Skocz do zawartości


No name culombus cr-mo


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
67 odpowiedzi w tym temacie

#21 Gosc_KeNaJ_*

Gosc_KeNaJ_*
  • Gość

Napisano 13 sierpień 2011 - 15:55

carloss, to trzeba kupować na tyle tanio, żeby w razie kradzieży nie bolało kieszeni - czyli odwiedzamy złomowiska itp. Jeździć dopóki się nie rozleci a jak rozleci to na złomie wymienić na kolejny;)

#22 Hrehor

Hrehor
  • Użytkownik
  • 503 postów
  • SkądKraków

Napisano 13 sierpień 2011 - 16:09

Hmm ja sam myślałem nad OK, ale tak jak pisali poprzednicy, czasami daleko nie pojedziesz poza miasto. myślałem dlatego, bo nade mną wisiało jakieś fatum i cały czas sie psuło. ale wymieniłem przerzutki koło, manetki i jestem bardzo zadowolony. Do tego z racji tego, że dość pedantycznie podchodzę do wyglądu jeszcze go odrestaurowalem (brakuje mi narazie na nowy widelec, ale jest naprawdę świetnie). Co do kurierki, no cóż, ja to rozumiem, sam przez to przechodzę. Większość kolegów jeździ na ostrym, ja wybrałem szosę. Ale u nas nie zdażyło sie nigdy, aby ktoś wlazł do MPK. Poprostu nie i już. A goście naprawde robią jednak niezły dystans podczas całego dnia pracy. Mają ostre bo nic sie nie psuło bo lekkie ładne itp itd. Mi wyszło wagowo 11,5 kg więc raczej średnio lekki jak na stary rower, ale mnie nie hamuje przełożenie, a rower jest naprawdę ładny i baaardzo cieszy oko. U nas goście na ostrym po mieście robią mniej więcej 110,120 km. I jakoś żyją, ale zakładają blat i koronkę, aby przełożenie jednak było lekkie.

#23 outoftimeman

outoftimeman
  • Użytkownik
  • 873 postów
  • SkądPruszków

Napisano 13 sierpień 2011 - 18:10

Kenaj Twojej filozofii nie podzielają goście, których widują na mieście :) Musi być drogo, oczojebnie i najlepiej wszystko z UK lub USA. Im żadsze części tym lepiej. Dochodzi już do absurdu, w którym powstają specjalne marki dedykowane do ostrokołowców.

Czyli coś co w założeniu miało być antykonsumenckie niemal anarchistyczne staje się częścią marketingowej maszynki do robienia kasy.

Kolejna sprawa, taki rower nie nadaje się dobrze do dojazdów w mieście, wąskie oponki wpadają w szyny tramwajowe i kratki ściekowe, łapie się kapcie na krawężnikach, tyłek ochlapuje błoto w deszczu. Ja praktykowałem przez pewien czas dojeżdżanie do klubów ostrym, nawet w zimie kilkanaście km do centrum, ale to średnia przyjemność jeździć w normalnych ciuchach i siedzieć potem spoconym w lokalu, albo brać kolarskie łaszki na przebranie się.

A po to, żeby podjechać na przystanek metra to nie oszukujmy się nie potrzebujemy rasowej torówki czy wypasionego singla na topowych częściach. Wystarczy ukraina :)

Sam mam w domu starą ramę przełajową na bazie której zamierzam zrobić rower dojazdowy. Będzie miał opony 28-30 mm, błotniki, hamulce co do przerzutek to zobaczymy. Będę nim jeździć do SKMki i dostojnie przemieszczał się po deptakach.

Jeżdżenie torówką po deptaku to jak jeżdżenie ferrari po kapuste na targ ;-)

Inna sprawa, że ja odkąd przesiadłem się na szosę i zacząłem to nieco poważniej traktować po prostu nie lubię jeździć po mieście szosówką. To średnia przyjemność. Rower miejski, powolny i wygodny jest tutaj lepszym rozwiązaniem.

Ale jak pisałem do wszystkiego trzeba dojrzeć ;-)

#24 Hrehor

Hrehor
  • Użytkownik
  • 503 postów
  • SkądKraków

Napisano 13 sierpień 2011 - 19:47

Wiesz, ja osobiście jeździłem miejskim po mieście i nie sprawiało mi to ani frajdy ani nic z tych rzeczy. Nawet nie było to dla mnie wygodne, bo wyprostowany kręgosłup powoduje w tym wypadku miażdżenie kręgów, co u mnie sie źle odbija na zdrowiu. Na ostrym kilka razy jeździłem, nie jest to dla mnie fajne bo jednak przyzwyczajenie do wolnobiegu zostało. A coż, co do wpadaniu w szyny, to tak samo można się na krawężniku wywrócić DHówką, jak sie tego nie robi pod odpowiednim kątem, widziałem sam takie wypadki. Jak ktoś lubi to czemu nie.

Odnośnie chlapania tyłka - nie znam profesjonalisty który jeździ na ostrym i nie ma błotnika.
(mowa o kurierach OFC)

Odnośnie mody... niestety masz rację, przykre jest to, że ktoś się na to decyduje tylko dla tego, iż jest to modne. A duza część i tak przeżywa katorgę.

#25 kapsel

kapsel
  • Użytkownik
  • 138 postów
  • SkądPtb \ ŁDZ

Napisano 13 sierpień 2011 - 19:53

ostre koło to tylko rodzaj napędu.na ulicę wprowadzili je jamajscy kurierzy, czemu? mniej części które można popsuć? większa frajda z jazdy? nie wiem.ale na pewno nie z powodów anarchii czy antykonsumpcjonizmu.
przez prawie 4 miechy krótkiego epizodu kurierki (wprawdzie na singlu ale zrobionym z szosy) wpadłem w tory tramwajowe tylko dwa razy.raz za to na góralu na mokrych szynach uślizgła mi się opona co miało gorsze konsekwencje.kapcia nie złapałem na krawężniku, a jak pada to się i tak moknie.nie wiem czy to kwestia szczęścia czy umiejętności.
a co do "absurdalnych marek dla ostrokołowców" - skoro są marki dla szosowców, górali, zjazdowców i bmx to czemu nie do stereotypowego miejskiego ostrego koła? skoro ktoś płaci za to komuś pieniądze to chyba jest w tym jakiś sens?

#26 outoftimeman

outoftimeman
  • Użytkownik
  • 873 postów
  • SkądPruszków

Napisano 13 sierpień 2011 - 20:12

Kapsel to są mity z tą trwałością i nie psuciem się. Singlowy napęd jest narażony na większe obciążenia i szybsze zużycie tak naprawdę. W moim OK po zimie zębatki były do wymiany :-) Ale ja dużo jeździłem w porównaniu z bananową młodzieżą ;-)

Co do tych jamajskich kurierów to sądzę, że po prostu trafiła im się okazja to wzięli jakieś torówki z demobilu, mit powstał później ;-) Na pewno też nie chcieli w ten sposób manifestować antykonsumpcyjnej postawy, nie miałem tego na myśli, chciałem raczej zwrócić uwagę na to, że te fixy i single kurierskie to właśnie takie ekonomiczne rowery ze złomu.

Jeśli Tobie wygodniej po mieście pchać się szosówką czy tam singlem to ok. Niektórzy chodzą teraz w zimę w trampkach, a w lato w czapce. Ja to traktuje jako głupią modę dla dzieciaków, ale może jestem już starym prykiem i się nie znam i to faktycznie jest wygodne i fajne. Miałem okres chodzenia w bluzie zimę i w glanach latem. Przez to trzeba przejść, jak przez świnkę i ospę. Ja wolę używać szosówki w jej naturalnym otoczeniu, po mieście to katorga.

A w szyny tramwajowe wpadłem też raz, o jeden raz za dużo. Rower stanął dęba, a ja zostałem wykatapultowany prosto pod tramwaj. Życie zawdzięczam refleksowi motorniczego. Dziękuję, wolę grubszą oponę. No ale Ty wiesz lepiej, w końcu czytałeś o jamajskich kurierach i oglądałeś mash.

#27 Hrehor

Hrehor
  • Użytkownik
  • 503 postów
  • SkądKraków

Napisano 13 sierpień 2011 - 20:26

No mi na przykład jest wygodniej, i nie nie chodzę w trampkach w zimie (no raz się zdarzyło, ale na buty mnie nie było stać) i nie chodzę w skórze w zimie. Każdy robi to co lubi i mu z tym wygodniej. I trudno każdego kto jeździ na starej szosie, singlu czy ostrym nazywać bananową młodzieżą. większość np tej prawdziwej bananowej młodzieży w takim kraku jeździ na starych damach holenderskich. Wiesz, jakoś nie widzę podstaw, by szufladkować ludzi dlatego że mają ostre, singla, lub starą szosę, albo dlatego, że wolą na tym jeździć. A za nieuwagę się płaci. Sam kilka razy zapłaciłem ( i to na MTB! - też szyna...)

#28 kapsel

kapsel
  • Użytkownik
  • 138 postów
  • SkądPtb \ ŁDZ

Napisano 13 sierpień 2011 - 20:42

a co.lepszym źródłem wiedzy jest wiek? czy to, że mieszka się w warszawie ni nie lubi lanserów?
uparłeś się żeby kategorycznie stwierdzić że ostre w mieście jest dla ludzi pozbawionych rozsądku, ale tak nie jest.wszystko ma swoje dobre i złe strony i oczywiście - na holendrze będzie wygodniej, na szosie szybciej, na zjazdówce bezpieczniej.ale ja najwięcej frajdy mam z jazdy na ostrym.
w każdej dziedzinie kolarstwa jest mnóstwo lanserów, każdy rower ma swoje zady i walety - ale bez tej różnorodności byloby okrutnie słabo.i nie trzeba nikogo kategoryzować.
no bo każdy ma prawo do własnej jazdy w końcu,nie?

#29 outoftimeman

outoftimeman
  • Użytkownik
  • 873 postów
  • SkądPruszków

Napisano 13 sierpień 2011 - 20:46

Nie szufladkuje tylko oceniam pewne zachowania. W Warszawie np przez długi czas światek ostrego koła skupiał się wokół sklepu Olsha skądinąd znanego bardzo dobrze w środowisku szosowym. I byli w nim ludzie którzy nie tylko lubili jeździć, ale i potrafili to robić.

Ja się nabijam z głupiej mody i pozerstwa, nie z ludzi, którzy kochają stare rowery i jazdę na rowerze.

Co do jazdy po mieście, nie przekonasz mnie, że jazda na szosówce po mieście jest wygodniejsza niż na rowerze do tego przeznaczonym. Na pewno jest bardziej szpanerska, szybsza, bardziej niebezpieczna. Jeśli ktoś lubi lawirować w korkach i daje mu to kopa adrenaliny bo naoglądał się MASha to pewnością go nie przekonam. Dlatego właśnie pisałem że do wszystkiego trzeba dojrzeć. Tak jak trzeba dojrzeć do rodzinnego vana zamiast stuningowanego Golfa III, tak i trzeba dojrzeć do jazdy holendrem po mieście :-P

Ja osobiście jestem zwolennikiem rowerów turystyczno-szosowych, niegdyś popularnych dziś zapomnianych. Dla mojego kolegi kupiliśmy taki rower na pchlim targu w Słomczynie za 200 zł!!!! Stan igła! Więc jeśli poruszamy kwestie ekonomiczne to nie widzę uzasadnienia ekonomicznego składania singla czy tam OK na ramie szosowej bo koszty będą kilkakrotnie wyższe.

Rower wygląda tak. Dołączona grafika

#30 kapsel

kapsel
  • Użytkownik
  • 138 postów
  • SkądPtb \ ŁDZ

Napisano 13 sierpień 2011 - 20:53

no :D
(w sumie ja za swoją szosę na campie mix recorda i croce d'aune, rury jakiś wysoki reynolds dałem 230 :D )
ja cię nie wsadzam na ostre, ty mnie nie wsadzasz na holendra.
(ale ukradliśmy temat koledze :D dobrze, że jakieś porozumienie osiągnęliśmy.może kiedyś się szarpnę na godzinkę pod dachem w pruszkowie to się skontaktuję)

#31 outoftimeman

outoftimeman
  • Użytkownik
  • 873 postów
  • SkądPruszków

Napisano 13 sierpień 2011 - 20:56

ale ja najwięcej frajdy mam z jazdy na ostrym.


Czyli chodzi o frajdę. Ok, ale po co te wszystkie farmazony o praktycznym zastosowaniu takiego roweru? Przyznałeś w końcu o co chodzi. O frajdę. Oczywiście jednym dają ją jazda innym pokazanie się na modnym sprzęcie na mieście i z tych drugich się nabijam.

Co do frajdy z jazdy. Ja osobiście mam większą z jazdy na szosie po szosie za miastem. OK znudziło mnie bardzo szybko i znam ludzi z podobnymi doświadczeniami. Ciekawość lub moda sprawiły, że złożyli sobie sobie singla/ostre i szybko przesiedli się na szosówkę :)

#32 outoftimeman

outoftimeman
  • Użytkownik
  • 873 postów
  • SkądPruszków

Napisano 13 sierpień 2011 - 21:01

Kapsel to niezłą okazję trafiłeś nawet jak na zabytek. Teraz jest koniunktura na szosy i takiej okazji byś już nie wyrwał. Dziady ze słomczyna wiedzą co jest w cenie i szosóweczki igły na reynoldsie lub columbusie zaczynają się od 600 zł, z klamkomanetkami to już i ponad 1000 zł.

W warszawie to cały biznes, otwierają się jakieś "galerie rowerowe" i goście kupują te rowery w słomczynie, a później sprzedają 4 razy drożej w warszawie jako autorski projekt.

No nie mów mi, że nie ma się z czego śmiać?

I oczywiście odzywaj się jak będziesz na torze.

Pozdrower.

#33 Hrehor

Hrehor
  • Użytkownik
  • 503 postów
  • SkądKraków

Napisano 13 sierpień 2011 - 21:02

Hmm, no ładny ładny. Sam remontuje stare rowery więc potrafię to docenić. Ale jak wspomniałeś, mnie nie przekonasz (choć np masha nie oglądałem do teraz). A naprawdę, wiem ze możesz w to nie wierzyć, dla mnie jest wygodniejszy rower szosowy, no i faktycznie jak wspomniałeś, szybsza jazda itp itd. A co do VANA to masz 100% rację. Czysta praktyka. Hawk.

#34 outoftimeman

outoftimeman
  • Użytkownik
  • 873 postów
  • SkądPruszków

Napisano 13 sierpień 2011 - 21:07

Hrehor a jeździsz szosówką poza miasto w jakieś dłuższe trasy?

#35 Hrehor

Hrehor
  • Użytkownik
  • 503 postów
  • SkądKraków

Napisano 13 sierpień 2011 - 21:14

Robię jakieś 30 km wokół miasta tylko teraz, i tak tylko w okół. W Krakowie jest gdzie jechac np bulwarami i dalej, dalej... Jest naprawdę dużo fajnych miejsc do jazdy. Ale i tak wolę sobie pojeździć po mieście z aparatem, szkicownikiem, ołówkiem i pojeździć. Wtedy robie po mieście 30-40.

#36 Gosc_bazys_*

Gosc_bazys_*
  • Gość

Napisano 15 sierpień 2011 - 21:21

W tą deszczową pogodę człowiek tak się nudzi , że nie wie już co robić kompletnie , ja dla zabicia czasu wygrzebałem starą polską damkę od dziadków całą zardzewiałą , której jest potrzebna kompletna renowacja lecz jest to nie opłacalne i postanowiłem zrobić rower w stylu rost :mrgreen: zawsze to coś innego w porównaniu z odpicowanymi jednośladami ;-) szkoda mi szosy w te deszczowe dni :-P

Mój RUSTY wyglądamniej więcej tak , dojdą jeszcze opony z białymi bokami i w sumię to by było na tyle , sorry za jakość ale robione telefonem w dodatku w ciemnej piwnicy

Dołączona grafika

pozdro ;-)

#37 Siara_iwj

Siara_iwj

    Zło Konieczne

  • Moderator
  • 2263 postów
  • SkądSheffield

Napisano 15 sierpień 2011 - 21:34

Doskonale...a jak już coś się w nim złamie i wbijesz sobie w ciało którąś z zardzewiałych części, to zrobi się jakieś ekstra-bohemiaste zakażenie. Olej mainstream, hoduj tężec ;)

 Lekkie. Tanie. Mocne. Wybierz dwa - C. Boardman


#38 Gosc_bazys_*

Gosc_bazys_*
  • Gość

Napisano 15 sierpień 2011 - 21:37

oczywiście , zapomniałem dopisać , że składam go z zamiarem bicia rekordu prędkości :roll: bardziej bym się bał tych waszych carbonowych rureczek niż tego , że coś się połamie u mnie ;)

#39 Siara_iwj

Siara_iwj

    Zło Konieczne

  • Moderator
  • 2263 postów
  • SkądSheffield

Napisano 15 sierpień 2011 - 22:24

Osłabiona korozją rama jest mniej przewidywalna niż najgorszy karbon z Kambodży.

 Lekkie. Tanie. Mocne. Wybierz dwa - C. Boardman


#40 Gosc_bazys_*

Gosc_bazys_*
  • Gość

Napisano 15 sierpień 2011 - 22:32

to jest tylko powierzchowna korozja którą mogę sciągnąć szczotką drucianą a nie wżery na 1cm więc nie przesadzajmy , nie takie rzeczy się już robiło :-D