Skocz do zawartości


Kto wygra tegoroczny TdF ... ?


240 odpowiedzi w tym temacie

#221 meaculpa

meaculpa
  • Użytkownik
  • 158 postów
  • SkądLublin

Napisano 27 lipiec 2009 - 12:32

A tu jest jak organizatorzy tdf dali plamę: http://www.eurosport...990/story.shtml

#222 Rowerex

Rowerex
  • Użytkownik
  • 230 postów

Napisano 27 lipiec 2009 - 14:02

A ostanim kolarzem Tour de France został Białorusin Yauheni Hutarovich z Française des Jeux ze stratą 4 godziny 16 minut 27 sekund. Brawa za ukończenie wyścigu! 8-)

#223 Rowerex

Rowerex
  • Użytkownik
  • 230 postów

Napisano 27 lipiec 2009 - 14:08

Cytat

A tu jest jak organizatorzy tdf dali plamę: http://www.eurosport...990/story.shtml


Hehe, ciekawe co zagraliby Fancuzowi - pewnie lambade ;)

#224 Karbon

Karbon
  • Użytkownik
  • 1876 postów
  • SkądŁódź

Napisano 27 lipiec 2009 - 22:19

Na ostanim etapie był na prawde arcyfinish. Chłopaki z Columbii pokazali jak się rozprowadza i robi wszystkich w bambusa.

#225 Deadi

Deadi
  • Użytkownik
  • 2567 postów
  • SkądOpolskie

Napisano 27 lipiec 2009 - 22:29

ja tam nic arcy nie widziałem ;P

są dwie opcje: albo dwójka z Columbii była tak mocna, że reszta nie dała rady, albo dwójka z Garminu i Hushovd sie lekko przyblokowali na wyjściu z łuku i odpuścili :>

#226 Gosc_lukaszzz_*

Gosc_lukaszzz_*
  • Gość

Napisano 27 lipiec 2009 - 22:36

Moim zdaniem chłopaki całe 3 tygodnie pokazywali jak silnym są pociągiem i jak można wyciągnąć sprintera,aczkolwiek na tym ostatnim etapie Cavendish wygrał dzięki Garmin, bo ta dwójka przyhamowała na zakręcie całą resztę... Miałem wielkie nadzieję na wygraną Hushovda.

Jednak wielkie brawa za to odbicie z peletonu i stworzenie nowego pociągu około 1,5 km prze metą.

#227 Malik

Malik
  • Administrator
  • 2523 postów
  • SkądZielona Góra

Napisano 28 lipiec 2009 - 06:24

Na Cave nie ma mocnych. To kolejny Super Mario czy też Aleksander Wielki, a może nawet i lepszy od nich. Moim zdaniem to on zasłużył na zieloną koszulkę, a nie Hushovd. (Norweg też ładnie jechał, ale z Cavendishem nie wygrał ani razu).

#228 wunderfaust

wunderfaust
  • Użytkownik
  • 459 postów
  • Skądz neta

Napisano 28 lipiec 2009 - 06:53

Cytat

Na Cave nie ma mocnych. To kolejny Super Mario czy też Aleksander Wielki, a może nawet i lepszy od nich. Moim zdaniem to on zasłużył na zieloną koszulkę, a nie Hushovd. (Norweg też ładnie jechał, ale z Cavendishem nie wygrał ani razu).


zawsze powtarzam i podkreślam że klasyfikacja punktowa nie jest klasyfikacją sprinterską. koniec i basta. po to się ustawia lotne premie na górskich etapach aby nie było dominacji sprinterów w tej klasyfikachji. hushovd jak wielu sprinterów ostatnimi czasy przeszedł drogę przekwalifikowania zawodowego i i dziś nie jest rasowym sprinterem typu cippolini czy kirsippu. takim jest cavendish czy petacchi choć i peta ostatnimi czasy zaczął jeździć po górach. sprinterskie zdolności potracili freire i zabel swego czasu bo najnormalniej w świecie szybkość jest pierwszą rzeczą jaką traci zawodnik gdy zaczyna się starzeć. to samo będzie dotyczyć cavendisha za jakiś czas.
moim zdaniem hushovd wygrał zasłużenie bo jest kolarzem wszechstronnym i zbierał punkty na premiach. etap z wygrał w tegorocznym tdf o ile mnie pamięć nie myli... w barcelonie

#229 Malik

Malik
  • Administrator
  • 2523 postów
  • SkądZielona Góra

Napisano 28 lipiec 2009 - 07:18

W Barcelonie finisz był na nawet niezłym podjeździe stąd jego wygrana nad Cave. Owszem Hushovd pociska pod górę lepiej niż Cave, ale jak tylko jest płasko bądź minimalnie pod górę to z Cavendishem nikt nie ma najmniejszych szans.
Hushovd zbierał punkty na lotnych premiach, bo wiedział, że z Cavendishem na finiszu nie wygra.

#230 Grzek

Grzek
  • Użytkownik
  • 52 postów
  • SkądLublin

Napisano 28 lipiec 2009 - 12:59

Wszyscy są niezadowoleni z braku wrażeń na TdF ale można się zastanawiać, czy mogłyby być, w jakimkolwiek innym przypadku, większe emocje. W tym roku liczyli się tylko: Contador, Amstrong i Schlecki. Gdyby w Pirenejach były sensowniejsze etapy, to już wtedy wykształtowałaby się ta czołówka, może dołączyłby się jeszcze Pellizotti a reszta byłby już bes szans. Sastre bez formy, Mienszow też nie istniał. Też byłaby nuda, bo przez następne 3/4 wyścigu pilnowaliby się wzajemnie. A ucieczki, nieistotnych w klasyfikacji kolarzy, byłyby tak jak teraz. Może kolejność byłaby inna, podium obstawiałbym bez Amstronga. Frank Schleck byłby trzeci, przypuszczalnie przewaga jaką zdobyłby na etapach górskich wystarczyłaby, żeby nie stracić trzeciego miejsca po TT.

#231 nick

nick
  • Użytkownik
  • 2254 postów
  • Skądkrakow

Napisano 28 lipiec 2009 - 16:56

Pewnie, niedosyt jest. Ale czasy błednych rycerzy z La Manchy już dawno minęły. Tour , obojętnie jak poprowadzony to nie majówka. Wszystkie ekipy kombinują jak wygrać najmniejszym kosztem. Cóż, znak czasów. pozdr

#232 xubix

xubix
  • Użytkownik
  • 1552 postów
  • SkądKrotoszyn

Napisano 02 sierpień 2009 - 07:00

http://sport.onet.pl...,wiadomosc.html


i się zaczęło :roll:

#233 robo

robo

    ble ble

  • Użytkownik
  • 2600 postów
  • SkądKońskie

Napisano 02 sierpień 2009 - 12:30

Od jakiegoś czasu z przymrużeniem oka patrzę na "wyczyny" zawodowców. Czasem łapię się na ty, że jest mi wszystko jedno kto wygra etap, czy generalkę. Transmisje kolarskie (a zimą biatlonowe) na Eurosporcie lubię oglądać, a właściwie słuchać dla komentarza Jarońskiego i Wyrzykowskiego. Goście są obłędni.
Po takich wiadomościach, jaką przytoczył xubix, temat powinien brzmieć : Kogo (nie)przyłapią na szprycowaniu na tegorocznym TdF ?
Po co się emocjonujemy na podjazdach, czy na finiszach skoro chyba nikt z czołówki czysty nie jest. Niektórym skończyła się dyskwalifikacja, inni zostali przyłapani, ale prawnicy ich oczyścili, a niektórzy jeszcze nie dali się przyłapać.
Inny przykład z ostatniego czasu to Di Luca - przecież taka wpadka stawia całą jego karierę pod znakiem zapytania. Od kilku lat taki dobry, zawsze w czołówce, dostarczał nam emocji i co, myślicie, że to był przypadek, że wykryto u niego EPO, że poślizgnął się i nadział się na strzykawkę z EPO. Myślę, że gość brał cały czas, tylko wcześniej miał fart, że go nie złapali.

#234 travisb

travisb
  • Użytkownik
  • 1761 postów
  • Skąd54.351 �N 18.645 �E

Napisano 02 sierpień 2009 - 13:28

Cytat

http://sport.onet.pl/0,12...,wiadomosc.html


i się zaczęło


Ciekawe, że próbki pobrano od niego na 8 dni przed startem TdF a etap (16-ty) był prawie miesiąc póżniej ...
Ktoś wie ile czasu trwają te badania i po jakim czasie od pobrania próbek od kolarza, lekarze są pewni, że w jego organiźmie jest wspomagacz?

Cytat

...
Myślę, że gość brał cały czas, tylko wcześniej miał fart, że go nie złapali.


Co to znaczy 'miał fart, że go nie złapali'? Że niby nie badano go na wścigach pod względem dopingu? Przecież kolarz z czołówki rankingu PROTour'u (czy innej klasyfikacji UCI) powinien być brany pod uwagę przy badaniach w pierwszej kolejności. Coś mi się nie chce wierzyć, że go nie sprawdzano ...

Powinno być tak: początek sezonu, UCI zbiera chętnych zawodników do startów w wyścigach, pakuje ich do autokarów, wywozi do ośrodka zamkniętego, strzeżonego 24/7 przez strażników (mogą być strażniczki, zawodnikom skoczy testosteron - naturalny doping), tam sobie trenują pod okiem lekarzy, dostają podstawowe suplementy, witaminki, zdrową szamę itd. itp, trenują na trenażerach (albo w środowisku naturalnym, jeśli ośrodek będzie gdzieś w górach) i jak przychodzi czas wyścigu, każdy dostaje ostre koło (tak, tak! dobrze mówił Henri Desgrange ponad 100 lat temu) i jazda. Wszystko na czysto i według najprostszych, równych zasad - wygrywa silniejszy.
Jedyny sposób na wykluczenie dopingowiczów ;-)

#235 Gosc_Qba_*

Gosc_Qba_*
  • Gość

Napisano 02 sierpień 2009 - 14:05

Nie przejdzie z najprostszego powodu; kolarze mają też swoje życie prywatne, swój dom, małżonkę/ dziewczynę, rodzinę etc...
Pozdro!

#236 travisb

travisb
  • Użytkownik
  • 1761 postów
  • Skąd54.351 �N 18.645 �E

Napisano 02 sierpień 2009 - 15:05

Cytat

Nie przejdzie z najprostszego powodu; kolarze mają też swoje życie prywatne, swój dom, małżonkę/ dziewczynę, rodzinę etc...
Pozdro!

Wiem. To tylko mój, utopijny pomysł ;-) Chociaż z drugiej strony - czego się nie robi dla chwały w sporcie. Poświęcenie!

#237 robo

robo

    ble ble

  • Użytkownik
  • 2600 postów
  • SkądKońskie

Napisano 02 sierpień 2009 - 20:19

Po co stosować takie metody, jak zamykanie w zamkniętych obozach.

Myślę, że wystarczyłoby, gdyby skończyła się pobłażliwość już po pierwszej wpadce. Dwuletnia dyskwalifikacja po udowodnieniu stosowaniu dopingu - śmiech na sali. Powinno się zabierać licencję dożywotnio, niech sobie szuka pracy w innym zawodzie. Dodatkowo powinien mieć wytoczone procesy o zwrot kasy za pobrane wynagrodzenie, nagrody itd. Może to by wyeliminowało tych już skażonych dopingiem z peletonu, a efekt odstraszający dla tych co jeszcze są czyści byłby wystarczający.

A swoją drogą, to dlaczego grupy tak chętnie podpisują kontrakty ze "skruszonymi" po odbyciu "kary". Przecież zatrudniają gościa, który dzięki dopingowi stał się gwiazdą, jego gaża nie może być mała, a koleś nie daje gwarancji, że już się nie skusi, jak będzie miał dołek formy. Moim zdaniem, efekt reklamowy dla sponsorów jest wątpliwy - chyba, że wyznają zasadę, "nie jest ważne jak piszą, byleby pisali". Jak taki gość raz wziął, to już zawsze będzie go korciło, żeby pójść na skróty i będzie poszukiwał sposobu, żeby zakamuflować swoje oszustwa.

Co do czasu od pobrania próbki do ogłoszenia wyniku - może być jaki chce (pewnie oprócz czasu potrzebnego na badanie, muszą zachować pewne procedury sprawdzające - przecież najgorsze co mogłoby się stać, to ogłoszenie wyniku bez 100% pewności). Najgorsze, że na te "wyczyny" patrzymy my (czyli starzy), młodzież, która chce brać z nich przykład, a później czytamy, że taka gwiazda (np Di Luca) swoje osiągnięcia zawdzięcza chemii. Przynajmniej ja czuję się wtedy jak kretyn.

#238 xubix

xubix
  • Użytkownik
  • 1552 postów
  • SkądKrotoszyn

Napisano 02 sierpień 2009 - 20:23

Ja tylko modlę się o jedno.. żeby żaden nasz.. POLAK ,nie brał żadnych epo i innych.. zeby byli czyści i zebysmy nie musieli się wstydzić za naszych.. :roll:

#239 travisb

travisb
  • Użytkownik
  • 1761 postów
  • Skąd54.351 �N 18.645 �E

Napisano 02 sierpień 2009 - 21:18

Cytat

Myślę, że wystarczyłoby, gdyby skończyła się pobłażliwość już po pierwszej wpadce. Dwuletnia dyskwalifikacja po udowodnieniu stosowaniu dopingu - śmiech na sali. Powinno się zabierać licencję dożywotnio, niech sobie szuka pracy w innym zawodzie. Dodatkowo powinien mieć wytoczone procesy o zwrot kasy za pobrane wynagrodzenie, nagrody itd. Może to by wyeliminowało tych już skażonych dopingiem z peletonu, a efekt odstraszający dla tych co jeszcze są czyści byłby wystarczający.

A swoją drogą, to dlaczego grupy tak chętnie podpisują kontrakty ze "skruszonymi" po odbyciu "kary". Przecież zatrudniają gościa, który dzięki dopingowi stał się gwiazdą, jego gaża nie może być mała, a koleś nie daje gwarancji, że już się nie skusi, jak będzie miał dołek formy. Moim zdaniem, efekt reklamowy dla sponsorów jest wątpliwy - chyba, że wyznają zasadę, "nie jest ważne jak piszą, byleby pisali". Jak taki gość raz wziął, to już zawsze będzie go korciło, żeby pójść na skróty i będzie poszukiwał sposobu, żeby zakamuflować swoje oszustwa.


Temat rzeka. I już kiedyś poruszany tu na forum. Rozwiązania niby proste a jednak nie stosowane. Wiadomo - kasa :-| Więc nasze dywagacje na ten temat i tak do niczego nie doprowadzą ...

Cytat

Co do czasu od pobrania próbki do ogłoszenia wyniku - może być jaki chce (pewnie oprócz czasu potrzebnego na badanie, muszą zachować pewne procedury sprawdzające - przecież najgorsze co mogłoby się stać, to ogłoszenie wyniku bez 100% pewności).


Czytałeś artykuł? Pobrano już próbkę B. Dlatego ciekawi mnie ile takie procedury trwają. Bo skoro pobrali próbkę B jeszcze przed Tourem, w momencie, kiedy po próbce A skumali się, że jedzie na chemii, to czemu od razu go nie skreślono, a jeśli nawet pobrano ją w trakcie Touru, to czemu pozwolono mu dalej jechać ... ?

Cytat

Najgorsze, że na te "wyczyny" patrzymy my (czyli starzy), młodzież, która chce brać z nich przykład, a później czytamy, że taka gwiazda (np Di Luca) swoje osiągnięcia zawdzięcza chemii. Przynajmniej ja czuję się wtedy jak kretyn.


I dlatego (patrząc na te chemiczne cyrki zdroworozsądkowo) nie kibicuję żadnemu kolarzowi. Zachwycam się jedynie stylem jazdy poszczególnych zawodników, a więc czymś na co chemia nie ma wpływu ;-)

#240 robo

robo

    ble ble

  • Użytkownik
  • 2600 postów
  • SkądKońskie

Napisano 03 sierpień 2009 - 06:38

Cytat

Co to znaczy 'miał fart, że go nie złapali'? Że niby nie badano go na wścigach pod względem dopingu? Przecież kolarz z czołówki rankingu PROTour'u (czy innej klasyfikacji UCI) powinien być brany pod uwagę przy badaniach w pierwszej kolejności. Coś mi się nie chce wierzyć, że go nie sprawdzano ...

Pewnie go badali, ale każdy środek utrzymuje się w organiźmie przez pewien czas, później jest wypłukiwany, jego pozostałości usuwane z organizmu i już nie da się go wykryć. A "dobrzy lekarze" (dobrzy spece od dopingu) dokładnie wiedzą ile ten okres trwa. Jak zawodnik przedłuży okres brania przed wyścigiem i mogłoby mu grozić wykrycie już w trakcie, to może się "przeziębić" i nie staje na starcie. Dlatego wprowadzili niezapowiedziane kontrole w czasie przygotowań, a zawodnicy muszą informować gdzie trenują. Poza tym rozwineła się dziedzina "nauku" jak maskowanie dopingu, lub przyspieszanie usuwania środka z organizmu.

Ale masz rację, badania i procedury powinny być na tyle sprawne, aby nie dopuszczac dopingowiczów do zawodów. Jak już pojedzie, a później do dyskwalifikują, to wynik jest już wypaczony (to se ne wrati). To byłby piękny widok, gdyby takiego gościa wyłowili na linii startu, wręczyli mu pozytywny wynik badania i mu podziękowali za udział w zawodach przed kamerami i na oczach kibiców.

"Wieczność jest bardzo nudna, szczególnie pod koniec" - Woody Allen




Dodaj odpowiedź


Zaawansowany edytor tekstowy