MARATONY SZOSOWE PP
#621
Posted 13 July 2009 - 18:13
Mój pierwszy wyścig na szosie i udało mi się zająć na dystansie MEGA 8. miejsce w M-2 i 24. w open.
Niestety, trochę się zajechałem na początku (pierwsze 10km), szczególnie na tym stromym podjeździe - miałem tętno 193 i zabrakło przełożeń (jechałem na 39x25). Potem kryzys na podjeździe pod Salmopol... ;D.
Atmosfera była bardzo miła, więc na pewno wybiorę się ponownie za rok!
#623
Posted 13 July 2009 - 20:50
Oganizjacja beznadziejna nawet na czipów im się nie chcialo zamowic dla zawodników, o stanie asfaltu juz nie wspomnie , udało mi sie nei zabić zjezdzajac po tych dziurach :-
) ale kto w ogóle dopuszcza taki stan asfaltu na wyścig to jest skandal.
odniosłem podobne wrażenie...
...ale później widziałem jak nasz "t-EMER-minator" po GIGA mył się w górskim potoku który przepływał koło ZAGRONIA
#624
Posted 13 July 2009 - 21:03
Stan dróg .... no moze faktycznie niektóre odcinki nalezało ominąć, np Węgierska Górka-Milówka i ten podjazd na 210km nie był potrzebny ....
Ale pozostałe ? No cóż - zapominacie ze jestesmy w Polsce ...
No i akurat ZJAZDY nie były na makabrycznych asfaltach, bo akurat najgorzsa jakość dróg, czyli Sopotnia Mała, przeł Poloka było ... pod góre :-) , więc mozna było omijać te kratery ( w tamtym roku bylo odwrotnie, więc sobie wyobraźcie...)
Tak wiec mimo wszystko stan dróg niewiele odbiega od sredniej na innych maratonach PP , organizacja - no zaaawsze mozna sie przyczepić do czegoś .... (nie byłem na zakończeniu)
Podsumowując - trasa niezapomniana, trudna, wymagająca (230km) i jak dla mnie, to tylko szkoda ze ... nie było żaaaadnej ulewy ;-) - lubie ekstrema, no i jakoś lepiej wtedy wypadam ... :-P
aha ... zaliczone 230km, ale poza tym mam niedosyt, bo i forma jakos mi uleciała w ostatnich ok 2tyg (czułem to i moje czasy na moich górkach mówiły mi to przed maratonem, może antybiotyk osłabił - nigdy chyba nie zażywałem antybiotyków).
Niemniej po słaaabym starcie i podjeździe na Stecówke, gdzie straciłem kontakt z czołówką, potem jakoś chyba rozgrzałem sie w końcu i chyba dość żwawo kręciłem ... ale czołówka odjechała w sina dal :-D
Ten podjazd na 210km (którego nie znałem i był dla mnie kompleeeeetnym zaskoczeniem - jak mojego przełozenia 39/25 ...) - niestety część, jakieś 150m , musiałem hyhy podreptać
Open 27th, w kateg 5th czas 8:03 - straciłem 34min .... i dużo i mało
pozdroofka ciepłe dla wszystkich których widziałem a nie ... poznałem ;-)
emerzysko - numero 550
#625
Posted 14 July 2009 - 06:59
#627
Posted 14 July 2009 - 09:00
kaaawał chłopa z Ciebie , dobrze by sie za Tobą jechało w jakim wachlarzyku ;-)
No ja kojaże , ze zaraz na zjeździe dość ostro poszedłem za takim drugim z mojej kategorii, a że to był szaleńczy zjazd, odpusciłem sobie jednak później - róznica punktowa żadna, a ryzyko wywrotki, kapcia czy jakiejs kolizji zbyt duze ... :-/
Mnie tez nie zdarzyło się zejść z roweru .... tylko Widokowa na Kocierzu zmusiła mnie kiedyć 2x .... ale nie na wyścigu :!: :-|
#629
Posted 14 July 2009 - 11:48
Ale jak tak mysle, to na taka trasę i takieeeego hopa w "zestawie" , no i ze to wyścig i konkurencja - to wystarczyłoby 12lub13 do 27lub28 (z przodu 53/39)
Miałem 12-25 i to był błąd ...
Ale to takie moje IMO ... ;-)
edit - teraz pokojazyłem że mówisz przeciez o compakcie 50/34 :oops:
i tu masz racje ... choc zjazdy były dłuuugie .... wiec np wtedy kaseta gdzies 12-25 ?
#630
Posted 14 July 2009 - 11:58
#631
Posted 14 July 2009 - 17:16
a dajcie jedno zdjęcie do przodu i zobaczcie jak ktoś z tyłu walczyEmer,to chyba tutaj na zdjeciu jestes http://picasaweb.goo...948765333504706 :-D Daj 1 zdjecie do tylu to ja w tym stroju Polski targam rower pod gore a chyba za mna Ty prowadzisz.
#632
Posted 14 July 2009 - 17:24
Oganizjacja beznadziejna nawet na czipów im się nie chcialo zamowic dla zawodników, o stanie asfaltu juz nie wspomnie , udało mi sie nei zabić zjezdzajac po tych dziurach :-
) ale kto w ogóle dopuszcza taki stan asfaltu na wyścig to jest skandal.
Ukonczyłem supermaraton wyszlo mi 236km czas cos około 8 godzin 30 minut jak na człowieka z nizin uwazam ze całkiem niezle biorac pod uwage ze na wiekszosci zjazdow jechalem na hamu;cach ( jak mozna wchodzic w zakrety z prętkościa 60km/h , tacy mnie wyprzedzali i skrecali dla mnie to samobojcy) ale pod górki radziłem sobie świetnie , raz tylko poległem jak asfalt się skonczył a podjazd tam był chyba 20%.
Tu się nie zgodzę, jechałem mega i o dziwo zjazdy były raczej w porządku jak na Polskie warunki. Nie przypominam sobie bardzo złych odcinków wiodących w dół. Na podjazdach to co innego, ale jak sie jedzie 10km/h to aż tak nie przeszkadza. Wiesz na takim maratonie ludzie nie tną się jak zawodowcy. Jechałem cały czas w pierwszej 10 mega i było relatywnie spokojnie. Na wyścigach elity w Polsce jest znacznie gorzej bo tam nikt nie zagląza na dziury czy żwir a na zjazdach ponad 80km/h nie jest rzadkością. Tam to mam czasem pretensje o to że niektóre odcinki wyglądają jak wyglądają. Nawet piasku się nie chce pozamiatać na zakrętach. A zjazdy to kwestia umiejętności, nikt życia nie ryzykuje jadąc w zakręcie 60km/h bo to normalne.
A chipy swoją drogą, sprada dosyć droga, ale wpisowe też nie małe. Ja nie mam pretensji że na wyniki trzeba poczekać do poniedziałku bo jak na Polskie realia to i tak nie jest długo ;-) .
Dodam że był to mój pierwszy maraton więc ocena może być nieobiektywna.
#640
Gosc_wonka2805_*
Posted 15 July 2009 - 14:35


