właśnie interwały nie są nudne. dlatego np. trening zaplanowany na trenażer szybciej mija bo robisz jakieś zadania ćwiczenia sa rozjazdy i czas leci.
Tompoz
Napisano 06 czerwiec 2014 - 11:37
Profaner, rozumiem Twoje dylematy bo sam byłem w identycznej sytuacji jeszcze rok temu. Rodzina, dzieciaki, praca, na dodatek nie mogę zostawić dzieciaków u babci bo obie mieszkają 1000 km od nas. Gdy kupiłem szosówkę w lutym 2013 pierwsze kilka miesięcy spędziłem „jeżdżąc na rowerze”, postępy było widać gołym okiem bo startując od zera i robiąc kilometry można nawet bez żadnego planu zyskać bardzo dużo. Pierwszym celem było 100 km, później 150 km itd... Lektura Friela też pomogła, ale po pewnym czasie zaczęło to się jednak robić nudne. Progres w pewnym momencie też się zatrzymał, nie da się w nieskończoność zwiększać dystansu, jeżeli do dyspozycji ma się 8, max 10 godzin w tygodniu.
W tym roku kompletnie zmieniłem strategię i trening wytrzymałościowy zastąpiłem w dużej mierze treningiem obliczonym na starty w krótkich wyścigach (zawody klubowe, kryteria itp). Tu niezastąpiona okazała się książka The Time Crunched Cyclist Chrisa Carmichaela. Sesje treningowe obliczone na 60-90 minut, bardzo ciężkie momentami, ale po kilku tygodniach postępy były znaczące. Teraz z powodzeniem ścigam się w weekendy, co tydzień jest lepiej i zdarza mi się objechać dwudziesto kilku latków z kilkuletnim stażem treningowym. Taki 1,5 godzinny wyścig daje milion razy większą satysfakcję niż przejechanie 150 kilometrów w jakimś maratonie. Postępy są widoczne gołym okiem – pierwsze zawody w kwietniu skończyły się dla mnie po 15 minutach gdy odpadłem od peletonu z tętnem przedzawałowym. W tym tygodniu byłem 15ty, po raz pierwszy zdobywając punkty w pucharze klubu. Satysfakcja jakbym stał na pudle w TdF .
Nie mówię, że to dla Ciebie musi być właściwa droga, ale jeśli chcesz zacząć trenować kolarstwo zamiast jeździć na rowerze, to moim zdaniem nie będziesz żałował i nie ma się czego bać (poza oczywistym ryzykiem połamania roweru i kości w jakimś wypadku na zawodach ). I co ważne – plany treningowe rozpisane przez doświadczonych autorów naprawdę działają, z mojego doświadczenia wielu nawet startujących w zawodach kolarzy amatorów nie ma dość czasu i motywacji by się do nich stosować, więc wcale nie jest tak trudno wskoczyć gdzieś w połowę stawki bez większych kombinacji, a po prostu trzymając się raz obranego planu.
Napisano 21 lipiec 2014 - 10:02
Napisano 22 lipiec 2014 - 10:53
Napisano 23 lipiec 2014 - 08:20
Napisano 03 sierpień 2014 - 09:13
Witam. Jestem nowy na forum. Mam pytanko do doświadczonych kolegów. W lutym tego roku zacząłem przygodę z szosą. Do tej pory wykręciłem 2850 km. Pewnie, że najchętniej trenowałbym więcej, ale praca nie pozwala. Miesiąc temu kupiłem mój pierwszy pulsometr (baurer pm26). Wyznaczyłem hrmax wg. wzoru. Boję się narazie pojechać na max i wyznaczyć strefy tak jak to powinno być zrobione. Otóż mam 29 lat, hrmax 191(wg. wzoru.), na pulsometrze strefa areobowa 124-153. W takim przedziale staram się jechać.(bliżej górnej granicy). po 2 godzinnym treningu w tej strefie przyjeżdrzam prawie nie zmęczony, bardziej zrelaksowany i czuję się świetnie. Czy powinienem treningi przeplatac i czasem jechać na większym pulsie a czasaem na mniejszym??? Śr. prędkość z jaką jadę w tej strefie to ok.27-28km/h. teren raczej płaski lub delikatnie pod górkę. Czy jeżdzić raczej na trasę gdzie co chwilę są wzniesienia dość strome ??? Kiedy jadę i przekraczam owe153 uderzenia /min. to zwalniam i czekam aż wróci do strefy. Czy to dobrze??? Pozdrawiam i gładkich dróg życzę.
Napisano 03 sierpień 2014 - 11:35