Cytat
Od gdybania chciałbym przejść do rozmowy na temat wczorajszego 'protestu', kraks itp.
Hm...
Z jednej strony wyłożyć się na zjeździe - nic fajnego. Schleck z dystansem, dość humorystycznie przyjął swoje upadki, może także dlatego, że w ostateczności bardzo poważnie nie ucierpiał. Zatem było faktycznie niebezpiecznie. Czasem jak patrzę na mijane wyspy czy małe ronda, to faktycznie krew mrozi w żyłach.
Z drugiej strony mamy do czynienia z kolarska elitą. Zawodowcami pełną gębą. Kraksy, upadki, niebezpieczne zjazdy, wredna pogoda, bruk.. to wszystko jest częścią tego ciężkiego zawodu. Protesty, strajki... Przecież Ci ludzie wiedzieli na co się decydują. To jest TdF. Warunki jazdy były jednakowe dla wszystkich. Taki etap wymaga najwyższej koncentracji i umiejętności. Kto popełni błąd - leży. Nikt nie mówił, że to będzie łatwe i przyjemne. A za pogodę odpowiada nie szef wyścigu a Jarek Kret ;-) Trochę mi to przypomina zblazowane gwiazdy footballu...
Tia...
Zabieg Cancellary moim zdaniem sprytny, by nie powiedzieć cwany. Walczyć o zachowanie koszulki zostawiając Schlecka? Pomógł go dowieźć z lekka dorabiając do tego filozofię protestu. Można to też podciągnąć pod fair play, ale czy ja wiem... A szkoda, bo cenię go za czasówki, w których nikt za Ciebie nic nie zrobi...
PS. Lipcowy trening aikido. Duszna sala, temperatura podchodzi do 30 stopni. Po 20 minutach rozgrzewki mata jest mokra od potu, jest ślisko. Po 40 minutach zasycha w gardle a gi klei się do ciała, pot zalewa oczy, a tu trzeba trzymać rytm technik i koncentrację by nie zarobić w łeb, czy w porę zwinąć się przed dźwignią. Jest gorąco i duszno, a napić się nie można bo to trening budo. Nie wolno i już. Taki wybór. Bez strajków i protestów. Jak się nie podoba zawsze są drzwi...
Proszę doczytaj że nie chodzi o złą pogodę a o to że był jakiś płyn rozlany powodujący wywrotki. Sytuacja dość niecodzienna że leży prawie cały peleton!!! Kolarze umówili się że się nie ścigają na tym etapie i tyle. Poinformowali sędziów i dyrekcje wyścigu która przytaknęła i jest ok. Raz na jakiś czas się taka sytuacja może wydarzyć i niema co robić tragedii i pisania że jak się nie podoba to można nie startować. To są trzy tygodnie ścigania, ekipy mają swoje cele, swoich liderów których chcą dowieść cało i zdrowo tam gdzie już będą rywalizować formą a nie tym czy ktoś przed nimi sie wywalił i on musiał na niego wpaść. Dużo się naczytałem narzekania kibiców że to są kolarze, zawodowcy i że są miękcy. Większość tych co tak pieprzą po próbie przejechania wielkiego touru by się popłakało po tygodniu i wróciło do mamy.