Cytat
Cytat
Poza tym we wtorek mieliśmy trening Ośki gdzie średnia wyszła 38,2 na 70km i nikomu gały nie wyszły ja byłem mocno ujechany, a wcześniej w niedzielę było Rondo Babka gdzie średnia na 80km wyszła 41.2km/h i byłem świeży jak skowronek. I to jest właśnie wymierność średniej prędkości. Kolarstwo w dużej mierze sport zespołowy i jak najwięcej trzeba jeździć z ludźmi, najlepiej mocniejszymi od siebie, wtedy jest motywacja i można zrobić szybko duży progres.
Jazda w grupie to co innego. Ale w samotnej jeździe średnia prędkość (zwłaszcza porównywana na tej samej trasie) jest jednak jakimś wyznacznikiem formy i nie umniejszajmy jej roli. I nie chodzi tu o porównywanie się do innych, ale o kontrolę własnych postępów.
Dla mnie sporty zespołowe to piłka nożna czy koszykówka. Nigdy za nimi nie przepadałem, dlatego wybrałem rower, który traktuję jako sport indywidualny. Nie każdy lubi jeździć w grupie, tłumie. Ma to swój urok, ale nie byłbym w stanie na każdym treningu uważać, żeby nie najechać komuś na koło albo żeby ktoś na mnie nie wjechał. Jazda na kole jest z zasady niezbyt bezpieczna. A czy byłbym bardziej zadowolony, gdybym osiągnął o parę km/h wyższą średnią jadąc w grupie? Raczej nie. Ale gdybym na 10 km czasówce osiągnął o 1 km/h wyższą średnią niż w roku ubiegłym, to byłbym bardzo zadowolony.
Mocno teoretyzujesz niestety. Nie próbowałeś a doskonale wiesz jak to jest jechać w grupie, polecam najpierw spróbować a później się wypowiadać :-)
Zupełnie nie zrozumiałeś o czym piszę, zamknięty jesteś w tym jednym parametrze jakim jest średnia prękość... Wyrzuć prędkościomierz będziesz szczęśliwszy :-)
Spróbuj pojeździć w grupie ze znajomymi których bardzo lubisz, z którymi można w ten sposób spędzić czas a po treningu iść na piwo, powygłupiać się, wtedy zrozumiesz o co tak naprawdę chodzi :-)
Cytat
Niestety zasmucę Cię, nawet jeżeli trenujesz w grupie bardziej zaawansowanymi technikami i wykorzystujesz do tego dostępną technologię, dalej jesteś także ubogim kolarzem, w odniesieniu do pro :-/
Mam wrażenie że niektórzy zapominają że jesteśmy amatorami (z ambicjami lub bez, ale amatorami) i z zasady zawsze będziemy skazani na ubogie kolarstwo.
Nie każdy ma możliwość trenować w grupach z różnych powodów, i zostaje tylko ta średnia która jest prostym wyznacznikiem czy włożyłem wysiłek w trening czy nie.
Także darujmy sobie (zamierzone lub nie) przytyki.
Nie chodzi mi o poziom sportowy tylko o Wasze zamykanie się w jednym parametrze który tak naprawdę nic nie wykazuje bo za dużo jest zmiennych (na przykład wiatr, charakter trasy) To że jednego dnia pojedzie się ze średnią 30km/h a drugiego 32km/h nie znaczy że forma wzrosła :-) To że kolega jeździ ze średnią 33km/h a my 30km/h to nie znaczy że jest lepszy bo może się okazać że kolega wyłącza stoper na postoje Miałem już parę takich przypadków że jakiś znajomy pisał że jeździ samemu na treningi z prędkością 35km/h, później przyjeżdżał na ośkę gdzie jechaliśmy niewiele szybciej i szybko odpadał, ludzie nieraz opowiadają bajki jaką to wielką średnią wykręcają. Jest wiele powodów dla których nie znoszę pojęcia średniej prękości.
Cytat
sprawdzal sie na dystansie od okolo 20 do 756km (wiecej wg niego nie jechalem). blad wynosil okolo 2-3 minut na 100km.
od 2009 wzor przybral inna forme - inne wspolczynniki ale parametry takie same, i w dalszym ciagu sie sprawdza w samotnej jezdzie - oczywiscie wartosci jak rowniez ich zmiennosc sa objete tajemnica ;-)
To 756km nie jechałeś sam, cwaniaczku, tylko w okropnym tłumie na kole gdzie łatwo o kraksę na mokrej studzience ;-) (czy studzienkę zaliczyłeś na 700km ? ;-) )