Na dzisiejszym treningu coś mi w manetce lewej się skopało, przerzutka została w pozycji skrajnie wychylonej na dużym blacie i do dyspozycji zostało tylko pięć najtwardszych przełożeń... rower do serwisu odstawiłem (na gwarancji jest jeszcze) i dowiedziałem się, że może linka się gdzieś zakleszczyła - w takim wypadku jutro już mogę śmigać, albo manetka się skopała... wtedy dwa tygodnie na odesłanie do producenta... i nie powiem co strzeli mój przyszłotygodniowy maraton w Trzebnicy
Liczę na współczucie z Waszej strony ;-)






