MARATONY SZOSOWE PP
Started By
jarek
, 21 Nov 2006 17:44
808 replies to this topic
#424
Posted 05 May 2009 - 23:09
Jaki ten swiat maly ;-) Ojciec troche mi opowiadal, ze sobie pogadaliscie i tak skojarzylem ten Złocieniec ;-) Szkoda, ze nie jedziesz do Choszczna, bo bysmy sobie troche pogadali 
Zeby nie offtopicowac to wlasnie widze, ze jest lista startowa na Choszczno i pewnie dostane srogie baty od M5 i M6 z mojej grupy.....
Zeby nie offtopicowac to wlasnie widze, ze jest lista startowa na Choszczno i pewnie dostane srogie baty od M5 i M6 z mojej grupy.....
#426
Posted 09 May 2009 - 21:03
Debiut udany- 1 miejsce w swojej kategorii wiekowej M3 na 85km ( można to prawie nazwać indywidualną jazdą na czas:))
Trochę jestem jednak zawiedziony, bo byłem zdecydowanie najmocniejszy;), a ogólnie zająłem dopiero 3 miejsce. Niestety koledzy po 35 km postanowili się oszczędzać i przestali dawać "wartościowe" zmiany, udając, że nie mają siły. Zgubić ich nie mogłem, bo zawsze kiedy przycisnąłem jakoś "cudownie" je odzyskiwali, a trasa była za płaska. Stanąłem przed wyborem jechać z tym ogonem po dobry czas (ciągle martwiłem się, że inne grupy jadą szybciej), albo też ściemniać... Wybrałem to pierwsze licząc, na zwycięstwo w M3 i dobrą końcówkę. Niestety ok 150m przed metą zablokował mnie samochód i musiałem wyhamować niemal do 0 i już było po zawodach. Trudno, taki jest sport, a chłopcy mają szczęście, że trafili do mojej grupy, bo dzięki temu osiągnęli swoje sukcesy. Pozostali stracili sporo minut. Kolarz ze Szczecina na pięknym colnago, który odpadł w końcówce chyba wygrał M4.
Trochę jestem jednak zawiedziony, bo byłem zdecydowanie najmocniejszy;), a ogólnie zająłem dopiero 3 miejsce. Niestety koledzy po 35 km postanowili się oszczędzać i przestali dawać "wartościowe" zmiany, udając, że nie mają siły. Zgubić ich nie mogłem, bo zawsze kiedy przycisnąłem jakoś "cudownie" je odzyskiwali, a trasa była za płaska. Stanąłem przed wyborem jechać z tym ogonem po dobry czas (ciągle martwiłem się, że inne grupy jadą szybciej), albo też ściemniać... Wybrałem to pierwsze licząc, na zwycięstwo w M3 i dobrą końcówkę. Niestety ok 150m przed metą zablokował mnie samochód i musiałem wyhamować niemal do 0 i już było po zawodach. Trudno, taki jest sport, a chłopcy mają szczęście, że trafili do mojej grupy, bo dzięki temu osiągnęli swoje sukcesy. Pozostali stracili sporo minut. Kolarz ze Szczecina na pięknym colnago, który odpadł w końcówce chyba wygrał M4.
#427
Posted 10 May 2009 - 11:47
dla mnie PD miała ... 340km :-)
Pomyliłem trase w Węgorzynie - jakaś inna trasa kolarska pokryła się z PD (choć kolor strzałek był różowy, ale PD żółta - pomyslałem że może to, że juz 301 i 152 jest wspólna to moze kolor inny - sam byłem, nie znam tamtych dróg), i nagle była strzałka w lewo i tam poszedłem (mogli w tym miejscu dać żółtą PD na wprost). Efekt - po jakis wertepach , pipidówach, piachu i żwirze (ale strałki caaały czas mnie pięknie prowadziły, jak i wykrzykniki o niebezpieczeństwach
) - znalazłem się z powrotem w ... Łobezie.
Te 40km ekstra kosztowało mnie chyba ponad 1.5-2h h (właściwie drogi prawie że gruntowe...) + zabrakło mi wody i żarełka, no i motywacji, gdy stwiedziłem pomyłkę ...
No i w sumie 45km przejechałem w grupie zwycięzców 301km, ale nie dałem rady na pagórkach które pokonywało sie z prędkościami 35-40km (a płaskie ok 45km\h)...
No i efekt był taki że pozostałe 300km kompletnie samotnie jechałem ...
Czasu nie znam, śr tez nie ... ale wiem że miałem ok prawie ze 33km\h nim zjechałem na ekstra traske ...
Po w końcu osiągnięciu mety, wyżalenie sie organizatorom że nie dali dla takiego neptyka jak ja i nie znającego ichnich dróg dodatkowej strzałki tam (lub info że TAM sa strzałki innej trasy kolarskiej) pakowanie się i roweru, potem kąpiel, szybka grochówka, kiełbasa, pozegnanie ze znajomymi i ... dalsza część maratonu - samotna podróż 600km do domu ... a o 5:00 nareszcie pozycja leżąca w łózku własnym ... ;-)
No są i plusy jednak - mój personal best jednorazowy czyli 340km , no i że sam jechałem prawie 300km ...
Pomyliłem trase w Węgorzynie - jakaś inna trasa kolarska pokryła się z PD (choć kolor strzałek był różowy, ale PD żółta - pomyslałem że może to, że juz 301 i 152 jest wspólna to moze kolor inny - sam byłem, nie znam tamtych dróg), i nagle była strzałka w lewo i tam poszedłem (mogli w tym miejscu dać żółtą PD na wprost). Efekt - po jakis wertepach , pipidówach, piachu i żwirze (ale strałki caaały czas mnie pięknie prowadziły, jak i wykrzykniki o niebezpieczeństwach
Te 40km ekstra kosztowało mnie chyba ponad 1.5-2h h (właściwie drogi prawie że gruntowe...) + zabrakło mi wody i żarełka, no i motywacji, gdy stwiedziłem pomyłkę ...
No i w sumie 45km przejechałem w grupie zwycięzców 301km, ale nie dałem rady na pagórkach które pokonywało sie z prędkościami 35-40km (a płaskie ok 45km\h)...
No i efekt był taki że pozostałe 300km kompletnie samotnie jechałem ...
Czasu nie znam, śr tez nie ... ale wiem że miałem ok prawie ze 33km\h nim zjechałem na ekstra traske ...
Po w końcu osiągnięciu mety, wyżalenie sie organizatorom że nie dali dla takiego neptyka jak ja i nie znającego ichnich dróg dodatkowej strzałki tam (lub info że TAM sa strzałki innej trasy kolarskiej) pakowanie się i roweru, potem kąpiel, szybka grochówka, kiełbasa, pozegnanie ze znajomymi i ... dalsza część maratonu - samotna podróż 600km do domu ... a o 5:00 nareszcie pozycja leżąca w łózku własnym ... ;-)
No są i plusy jednak - mój personal best jednorazowy czyli 340km , no i że sam jechałem prawie 300km ...
#431
Posted 10 May 2009 - 17:24
Ja przejechałem 301 km w 9h 13 minut ze średnią 32,64 km/h . Jeszcze teraz nie mogę uwierzyć w swój wynik
Ogólnie zająłem 17 miejsce, a 4 te w kategorii. Jak na dziadka to nie jest źle :-P
Ps Emer właśnie się zdziwiłem czytając wyniki, bo po drodze Ciebie nie wyprzedzałem /zresztą nie śmiałbym/, a tu Twój czas jak z kosmosu
Ps Emer właśnie się zdziwiłem czytając wyniki, bo po drodze Ciebie nie wyprzedzałem /zresztą nie śmiałbym/, a tu Twój czas jak z kosmosu
#433
Posted 10 May 2009 - 17:38
@rowerzysta
no nareszcie pokazałes na co Cię stać ... braaawo :-)
A ja ... no cóż - małe plusy są ... dystans i że sam 300 kaemów kiblowałem
A z tym wyprzedzaniem nie przesadzaj :-)
Jeszcze raz - świetnie i gratulacje :-)
@jarek
no cóż ... świeeetny jesteś i własciwie nie ma Cie za co ... chwalić ;-)
@cigane - trza było kibicować em-er em-er em-er ... no i mnie przypilnowac w Węgorzynie
no nareszcie pokazałes na co Cię stać ... braaawo :-)
A ja ... no cóż - małe plusy są ... dystans i że sam 300 kaemów kiblowałem
A z tym wyprzedzaniem nie przesadzaj :-)
Jeszcze raz - świetnie i gratulacje :-)
@jarek
no cóż ... świeeetny jesteś i własciwie nie ma Cie za co ... chwalić ;-)
@cigane - trza było kibicować em-er em-er em-er ... no i mnie przypilnowac w Węgorzynie
#434
Posted 10 May 2009 - 18:35
EMEREK- jeden powiedział mi to samo gdy złapałem kapcia na trasie , poklepał i powiedział pa-pa, ale ja byłem przygotowany a szytki zalałem samouszczelniaczem....
Jakiesz było jego zdziwienie gdy po 50m podjechałem do peletoniku i kontynłowałem jazde,,, już bez słowa ale ze zdziwieniem po czasie zadawał pytania na temat uszczelniaczy....
Jarek.
:shock:
Jakiesz było jego zdziwienie gdy po 50m podjechałem do peletoniku i kontynłowałem jazde,,, już bez słowa ale ze zdziwieniem po czasie zadawał pytania na temat uszczelniaczy....
Jarek.
#436
Posted 10 May 2009 - 18:51
jarek, jak 50 m - to chyba takie coś miałeś http://aukcja.onet.p...?item=628773585
#437
Posted 11 May 2009 - 06:58
Owszem użyłem PIT-STOP'U ale jakoś nie miałem zaufania do niego a do zalania jeszcze dwie szytki, tak wiec połączyłem PIT-STOP'A z TUFO uszczelniaczem ..........
Efektem jest zejscie około 2 atm i natychmiastowe zasklepienie dziurki i możliwość jazdy dalej bez zatrzymywania.......
Jarek. :mrgreen: :-P
Efektem jest zejscie około 2 atm i natychmiastowe zasklepienie dziurki i możliwość jazdy dalej bez zatrzymywania.......
Jarek. :mrgreen: :-P
#440
Posted 11 May 2009 - 18:04
Tak już jest z maratonami, ale troszkę doświadczenia trzeba w nich mieć. Podobnie jest z grupami startowymi... teraz można mieć życzenia kto z kim i kiedy, w Trzebnicy ponoć były losowane.... W Lesznie i Trzebnicy tez są hopki na, których słabsi nie dojadą z mocną grupą...




