Mój Dzisiejszy Trening - Archiwum 2011/06/29-2012/02/10
#801
Napisano 05 styczeń 2012 - 21:14
Skoro tutaj piszę to:
1h 25min - trenażera, średnia moc coś chyba koło 220W
#802
Gosc_kobrys_*
Napisano 05 styczeń 2012 - 22:07
Więc powiedzmy, że regeneracja
Jak wirus żołądkowy to degeneracja
Ja dziś 10h w pracy + 5h pracy na uczelni ze studentami... ostrzy trening odbyłem w tramwaju w myślach
#803
Napisano 05 styczeń 2012 - 23:26
#804
Napisano 05 styczeń 2012 - 23:55
#805
Napisano 06 styczeń 2012 - 00:18
#806
Napisano 06 styczeń 2012 - 09:31
numm,też trenażer 3h z hrv 147
:shock: :shock: :shock:
jak ja kręcę mniej więcej połowę tego to już na głowę dostaję
zaraz śmigam coś zjeść i wsiadam właśnie na to przemiłe urządzenie
#807
Napisano 06 styczeń 2012 - 09:58
numm,też trenażer 3h z hrv 147
:shock: :shock: :shock:
jak ja kręcę mniej więcej połowę tego to już na głowę dostaję:roll:
zaraz śmigam coś zjeść i wsiadam właśnie na to przemiłe urządzenie
da się zrobić,trzeba tylko zmienić nastawienie psychiczne przed treningiem w głowie. tak nawiasem mój rekord 6h15min...
#808
Napisano 06 styczeń 2012 - 12:22
#809
Napisano 06 styczeń 2012 - 12:56
Pozwoliłem sobie na takie krótkie podsumowanie.
#810
Napisano 06 styczeń 2012 - 13:17
16.5km, 670m wziosu w niecale 2 godziny, po takim podlozu ciezko szybciej
#811
Napisano 06 styczeń 2012 - 13:17
xubix napisał/a:
szamanviking napisał/a:
numm,też trenażer 3h z hrv 147
:shock: :shock: :shock:
jak ja kręcę mniej więcej połowę tego to już na głowę dostaję:roll:
zaraz śmigam coś zjeść i wsiadam właśnie na to przemiłe urządzenie![]()
Bo jak kręcisz dla samego kręcenia, to mija się to z celem i nie dziwota, że może się to znudzić, a wręcz być męczące, co po pewnym czasie skutkuje wyrobieniem sobie w głowie podejścia robienia czegoś na siłę ...
Jeśli natomiast masz konkretny plan do zrobienia, cel, do którego osiągnięcia się przygotowujesz i traktujesz jazdę na trenażerze jako droga do osiągnięcia tegoż celu, to znika negatywne podejście, jakakolwiek nuda czy też 'muszę się pomęczyć, bo nie będzie formy na wiosnę!'.
Ale o właściwym podejściu do treningu stacjonarnego już nie raz było na forum rozprawiane ...
_________________
Mam konkretny plan, ćwiczenia i konkretne cele na 2012 rok ! Nie jeżdżę z przymusu i sam zauważyłem ,że w tym sezonie zimowym 2011/2012 jeździ mi się znacznie lepiej na trenażerze. tamten rok to własnie było takie myślenie, teraz szybko mi mija i nawet się nie złoszczę ,że muszę wsiąść na rower w domu :] Ale i tak 3h to na moje wyobrażenie dłuuugo
Dzisiaj oglądałem saneczkarstwo na eurosporcie 2 i jeszcze lepiej czas zleciał :]
Dst: 52.00 km
Czas: 01:30 h
Avg: 34.67 km/h
Max: 54.00 km/h
Temp: -*C
HR max: 172( 87%)
HR avg: 153( 77%)
Kalorie: 1125(kcal)
8-)
#812
Napisano 06 styczeń 2012 - 14:52
Po śniegu dobrze się biega, kurde żałuję, że nie mogę teraz biegać
Grube kolarstwo, BMI fighter
#813
Napisano 06 styczeń 2012 - 15:41
Żeby nie było OT- 84km w tlenie.
#815
Napisano 06 styczeń 2012 - 17:29
Do wszystkich wpisujących kilometry z trenażera, w tym Xubixa: zastanówcie się czy przy danym tętnie wykręcicie taką średnią prędkość na szosie... Przecież to ogromne przekłamanie.
Żeby nie było OT- 84km w tlenie.
...Na trenażerze kręcisz i licznika nie oszukasz.Na szosie też kręcisz,ale koła bardziej się rozpędzają.Na trenażerze masz opór...wydaje mi się,że czasami większy niż na drodze.Mam trenażer magnetyczny i oponę dociśniętą dość mocno.W tamtym roku jeździłem na trenażerze z kołem 26 cali...opona 1.6 ze średnią 28 km/h.Na wyścigu miałem 32.75 km/h średnią na 108 km na szosie moim "góralem"wygrałem swoją grupę. Zdobyłem podium.Teraz jeżdżę ze średnią 31-36 km/h i nie wydaje mi się by na szosie mieć jakiś problem.Juz na ten temat pisałem,ale powtórzę....Jak mam iść na dwór i zmagać sie z wiatrem to wole jechać w domu i zrobić"swoje".Dla statystyk nie jeżdżę.Jak widzę gościa na Bikestats,który(chyba)jest milionerem,bo raczej nie pracuje i o 7.30 wyjeżdża i robi 600 km w 4 dni!!!potem pisze,że"boli mnie kolano,kostka,plecy,i inne części ciała to dla kogo on jeździ!!!??????DLA STATYSTYK!!!Ja mam jak koledzy powyżej określony cel na 2012 i mam gdzieś statystyki.Jeżdżę dla siebie i trenażer pomaga mi w osiągnięciu celu.Wyjeżdżając na ulicę to wybieram trasę,którą poczuję w nogach i pokonam wzniesienia itp,a nie płaska droga i wpis "dziś zrobiłem 150 km!!"Radocha wielka..się wkur..łem.Pozdro
#816
Napisano 06 styczeń 2012 - 17:34
Lovebeer, akurat przy bieganiu przeszkadza tylko temperatura poniżej 15 *C i błoto
Po śniegu dobrze się biega, kurde żałuję, że nie mogę teraz biegaćTakiego smaka mi narobiłeś, miałem startować z planem treningowym pod maraton, a nabawiłem się zapalenia ścięgna.
zbyt ogolnikowo piszesz, bo sniegu moze byc 15 rodzajow. w tej chwili jest mokry ciezki snieg napadany na 'szklaneczke' - wiec tam gdzie jest sniegu wiecej jest ciezko biec, tam gdzie malo lapie sie ciagle poslizgi (co przy jakis nachyleniach moze miec przykre konswkwencje) - do tego gdzieniegdzie przedeptanie, gdzieniegdzie nie, mocny wiatr ze sniezyca, wiec pod wiatr nic nie widac, nah, dzis byly podle warunki do biegania
generalnie najlepiej biega sie przy conajmnniej -3 i suchym powietrzu
#817
Napisano 06 styczeń 2012 - 18:13
Grube kolarstwo, BMI fighter
#819
Napisano 06 styczeń 2012 - 18:54
ci ktorzy maja na co dzien gory, pragna dlugich plaskich tras i na odwrot.
osobiscie nie znam nikogo takiego, ew. znam takich ktorzy pragna (i maja) dlugie trasy po gorach, generalnie wiekszosc nie lubi plaskiego (choc wiem ze niektorzy pod plaskie trenuja, jak chocby szamanviking, czy moj kumpel z teamu o takim samym nazwisku jak szaman
swoja droga pamietam ze 3-4 lata temu ponad 50-letni kolega z krk przyjechal rowerem do nt (przez mszane-kroscienko bodaj), objechal tatry z lokalnym wyscigiem (choc to nie tatry tour
sorka za offtop
#820
Napisano 06 styczeń 2012 - 19:20
I jedno i drugie ma swoje zalety i wady,ważny jest cel jak to pisza wcześniej, ja jednak nie chce już moknąć i marznac zbyt duzo niepotrzebnie, zdrowie jest jednak ważniejsze,a mimo tego wyniki i tak sa,więc przeciwnikom trenażera i parówkowym skrytożercom mowię stanowcze NIEZdania są jak dupa, podzielone. Jeden woli iść na dwór/pole bo piwnica mu niszczy psychike, a drugi woli jezdzić w kotłowni bo na zewnątrz marznie. :-D
Pozwoliłem sobie na takie krótkie podsumowanie.


Temat jest zamknięty
