Jump to content


Photo

Wasze najgorsze chwile


  • This topic is locked This topic is locked
694 replies to this topic

#401 Gosc_Tompoz_*

Gosc_Tompoz_*
  • Gość

Posted 10 March 2009 - 18:09

Tetno 130 na starcie to wcale nie duzo. Jesli chodzi o kryteria to jest tak. Start i od razu na 100%. Musisz byc na maxa rozgrzany przed, aby od razu wykrzesac max mocy i nie nabawic sie kontuzji. Jest taki film z wyscigu (tytulu nie pamietam), ze zawodnik jest oblepiony roznymi czujnikami i kamerami. Przyjechal gdzies w pierwszej dziesiatce, i przez 99% czasu mial HRMAX (u niego 180). Wiec podejrzewam ze jednak "pociag odjechal".

Ale nie trzeba sie zniechecac po pierwszej porazce, Wyciagnac wnioski i sprobowac ponownie.


Czyli kolega twierdzo to co ja że jednak pociąg odjechał, oraz że te 130 na starcie to nic wielkiego awrecz przeciwnie ma kryterium trzeb abyc pobudzonym i mocno rozgrzanym

Tompoz

#402 czlowiekzdubaju

czlowiekzdubaju
  • Użytkownik
  • 55 posts
  • SkądWrocław/Kraśnik

Posted 25 April 2009 - 19:32

Myślałem, że mnie ten temat dotyczył nigdy nie będzie 8-) aż do dziś ...
Jechałem sobie z grupą kilku amatorów - totalnych, na różnych rowerach - był to wyjazd zorganizowany przez uczelnie w ramach godzin WF, który trzeba zaliczyć. Tempo tragiczne, połowa ludzi bez jakichkolwiek oznak kondycji i w ogóle jakby pierwszy raz rower zobaczyli :-/ Więc zawsze jechałem z przodu- razem z 2 kolegami, którzy dają radę jechać ze średnią większą niż 25km/h mimo że jadą na MTB trzymają koło równo. Co jakiś czas pojawiają się natomiast skrzyżowania, a że dokładnie nie znaliśmy trasy przejazdu zatrzymaliśmy sie na wzniesieniu i czekaliśmy na pana prowadządzego peleton :-P
Przejechali, dowiedzieliśmy się, że prosto :lol: i zaczęliśmy zjeżdżać z mini wzniesienia, rozpędzanie szło nam dobrze, jechałem pierwszy i wyprzedzałem w dużej odległości grupę 20km/h... 30... nie przyspieszałem gwałtownie 40km/h i 5-10 metrów przedemną dwóch jadących obok siebie gości zczepiła się z sobą na tyle skutecznie, że obaj upadli na lewą stronę tarasując kompletnie drogę... :roll: Zdążyłem tylko chwycić za hamulec i go nacisnąć i już byłem w pięknym akrobatycznym locie nad jednym z kolesi... Prędkość uderzenia w leżącego gościa - około 45km/h... potem lot, uderzenie prawym łokciem w asfalt, prawym biodrem i szlif 4-5metrów...
Co najdziwniejsze - spodenki, ani koszulka (Nakamura) nawet się nie przetarły a szlif był porządny bo stanąć na nogę nie mogę tak mocno jest stłuczone udo.
Moje pierwsze słowa? "Co się stało z rowerem?" kiedy usłyszałem, że nic ucieszyłem się :-D Ale z tego co widzę koło jest scentrowane i trzeba będzie je jakoś spróbować naprawić są to pancerne DA22 z Meridy 880 i mają lekką centrę. Bardziej boję się o widelec, który może być skrzywiony bo dostał porządne uderzenie. Leciutko przetarta owijka i kapa manetki.
Przerwa minimum tydzień :-( co jest chyba najgorsze, no i trzeba przygotować się na wydatek XXX złotych, jeżeli widelec okaże się do wyrzucenia i Bóg wie co jeszcze. :roll:

#403 jarek996

jarek996
  • Użytkownik
  • 645 posts
  • SkądMALM�

Posted 25 April 2009 - 19:36

Z tymi ciuchami to jest zastanaweiajace..... Ja tez kiedys sie niezle poszlifowalem ; na ciuchach ani sladu , a pod nimi totalna galareta i wszystko krwawi. Nie wiem jak to dziala.

#404 Gosc_rout_*

Gosc_rout_*
  • Gość

Posted 26 April 2009 - 10:16

Wybaczcie za OT , ale czlowiekuzdubaju - u p. Gryszki takie cuda sie zdarzyly ?

#405 czlowiekzdubaju

czlowiekzdubaju
  • Użytkownik
  • 55 posts
  • SkądWrocław/Kraśnik

Posted 26 April 2009 - 16:30

rout nie, pewnie chodzi ci tego pana z Uniwersytetu, a ja studiuję na Ekonomicznej. Jest 2 panów prowadzących, tzn. mówią gdzie jechać, ale nie nadają tempa wyższego niż 20km/h, żeby "peleton dojechał do celu".
Cóż jutro muszę wybrać się na prześwietlenie i USG uda, i biodra, aby upewnić się, że wszystko jest ok, bo boli... Oczywiście prywatnie, bo dostać się gdzieś "normalnie" nie ma możliwości. :roll:

#406 johndoe

johndoe
  • Użytkownik
  • 31 posts
  • SkądWrocław

Posted 26 April 2009 - 16:53

Czemu od amatorów i niedzielnych rowerzystów wymagasz tempa powyżej 20km/h i tego by się nie wywalali na prostej drodze? Część z nich pewnie na komunijnych rowerach jeszcze jeździ.

Ja jeżdżę na uniwerku na wf i zawszę jestem na końcu, nigdy się nie rozpędzam i trzymam dystans bezpieczeństwa co najmniej 5m,a przy podjazdach/zjazdach i innych super trudnych manewrach 10m.

#407 Gosc_Anonymous_*

Gosc_Anonymous_*
  • Gość

Posted 26 April 2009 - 17:45

Chłopaki rozmieszacie mnie. Ja na wf musiałem biegać za nauczycielem co jechał na rowerze (taka ruska szosówka) po lesie. Jeszcze do tego mógł jechać obok marudera (a takich to on uwielbiał najbardziej) i dogadywać. To były jedne z gorszych chwil i marzyłem skrycie o takim rowerze, a najchętniej to bym na takim wtedy chciał jechać :lol:

#408 czlowiekzdubaju

czlowiekzdubaju
  • Użytkownik
  • 55 posts
  • SkądWrocław/Kraśnik

Posted 26 April 2009 - 17:48

Dziwne pytanie ;-) sam jestem amatorem nie trenuję profesjonalnie bo nie mam zwyczajnie na to czasu w tym momencie, więc temat średniej faktycznie może ich nie dotyczyć.
A co do wywalania... dlatego, że jest to strasznie niebezpieczne? Dobrze, że nie trafił na nas jakiś samochód bo byłoby pozamiatane. :roll: Jeżeli ktoś nie potrafi jechać w grupie niech jedzie kilka metrów za grupą :-?

#409 Gosc_mjolnir_*

Gosc_mjolnir_*
  • Gość

Posted 10 May 2009 - 13:20

Dzisiaj przekonałem się, że kask jednak jest cholernie potrzebny. Przejeżdżaliśmy dzisiaj z koleżanką Monią przez tory ułożone pod kątem ok. 45 stopni do jezdni, pech chciał, że nie zrozumieliśmy się co to tego, jak przez nie przejechać. Przeszlifowałem lewą stroną i poczułem silne uderzenie kaskiem o asfalt. Od razu pomyślałem o tym, co by było gdybym jechał bez kasku. Wszystkie opinie o tym że kask to tylko złudne uczucie bezpieczeństwa i prawie nic nie daje w takich sytuacjach brzmią idiotycznie.
Poza tym potwierdzam to, co zostało napisane kilka postów wcześniej. Większość moich dzisiejszych obtarć powstała pod ubraniem, a na samych ciuchach nie ma śladu.

#410 Gosc_Stas_*

Gosc_Stas_*
  • Gość

Posted 10 May 2009 - 14:24

Na samym początku napiszę, że absolutnie jestem za używaniem kasku. Nie mogę jednak nie pozwolic sobie na pewne uwagi. Dobrze przygotowany fizycznie kolarz czy kolarz amator prawie nigdy nie upada tak aby walił głową o asfalt, z reguły najbardziej cierpią biodra i obojczyki. Może to zabrzmi okropnie, ale należy nauczyc się układac ciało w czasie wywrotki. Oczywiście istnieją sytuacje, które nie dają nam żadnych szans, ale nie występują one często. Pamiętam kaski z miękkich plecionek lub po prostu czapeczki na głowach bez kasku w ProTour-ach. Może posiadacie inne dane, ale wtedy nie było więcej wypadków kolarskich niż obecnie.
Zaznaczam raz jeszcze nie lekceważę sprawy używania kasków, ale poruszam temat dogłębniej. Kask dzisiaj stał się częścią ubioru kolarskiego, ważną cześcią gdyż nadającą sylwetce kolarza specyficznego ładnego wyglądu. Wielu kolarzy, szczególnie amatorów jest przeświadczona o znacznym podniesieniu bezpieczeństwa po założeniu kasku, a nie jest to do końca prawda. O wiele bardziej nasze bezpieczeństwo podnoszą: dobrze wyregulowany rower i jego hamulce, dobrze wyregulowane bloki, umiejętności odpowiedniego upadania w razie kraksy i oczywiście ograniczone zaufanie do wszystkich uczestników ruchu drogowego.

Stas

#411 imp

imp
  • Użytkownik
  • 178 posts
  • SkądRuda Śląska

Posted 10 May 2009 - 19:07

jak na moja krótką kariere kolarska to zaliczyłem juz jedną glebe, niestety kierowca autobusu który stal na przystanku nie zauwazyl jak zaczalem go wymijac, jak wyjezdzał byłem juz przy kabinie kierowcy no i za bardzo nei było gdzie uciekac wiec wjechałem w tory tramwajowe, troche podrapane nogi, 2 dziurki w spodniach i co najbardziej boli dziura w owijce :x

#412 Vivax Falciparum

Vivax Falciparum
  • Użytkownik
  • 2 posts
  • Skądze wsi

Posted 25 June 2009 - 22:08

Ja w poprzednie wakacje, zabrałem się na wycieczke góralem gostynin - płock. Ponieważ nie lubie żadnych wytyczonych dróg i ścieżek pojechałem jak zwykle ''na czuja'' - w las. Po kilku kilkometrach bez śladu cywilizacji wjechałem na cholernie duży kolec od akacji. Argh :( . Oczywiście dętki akurat nie miałem, telefon nie miał zasięgu, nie miałem nic do jedzenia ani picia, bo planowałem ''niedługo'' kupić po drodze no i za cholere nie wiedziałem gdzie jestem...
Ok 2 godziny ciągałem ten rower po pięknym dziewiczym lesie, wściekły na siebie i cały świat...
Na koniec dotarłem do trasy gostynin - płock i w świetle niebiańskich promieni ujrzałem moje wybawienie - budke z hot-dogami :D

#413 Marco665

Marco665
  • Użytkownik
  • 178 posts
  • SkądWarszawa / Koszalin

Posted 26 June 2009 - 09:31

Vivax Falciparum, może historia nieprzyjemna, ale jakie baśniowe zakończenie ;-)

#414 Vivax Falciparum

Vivax Falciparum
  • Użytkownik
  • 2 posts
  • Skądze wsi

Posted 26 June 2009 - 16:47

A żebyś wiedział...
Po tym lesie to było jak cud.
O mało co nie padłem na kolana aby ucałowałać asfalt :D

#415 Marco665

Marco665
  • Użytkownik
  • 178 posts
  • SkądWarszawa / Koszalin

Posted 26 June 2009 - 18:57

aby ucałowałać asfalt :D


Dobrze, że nie hotdogarza :mrgreen:

#416 Gosc_Stas_*

Gosc_Stas_*
  • Gość

Posted 01 July 2009 - 14:57

Mocujcie dokładnie swoje rowery do bagażników samochodowych. Miałem w ubiegłym roku przypadek. Przewoziłem rower z prawie NOWĄ ramą, bardzo blisko kilka km, mało uczęszczana droga. Z racji że rower przymocowywałem do bagażnika wysokiego terenowego samochodu zbagatelizowałem dokładnośc tych czynności, nie wspinajac się po kole samochodu na dach i w czasie szybkiego ruszania .... rower spadł mi z bagażnika. Rozpacz nie do opisania ... :-) Na szczeście rower ucierpiał nieznacznie.

Stas

#417 mariques

mariques
  • Użytkownik
  • 17 posts
  • SkądPoznań

Posted 03 July 2009 - 18:18

tak się dzisiaj zastanawiam czy to że trenowałem jako bramkarz w klubie piłkarskim przekłada się na upadki ??

bo tak dzisiaj jeździłem nad jeziorem i miałem klasyczny wypadek przez innego kolarza ale zauważyłem że na ziemi znalazłem się w klasycznej pozycji bramkarskiej a więc w pełni amortyzującej ;-)
nic że potem się przekulałem i wpadłem do jeziora :-D
polecam wszystkim treningi bramkarskie :-P

ale to ciekawe zamiast sie otrzepać bo byłem cały od błota i wysmarowany podbiegłem do roweru i przebadałem koła i napęd :-D

pozdro

#418 ERDE

ERDE
  • Użytkownik
  • 1,010 posts
  • SkądLublin

Posted 04 July 2009 - 07:37

ale to ciekawe zamiast sie otrzepać bo byłem cały od błota i wysmarowany podbiegłem do roweru i przebadałem koła i napęd


W "naszym" środowisku to całkowicie standardowe zachowanie, nie ma się o co martwić, to tylko cykloza.

#419 Gosc_kobrys_*

Gosc_kobrys_*
  • Gość

Posted 04 July 2009 - 19:41

ja wczoraj jadąc przez kraków do pracy na rowerku po porannej burzy glebnąłem na królewskiej... wszystko przez koła.. no nic byłem po imprezie ale koncentracja 100% na jeździe - szbyt szybko chciałęm wejśc w zakręt - koło poślixgnęło sie na torze tramwajowym i gleba... ale taka że łokiec do krwi połowa kolano... spodnie jeansy załatwiłęm fajne ale rowernawet ziemii nie dotknąl oprócz owijki pobrudzonej deszczówką z ulicy... jednak boli...

GDYBY NIE KASK TO BY MNIE PEWNIE POGOTOWIE ZBIERAŁO!!

#420 bezdred

bezdred
  • Użytkownik
  • 491 posts
  • SkądPTB

Posted 08 July 2009 - 22:22

moja najgorsza chwila była jak wchodząc jak zwykle rano do piwnicy po rower żeby jechać do pracy spostrzegłem, że .....mam kapeć z przodu i szedłem z buta...a o innych już zapomniałem