Byłem, a także bikergonia i jeszcze dwóch kolegów. Po 9 zaczęło padać i wszyscy się rozjechali w różnych kierunkach. Ja stwierdziłem, że chociaż do Czosnowa honorowo pojadę żeby śniadanie spalić, ale w okolicach Kiełpina znowu zaczęło kropić, więc jak zobaczyłem 3 kolarzy jadących do Warszawy to się zabrałem za nimi i przynajmniej powrót miałem w przyzwoitym tempie.
http://zapodaj.net/9...cde5f6.jpg.html




