Skocz do zawartości


Rower vs samochody


583 odpowiedzi w tym temacie

#561 outoftimeman

outoftimeman
  • Użytkownik
  • 873 postów
  • SkądPruszków

Napisano 15 wrzesień 2010 - 11:18

Cytat

Cytat

nie mógł mnie wyprzedzić na podwójnej ciągłej a ja bezczelnie nie zjeżdżałem na jego "prośby" na pobocze


Akurat to musisz jechać poboczem :P


Czytaj ze zrozumieniem - "pobocze" nie było asfaltowe. Wynika to z dalszej części postu.

#562 Gosc_Anonymous_*

Gosc_Anonymous_*
  • Gość

Napisano 15 wrzesień 2010 - 19:17

Witam wszystkich.

Przeczytałem cały temat i chciałem się podzielić moimi odczuciami z jazdy po szosach. Co prawda nie jeżdżę dużo, bo w zasadzie w tygodniu tylko do pracy (jakieś paręnaście km) no i czasem w weekendy dłuższe trasy. Po ok miesiącu jeżdżenia muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony kulturą kierowców jeżdżących po moim mieście (Sosnowiec). Póki co ani razu nie miałem "przyjemności" brać udziału w jakimś niemiłym zdarzeniu, ani razu nie zostałem otrąbiony i nie byłem zmuszony gwałtownie hamować. Zawsze jestem mijany szerokim łukiem i nie raz zdarza mi się, że jedzie za mną jakiś TIR i cierpliwie czeka na okazję do wyminięcia mnie ;) Niemniej jednak wiem, że zawsze może trafić się jakiś debil ;)

Doświadczenie innych na pewno przyda mi się nie raz. To mój pierwszy post więc jeszcze tylko napiszę, że jeżdżę na przerobionej kolarzówce Campagnolo na ostre koło i w związku z tym, że na co dzień jeżdżę po ulicach bardziej czuję się rowerzystą szosowym. Mam nadzieję, że nie zostanę zlinczowany, że zbezcześciłem kolarkę Campagnolo na OK ;)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

#563 mr40164

mr40164
  • Użytkownik
  • 99 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 21 wrzesień 2010 - 11:50

Dobra, dzisiaj opie...ę puplicznie sam siebię. Mało brakowało do tragedii i to przeze mnie, więc post jest w celach wychowawczych (bo lepiej się uczyć na cudzych błędach).
Wracam zadowolony po treningu. Do domu została już tylko ostatnia prosta i skręt w lewo.
Na światłach poprzedzających tą prostą załapałem się na pomarańczowym, więc miałem chwilę luzu na plecach, żeby się przebić na lewą stronę jezdni przez dwa pasy.
Zerknąłem ukratkiem- dopiero ruszają z bocznej ulicy na tych światłach więc jak król tne te dwa pasy i naglę słyszę za sobą głośny pisk. To motocyklista wychamował dosłownie milimetry przede mną. Koleś nie rzucał się z mordą tylko wytłumaczył mi że wystarczyło żebym machnął ręką i by mnie gładko ominął. Oczywiście pokornie przeprosiłem.
Teraz refleksja- może i jechał trochę ponad limit (ale niewiele) ale do jasnej ch... jego trzeżwa reakcja uratowała nas obu.
Po drugie, był cały na czarno i na czarnym motorze i zastanawiam się czy on przypadkiem nie był już na tym pasie gdy się oglądałem. Ale ja z przyzwyczajenia wyszukuję wzrokiem samochodów i moje pobieżne spojrzenie mogło go nie wychwycić
Po trzecie to nawet jeśli ruszał spod tych świateł to do głowy mi nie przyszło takie przyspieszenie (znów przeliczam w głowie na samochody).
Z tej bajki taki morał: trzeba być do końca skoncentrowanym na 100% i nie jeździć "na pamięć". 1000 razy się uda, za 1001 nie...
Morał 2: lepiej machać tymi rękami przy zmianach pasa nawet wtedy gdy nie trzeba ("bo przecież nikogo nie ma"), niż raz nie zamachać gry trzeba.

#564 madrej

madrej
  • Użytkownik
  • 178 postów
  • SkądZduńska Wola/Warszawa

Napisano 21 wrzesień 2010 - 16:41

Ja się zapytam czy miałeś na uszach słuchawki, bo jeśli tak to wszystko wyjaśnia, a jeśli nie to nie wiem jak można nie usłyszeć motocykla startującego ze świateł.

u5227y2014v4.gif


#565 mr40164

mr40164
  • Użytkownik
  • 99 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 21 wrzesień 2010 - 16:54

Nie, jeżdżę bez słuchawek. A sytuacja działa się na jednej z najruchliwszych warszawskich ulic- w przeciwnym kierunku jazdy odbywał się normalny ruch.

#566 nobilitas

nobilitas
  • Użytkownik
  • 113 postów
  • SkądŁobez

Napisano 21 wrzesień 2010 - 17:12

Na tegorocznym Gryflandzie znajomy opowiadał, że kierowca osobówki cały czas próbował go wepchnąć do rowu. Co więcej - tak długo spychał go na bok aż do tego rowu wjechał. Wtedy gaz do dechy i uciekł.

#567 axfjmk

axfjmk
  • Użytkownik
  • 45 postów
  • SkądTychy

Napisano 21 wrzesień 2010 - 19:21

A ja dzisiaj widziałem jak dwóch rowerzystów wymusiło pierwszeństwo na skrzyżowaniu... i to przed autobusem :) Według mnie takie narzekanie na kierowców nie ma sensu, wiadomo, zdarzają się przygłupy, ale wśród rowerzystów też ich nie brakuje. Tylko z tym, że rowerzysta zrobi źle i nikt zazwyczaj nie zauważa, kierowca potrąci rowerzystę wtedy jest wielki halo, bo wiadomo kto bardziej ucierpi ;) Zauważyłem również, że za granicą kierowcy są dużo bardziej przyjaźni. Ogólnie ludzie także :) Nie wiem, dlaczego mamy takie znerwicowane społeczeństwo... wszyscy tylko by wrzeszczeli na siebie i sobie twarze obijali :)

#568 outoftimeman

outoftimeman
  • Użytkownik
  • 873 postów
  • SkądPruszków

Napisano 21 wrzesień 2010 - 20:23

Cytat

Tylko z tym, że rowerzysta zrobi źle i nikt zazwyczaj nie zauważa, kierowca potrąci rowerzystę wtedy jest wielki halo, bo wiadomo kto bardziej ucierpi ;)


No i sam sobie odpowiedziałeś :)
Rowerzysta to święta krowa, trzeba go omijać szerokim łukiem. Kiedy widzę dzieciaka na ścieżce, albo przebiegającego na czerwobym to przecież złośliwie go nie potrące, żeby pokazać kto jest górą, a tak często zachowują się kierowcy, przy czym nie trzeba się dopuścić żadnego wykroczenia.

Dziś jacyś debile w Audi wysypywali mi coś pod koła ale nie wiem co. Ominąłem i pokazałem żeby popukali się w głowy.

#569 zawadkaj

zawadkaj
  • Użytkownik
  • 86 postów
  • Skądwarszawa

Napisano 21 wrzesień 2010 - 21:50

Od 5 tygodni jestem w Stanach,a ze pogoda wysmienita to codziennie jazdze na rowerze i ze zdumieniem stwierdzam ze rowerzysta traktowanyZawsze ma miejsce do przejazdu i przepuszczany jest choc nie ma pierszenstwa przejazdu.Kiedy doczekamy tego w Polsce?

#570 tresor

tresor
  • Użytkownik
  • 131 postów
  • Skądkrk

Napisano 22 wrzesień 2010 - 12:40

Heh może niedługo już, jak więcej zagramanicznych ludzi będzie w Polsce jeździć. Ja to nie mogę wyjść ze zdumienia kiedy samochód wyprzedza mnie nie na odległość dwóch zapałek, tylko szerokim łukiem, albo jak sobie jadę wąską uliczką to nie pcha się na chama tylko spokojnie jedzie za mną. Szkoda, że to w większości samochody na niemieckich blachach, albo innych zachodnich ...

#571 maciej1986

maciej1986
  • Użytkownik
  • 3267 postów
  • SkądPoznań

Napisano 22 wrzesień 2010 - 16:04

Cytat

...Szkoda, że to w większości samochody na niemieckich blachach, albo innych zachodnich ...


Albo inny kolarz za kółkiem...


#572 RaQ23

RaQ23
  • Użytkownik
  • 40 postów
  • SkądUstrzyki Dolne

Napisano 05 październik 2010 - 17:43

A co powiecie o ciężarówkach? Jak reagujecie na to że nadjeżdżają?
Bo przyznam szczerze, że kilka razy i byłbym pod kołami niektórych ciężarówek.
Jadę sobie około 30 km/h, super, elegancka prosta i okropnie silny wiatr przez który nic nie słychać. Nie słyszałem że zbliża się samochód ciężarowy.. Przejechała bardzo blisko mnie i w pewnym momencie jest moment bardzo gwałtownego zachwiania się na rowerze. Najpierw odrzuca na prawo a później wprost pod koła na lewo. Wiadome jest, że taki "kilkutonowiec" wytwarza ogromne zawirowania powietrza i tak z łaski swojej kierowca mógłby ominąć rower nieco większym łukiem. Przypuszczam, że żaden z kierowców tego samochodu nie był jeszcze na miejscu rowerzysty. Ten sam problem z autobusami..

#573 tresor

tresor
  • Użytkownik
  • 131 postów
  • Skądkrk

Napisano 05 październik 2010 - 22:04

Co do tych tirów, to chyba nic nie pozostaje jak uważać mega na nich. I niektóre skurczybyki nie patrzą, że jadę 40kmh tylko na zapałkę koło Ciebie.

Btw, dziś zostałem otrąbiony i usłyszałem pokrętne tłumaczenie od pana z jakiejś srebrnej puszki. Otóż, było korek ca 1,5km (szczytowo-światłowy), więc sobie ładnie pięknie mijam samochody po lewej ich stronie (trochę pod prąd lewym pasem, wiem nieładnie) no i dojechałem do autobusu którego nie mogłem wyprzedzić bo wąska droga była i byliśmy na zakręcie, więc nie widać nic. No i się toczę za autobusem ze 100 metrów, a pan z puszki za mną ciągle mi podjeżdża pod rower z prawej strony (toczyłem się przy linii oddzielającej pasy) jego koło przednie na wysokości na wysokości mojego koła tylnego, i skubany trąbi. Cofam się do okna, i ten do mnie z tekstem, że co tak jadę przecież jak nie mogę go wyprzedzić (autobusu) to wypad za samochód na tył. No spoko 2 metry zbawiały pana niesamowicie.

#574 Gosc_cookie_*

Gosc_cookie_*
  • Gość

Napisano 06 październik 2010 - 06:46

Cytat

Btw, dziś zostałem otrąbiony i usłyszałem ... że co tak jadę przecież jak nie mogę go wyprzedzić (autobusu) to wypad za samochód na tył. No spoko 2 metry zbawiały pana niesamowicie.

To jest typowy przykład frustrata zapuszkowanego- ja odpukac w niemalowane nie miałem jeszcze okazji takiego debila spotkac choc jeżdżę głównie po mieście i to w czasie szczytów porannych i popołudniowych. POwiem wiecej- z regóły spotykami sie z rzyczliwym podejściem i robieniem miejsca na pasie. Tylko niektórzy nie bardzo wiedza gdzie kończy sie ich prawe lusterko;-) Mam wrazenie że jest pod tym wzgledem coraz lepiej.

#575 yasiu

yasiu
  • Użytkownik
  • 310 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 06 październik 2010 - 08:25

Cytat

Tylko niektórzy nie bardzo wiedza gdzie kończy sie ich prawe lusterko;-)

dobrze wiedza i specjalnie dokrecaja jak widza rower/skuter/motor
jest na to rada, urwac podczas przejezdzania ;]
a korku i tak nas nie zlapie ;] hihi
a tak serio to nalezy zapukac w szybke i spytac czy zrobi mu to roznice ze go wyprzedzimy czy nie, bo my na rowerze tak czy smak go wyprzedzimy jak nie ulica to chodnikiem itp

#576 Gosc_cookie_*

Gosc_cookie_*
  • Gość

Napisano 06 październik 2010 - 09:53

Cytat

dobrze wiedza i specjalnie dokrecaja jak widza rower/skuter/motor
jest na to rada, urwac podczas przejezdzania ;]
a korku i tak nas nie zlapie ;] hihi
a tak serio to nalezy zapukac w szybke i spytac czy zrobi mu to roznice ze go wyprzedzimy czy nie, bo my na rowerze tak czy smak go wyprzedzimy jak nie ulica to chodnikiem itp

Mnie się wczoraj niechcący udało złozyc lusterko baranowi z naprzeciwka. Wpakował się z podporzadkowanej w tak wąski kanał że nie dało sie go wyminąć nie zachaczając lusterka. No ale wiadzałem już w tym miesiącu paru pipowatych rowersów, a przez jednego takiego co to bezmyślnie wyjechał zza furgonetki niemal nie wpadłem na piechura. Wszędzie zdazaja sie bezmyslni albo roztargnieni.

#577 tresor

tresor
  • Użytkownik
  • 131 postów
  • Skądkrk

Napisano 06 październik 2010 - 10:02

A bo zapomniałem wczoraj o jeszcze jednej akcji: wyprzedzanie autobusu przez jakąś kobietkę na trzeciego, w tym ja jechałem w stronę B, a kobietka od strony B wyprzedzała ten autobus, dobrze że była zatoczka autobusowa, to się rowem nie musiałem wspomagać.
Jak się uda to spisać sobie nr blach i dzwonić na 997 czy nie opłaca się?

#578 Gosc_cookie_*

Gosc_cookie_*
  • Gość

Napisano 06 październik 2010 - 11:37

Cytat

A bo zapomniałem wczoraj o jeszcze jednej akcji: wyprzedzanie autobusu przez jakąś kobietkę na trzeciego, w tym ja jechałem w stronę B, a kobietka od strony B wyprzedzała ten autobus, dobrze że była zatoczka autobusowa, to się rowem nie musiałem wspomagać.
Jak się uda to spisać sobie nr blach i dzwonić na 997 czy nie opłaca się?

Czasem sie opłaca, szczególnie jesli ktos może złozyć oświadczenie i skrargę podobnej treści. Nawet jeśli nie przyjmie mandatu to będzie musiała wysłuchac kazania od pana policjanta, a potem tłumaczyć się w sądzie i albo przyjac z pokora karę albgo kłamac pod przysięgą, a to czasem daje do myślenia.

#579 yasiu

yasiu
  • Użytkownik
  • 310 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 06 październik 2010 - 17:38

ja kiedys dzwonilem zglosic jakiegos kilera (mialem numery) (pod gorke zakret a on wyprzedza kolumne samochodow). Pada pytanie czy bede gotów zeznawać. Mówie, że tak. Co sie dalej stało z moim zgłoszeniem to nie wiem.

#580 Gosc_cookie_*

Gosc_cookie_*
  • Gość

Napisano 07 październik 2010 - 09:24

Cytat

ja kiedys dzwonilem zglosic jakiegos kilera (mialem numery) (pod gorke zakret a on wyprzedza kolumne samochodow). Pada pytanie czy bede gotów zeznawać. Mówie, że tak. Co sie dalej stało z moim zgłoszeniem to nie wiem.

No bo trzeba sieniestety pofatygowac do leniuszków policjantów osobiście. Złozyć zeznanie i opatrzyć je swoim podpisem. Miałem taka przygode samochodem gdzie sprawca drobnej kolizji nie raczył sie zatrzymac i uciekł. Złozyłem zawiadomienie na komisariacie- kolo nie przyjął mandatu więc sprawa skończyła się w sądzie. Facet przemyslał sprawę przed sądem jak usłyszał o kosztach powołania rzeczoznawcy i konieczności kilkukrotnego stawiania sie na rozprawy no i postanowił dobrowolnie poddac sie karze 300zł i jakies grosze tytułem kosztów postępowania.



Dodaj odpowiedź


Zaawansowany edytor tekstowy