej, będzie kosztowała zdecydowanie więcej czasu i energii, po co więc tego nadużywać? Szczególnie wtedy kiedy ta osoba jest nam bliska.

Trzeba sobie nawzajem pomagać, to jasne. Życzliwość na trasie jest potrzebna, nawet dla osoby, która wyjechała z domu bez dętki czy łatek. Różne przypadki chodzą po ludziach. Jestem natomiast mówić zdecydowane NIE cwaniakom, którzy żerują na innych, a samemu nie stać ich nawet na to, żeby zabrać dętkę która waży 60 gram! To zwyczajne lenistwo i cwaniactwo, ewentualnie brak wyobraźni i nie da się tego w żaden sposób sensownie uargumentować.

#27 radek_3131

radek_3131
  • Użytkownik
  • 453 postów
  • SkądPabianice

Napisano 21 lipiec 2010 - 18:20

Dętka i pompka to obowiązek. Inny sprzęt typu jakiś imbus czy coś biorę raczej na dłuższą trasę.

#28 Yossarian

Yossarian
  • Użytkownik
  • 70 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 23 lipiec 2010 - 11:30

Wczoraj wyskoczyłem na działkę, wracając od 22:30 złapałem kapcia 40 km od domu. Gdyby nie pompka i zapasowa dętka, byłbym w niezłych tarapatach. Co prawda zmiana dętki na poboczu trasy na Białystok w nocy, nie należała do przyjemności, ale po kilku minutach mogłem ruszyć w dalsza drogę. Ani za dnia w drodze na działkę, ani w nocy w drodze powrotnej nie spotkałem ani jednego rowerzysty.

Teraz zastanawiam się czy w takie dłuższe trasy nie wozić ze sobą jeszcze zapasowej opony zwijanej, gdyby ta uległa rozcięciu.

#29 travisb

travisb
  • Użytkownik
  • 1761 postów
  • Skąd54.351 �N 18.645 �E

Napisano 23 lipiec 2010 - 11:42

Teraz zastanawiam się czy w takie dłuższe trasy nie wozić ze sobą jeszcze zapasowej opony zwijanej, gdyby ta uległa rozcięciu.

Opona to już lekka przesada, bo zaraz dojdziemy do tego, że wypadałoby na trasy ponad 100km w linii prostej od domu, wozić ze sobą przyczepkę z częściami zapasowymi i ramą, jakby obecna nagle nam pękła ;]
Ale na rozciętą dętkę dobry jest patent z kawałkiem starej opony - kilka cm takiej oponki wejdzie spokojnie do torebki podsiodłowej, a mamy wtedy większa gwarancję, że podkłądając taki kawałek między dętkę a rozciętą oponę, dojedziemy do domu/sklepu rowerowego/serwisu ...

#30 maciej1986

maciej1986
  • Użytkownik
  • 3267 postów
  • SkądPoznań

Napisano 23 lipiec 2010 - 18:46

No oponka to zależy, jak ktoś ma plecak, czy bagażnik na sztycę i leci trasę ponad 200km to dlaczego nie wziąć 250gr dodatkowego balastu i jechać spokojnie. Każdy po dłuższym czasie szosowania ma upodobany zestaw narzędzi zabierany ze sobą. U mnie jest to dętka przyklejona taśmą izolacyjną do ramy, w kieszonce łatki, klej, łyżki do opon, malutki wkrętak, imbusy i klucz 8mm czyli to co potrzebuję w razie awarii, na dłuższe trasy zabieram skuwacz i dodatkową spinkę.


#31 Yossarian

Yossarian
  • Użytkownik
  • 70 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 23 lipiec 2010 - 21:56

Ja tylko wiem, że złapana guma, w nocy, na nieoświetlonej trasie i konieczność jej wymiany na poboczu, prawie po omacku, działa dość negatywnie na morale. Gdyby nie to, że udało się szybko zaradzić, to miałbym niezłe kłopoty.

Opona wcale nie wydaje mi się przesadą, by uratować siebie od nocy spędzonej na poboczu. Zaznaczam, że miałem kilkadziesiąt km do jakiegokolwiek miasta, nie mówiąc o tym, że w nocy niewiele bym tam załatwił.

#32 imp

imp
  • Użytkownik
  • 178 postów
  • SkądRuda Śląska

Napisano 23 lipiec 2010 - 23:10

A ja od dziś przetransportuję chyba pompkę z plecaka na chwyt na ramie, 15 km od domu, wbiła mi sie jakaś szpila, no i mercedept do domu ;)
będzie mega brzydko wygladac no ale trudno, moglbym dokonczyc trening a tak pozwiedzialek okolice :)

#33 Gosc_cookie_*

Gosc_cookie_*
  • Gość

Napisano 06 maj 2011 - 12:54

Fajny zestawik tylko dedi ta owijka troche sie teraz , gryzie z kolorem siodla zdecydowanie usunac lampki przy rowerze szosowym .

Miałem ta nieprzyjemność w zeszłym roku miec wypadek rowerem i pierwsze co smutni panowie sprawdzali w rowerze zaraz po hamulcach to obecność dzwonka i oświetlenia. Nie chciałbym tutaj demonizować natomiast wyobrazam sobie w polskim sądzie wyrok uznający poszkodowanego rowerzysty współwinnym spowodowania wypadku tylko i wyłącznie z powodu braku oświetlenia roweru wymaganego w przypadku rowerów poruszająch się po drogach publicznych.

#34 moly

moly
  • Użytkownik
  • 296 postów
  • SkądPoznań

Napisano 06 maj 2011 - 13:58

Znajomy został potrącony i odniósł poważne obrażenia, a kierowcę uniewinniono, bo
1. lampka rowerowa urwała się podczas wypadku i zaginęła
2. nie miał odblasków na pedałach

lampki, które polecam - małe, lekkie, estetyczne, wydajne i zaskakująco dobrze widoczne.
Dołączona grafika

#35 patryk_60

patryk_60
  • Użytkownik
  • 369 postów
  • SkądLublin

Napisano 06 maj 2011 - 14:15

Jak mnie potrącił gość w tamtym roku też lampka zagineła i policja nawet nie pytała mnie o oświetlenie. Sytuacja wydarzyła się ok godz 15 więc było widno. Tak w ogóle to myślałem ,że lampek w dzień nie trzeba zakładać bo po co ? Nawet dostałem kase z odszkodowania za światełko wraz z innymi uszkodzonymi rzeczami.
sory za OT Dedi może przenieśmy ten temat do innego działu bo sie bajzer robi.

#36 Deadi

Deadi
  • Użytkownik
  • 2567 postów
  • SkądOpolskie

Napisano 06 maj 2011 - 14:53

Ciekawe spostrzeżenia :-)

Ja lampki wożę cały rok, bo często i gęsto siadam na rower po 17, więc do zmierzchu niedaleko, a dodatkowe gramy z tytułu lampek stanowią nicość. Ostatnio tylko na maraton zdjąłem by 1. rower wyglądał jak przystało, 2. no był lżejszy o pare gram plastiku i 6 paluszków. ;-)

Jeśli paragraf X kodeksu drogowego mówi, że rower MUSI być wyposażony w oświetlenie to nie oznacza, że może go nie być w czasie jazdy za dnia, tak samo jak pojazd - samochód musi mieć wszystko sprawne mimo braku konieczności używania konkretnej rzeczy. Czyli np. jeszcze niedawnio kiedy nie było obowiązku całodobowego jeżdżenia na światłach mijania to mimo wszystko reflektory musiały być prawidłowo ustawione i w ogóle działać, bo inaczej nie przeszłyby przeglądu technicznego. Jak się traktuje rowery? myślę, że tak samo dokładnie jak samochody.

Jeśli w czasie wypadku lampka by odpadła, a szanowna policja jej nie znalazła to winiłbym za to policję, bo to ona powinna odpowiednio zabezpieczyć miejsce wypadku i zebrać wszystkie istotne dowody.

Dyskusja zostanie przeniesiona w odpowiednie gniazdo jak tylko będę w domu :)

#37 woody

woody
  • Użytkownik
  • 1415 postów
  • Skądłódź

Napisano 07 maj 2011 - 18:32

Ja polecam naklejki odblaskowe, można przykleić na sztyce z tyłu mały paseczek, z przodu też się da

u2250y2014v3.gif


#38 Bikemaster

Bikemaster
  • Użytkownik
  • 1048 postów
  • SkądWWL

Napisano 07 maj 2011 - 19:37

Deadi, skoro tak starasz się usprawiedliwiasz kodeks to rozumiem, że dzwonki wozisz też ze sobą.

Naklejki odblaskowe pewnie na nic się zdadzą, bo skoro mają być odblaski na pedałach (gdzie k-wa w Look'ach odblaski mam przyczepić?!) to mają i koniec. To, że moje buty z tyłu mają wielki odblaskowy pas pewnie też na nic się nie zda, bo gówno by to pewnie obchodziło panów niebieskich, że świeci on mocniej niż typowy odblask.

Znając nasze realia mogę się domyślać, że nawet jakby potencjalny poszkodowany miał wszystkie ścierwo-dzwonki i inne lampki to i tak by był winny bo nie miałby wirująco-śmieciowatej pary odblasków na każdym kole. :evil:

Albo lampkę pod złym kątem bo przy wypadku się skrzywiła.. :evil:

#39 woody

woody
  • Użytkownik
  • 1415 postów
  • Skądłódź

Napisano 07 maj 2011 - 19:40

mają być odblaski, nie koniecznie na pedałach.

u2250y2014v3.gif


#40 Xevronix

Xevronix
  • Użytkownik
  • 109 postów
  • SkądNowy Dwór Gdański

Napisano 07 maj 2011 - 20:07

Czyli jakie wymagania - światła (przód, tył), odblaski, dzwonek. Coś jeszcze?
Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie dzwonka na szosie :mrgreen:



Dodaj odpowiedź