ja jednak nie chce już moknąć i marznac zbyt duzo niepotrzebnie, zdrowie jest jednak ważniejsze
widzisz Piotrus i tu sie nie zgadzamy - imho taka zaprawa na powietrzu raczej cie uadparnia na syf
Napisano 06 styczeń 2012 - 19:37
ja jednak nie chce już moknąć i marznac zbyt duzo niepotrzebnie, zdrowie jest jednak ważniejsze
Napisano 06 styczeń 2012 - 19:48
Napisano 06 styczeń 2012 - 20:09
Napisano 06 styczeń 2012 - 21:27
ci ktorzy maja na co dzien gory, pragna dlugich plaskich tras i na odwrot.
osobiscie nie znam nikogo takiego, ew. znam takich ktorzy pragna (i maja) dlugie trasy po gorach, generalnie wiekszosc nie lubi plaskiego (choc wiem ze niektorzy pod plaskie trenuja, jak chocby szamanviking, czy moj kumpel z teamu o takim samym nazwisku jak szaman)
Napisano 06 styczeń 2012 - 22:19
Napisano 06 styczeń 2012 - 22:34
Wyszło dzisiaj całe 107km także zgodnie z planem. Zaatakowałem kilka niewielkich podjazdów, jest nieźle. Po treningu zimny prysznic i nic mnie nie ma prawa ruszyć. Ja jakoś wywodzę się z radzieckiej czy też innej komunistycznej szkoły i nie lubię na siebie dmuchać. Także ruch na świeżym powietrzu ponad wszystko, niezależnie od warunków. A może mam trochę głowę zrąbaną co nierzadko słyszę.
Napisano 06 styczeń 2012 - 23:40
Grube kolarstwo, BMI fighter
Napisano 06 styczeń 2012 - 23:44
Wyszło dzisiaj całe 107km także zgodnie z planem. Zaatakowałem kilka niewielkich podjazdów, jest nieźle. Po treningu zimny prysznic i nic mnie nie ma prawa ruszyć. Ja jakoś wywodzę się z radzieckiej czy też innej komunistycznej szkoły i nie lubię na siebie dmuchać. Także ruch na świeżym powietrzu ponad wszystko, niezależnie od warunków. A może mam trochę głowę zrąbaną co nierzadko słyszę.
Napisano 06 styczeń 2012 - 23:54
Piotruś,jestem bardzo odporny na zimno i deszcz,jeżdżę szosę w zimie,jednak gdy pizga z deszczem w ryj około zera to dla mnie nonsens,bo to nie trening tylko walka z przeciwnościami.A hartowania w zyciu juz sobie nakumulowalem na maxa,chocby zapierdalając na pokładzie zamarznietego kutra rybackiego na kole podbiegunowym na północ od Islandii(patrz Discovery Channel) Ja na wyścigu wyzwalam pełną moc przy deszczu/mrzawce i temperaturze 12-16 st C,co juz chyba widzialeś,ale nie widzę sensu niepotrzebnie zmuszać dodatkowo organizm do walki z tym zimą jesli robi sie naprawde ciężko. Poza tym nie pamietam co znaczy słowo choroba,czego wszystkim życzę :mrgreen:ja jednak nie chce już moknąć i marznac zbyt duzo niepotrzebnie, zdrowie jest jednak ważniejsze
widzisz Piotrus i tu sie nie zgadzamy - imho taka zaprawa na powietrzu raczej cie uadparnia na syfpaplam sie w blocie w mokrych butach, przemoczonym ubraniu, przy wietrze etc i nic mi nie jest, a tak posiedzisz 2-3 miechy w piwnicy, wyjdziesz na rower i bah, choroba murowana :mrgreen:
Napisano 07 styczeń 2012 - 07:51
Napisano 07 styczeń 2012 - 13:44
Piotruś,jestem bardzo odporny na zimno i deszcz,jeżdżę szosę w zimie,jednak gdy pizga z deszczem w ryj około zera to dla mnie nonsens,bo to nie trening tylko walka z przeciwnościami.A hartowania w zyciu juz sobie nakumulowalem na maxa,chocby zapierdalając na pokładzie zamarznietego kutra rybackiego
Napisano 07 styczeń 2012 - 16:51
Grube kolarstwo, BMI fighter
Napisano 07 styczeń 2012 - 17:57
Napisano 07 styczeń 2012 - 18:19
Napisano 07 styczeń 2012 - 18:22
Napisano 07 styczeń 2012 - 19:15
Napisano 07 styczeń 2012 - 19:29
Napisano 07 styczeń 2012 - 22:49
Napisano 07 styczeń 2012 - 23:00
To "chyba" ostatni gwizdek aby zacząć...
Napisano 08 styczeń 2012 - 15:02