Skocz do zawartości


Zdjęcie

Dojeżdzanie rowerem do pracy


117 odpowiedzi w tym temacie

#21 maciej1986

maciej1986
  • Użytkownik
  • 3267 postów
  • SkądPoznań

Napisano 11 listopad 2009 - 19:46

Co do paliwa zaoszczędzonego na dojazdach:) ja robię inaczej, postawiłem skarbonkę... Policzyłem że na dzienny dojazd samochodem ok 18km ze średnim spalaniem 6,5 litra po cenie 4zł daje w mocnym zaokrągleniu 4zł dziennie... wrzucam je za każdym razem gdy jadę do pracy rowerem... kasa zaoszczędzona do wydania na rower:)


#22 tr

tr
  • Użytkownik
  • 214 postów
  • SkądW-wa

Napisano 11 listopad 2009 - 23:06

Oszczędność benzynowa w moim wypadku nie sprawdzała się, jazda rowerem wymagała "dożywienia", przejadałem zyski :-)

A tak naprawdę to jeżdżenie po Wawie było tylko namiastką sportowych chęci, jedyną szansą na odrobinę roweru w czasie roboczotygodnia. Nawyk wysiłku można zrealizować wskakując na 30 min na trenażer, ale to nie jest to samo. Dłużej na rowerze byłem tylko w weekendy

Poza tym taka jazda nie jest bezpieczna, więcej w siodle na mieście - to większe ryzyko wypadku. Adrenalina wymusza też momentami bardziej agresywny styl jazdy. Człowiek wtapia się w ruch zapominając o podstawowej przewadze aut, i niepotrzebnie ufa radarowi swoich oczu. Jazda w spalinach, normalnym miejskim smogu... pyle, gumie, ropie itp teoretycznie szkodzi. Bardziej niż brak jazdy.

Po latach na rowerze lub aucie mam uraz do komunikacji miejskiej, tłumu ludzi, przeciskania się, trzymania za poręcze. Śmieszne.

Wiele osób znając mój styl transportu wyrabiała sobie o mnie pogląd. Stereotyp działa.

Regularnie wracałem z pracy o 22, 23. Jeżeli wracałbym z pracy - o 16 czy 18 to wolałbym wyskoczyć na rower oddzielnie. Przy 12- 14 godzinach poza domem dojazdy rowerem były jedynym sposobem na pedałowanie, teraz zmieniły się moje priorytety i rower zszedł na dalszy plan.

M

#23 radek_3131

radek_3131
  • Użytkownik
  • 453 postów
  • SkądPabianice

Napisano 11 listopad 2009 - 23:52

U mnie w szkole (tak wiem, że temat jest o dojeżdżaniu do pracy) zawsze, gdy schodzi się do szatni stoi pełno rowerów. Latem to czasem jest problem przejść. :-) A zimą/deszcz też można spotkać kilku(nastu?) weteranów. ;-) Na początku to byłem zdziwiony, że aż tyle ludzi przyjeżdża rowerem do szkoły, ale z czasem się przyzwyczaiłem. Ja nie przyjeżdżam rowerem do szkoły, bo na 1km nie opłaca mi się go znosić. :-P Ale do podstawówki jeździłem rowerkiem. :mrgreen:

#24 Gosc_Vader_*

Gosc_Vader_*
  • Gość

Napisano 12 listopad 2009 - 00:40

ja dojezdzalem do pracy czas jakis na mtb a pozniej na szosie. Jako ze na poczatku mojej "kariery" szosowej nie potrafilem wolno jezdzic, to trase do pracy i na zad traktowalem jako sprint-czasowke. Nie bylo opcji zebym pojawil sie w biurze niespocony.
Niestety prace mam krawatowa i najbardziej w tym wszystkim dokuczliwe bylo przebieranie sie i toaleta w umywalce.
Poza tym same plusy... Panie w windzie i na korytatrzach zaczely sie za mna ostentacyjnie ogladac ;-).

#25 kr1s1983

kr1s1983
  • Użytkownik
  • 830 postów
  • SkądNowy Sacz

Napisano 12 listopad 2009 - 08:29

ja zawsze preferowalem jezdzic po miescie na rowerze.Kiedys na uczelnie czy teraz do rpacy zawsze rower.Jazda samochodem zawsze wychodzila mi dluzej przez te korki.Do pracy mam tylko 3km wiec wychodze 10 min przed praca.Najgorzej jest teraz,deszcze,zimno.Zalozylem do Mtb duze blotniki i jakos daje rade ale zawsze cos sie uchlapie.Ludzie z otoczenia patrza na mnie jak na idiote;)ale ja to lubie...

#26 Gosc_Anonymous_*

Gosc_Anonymous_*
  • Gość

Napisano 12 listopad 2009 - 09:25

Może jeszcze nieco o moich przeszkodach w dojeżdzaniu do pracy rowerem. Mianowicie do pracy łącznie mam 2700 metrów. W tym rowerem mogę dojechać 1800 metrów. Potem cała procedura zabezpieczenia mojego rumaka tj. demontaż oświetlenia, licznika ect. Ponadto droga, którą przemierzam pod względem bezpieczeństwa daleka jest od standartu. Jednak najważniejszym czynnikiem jest to iż pracuje w biurze i raczej ciężko by było wozić ze sobą druga pare spodni i butów na przebranie.
Wolę poprostu chodzić do pracy na pieszo a zaiteresowanym odpowiadam, że na dojeżdzanie rowerem mam za blisko. ;-)

#27 irimi

irimi
  • Użytkownik
  • 839 postów
  • Skądże znowu?

Napisano 12 listopad 2009 - 10:23

Dorzucę swoje trzy grosze.
Ponad rok temu kupiłem auto. Zacząłem się nim wszędzie wozić. Wstyd przyznać, ale w zeszłym roku ani razu nie wyjąłem mojego zabytkowego roweru z piwnicy! Poszło w kilogramy, nie pomogło nawet intensywnie uprawiane aikido. Na szczęście w styczniu przyszło opamiętanie i wziąłem się za siebie: wróciłem do biegania, rower (niestety jeszcze nie szosówka) czasem basen, zmiana diety. Samochodu używam tylko kiedy muszę. Jak tylko się da, to rower, albo chodzę na piechotę.

Do pracy oczywiście też rower. Mam nieco po 3km, więc autem tylko przy fatalnej pogodzie. Kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia używać roweru w listopadzie. Teraz gdy muszę z uwagi na warunki jechać autem czuję się jak ciężko ukarany.
"Służbową" marynarkę trzymam w pracy. Koszule, koszulki,spodnie pakuję w sakwy i w drogę. Staram się moim leciwym Wagantem jechać powoli, by się za bardzo nie spocić, ale jakoś wolna jazda mi nie idzie 8-)

#28 Gosc_paweł_51_*

Gosc_paweł_51_*
  • Gość

Napisano 21 listopad 2009 - 11:10

do pracy mam 13,5 km , dojeżdżam w okresie od marca do października

#29 JOKER

JOKER
  • Użytkownik
  • 79 postów
  • SkądKraków

Napisano 21 listopad 2009 - 12:21

Miałem taki rok akademicki, ze gdy tylko nie padało za mocno dojeżdżałem ok 10km rowerkiem na uczelnię. Dzięki uprzejmości mojego serdecznego kolegi mogłem go trzymać w serwisie rowerowym. Pod wydziałem strach zostawić... a miejskiego holendra nie mam.
Śmigałem nawet w śniegu i czasem dojeżdżałem cały oblepiony na biało, bo akurat zaczęło po drodze padać.
Najfajniejsze było to, ze sezon następny był pod katem formy moim najlepszym jaki odnotowałem. Pierwsza kontrolna czasówka na 30km (mam taką swoją trasę testową którą przejeżdżam z nawrotem) w kwietniu dała średnią 36 km/h, podczas gdy zwykle na wiosnę ciężko mi pojechać szybciej jak 34.
Nawet ta godzinka dziennie na rowerku przyczynia się do utrzymania jako takiej formy.

Problemem faktycznie jest higiena i ciuchy. Trzeba jakoś się z tym wozić albo gdzieś zostawiać.

Teraz nie dojeżdżam rowerem, bo pracuję w terenie, zwykle kilkaset km od Krakowa. Takie wyjazdy delegacyjne po parę dni z dużą ilością łażenia po lesie.

Chciałem jeszcze wyrazić moje niezrozumienie dla naszego Narodu. Rozumiem, że w takim mieście jak Kraków, Warszawa etc dojazd rowerem może być dla niktórych uciążliwy, bo daleko, ruch etc. Jednak w takim Chełmie (niespełna 70 000 ludzi, 6km z jednego końca na drugi) liczba osób dojeżdżających rowerami jest równie mała. Ludziom aż tak się nie chce? Wyszykowałem ostatnio rower ojcu. Pracuje w muzeum, ale nie w garniturze. Ma 3 km. Dojeżdża codziennie samochodem! Spróbował parę razy na dwóch kółkach, zwłaszcza gdy mu się coś zepsuło w aucie. Powiedział że nawet mu się to podoba. Nie wynikło z tego jednak nic. Schował rower do piwnicy i dalej nawet przy pięknym słońcu, w ładne dni jeździ fiatem.
Kiedyś zapakowałem matkę na rower. Przejechała ze mną 2,5km bardzo rekreacyjnym tempem (dostosowałem się do niej). Zasapała się podjeżdżając pod górkę 200m z nachyleniem minimalnym, może 3%. Nie mogła uwierzyć, że podjeżdżam pod zmarszczki jakie pokonuję na trasie jaką przejeżdżała dzień wcześniej autem. (podjazdy do 1,5 kilometra, max 60m różnicy wysokości... całe nic) cyt "to ty pod te wszystkie góry podjeżdżasz i nie prowadzisz?"
Załamka...

Polacy wolą gnić przed piwem, tv i kompami. Potem nie ma się co dziwić ze jest prawie 40 milionów ludzi a nie da się znaleźć 11 co piłkę umieją kopać,

#30 ziele477

ziele477
  • Użytkownik
  • 192 postów
  • SkądWrocław

Napisano 21 listopad 2009 - 13:50

ja też codziennie dojeżdżam do pracy rowerkiem mam niecałe 20 km w jedna stronę, jak dojadę to niestety jestem spocony ale mam na to już swoje sposoby koszulkę, majtki i skarpetki zawsze biorę świeże ze sobą na miejscu w szafce mam spodnie i buty. Zajmuje toaletę na jakieś 10 min myje się gąbką przy zlewozmywaku, przebieram i tak przepracuje cały dzień, niestety ponieważ pracuje z samymi dziewczynami rzeczy muszę chować do worka foliowego żeby im nie śmierdziało, ale potem w mokrych wracam do domciu. Dobrze że mam 2 zestawy na rower bo z jednym było by ciężko ;]

#31 szuwar

szuwar
  • Użytkownik
  • 36 postów
  • SkądPoznań

Napisano 23 listopad 2009 - 13:03

Ja mam 10km do pracy, wiec dla mnie idealnie na dojazd, a mam to szczęście
że należę do osób które się mało pocą, wiec mała umywalka mi wystarcza ;-)
W firmie (praca w biurze) udało się nam z kolegą znaleźć kawałek miejsca w kotłowni
(ale bardzo czysto) gdzie możemy się przebrać, jest sucho, ciepło - w końcu jesienią
i zima pracuje w niej kocioł :-).
Również wożę ze sobą tylko dodatkową bieliznę i skarpety, a pozostała odzież zostaje
w firmie i wymieniam co jakiś czas :-)
Żeby tego było mało, prezes naszej firmy wygospodarował nam dodatkowe pomieszczenie
obok biura, w takim magazynku gdzie możemy trzymać rowery pod kluczem
a jest nas już trójka i wszyscy w firmie się już przyzwyczaili, i zawsze miło skomentują :mrgreen:

Teraz jesienią gdy dzień krótki aż żal nie korzystać z takich możliwości, żeby pomykać
sobie na rowerku, owszem nie jeżdżę codziennie ale staram się minimum 3-4 razy w tygodniu
wyskoczyć - daje to dobra bazę do tego, żeby potem w weekend gdzieś dalej śmignąć

#32 Ivi

Ivi
  • Użytkownik
  • 5 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 24 listopad 2009 - 00:06

Witam wszystkich :)
Jeżdżę codziennie do pracy rowerem, mam ok 12 km, więc taki lekki trening zaliczam 5-7 dni w tygodniu. Fenomenalna sprawa, tak jak napisał Szuwar: miłe komentarze współpracowników, ale i pukanie się w czoło gdy sypnie śnieg. Za to jaka satysfakcja z pokonanej trasy :)

#33 satan

satan
  • Użytkownik
  • 73 postów
  • Skąd???

Napisano 24 listopad 2009 - 08:22

A w okresie jesień/zima jeździcie szosówką czy przesiadacie się na rower innego typu (treckking, mtb)?

#34 MG

MG
  • Użytkownik
  • 128 postów
  • Skąd20 km od granicy

Napisano 24 listopad 2009 - 12:03

Ja sie przesiadam na mtb ze sztywnym alu widelcem i blotnikami. Nie widze po prostu innej opcji jazdy w okresie jesien - zima niz mtb z blotnikami. Fajna odskocznia pokatac po szutrach i lekkim terenie, bo po calym sezonie szosa troche brzydnie :) No i przesiadka pozniej na 1.5 kg lzejsza szose jest przyjemna :D

#35 Ivi

Ivi
  • Użytkownik
  • 5 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 25 listopad 2009 - 22:46

Ja na szosie jeżdżę zawsze kiedy jest sucho, na mtb przesiadam się w czasie deszczu większego i śniegu. I rzeczywiście: skoki z krawężników i małe szaleństwa w drodze są miłą odmianą, ale jednak z niecierpliwością wyczekuję na moment kiedy się przesiądę na kolarzówkę 8-)

#36 kokop

kokop
  • Użytkownik
  • 72 postów
  • SkądChard

Napisano 01 grudzień 2009 - 23:36

Dobrych kilka lat temu byłem zaciekłym rowerzystą :-) Żaden śnieg mnie nie zniechęcał jechać do pracy rowerem. Nie tylko mnie ale tez kolegę Śliwę. Robiło się zimą np. samemu opony z kolcami. Blachowkręty od środka :mrgreen: a jak.
Potem wyjechałem z Polski i przestój rowerowy aż do końca zeszłego roku. Popatrzyłem kiedyś na swoje foty :shock: , co za wieprz na nich, masakra. To był koniec lenistwa.
Najpierw dieta a potem rozglądanie się za rowerem.
Mam taką pracę że mogę robić tak jak stoję, tzn. nie wymaga żadnego przebierania się.
Mamy wprawdzie malutką szatnię koło kibla ale stała odłogiem, no to ją sobie przywłaszczyłem. Pewnego dnia przywiozłem do roboty drugie ciuchy, nazajutrz przyjechałem na rowerze. Troszkę dziwnie na mnie popatrzyli :lol:
Ale przywykli szybko.
A ja znowu ważę 63-64 kilo. Tyle że musiałem zjechać najpierw 22 kilo. Zaraziłem też roweromanią koleżankę z pracy.
Nie zawsze jadę rowerem, czasami u mnie leje okropnie i to nie byłoby jakoś przyjemne :-/
No i raczej nie jest to oszczędniejsze. Na rower i ciuchy rowerowe wydaję zdecydowanie więcej niż na paliwo do blaszaka. Takie życie.
Czasowo wychodzi podobnie. Licząc czas od wyjścia z domu do osiągnięcia parkingu w robocie mija 15 minut w obu przypadkach.
:-)

#37 bezdred

bezdred
  • Użytkownik
  • 491 postów
  • SkądPTB

Napisano 02 grudzień 2009 - 09:00

Kokop to co Ty za ciuchy kupujesz i jak często że tyle kasy Ci na to idzie??;)
Jak była lepsza pogoda to jeździłem często rowerem do pracy..potem często jeszcze miałem coś do załatwienia w mieście to rower jak znalazł. Tamten rok pół zimy też przejeździłem do pracy chociaż jak bardzo padało to bez roweru..w sumie nie mam się jak przebrać w pracy a w urzędzie mokry i pochlapany siedzieć to lipa. Teraz na pieszo częściej chodzę tak 25-30 min także człowiek się zdąży obudzić przynajmniej;)

#38 kokop

kokop
  • Użytkownik
  • 72 postów
  • SkądChard

Napisano 02 grudzień 2009 - 21:41

A bo co polezę do sklepu to jakaś koszulka, spodenki albo inne gacie :mrgreen:
kupię. Poza tym do pracy nie mam tak daleko i do samochodu wystarczy mi paliwa za 10 funtów na tydzień (do samej pracy i jeszcze zostanie pewnie) A jak w rowerowym jestem to zaraz pęka 50. A jestem częściej niż raz na miesiąc. No to wychodzi że więcej niż na paliwo. No nie?
Ostatnio za same buty dałem 70 np. I to w promocji niby były

#39 irimi

irimi
  • Użytkownik
  • 839 postów
  • Skądże znowu?

Napisano 03 grudzień 2009 - 08:58

Chwycił dziś lekki mróz, a ja tak nie cierpię skrobania szyb :-/
Zatem nadal rowerem... :mrgreen:

#40 vortac

vortac
  • Użytkownik
  • 291 postów
  • SkądPruszków

Napisano 03 grudzień 2009 - 09:48

Ja też rowerem, chociaż samochód w garażu, więc skrobanie odpada. :mrgreen:
Fajnie się jechało, -2, oszronione pola, wschodzące słońce.



Dodaj odpowiedź