Skocz do zawartości


Zdjęcie

Nie będe juz narzekał na kask.


745 odpowiedzi w tym temacie

#741 Prozor

Prozor
  • Użytkownik
  • 4948 postów
  • SkądSulęcin

Napisano 09 maj 2018 - 08:12

Wprawdzie sam garnitur to raczej tylko uciążliwość, ale już krawat może być zabójczy;-) .

http://wiadomosci.dz...akalskiego.html

http://news.bbc.co.u...lth/3104093.stm

oj tam:

1525705849_by_Teknoman.jpg


Focus Izalco ::::Powered by SRAM REDTM      24-d4e1077f23de8150b93d6b38a42ed7c3.png    GarminConnect.png

                                                                                     Grupa Forum na Garmin Connect


#742 marvelo

marvelo
  • Użytkownik
  • 3164 postów
  • SkądKrasnystaw

Napisano 19 maj 2018 - 21:45

Właśnie w takich sytuacjach wychodzi polska śmieszna dwulicowość :) Mówi jedno, robi drugie.

 

Jak mi przekonania/religia/etc nie pozwalają jeździć w kasku to nie jeżdżę na wyścigi bo tam nakaz w kasku. A to przecież może spowodować większe obrażenia.... Albo jestem przeciw kaskom albo nie. Nie można być trochę w ciąży.

Ja jestem co najwyżej fanatycznym sceptykiem używania kasku i okazjonalne założenie go nie jest dla mnie żadnym problemem, tak jak i widok innego rowerzysty w kasku.

Natomiast dla wielu z Was widok rowerzysty bez kasku jest nie do przyjęcia i uważacie to za objaw głupoty i skrajnej nieodpowiedzialności. To jest prawdziwy fanatyzm.


  • big75 lubi to

#743 PiKa

PiKa
  • Użytkownik
  • 305 postów

Napisano 20 maj 2018 - 11:26

Ja jestem co najwyżej fanatycznym sceptykiem używania kasku i okazjonalne założenie go nie jest dla mnie żadnym problemem, tak jak i widok innego rowerzysty w kasku.
Natomiast dla wielu z Was widok rowerzysty bez kasku jest nie do przyjęcia i uważacie to za objaw głupoty i skrajnej nieodpowiedzialności. To jest prawdziwy fanatyzm.


Patrząc z drugiej strony:

Ja jestem co najwyżej fanatycznym sceptykiem zapinania pasów i okazjonalne zapięcie ich nie jest dla mnie żadnym problemem, tak jak i widok innego kierowcy w pasach.
Natomiast dla wielu z Was widok kierowcy bez pasów jest nie do przyjęcia i uważacie to za objaw głupoty i skrajnej nieodpowiedzialności. To jest prawdziwy fanatyzm.

#744 marvelo

marvelo
  • Użytkownik
  • 3164 postów
  • SkądKrasnystaw

Napisano 20 maj 2018 - 23:53

Wrócę jeszcze do tego cytatu:

Właśnie w takich sytuacjach wychodzi polska śmieszna dwulicowość :) Mówi jedno, robi drugie.

 

Jak mi przekonania/religia/etc nie pozwalają jeździć w kasku to nie jeżdżę na wyścigi bo tam nakaz w kasku. A to przecież może spowodować większe obrażenia.... Albo jestem przeciw kaskom albo nie. Nie można być trochę w ciąży.

A cóż to jest przekonanie?

A cóż to jest religia?

A co to znaczy nie pozwalać?

A co to znaczy być przeciw?

A co to znaczy być za?

 

Jak już porównujesz do ciąży, to ona jest stanem, a nie przekonaniem. Tak jak stanem jest posiadanie kasku na głowie lub nie. Nie można być trochę w kasku. I to wszystko. Można być w kasku lub bez w zgodzie, niezależnie lub wbrew jakimś przekonaniom lub stanowi świadomości. "Wszytko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszytko mi wolno, lecz ja nie dam się niczym zniewolić" (http://bibliepolskie...erse=12&tlid=22).  

Sam fakt posiadania kasku na głowie też o niczym nie decyduje, nawet jeśli ze statystyk lub badań coś wynika. Dla Ciebie będzie mało znaczenie tylko to, co będzie się działo w Twoim konkretnym przypadku. Jadąc bez kasku liczę się z tego konsekwencjami (dobrymi i złymi). Jadąc w kasku też liczę się z tego konsekwencjami (dobrymi i złymi). Wszytko mi wolno. Wolno mi nawet być idiotą w Twoich oczach.  


  • Pirx lubi to

#745 Prozor

Prozor
  • Użytkownik
  • 4948 postów
  • SkądSulęcin

Napisano 21 maj 2018 - 07:24

Jak już porównujesz do ciąży, to ona jest stanem, a nie przekonaniem. Tak jak stanem jest posiadanie kasku na głowie lub nie. Nie można być trochę w kasku.

 

Nie do końca: ciąża urojona - przekonanie że jest się w ciąży. Trochę w kasku: założenie kasku na głowę bez poprawnego opięcia głowy i zapięcia pasków - takie "bycie w kasku" jest niemalże równoznaczne z tym, jakby tego kasku w ogóle nie było, czyli jest się tylko tak trochę w kasku: wygląd jest, ochrony brak. 


Focus Izalco ::::Powered by SRAM REDTM      24-d4e1077f23de8150b93d6b38a42ed7c3.png    GarminConnect.png

                                                                                     Grupa Forum na Garmin Connect


#746 puchaty

puchaty
  • Użytkownik
  • 766 postów
  • SkądGdynia

Napisano 21 maj 2018 - 07:56

Zadałeś Marvelo kilka ciekawych pytań. Przekonania, religia, pozwalanie lub jego brak...
Interesujące wydało mi się to rozróżnienie między "stanem" a "przekonaniem". Z Twojego wywodu można wnioskować, że stan jest to pewien fakt istniejący materialnie natomiast przekonanie, to opinia na temat tego czy innego faktu. Czyli coś co istnieje tylko w umysłach. Trudno się z tym nie zgodzić ale ja wcale nie jestem pewien, czy można to tak jednoznacznie oddzielać. I wcale nie chodzi mi o fizykę kwantową i rozważania, czy to, co jest faktycznie jest, czy to tylko jakieś fale elektromagnetyczne. Po prostu, kask na głowie dzieje się w tej samej przestrzeni ludzkiego doświadczenia, co przekonanie na temat tego, czy jest to zasadne czy może nie. To wszystko są zjawiska. Jednym zjawiskom skłonni jesteśmy bardziej wierzyć, bo wydają się od nas niezależne, innym (przekonaniom) trochę mniej, bo odczuwamy podskórnie, że mamy na nie wpływ - decydujemy w jakimś stopniu o nich. Ale czy to aby na 100% jest prawda? W przedostatnim zdaniu napisałeś "wszystko mi wolno". To zdanie wydaje mi się bardzo prawdziwe. Nie ma żadnych ograniczeń w przestrzeni ludzkiego doświadczenia. Ograniczenia pojawiają się milisekundy po zdarzeniu. W postaci słów, intrepretacji, opinii. 

I jakie to ma praktyczne zastosowanie? Czy potrafisz rozgraniczyć między sobą a nałożonym na łeb kaskiem biorąc pod uwagę przestrzeń własnego doświadczenia? Czy da się zauważyć jakąkolwiek granicę między tym, co lub kto doświadcza a doświadczeniem?  W istocie więc jeśli jedziesz bez kasku, to jest jazda bez kasku, a nie jakiś ktoś, który jedzie bez kasku. Jest wokół tego kilka doświadczeń w postaci odczuć sensorycznych, opinii itd. Pojawiają się też jakieś inne opinie w przestrzeni doświadczenia innych ludzi. Ale wszystkie te przestrzenie (Twoja i "cudze") są wolne. Pozwalają w identyczny sposób na aplauz bądź negację. Zatem jaki jest sens tak bardzo skupiać się na zjawiskach pomijając samą przestrzeń, która na to pozwala?


  • marvelo lubi to



Dodaj odpowiedź