Dzięki Czester - jestem poobijany ale zdolny do jazdy, tylko ukruszonego zęba szkoda. Rower też cały, więc jeśli mi nic na psychikę nie siądzie, to jeszcze pewnie zawitam do peletonu.
Babice, Leszno, Kampinos, Sochaczew, Błonie i okolice
#1702
Napisano 28 czerwiec 2014 - 20:45
Homer mam nadzieję, że nic poważnego się nie stało. Jak wrócisz to napisz.
Kolega przede mną ścisnął klamki, ja wiedziałem, że mam kogoś na kole (chyba Ciebie) nie hamowałem, tylko odbiłem do boku (do lewej), żeby zrobić miejsce dlatego co siedział na kole. Jak już myślałem, że wszyscy się wyratowali nawet zwróciłem uwagę koledze, żeby nie robił tak (słowa niecenzuralne), a On odpowiedział że wpadłby na tych z przodu, wtedy poczułem liźnięcie na kole i usłyszałem trzask. Tak to wyglądało z mojej perspektywy. Co działo się z przodu nie wiem. Może jeździmy za ciasno na zakładkę, ale wiało i nikt nie chciał puścić koła. Poza tym był mocny wiatr i przez to robiło się szarpanie, bo jak poszedł podmuch to kto był na zmianie zwalniał, a z tyłu robiło się nerwowo. Szczęście, że jechaliśmy z tyłu i nie ucierpiało więcej osób i nie jechał żaden samochód.
Pojechaliśmy przez Kampinos, kolega w stroju Sky dał morderczą zmianę przed Lesznem, ale dzięki pewnemu koledze, który po skręcie w prawo wziął na mnie na koło udało mi się utrzymać. Później znów poszedł zaciąg, kolega przede mną puścił koło, a ja nie goniłem. Zostaliśmy we 3 ja Paweł i Łukasz, myślałem, że może zaczekacie pod sklepem, ale nie było Was. Z Czosnowa do Łomianek wiał morderczy wiatr i we 3 jakoś sobie pozmienialiśmy i dojechaliśmy.
To na tyle. Wrzucam fotki dla Witka do kroniki
http://zapodaj.net/2...a1b06d.jpg.html
http://zapodaj.net/c...51279e.jpg.html
TD 75,53km
TT 2:15:11
AV 33,53km/h
MAX 52,18km/h
widzę że i Trochan i Jacek stawili się - pozostali też.
Szkoda że nie mogłam dołączyć
#1704
Napisano 28 czerwiec 2014 - 20:59
Poczekaliśmy na karetkę która wzięła Homera. Będzie miał chyba szytą brodę i stracił pół zęba, jedynki. Rower zabezpieczony. Jak będę wiedział coś więcej dam znać.
Swoją drogą chłopaki to wielu którzy tu przyjeżdżają zrezygnowali z Rondo Babka właśnie po to aby uniknąć takich sytuacji jak dzisiaj. Wypadku jak wiadomo nie widziałem ale musiała jednak być jakaś lipa skoro Tadek który jechał z przodu wylądował na poboczu. Z tego co mówił nastąpiło jakieś lipne zejście ze zmiany. Może jednak warto trochę wrzucić na luz i ograniczyć chęć pokazania innym jakim jest się mocnym. To nie wyścig ale trening, wypadki oczywiście się zdarzają, wystarczy chwila dekoncentracji. Najważniejsze żeby wszyscy cali i zdrowi wrócili do domu.
Masz "świętą rację" i trzeba "młodych" nauczyć zachowania w peletonie
#1706
Napisano 29 czerwiec 2014 - 00:12
Ja powiem od siebie tyle, że pierwszy raz widziałem taką nerwową atmosferę. A już nie raz razem jeździliśmy. Dziś były minimum 3 akcje z których jedna się skończyła jak się skończyła, 2 udało się wyratować. Kolejna rzecz, to zawsze jak szedł zaciąg, czy premia to mocniejsi później czekali czy pod sklepem czy zwalniali na tych, którzy zostali i to było fajne. Aczkolwiek dziś może nie ma czego żałować, bo wracaliśmy we 3 w Babickim klimacie. Była chwila rozmowy z odpoczynkiem, sporo mocnej jazdy pod wiatr, była cola pod sklepem i rozmowa, a przede wszystkim było bezpieczniej (chociaż w więcej osób na pewno jechałoby się łatwiej pod ten wiatr). Jak będą takie babkowe klimaty (które przyznam, że znam tylko ze słyszenia) i jazda na maxa nawet za cenę bezpieczeństwa to ja podziękuję.
Gosia to nie jest kwestia nauki jazdy w grupie, bo z tym nie było problemów, nawet gdy było więcej osób. To jest kwestia ciśnięcia w korby na maxa, za wszelką cenę, aż się ciemno za oczami zrobi i wtedy setna sekunda nieuwagi (np. silny podmuch z przodu, złe zejście ze zmiany) i jest tragedia. Ja z czegoś takiego rezygnuję.
#1709
Napisano 29 czerwiec 2014 - 11:01
Cześć
Wczorajsze wydarzenia skłoniły mnie do tego, aby sie końcu zarejestrować na forum :-)
Dołączyłem do grupy babickiej ponieważ wydawała mi się lepszą alternatywą dla RB gdzie ciśnienie niektórych rozsadzało od środka od przykładowych k...rzucanych, co chwila po zachowania co poniektórych z rękoczynami włącznie
Babice mają to do siebie, że są zaciągi walka na premia, ale również luźniejsze tempo rozmowy trochę śmiechu Bez zaciśniętych zębów i zwieraczy przez cały trening...I fajnie żeby to tak zostało A nie jazda w trupa jakby, co chwila za zakrętem był sprint na kreskę.
Polecam do przeczytania ostatniego wpisu, szymonbajka (tak wiem nie wszystkim jego wpisy sie podobają się ja też nie ze wszystkim się z nim zgadzam), ale akurat w tym podzielam jego zdanie. http://szymon.bike/paradoks-prosa/
A co do treningów nie trzeba robić morderczych wyścigów, aby po powrocie uczci sie ujechanym Możemy się umówić np, że jedziemy po 5 minutowych zmianach w mocnym tempie bez szarpania zmiany jak po sznureczku jeden za drugim cos ala jazda drużynowa na czas Ba, aby podkręcić zabawę, (bo oto przecież głównie chodzi) możemy założyć koma na stravie i próbować wykręcać, co raz lepsze czasy na danym odcinku
Sie rozpisałem :-D
#1711
Napisano 29 czerwiec 2014 - 14:29
Na wstępie życzę Homerowi szybkiego powrotu do zdrowia i na rower. Kolarze to najwięksi twardziele wśród sportowców.
Będę trochę adwokatem diabła. Zawsze jest kiepsko gdy kolega ma kraksę tak naprawdę nie wiadomo dlaczego i przez kogo? I wiadomo nie będzie chyba ze ktoś celowo włoży pompkę w szprychy drugiemu. Kraksy są niestety wpisane w nasz sport więc trzeba robić wszystko by było ich jak najmniej i były jak najmniej dotkliwe. Dlatego trzeba pamiętać o właściwym szyku, umawiać się na zejścia ze zmian i słuchać rad tych co coś potrafią i mają doświadczenie. Jak ktoś nie daje rady tempa to puszcza i nie robi zagrożenia. Jak ktoś ma ochotę mocno jechać to niech to robi i reszta nie powinna się gniewać-mi też często się zdażyło rzeźbić samemu jak strzeliłem z grupy. Takie życie.
Ja na RB jeżdżę jak potrzebuję adrenaliny i trenuję przed zawodami. Niedzielne RB to wyścig i tak trzeba trzeba to traktować.
Soboty z Wami to dla mnie dobry trening i możliwość spotkania z fajnymi ludźmi.
Każdy kto przyjeżdża do Babic może mieć inne oczekiwania i cele. Do tej pory udawało się (chyba) zadowolić każdego więc nie psujmy tego.
Reasumując: uważajmy na treningach, dzielmy się wiedzą i doświadczeniem i nie obrażajmy na siebie i trenujmy. Trochę rywalizacji nie zaszkodzi ale bezpieczeństwo i zabawa jest najważniejsze bo nie jesteśmy Profi.
Proponuję zamknąć temat soboty, wyciągnąć wnioski i przed każdym wspólnym spotkaniem umawiać się jak jedziemy czy lepsi czekają itp.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i proszę bez kłótni bo wykręcę wentylki ;-)
#1712
Napisano 29 czerwiec 2014 - 15:53
Nie no kłótni nie ma
Jest miło, każdy wymienia się spostrzeżeniami. Ja bynajmniej na nikogo się nie obrażam, bo już trochę jeżdżę i nie raz wracałem sam i za to do nikogo żalu nie mam - takie jest kolarstwo, łącznie z tym, że jak kiedyś był Witek, mess i Artur to z góry powiedziałem, żeby na mnie nie czekali, bo wiedziałem jakie będzie tempo i w Mariewie strzeliłem (ale np. miło było jak odcięło mi prąd i Witek został z Damianem i chcieli mnie holować, dopiero jak kategorycznie odmówiłem, bo po prostu głowa chciała a nogi nie kręciły, pojechali dalej, czy jak kiedyś holowaliśmy Pawła do Łomianek albo czekaliśmy na Marka). Wydaje mi się też, że w sobotę jakby peleton zwolnił na minutkę to i nasza 3 by koło złapała i pojechali byśmy dalej z Wami.
Kolejna rzecz ja zauważyłem też, że coraz częściej następuje szybkie wchodzenie w zakręty (i to często na asfalcie, który czysty nie jest) i kto jedzie na zmianie jeszcze mocno dokręca, na wyjściu z zakrętu i się zaczyna gonitwa ja w zakręt wchodzę i będę wchodził wolno, pare osób się denerwuje wyprzedza po zewnętrznej i oby szybciej koło złapać. A na początku pamiętam, że było zwalnianie spore na zakrętach.
Nie wiem czy tak nie było w Zaborowie właśnie po zakręcie-nerwowa gonitwa. Może warto na tych zakrętach trochę zwolnić, ujmy to nikomu nie przyniesie.
Ja do soboty już nie wracam, ale oby w przyszłości było tak fajnie jak do tej pory. Chyba, że będzie grupa, która będzie chciała jechać bezpieczniej, bez szarpania i nerwów, to ja przed startem się na takie jeżdżenie piszę, wcale nie mówię, że wolniej bo 100 pękała ze średnią chyba 34km/h i szło jak po sznurku.
#1713
Napisano 29 czerwiec 2014 - 16:06
Cóż... zawsze można się oddzielić od tej części która ma potrzebę cisnąć i pojechać własnym amatorskim tempem jak kilka tygodni temu gdy przed Lesznem odbiliśmy na Żelazową Wolę. Było bardzo fajnie, równo i bez nerwówki - taki styl mi się podoba.
Trasę na Zelazową będę walił zawsze w sobotę bo ileż można jeździc na Czosnek. Pozdro!!!
A jutro trenujemy tradycyjnie 17:30 jedziemy w tlenie.
Kolarska Grupa Starobabicka https://www.facebook...63891703704377/
#1715
Napisano 30 czerwiec 2014 - 20:24
Jeśli tylko pogoda pozwoli ( nie będzie bez przerwy lało ) to jutro o 18 będę czekał pod kościołem. Tempo raczej mocne ( jak dla mnie, dla kogoś innego może być lekko ) ale równe z paroma jeszcze mocniejszymi akcentami. Chętnych zapraszam.
www.facebook.com/strato.bike
#1716
Napisano 01 lipiec 2014 - 08:26
Być może ja dołączę ale mogę się spóźnić 15min. Dam jeszcze znać.Jeśli tylko pogoda pozwoli ( nie będzie bez przerwy lało ) to jutro o 18 będę czekał pod kościołem. Tempo raczej mocne ( jak dla mnie, dla kogoś innego może być lekko ) ale równe z paroma jeszcze mocniejszymi akcentami. Chętnych zapraszam.
Nie czekaj na mnie - najwyżej na trasie się złapiemy.
#1720
Napisano 01 lipiec 2014 - 19:20
sorry wiem że to nie miejsce na takie tematy ale mam bardzo ważne pytanie apropo garmina 500, a dokładnie czujnika prędkości i rytmu.
W niedziele jechałem wszystko mi się połączyło z garniakiem, natomiast wczoraj zaczoł się problem. Wsiadłem na rower garmin pokazał że ze wszystkim się połączył no to pojechałem. Po jakimś 1 km patrze na licznik i okazuje się że czujnik nie jest połączony z garminem. Dopiero kiedy dojechałem do domu zresetowałem wszystko znów działało. Ale dzisiaj mam ten sam problem ;/// Co zrobić pomuszcie jutro jade na HEL i musze mieć sprawny sprzęt, a tak długą trase warto uwiecznić.


