
Kto wygra tegoroczny TdF ... ?
#223
Napisano 27 lipiec 2009 - 14:08
Cytat
A tu jest jak organizatorzy tdf dali plamę: http://www.eurosport...990/story.shtml
Hehe, ciekawe co zagraliby Fancuzowi - pewnie lambade

#226
Gosc_lukaszzz_*
Napisano 27 lipiec 2009 - 22:36
Jednak wielkie brawa za to odbicie z peletonu i stworzenie nowego pociągu około 1,5 km prze metą.
#227
Napisano 28 lipiec 2009 - 06:24
#228
Napisano 28 lipiec 2009 - 06:53
Cytat
Na Cave nie ma mocnych. To kolejny Super Mario czy też Aleksander Wielki, a może nawet i lepszy od nich. Moim zdaniem to on zasłużył na zieloną koszulkę, a nie Hushovd. (Norweg też ładnie jechał, ale z Cavendishem nie wygrał ani razu).
zawsze powtarzam i podkreślam że klasyfikacja punktowa nie jest klasyfikacją sprinterską. koniec i basta. po to się ustawia lotne premie na górskich etapach aby nie było dominacji sprinterów w tej klasyfikachji. hushovd jak wielu sprinterów ostatnimi czasy przeszedł drogę przekwalifikowania zawodowego i i dziś nie jest rasowym sprinterem typu cippolini czy kirsippu. takim jest cavendish czy petacchi choć i peta ostatnimi czasy zaczął jeździć po górach. sprinterskie zdolności potracili freire i zabel swego czasu bo najnormalniej w świecie szybkość jest pierwszą rzeczą jaką traci zawodnik gdy zaczyna się starzeć. to samo będzie dotyczyć cavendisha za jakiś czas.
moim zdaniem hushovd wygrał zasłużenie bo jest kolarzem wszechstronnym i zbierał punkty na premiach. etap z wygrał w tegorocznym tdf o ile mnie pamięć nie myli... w barcelonie
#229
Napisano 28 lipiec 2009 - 07:18
Hushovd zbierał punkty na lotnych premiach, bo wiedział, że z Cavendishem na finiszu nie wygra.
#230
Napisano 28 lipiec 2009 - 12:59
#232
Napisano 02 sierpień 2009 - 07:00
#233
Napisano 02 sierpień 2009 - 12:30
Po takich wiadomościach, jaką przytoczył xubix, temat powinien brzmieć : Kogo (nie)przyłapią na szprycowaniu na tegorocznym TdF ?
Po co się emocjonujemy na podjazdach, czy na finiszach skoro chyba nikt z czołówki czysty nie jest. Niektórym skończyła się dyskwalifikacja, inni zostali przyłapani, ale prawnicy ich oczyścili, a niektórzy jeszcze nie dali się przyłapać.
Inny przykład z ostatniego czasu to Di Luca - przecież taka wpadka stawia całą jego karierę pod znakiem zapytania. Od kilku lat taki dobry, zawsze w czołówce, dostarczał nam emocji i co, myślicie, że to był przypadek, że wykryto u niego EPO, że poślizgnął się i nadział się na strzykawkę z EPO. Myślę, że gość brał cały czas, tylko wcześniej miał fart, że go nie złapali.
#234
Napisano 02 sierpień 2009 - 13:28
Cytat
http://sport.onet.pl/0,12...,wiadomosc.html
i się zaczęło
Ciekawe, że próbki pobrano od niego na 8 dni przed startem TdF a etap (16-ty) był prawie miesiąc póżniej ...
Ktoś wie ile czasu trwają te badania i po jakim czasie od pobrania próbek od kolarza, lekarze są pewni, że w jego organiźmie jest wspomagacz?
Cytat
...
Myślę, że gość brał cały czas, tylko wcześniej miał fart, że go nie złapali.
Co to znaczy 'miał fart, że go nie złapali'? Że niby nie badano go na wścigach pod względem dopingu? Przecież kolarz z czołówki rankingu PROTour'u (czy innej klasyfikacji UCI) powinien być brany pod uwagę przy badaniach w pierwszej kolejności. Coś mi się nie chce wierzyć, że go nie sprawdzano ...
Powinno być tak: początek sezonu, UCI zbiera chętnych zawodników do startów w wyścigach, pakuje ich do autokarów, wywozi do ośrodka zamkniętego, strzeżonego 24/7 przez strażników (mogą być strażniczki, zawodnikom skoczy testosteron - naturalny doping), tam sobie trenują pod okiem lekarzy, dostają podstawowe suplementy, witaminki, zdrową szamę itd. itp, trenują na trenażerach (albo w środowisku naturalnym, jeśli ośrodek będzie gdzieś w górach) i jak przychodzi czas wyścigu, każdy dostaje ostre koło (tak, tak! dobrze mówił Henri Desgrange ponad 100 lat temu) i jazda. Wszystko na czysto i według najprostszych, równych zasad - wygrywa silniejszy.
Jedyny sposób na wykluczenie dopingowiczów ;-)
#236
Napisano 02 sierpień 2009 - 15:05
Cytat
Wiem. To tylko mój, utopijny pomysł ;-) Chociaż z drugiej strony - czego się nie robi dla chwały w sporcie. Poświęcenie!Nie przejdzie z najprostszego powodu; kolarze mają też swoje życie prywatne, swój dom, małżonkę/ dziewczynę, rodzinę etc...
Pozdro!
#237
Napisano 02 sierpień 2009 - 20:19
Myślę, że wystarczyłoby, gdyby skończyła się pobłażliwość już po pierwszej wpadce. Dwuletnia dyskwalifikacja po udowodnieniu stosowaniu dopingu - śmiech na sali. Powinno się zabierać licencję dożywotnio, niech sobie szuka pracy w innym zawodzie. Dodatkowo powinien mieć wytoczone procesy o zwrot kasy za pobrane wynagrodzenie, nagrody itd. Może to by wyeliminowało tych już skażonych dopingiem z peletonu, a efekt odstraszający dla tych co jeszcze są czyści byłby wystarczający.
A swoją drogą, to dlaczego grupy tak chętnie podpisują kontrakty ze "skruszonymi" po odbyciu "kary". Przecież zatrudniają gościa, który dzięki dopingowi stał się gwiazdą, jego gaża nie może być mała, a koleś nie daje gwarancji, że już się nie skusi, jak będzie miał dołek formy. Moim zdaniem, efekt reklamowy dla sponsorów jest wątpliwy - chyba, że wyznają zasadę, "nie jest ważne jak piszą, byleby pisali". Jak taki gość raz wziął, to już zawsze będzie go korciło, żeby pójść na skróty i będzie poszukiwał sposobu, żeby zakamuflować swoje oszustwa.
Co do czasu od pobrania próbki do ogłoszenia wyniku - może być jaki chce (pewnie oprócz czasu potrzebnego na badanie, muszą zachować pewne procedury sprawdzające - przecież najgorsze co mogłoby się stać, to ogłoszenie wyniku bez 100% pewności). Najgorsze, że na te "wyczyny" patrzymy my (czyli starzy), młodzież, która chce brać z nich przykład, a później czytamy, że taka gwiazda (np Di Luca) swoje osiągnięcia zawdzięcza chemii. Przynajmniej ja czuję się wtedy jak kretyn.
#239
Napisano 02 sierpień 2009 - 21:18
Cytat
Myślę, że wystarczyłoby, gdyby skończyła się pobłażliwość już po pierwszej wpadce. Dwuletnia dyskwalifikacja po udowodnieniu stosowaniu dopingu - śmiech na sali. Powinno się zabierać licencję dożywotnio, niech sobie szuka pracy w innym zawodzie. Dodatkowo powinien mieć wytoczone procesy o zwrot kasy za pobrane wynagrodzenie, nagrody itd. Może to by wyeliminowało tych już skażonych dopingiem z peletonu, a efekt odstraszający dla tych co jeszcze są czyści byłby wystarczający.
A swoją drogą, to dlaczego grupy tak chętnie podpisują kontrakty ze "skruszonymi" po odbyciu "kary". Przecież zatrudniają gościa, który dzięki dopingowi stał się gwiazdą, jego gaża nie może być mała, a koleś nie daje gwarancji, że już się nie skusi, jak będzie miał dołek formy. Moim zdaniem, efekt reklamowy dla sponsorów jest wątpliwy - chyba, że wyznają zasadę, "nie jest ważne jak piszą, byleby pisali". Jak taki gość raz wziął, to już zawsze będzie go korciło, żeby pójść na skróty i będzie poszukiwał sposobu, żeby zakamuflować swoje oszustwa.
Temat rzeka. I już kiedyś poruszany tu na forum. Rozwiązania niby proste a jednak nie stosowane. Wiadomo - kasa :-| Więc nasze dywagacje na ten temat i tak do niczego nie doprowadzą ...
Cytat
Co do czasu od pobrania próbki do ogłoszenia wyniku - może być jaki chce (pewnie oprócz czasu potrzebnego na badanie, muszą zachować pewne procedury sprawdzające - przecież najgorsze co mogłoby się stać, to ogłoszenie wyniku bez 100% pewności).
Czytałeś artykuł? Pobrano już próbkę B. Dlatego ciekawi mnie ile takie procedury trwają. Bo skoro pobrali próbkę B jeszcze przed Tourem, w momencie, kiedy po próbce A skumali się, że jedzie na chemii, to czemu od razu go nie skreślono, a jeśli nawet pobrano ją w trakcie Touru, to czemu pozwolono mu dalej jechać ... ?
Cytat
Najgorsze, że na te "wyczyny" patrzymy my (czyli starzy), młodzież, która chce brać z nich przykład, a później czytamy, że taka gwiazda (np Di Luca) swoje osiągnięcia zawdzięcza chemii. Przynajmniej ja czuję się wtedy jak kretyn.
I dlatego (patrząc na te chemiczne cyrki zdroworozsądkowo) nie kibicuję żadnemu kolarzowi. Zachwycam się jedynie stylem jazdy poszczególnych zawodników, a więc czymś na co chemia nie ma wpływu ;-)
#240
Napisano 03 sierpień 2009 - 06:38
Cytat
Pewnie go badali, ale każdy środek utrzymuje się w organiźmie przez pewien czas, później jest wypłukiwany, jego pozostałości usuwane z organizmu i już nie da się go wykryć. A "dobrzy lekarze" (dobrzy spece od dopingu) dokładnie wiedzą ile ten okres trwa. Jak zawodnik przedłuży okres brania przed wyścigiem i mogłoby mu grozić wykrycie już w trakcie, to może się "przeziębić" i nie staje na starcie. Dlatego wprowadzili niezapowiedziane kontrole w czasie przygotowań, a zawodnicy muszą informować gdzie trenują. Poza tym rozwineła się dziedzina "nauku" jak maskowanie dopingu, lub przyspieszanie usuwania środka z organizmu.Co to znaczy 'miał fart, że go nie złapali'? Że niby nie badano go na wścigach pod względem dopingu? Przecież kolarz z czołówki rankingu PROTour'u (czy innej klasyfikacji UCI) powinien być brany pod uwagę przy badaniach w pierwszej kolejności. Coś mi się nie chce wierzyć, że go nie sprawdzano ...
Ale masz rację, badania i procedury powinny być na tyle sprawne, aby nie dopuszczac dopingowiczów do zawodów. Jak już pojedzie, a później do dyskwalifikują, to wynik jest już wypaczony (to se ne wrati). To byłby piękny widok, gdyby takiego gościa wyłowili na linii startu, wręczyli mu pozytywny wynik badania i mu podziękowali za udział w zawodach przed kamerami i na oczach kibiców.
"Wieczność jest bardzo nudna, szczególnie pod koniec" - Woody Allen
Dodaj odpowiedź
