Przeczytaj PW, ja jadę samochodem.Ja mam problem z transportem na maraton w lesznie
MARATONY SZOSOWE PP
Started By
jarek
, 21 Nov 2006 17:44
808 replies to this topic
#502
Posted 25 May 2009 - 12:27
Czy w Lesznie jedzie na 230 km ktoś z forowiczów o wzroście ponad 185 cm? Ja mam 195 i mnie wkurza, jak jadę z kimś bardziej "kolarskiego" rozmiaru, że on sobie za mną jedzie jak za osłoną aerodynamiczną, a jak wychodzi na zmianę, to i tak nic z tego nie mam, bo cały wiatr znad jego pleców dostaję na klatę.
Proponuję współpracę w grupie kolarzom o "niestandandardowych" rozmiarach.
Proponuję współpracę w grupie kolarzom o "niestandandardowych" rozmiarach.
#503
Gosc_łukasz_*
Posted 25 May 2009 - 16:33
Witam zapraszam na opis mojego występu na maratonie w Świnoujściu :-)
http://www.wloclavia...log,11-165.html
http://www.wloclavia...log,11-165.html
#506
Posted 25 May 2009 - 18:53
Szacunek za taki dystans. Dla mnie to w ogole kosmos jakis, jestes cyborgiem ;-) Ja krecilem 70 km solo i w tych warunkach mialem juz absolutnie dosyc wszystkiego. Tak to jest jak sie trafi na grupe startowa gdzie sa 4 szosowki, z czego 3 odpadaja na pierwszym podjezdzie za Miedzyzdrojami :-/ W tych warunkach te najkrotsze 87 km mnie wykonczylo totalnie, chyba bym nie przejechal nawet 266, nie mowiac wogole o 400 :shock:
#508
Posted 25 May 2009 - 20:34
Świnoujście jest piękne ( deszcz, zimno, grad i te sprawy), a dla nas Włocławiaków szczególnie piękne. Możliwe też,że mamy jak stwierdził Jaszczur największego zajoba.
Teoretycznie nie błyszczeliśmy ,ale na 38 osób w 400 km. było nas 7 .Gucio walczył żeby mu przekwalifikowac start ,bo deklarował 150 .Walczyli ciężko ze Sławkiem do 3 w nocy .Nic to ,że przyjechali ostatni Dla wszystkich czterosetkowiczów - czapki z głów ,panowie.
Piotr rebe Zieliński 14;46,12h 20 open 7 M-5
P.s. Łukasz ma tację - w całym przygotowaniu głowa najważniejsza.
I jeszcze jedno -w tych warunkach 80km. zaliczyła moja żona , a jechała taki dystans pierwszy raz w życiu. Można
Teoretycznie nie błyszczeliśmy ,ale na 38 osób w 400 km. było nas 7 .Gucio walczył żeby mu przekwalifikowac start ,bo deklarował 150 .Walczyli ciężko ze Sławkiem do 3 w nocy .Nic to ,że przyjechali ostatni Dla wszystkich czterosetkowiczów - czapki z głów ,panowie.
Piotr rebe Zieliński 14;46,12h 20 open 7 M-5
P.s. Łukasz ma tację - w całym przygotowaniu głowa najważniejsza.
I jeszcze jedno -w tych warunkach 80km. zaliczyła moja żona , a jechała taki dystans pierwszy raz w życiu. Można
#509
Posted 25 May 2009 - 20:52
Oj ciężkie warunki były ale nie takie znów aby nie można było jechać.
Dla mnie osobiście maraton udany choć dwóch nie wytrzymalskich mi podpadło. Zadeklarowali 400 a po mocnej jeżdzie w grupie pociągowej zrezygnowali i zakończyli na 266. Ja całą DROGĘ SAM..!!!!!!!!!!!! -bez grupy przejechałem 271 kaemów-raz błądząc.
Z nr.97 zostało mi do dogonienia pięciu osobników.....z górnej pólki......Trzech z nich pojechało dalej na 400 a tych dwóch jak wspomniałem zakończyło na 266 ---w tym momencie spadłem na 3 open/266km. ALE SAMEMU CAŁY DYSTANS ---TO SIĘ NIE SPODZIEWAŁEM........oczywiście całą drogę dochodziłem różne grupy...
Jarek-LT.
:mrgreen:
Dla mnie osobiście maraton udany choć dwóch nie wytrzymalskich mi podpadło. Zadeklarowali 400 a po mocnej jeżdzie w grupie pociągowej zrezygnowali i zakończyli na 266. Ja całą DROGĘ SAM..!!!!!!!!!!!! -bez grupy przejechałem 271 kaemów-raz błądząc.
Z nr.97 zostało mi do dogonienia pięciu osobników.....z górnej pólki......Trzech z nich pojechało dalej na 400 a tych dwóch jak wspomniałem zakończyło na 266 ---w tym momencie spadłem na 3 open/266km. ALE SAMEMU CAŁY DYSTANS ---TO SIĘ NIE SPODZIEWAŁEM........oczywiście całą drogę dochodziłem różne grupy...
Jarek-LT.
#510
Posted 25 May 2009 - 21:38
To może i ja ...
400km , 12h27min , śr 32,12km\h - IV Open, II w M4
Pierwsze kółko w grupie, TEJ grupie, na start/meta po tym kółku, Klan dał sygnał na siku, a ponieważ mi sie nie chciało (jak zwykle) poleciałem po swoje piciu (miałem jeszcze jeden bidon, ale tak na wszelki wypadek ). Efekt - okazało sie że koledzy z grupy stwierdzili ze nie bedzie siku i ... mi kurde odjechali czego nie widziałem ... :evil:
Próbowałem gonić , do jeszcze Kamienia miałem tylko 8min straty, ale ... samotnie nie ma szans, i to do tego TAKICH uciekających ...
No więc 266km samotnie (na drugim okrążeniu przez ok 25-30km z Czarkiem 28 , ale niestety chyba mnie nie polubił i odpuścił ;-) ).
Nie wiem czy gdybym nie przeoczył tej "ucieczki sikowej" dojechałbym z nimi do mety, ale ... tego juz nie dowiem sie ... :-)
Ogólnie jednak zadowolony, personal longest (400km), a 32.12km\h przy 266km samotnej jazdy w deszczach, przeciwnych jak i w plecy wiatrach - chyba przyzwoita ... ;-)
Jeden minus - zajechałem 4 litery i nie wiem czy Leszno aktualne ...
gratulacje Jarek-LT - nie było okazji pogadać ... widziałem Cie tylko na podium :-)
pozdrawiam wszystkich, których poznałem, jak i nie poznałem ... powinnismy miec jakies umówione miejsce na ubrankach z nickami ... :-D
400km , 12h27min , śr 32,12km\h - IV Open, II w M4
Pierwsze kółko w grupie, TEJ grupie, na start/meta po tym kółku, Klan dał sygnał na siku, a ponieważ mi sie nie chciało (jak zwykle) poleciałem po swoje piciu (miałem jeszcze jeden bidon, ale tak na wszelki wypadek ). Efekt - okazało sie że koledzy z grupy stwierdzili ze nie bedzie siku i ... mi kurde odjechali czego nie widziałem ... :evil:
Próbowałem gonić , do jeszcze Kamienia miałem tylko 8min straty, ale ... samotnie nie ma szans, i to do tego TAKICH uciekających ...
No więc 266km samotnie (na drugim okrążeniu przez ok 25-30km z Czarkiem 28 , ale niestety chyba mnie nie polubił i odpuścił ;-) ).
Nie wiem czy gdybym nie przeoczył tej "ucieczki sikowej" dojechałbym z nimi do mety, ale ... tego juz nie dowiem sie ... :-)
Ogólnie jednak zadowolony, personal longest (400km), a 32.12km\h przy 266km samotnej jazdy w deszczach, przeciwnych jak i w plecy wiatrach - chyba przyzwoita ... ;-)
Jeden minus - zajechałem 4 litery i nie wiem czy Leszno aktualne ...
gratulacje Jarek-LT - nie było okazji pogadać ... widziałem Cie tylko na podium :-)
pozdrawiam wszystkich, których poznałem, jak i nie poznałem ... powinnismy miec jakies umówione miejsce na ubrankach z nickami ... :-D
#511
Gosc_tozik_*
Posted 25 May 2009 - 22:26
400-stówki pękły w sumie bez większego problemu - chociaż wcześniejszy rekord był o ponad 100km krótszy i nie miałem dotąd żadnego doświadczenia w jeździe nocnej, czego się bałem ale przy jakości dróg na Wolinie to nie było najmniejszego problemu - dało by radę świecąc sobie nawet zapalniczką :mrgreen: bo trza tylko pilnować kreski a nie wypatrywać dziur,
16:46:29 - co dało mi zaszczytne 4-te miejsce w kat.
Nogi jeszcze bolą ale jak się dobrze zastanowię to w sumie poszło całkiem lajtowo - choć po 1 i 2 kółku telepała się myśl, że chyba za mocno szarpałem się z wiatrem i przyjdzie mi za to zapłacić totalnym kryzysem gdzieś koło 23 w nocy - ale nic takiego się nie stało.. owszem lekkie znużenie na trzecim kółku dawało się we znaki ale było do przeżycia. A chuliganeria spod Kamienia Pomorskiego tylko mobilizowała do szybszego kręcenia :mrgreen:
Bez kawki / herbatki u przemiłych pań w Wolinie byłby duuuużo ciężej.
16:46:29 - co dało mi zaszczytne 4-te miejsce w kat.
Nogi jeszcze bolą ale jak się dobrze zastanowię to w sumie poszło całkiem lajtowo - choć po 1 i 2 kółku telepała się myśl, że chyba za mocno szarpałem się z wiatrem i przyjdzie mi za to zapłacić totalnym kryzysem gdzieś koło 23 w nocy - ale nic takiego się nie stało.. owszem lekkie znużenie na trzecim kółku dawało się we znaki ale było do przeżycia. A chuliganeria spod Kamienia Pomorskiego tylko mobilizowała do szybszego kręcenia :mrgreen:
Bez kawki / herbatki u przemiłych pań w Wolinie byłby duuuużo ciężej.
#512
Posted 26 May 2009 - 20:48
emer po co ci bluzy z nickami? wystarczy że przejedziesz przed startem ze swoją torbą z nazwiskiem ;-) jak w Świnoujściu,
Już miałem za Tobą krzyczeć ale pojechałeś dalej... chyba szykałeś miejsca do upakowania swojej torby.. co tam miałeś klapki czy żarełko na trasę?
Już miałem za Tobą krzyczeć ale pojechałeś dalej... chyba szykałeś miejsca do upakowania swojej torby.. co tam miałeś klapki czy żarełko na trasę?
#513
Posted 27 May 2009 - 19:51
kurde ... :-D - ano miałem gotowe isotoniczne piciu w torbie z nr startowym i nazwiskiem, które czekało na mnie po każdej pętelce ;-)
No i przez nie własnie zgubiłem grupe ...
Swoją drogą źle, ze po prostu nie było na start/meta PŻ ...
trzeba było krzyknąć ... ;-)
No i przez nie własnie zgubiłem grupe ...
Swoją drogą źle, ze po prostu nie było na start/meta PŻ ...
trzeba było krzyknąć ... ;-)


