minimum pogodowe, przy jakim jeździcie
Started By
Gosc_mieszko00_*
, 30 Apr 2007 07:04
91 replies to this topic
#41
Posted 07 June 2007 - 19:59
mi coś odbiło i pojechałem dziś w sodku dnia. upał 30st i w dodatku jazda pod wiatr. nie wiem, albo się starzeję albo taki dzień ale tak się ujechałem ze zapomnialem w sklepie jak się nazywa coca cola. muszę chyba jechac albo wcześnie rano albo wieczorami bo jazda przy 35 w słońcu i gorącym asfalcie to chyba nie to co lubię najbardziej - po 60 km dałem sobie spokój i wlazłem pod prysznic
#42
Posted 09 June 2007 - 12:46
Ja nie jeżdżę jak jest zimno (ze względu na kiepskie zdrowie), jak mocno pada i jak mi się strasznie nie chcę albo nie mam czasu. To są główne czynniki ograniczające. ;-)
Witam wszystkich koksiarzy (tych co dużo jeżdżą) :-P na tym forum. Mam nadzieję, że będzie się fajnie z wami dyskutować o naszej wspólnej pasji.
Witam wszystkich koksiarzy (tych co dużo jeżdżą) :-P na tym forum. Mam nadzieję, że będzie się fajnie z wami dyskutować o naszej wspólnej pasji.
#46
Posted 28 January 2008 - 22:27
Dla mnie w zasadzie nie ma ograniczeń pogodowych. Przynajmniej na razie takich nie uświadczyłem, jak będzie z -15 to może się zastanowie, ale na razie się nie zanosi 8-) . Jedynym problemem jest dla mnie deszcz przy temp. poniżej +5 st. wtedy nie jedzie się za ciekawie :-x .
#51
Posted 29 January 2008 - 11:09
Ktoś widział aby w ostatnich 20 latavh kolarz który trenuje w kraju którym przez połowę roku pada deszcz ze śniegiem zrobił jakąkolwiek karierę? No właśnie. Nie trenuje sie w deszczu i śniegu bo to bez sensu. Co innego znosić takie warunki w wyścigu a co innego trenować w czymś takim.
wszyscy trenuja we Włoszech, hiszpanii, francji. owszem - tam tez pada deszcz i bywa zimno ale treningi nie polegają na rozwijaniu zasad survivalu na rowerze tylko na trenowaniu ciała i silnej woli. w normalnych warunkach
wszyscy trenuja we Włoszech, hiszpanii, francji. owszem - tam tez pada deszcz i bywa zimno ale treningi nie polegają na rozwijaniu zasad survivalu na rowerze tylko na trenowaniu ciała i silnej woli. w normalnych warunkach
#52
Gosc_noerror_*
Posted 29 January 2008 - 15:38
Szybkie pytanie ;-) ...czy jak pada deszcz to wychodzicie z domu jeździć w taką pogodę?
w książce "Program mistrza" jest ładnie napisane że jeśli komuś przeszkadza jazda w deszczu to powinien zmienić hobby (czy jak w niektórych przypadkach zawód)
Ja tak jakiś tydzień temu wybrałem się w deszczu pojeździć po okolicy i nie żałuję tego bo w ciągu 90 minut wykręciłem średnie tętno na poziomie 186
Wszystko zależy jeszcze od wiatru i temperatury, bo np dzisiaj przy 4 stopniach nie myślę o treningu ;-) Może wieczorem :-P
#53
Posted 29 January 2008 - 16:03
Ja myślę, że jakbym kupił wyborczą i owinął sobie nią stopyi ręce to może przy -10 bym pojeździł. Najmniej było chyba -8, które w ciągu dnia zmieniło się na -5. Przejechałem wtedy ponad 90 kaemów, a palce mi nie odpadły. 8-) W deszczu owszem można pośmigać, ale nie jak jest zimno. Poniżej 5 stopni podczas deszczu organizm bardzo szybko się wychładza. Lepiej jest z MTB, bo jeździ się w lesie, to tak nie przycina, a zamiast wody jest fajne błotko. ;-)
#56
Posted 29 January 2008 - 21:14
moje minimum pogodowe:
+10 C i sucho (mżawki nie liczę)
a jak deszcz to +20 C
ulubiona pogoda: słońce i temperatura pomiędzy 27 a 32 C (poniżej 25 nie jeżdżę w krótkim rękawku, bo mi zimno)
Zgadzam się, że dla tych, którzy trenują pogoda nie powinna mieć znaczenia. Ale ja jeżdżę dla przyjemności. Nigdy nie robiłem planowanego treningu.
Z kolei zimą biegam. I biegam niezależnie od pogody. Ostatnio po 70 km tygodniowo robię. Ale biegając, człowiek nie wychłodzi się tak jak na rowerze. I w przeciwieństwie do roweru bieganie "trenuję" według planu. :-D
+10 C i sucho (mżawki nie liczę)
a jak deszcz to +20 C
ulubiona pogoda: słońce i temperatura pomiędzy 27 a 32 C (poniżej 25 nie jeżdżę w krótkim rękawku, bo mi zimno)
Zgadzam się, że dla tych, którzy trenują pogoda nie powinna mieć znaczenia. Ale ja jeżdżę dla przyjemności. Nigdy nie robiłem planowanego treningu.
Z kolei zimą biegam. I biegam niezależnie od pogody. Ostatnio po 70 km tygodniowo robię. Ale biegając, człowiek nie wychłodzi się tak jak na rowerze. I w przeciwieństwie do roweru bieganie "trenuję" według planu. :-D
#57
Posted 29 January 2008 - 23:16
Najniższa temperatura przy której jeździłem to -20 i było super. Co prawda, jechałem na MTB bo były to jeszcze czasy przedszosowe w moim wypadku. Może kiedyś to pobiję, choć tej zimy na to się nie zanosi z powodu tzw. czynników obiektywnych czyli temperatury.
Unikam generalnie jazdy w śniegu/deszczu przy temperaturze w okolicach zera. Mokro, nieprzyjemnie, nawet po krótkim wyskoku sprzęt jest cały zasyfiony. Może z czasem się przekonam i do takiej pogody ale na razie niekoniecznie.
Unikam generalnie jazdy w śniegu/deszczu przy temperaturze w okolicach zera. Mokro, nieprzyjemnie, nawet po krótkim wyskoku sprzęt jest cały zasyfiony. Może z czasem się przekonam i do takiej pogody ale na razie niekoniecznie.
#59
Posted 30 January 2008 - 00:28
Przede wszystkim wówczas nie było wiatru więc jeden bardzo nieciekawy czynnik odpadał 
Wilgotność... tu nie jestem pewien, ale nie mogła być zbyt wysoka. Do tego odpowiednie ubranie i dało radę.
Swoją drogą przypomniało to mi jedną historię gdy na rowerze potwornie zmarzłem i zaliczyłem lekkie odmrożenie, rzecz jasna całkowicie na własne życzenie.
Przy -2 wracałem na MTB z imprezy. NIE piłem w ogóle, ale też w ogóle się nie kładłem a wracałem nad ranem. Wskutek niewyspania zupełnie nie mogłem się rozgrzać. Tempo jazdy nie miało tu żadnego znaczenia, podobnie jak warunki: krążenie miałem kiepskie i cały czas było mi zimno mimo ciepłego ubrania :-/
Pokonałem w sumie 20km, warunki pogodowe nie były złe ale przez niewyspanie i kiepskie krążenie - lekko odmroziłem sobie końcówki palców.
Młody byłem i głupi.
Wilgotność... tu nie jestem pewien, ale nie mogła być zbyt wysoka. Do tego odpowiednie ubranie i dało radę.
Swoją drogą przypomniało to mi jedną historię gdy na rowerze potwornie zmarzłem i zaliczyłem lekkie odmrożenie, rzecz jasna całkowicie na własne życzenie.
Przy -2 wracałem na MTB z imprezy. NIE piłem w ogóle, ale też w ogóle się nie kładłem a wracałem nad ranem. Wskutek niewyspania zupełnie nie mogłem się rozgrzać. Tempo jazdy nie miało tu żadnego znaczenia, podobnie jak warunki: krążenie miałem kiepskie i cały czas było mi zimno mimo ciepłego ubrania :-/
Pokonałem w sumie 20km, warunki pogodowe nie były złe ale przez niewyspanie i kiepskie krążenie - lekko odmroziłem sobie końcówki palców.
Młody byłem i głupi.
#60
Posted 30 January 2008 - 22:48
Witam
Ja jeżdżę w warunkach bezdeszczowych. Oczywiście zaliczyłem kilka zmoknięć ale deszcz złapał mnie w trakcie. Więc byle nie padało, może grzać, wiać, mnie to nie przeszkadza. Jak na amatora mam takie podejście. Sezon na szosie zaczynam 1 marca a kończę w listopadzie. W przerwie trenażer i MTB. Może kiedyś się to zmieni ale na razie nie robię z siebie na siłę zawodnika i nie zmuszam się do treningu w każdych warunkach i za wszelką cenę. Ale chylę czoła przed Wami, którzy macie takie zacięcie.
Pozdrawiam Brać Szosową.
Ja jeżdżę w warunkach bezdeszczowych. Oczywiście zaliczyłem kilka zmoknięć ale deszcz złapał mnie w trakcie. Więc byle nie padało, może grzać, wiać, mnie to nie przeszkadza. Jak na amatora mam takie podejście. Sezon na szosie zaczynam 1 marca a kończę w listopadzie. W przerwie trenażer i MTB. Może kiedyś się to zmieni ale na razie nie robię z siebie na siłę zawodnika i nie zmuszam się do treningu w każdych warunkach i za wszelką cenę. Ale chylę czoła przed Wami, którzy macie takie zacięcie.
Pozdrawiam Brać Szosową.


