Skocz do zawartości


Zdjęcie

Koła Vinci


185 odpowiedzi w tym temacie

#181 Xanadu

Xanadu
  • Użytkownik
  • 11 postów
  • SkądKraków

Napisano 08 listopad 2017 - 12:41

Kontrowersyjne pozostaje także to, czy tutaj ktokolwiek musiał poprawiać początkowy naciąg, czy też może po prostu jest nadmiernym perfekcjonistom, który lubi zrobić wszystko po swojemu ;) (bez urazy Xanadu, to komplement, zresztą sam to podkreślasz, że zawsze musisz dodać coś od siebie)? Bo jak pisałem kilka postów wyżej, koło o którym mówiło miało akceptowalny naciąg i jak sam Xanadu stwierdził było perfekcyjnie centryczne i nie 'siadło' po pierwszych jazdach, co świadczy o dobrze wykonanym rozprężaniu szprych. Właściciel koła poprawił bo lubi perfekcję, lubi dłubać przy swoich komponentach i chciał poprawić. I ja to rozumiem, bo sam lubię sprawdzać co dostałem i modyfikować nawet topowe komponenty. Jak ktoś się uprze to może poprawić w zasadzie każde koło, przynajmniej może próbować, bo idealnie równego naciągu na wszystkich szprychach jeszcze nigdy w życiu nie widziałem. Ale to nie znaczy, że jak ktoś coś poprawiał, to że to było złe!

 

Dokładnie tak! Starałem się być bardzo wyważony w ocenie, bo nie mogę krytykować czegoś, co nie spełnia kryteriów, które sam sobie wymyśliłem. Zresztą wyraźnie podkreśliłem, że chodzi nie tyle o jakość zaplotu, ale o różnicę pomiędzy stanem faktycznym, a dołączonym protokołem.


u6040y2018v3.gif


#182 Dandy Horse

Dandy Horse
  • Użytkownik
  • 560 postów
  • SkądWarszawa

Napisano 08 listopad 2017 - 23:33

Albo mnie się wydaje, albo nigdzie nie pisałem, że z tymi kompletami Vinci, które miałem w ręku coś było nie tak. Napisałem, że "miałem je w ręku i centrowałem". Napisałem za to, że nie wypada mi o nich pisać, bo uważam, że nie wypada pisać o konkurencji. Jeśli ktoś zrozumiał moje słowa inaczej, to proszę uważnie przeczytać je jeszcze raz. 

 

A co do naszej rzekomej taktyki oczerniania wszystkich wokół - cóż, po ładnych kilku latach doświadczenia w branży mam smutną refleksję, że duża część kół na rynku, to badziewie. Istnieje kilku większych producentów OEM piast, szprych i obręczy alu, oraz kilkudziesięciu większych producentów obręczy karbonowych. Większość kół na rynku jest złożona z tych części, w różnych konfiguracjach. Niestety, w wielu markowych, czasami niedorzecznie drogich kołach można znaleźć najtańsze, najniższej klasy części z katalogu tych właśnie producentów. Nierzadko koła z Aliexpress są złożone z lepszej jakości komponentów niż te z naklejkami znanej firmy. Są marki, do których można mieć pełne zaufanie - np. DT Swiss, jednak i im zdarzają się wpadki (np. najtańśze łożyska HCH w bębenkach tańszych modeli kół sprzedawanych OEM, które padają po kilku tygodniach jazdy). Nie uważam, żeby Vinci było firmą, która wciska ludziom ładne opakowane badziewie, ale wiem że mają swoje za uszami. Myślę, że każdemu zdarzają się błędy i wpadki, ale nie należy na podstawie tego wyciągać pochopnych wniosków. Popełnianie błędów to normalna sprawa, ważne, żeby wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość. 

 

Co do luzującej się jednej szprychy - to nieprawda, że muszą się poluzować wszystkie szprychy na raz. Zwykle, jeśli ktoś zauważy jedną poluzowaną szprychę w kole, to od razu oddaje koła do poprawienia, a nie jeździ do oporu, aż wszystkie będą dzwonić. Z resztą coś takiego prawdopodobnie w ogóle się nie wydarzy, bo te kilka szprych, które ma właściwy naciąg i trzyma całe koło w kupie będzie się trzymać do końca, aż nie zaczną pękać. Koło rowerowe to zaskakująco złożony organizm, an który ma wpływ wiele czynników. Wyważenie ich jest trudne, a czasami niemożliwe, zwłaszcza kiedy składa się koła z części, których się nie zna. Mi również zdarzyło się kilka razy, że poluzowała się jedna szprycha w kole, które składałem na nieznanych sobie dotychczas obręczach i musiałem później umawiać się z klientem na poprawki. Niestety takie sytuacje są nie do uniknięcia. 

 

W żadnym wypadku nie miałem zamiaru krytykować Vinci. Według mnie każda firma, która składa koła w Polsce robi dobrą robotę, bo razem budujemy Polską scenę... kołodziejską(?) chyba w Polskim języku nie ma na to właściwego słowa. Fajnie by było, gdyby wszyscy zawodnicy byli świadomi tego, jak działa rynek części rowerowych i wyciągnęli z tego taki wniosek, że lepiej zaufać komuś, kto zna się na robocie, jest tutaj na miejscu i poczuwa się do odpowiedzialności. 



#183 klu88

klu88
  • Użytkownik
  • 115 postów

Napisano 09 listopad 2017 - 09:17

Albo mnie się wydaje, albo nigdzie nie pisałem, że z tymi kompletami Vinci, które miałem w ręku coś było nie tak. Napisałem, że "miałem je w ręku i centrowałem". Napisałem za to, że nie wypada mi o nich pisać, bo uważam, że nie wypada pisać o konkurencji. Jeśli ktoś zrozumiał moje słowa inaczej, to proszę uważnie przeczytać je jeszcze raz. 

 

Cóż, wydaje mi się, że wypowiedź była o takim znaczeniu, lecz celowo bardziej sugestywnie sformułowana. Pomimo to nadal szczerze powątpiewam czy naprawdę w ogóle mieliście do czynienia z chociażby jednym kompletem kół. Biorąc pod uwagę waszą hipokryzję (a może powinniśmy nazywać to bardziej wprost: wasze kłamstwa?) ciężko mi nie patrzyć na wasze posty przez pryzmat kogoś, kto ma interes w negatywnym wypowiadaniu się na temat konkurencji i, co więcej, robi to gdzie popadnie.

 

Jaką hipokryzję mam na myśli zapytacie? Ano taką:

 

Pierwsze zdanie Waszego powyższego posta brzmi: " Napisałem za to, że nie wypada mi o nich pisać, bo uważam, że nie wypada pisać o konkurencji." A tymczasem jak zerknie się na waszego FB to pełno tam postów z oceną konkurencyjnych produktów (oczywiście zawsze negatywną). Co więcej, na tym forum co drugi Wasz post to także krytyka konkurencji. A co najlepsze, już w następnym akapicie tego samego postu nie wytrzymaliście i znowu mało krytykowaliście konkurencję.

 

I jak wierzyć w obiektywność kogoś takiego? 

 

Myślę, że na tym powinniśmy zakończyć ten temat, bo wątpię byśmy doszli do porozumienia. Ciężko się bowiem rozmawia z kimś, kto w jednym zdaniu pisze jedno, a robi drugie. Powiem po prostu szczerze: subiektywność waszych wypowiedzi i manipulacja faktami niestety totalnie pogrzebała moje zaufanie do Was. Ciężko bowiem zaufać komuś, kto na każdym kroku mówi: "Nasze jest najlepsze, innych to syf. Kupujcie nasze. Nie to żebyśmy się wypowiadali o innych, po prostu inni robią syf. Wszyscy. Znaczy, wszyscy poza tymi, których komponentów używamy. Ale my nie oceniamy konkurencji." Niezależnie od tego jak bardzo zna się na rzeczy. 



#184 mareksabik

mareksabik
  • Użytkownik
  • 215 postów

Napisano 09 listopad 2017 - 09:52

Klu, pierwsza moja myśl była że przesadzasz, ale z drugiej strony masz rację i jest coś na rzeczy. Chyba każdy zauważył, że opinie Dandy chodź fachowe to często obiektywne za bardzo nie były. Czy przesadzają? Moim zdaniem trochę tak. Bo nie ładnie ciągle między wierszami próbować docisnąć innym firmom dopowiadając przy tym, że o konkurencji się nie wypowiadają.

 

Czy w ogóle serio mieli do czynienia z kołami Vinci - nie wiem, ciężko zgadnąć, bo interes by tak mówić mają, a niestety jak widać robią to, co jest dla nich opłacalne, pomimo, że twierdzą inaczej. Daleki byłbym jednak od twierdzenia 'na pewno tych kół nawet nie dotykaliście' jak to robi Klu tak samo jak daleki bym był od stwierdzenia, że jeśli dotykali to wypowiadają się na ich temat obiektywnie i zgodnie z prawdą.

 

Ważne, że w ostatnim poście się zreflektowali tłumacząc swoje słowa i chociaż to jest na plus. 



#185 trace_error

trace_error
  • Użytkownik
  • 310 postów

Napisano 09 listopad 2017 - 17:12

Xanadu, jak oceniasz hamowanie na tych Vinci na zjazdach? Widzę w podpisie Kraków, więc nieco pagórków jest gdzie by je można było zagrzać. Nie masz obaw co do samej konstrukcji - karbon + opona? 



#186 Xanadu

Xanadu
  • Użytkownik
  • 11 postów
  • SkądKraków

Napisano 09 listopad 2017 - 20:17

W warunkach suchych nie zauważyłem różnicy w jakości hamowania pomiędzy karbonowymi obręczami Vinci, a używanymi wcześniej aluminiowymi DT Swiss RR411. To oczywiście dość subiektywna ocena, ale gdyby różnica była znacząca, pewnie zauważyłbym to. Zupełnie inaczej wygląda sprawa hamowania podczas deszczu, ale o tym wszyscy wiedzą.

 

Jak słusznie zauważyłeś, "nieco" pagórków mam w okolicy. Prawdę mówiąc, tutaj są wyłącznie pagórki ;). Niestety to nie Alpy, więc trudno o długie zjazdy, ale na tych, które są, parę razy byłem zmuszony do częstego używania "klamek". Nie zauważyłem niczego niepokojącego - w każdym momencie miałem pełną kontrolę nad rowerem. Dym też się nie pojawił ;). Warto jednak wziąć poprawkę na fakt, że jestem amatorem, którego V max na zjeździe wynosi ledwie 76 km/h, czyli mniej więcej tyle, ile Greipel wyciąga na finiszu ;)

 

Gdybym bezkrytycznie wierzył we wszystko, co przeczytałem na temat wyższości szytek nad oponami, pewnie bałbym się wsiąść na rower wyposażony w te ostatnie ;). Łapię kapcie od czasu do czasu (raczej rzadko), ale jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się stracić panowania nad rowerem. Raz nawet przebiłem przednią oponę na zjeździe (nabitą do ok. 7 barów) i spokojnie udało mi się zatrzymać. Być może miałem szczęście, a być może historie o wybuchających oponach są "lekko" przesadzone. Reasumując: nie boję się. To oczywiście nie oznacza, że będę się upierał nad wyższością opon w zastosowaniach amatorskich. Prawdę mówiąc, już kilka razy przymierzałem się do szytek, więc wszystko przede mną ;)


u6040y2018v3.gif




Dodaj odpowiedź