Ja wczoraj wieczorem (po porannej siłowni) miałem zaplanowane bieganie. Ubrałem się, wychodze a tu wali deszcz ze śniegiem i że tak powiem lekko pizga wiatrem :-) Wymiękłem i wróciłem do chaty...
Potem jednak żałowałem, że odpuściłem trening jak zobczyłem że np. Nightrunners'i (między innymi mój szwagier) nie wymieki i biegali o 21.00 w około Malty.
Dzisiaj idę na 15km biegu niezależnie od warunków - nie ma lipy trzeba napierdzielać, wiosna niedługo! :-D




